Szach - mat
Prolog. Przy stole siedzą dwaj gracze w szachy, Miłość i Śmierć, nad nimi olbrzymia reka, jakby przyczajona w oczekiwaniu na posuniecie figur, których stawką jest życie ludzkie. Miłość robi pierwszy ruch, następnie Śmierć przesuwa figurę. Miłość wstaje od stołu. Zaczyna się rozgrywka.
Rozgrywka. Podłoga sceny pokrywa się olbrzymią szachwnicą, na której ustawiony jest z boku tron królewski. Wchodzą figury szachowe (taniec pionków), zajmując odpowiednie pola. Zjawia sie dumna i energiczna Czarna Królowa w asyście dwóch Czarnych Rycerzy, jeden wycofuje sie odrazu a drugi olśniony jej pięknością, ulega niebezpiecznemu czarowi grożnej władczyni (taniec Czerwonego Rycerza - mazurek). Za niosącymi sztandar czerwonymi pionkami kroczą teraz czerwone laufry i wieże, a za nimi wchodzi nieśmiało Czerwona Królowa i stary, tchórzliwy Czerwony Król. Czarna Królowa przypuszcza na nich atak, a gdy wszystkie laufry i wieże są już zabrane, występuje Czerwona Królowa, błagajac o litość dla swojegp męża. Jednakże Carna Królowa oddaje przeciwniczkę w ręce swych figur. Wówczas Czerwony rycerz mimo ze zakochany jest w agresorce, staje w obronie swej Królowej i przyjmuje wezwanie Czarnej Królowej (pas de deux). Szala zwycięstwa zdaje sie przechylać na stronę Czarnej Królowej; nagle przeciwnik powala ją na kolna i wznosi miecz do śmiertelnego ciosu. Lecz uśmiech Królowej obezwładnia go. Korzystając z tej chwili słabości, Czarna Królowa zadaje mu podstępnie cios sztyletem. Ukazuje się zwycięska Śmierć, która pokonała Miłośc. Czrwone figury wynoszą martwego Rycerza, a Czarna Królowa rozgłada się za nową ofiarą. Wybór jej pada na opuszczonego przez wszystkich Czerwonego Króla. Znęca sie nad nim, szyderczo wyzywając na pojedynek, by po chwili zrezygnować ze zbyt łatwego zwycięstwa nad osaczoną przez czarne figury ofiarą. I nagle w Królu budzi sie młodzieńczy wigor, Królowa uznaje więc, że teraz osobiście może uśmiercić przeciwnika. Czerwony Król pada martwy. Ten mat kończy grę.
Innych opisow nie mam lub czesc jest identycznych z tymi ktore napisała juz Kasia wiec nie bede ich zamieszczac.
libretta baletów
"Symfonia fantastyczna" (muz. H. Berlioz, chor. L. Miasin)
Należy do symfonii choreograficznych zasadniczo bez fabuły, choć w przeciwieństwie to pierwszych tego typu baletów posiada własny program literaccki samego kompozytora. Na tej podstawie choreograf Leonid Miasin ułożył symboliczne libretto o zyciu kompozytora – romantyczne epizody z zycia artysty dobrane do dramatycznej konstrukcji symfonii. Miasin operował przy tym duzymi grupami jednakowo ubranych tancerek wyrażających synchronicznym ruchem uczucia (np. gniew i rozpacz w marszu na szafot w S. fantastycznej)
(wg. I. Turskiej "Krótki zarys...")
Pierwsza część to typowy balet symfoniczny w rodzaju Choreartium, jakkolwiek nie abstrakcyjny. Układ jej ruchu i ugrupowań odznacza się wysoką klasą, a całość wyróżnia się jednolitością, czego właśnie brakło Choreartium, wynikającą ze skupienia wokół postaci Muzyka całej akcji, która zdaje się jakby z niego wypływać. Błędy tej części są nieuniknionymi błędami baletu symfonicznego: pewien sposób rozpoczynania i kończenia ruchów i póz powietrznych nie ma odpowiednika w muzyce, wskutek czego wywołuje nagle zgrzyt i szok. Dekoracje, od pierwszego momentu uderzają we właściwy ton romantyzmu, lecz kostiumy stanowią kwestię dyskusyjną — te draperie i trykotowe spodenki, które zwykliśmy uważać za „kostium symfoniczny i które harmonizują bardziej z gołymi ramionami i nogami oraz bosymi stopami.
Część druga, z jej wirującymi w walcu parami, rozgrywa się w sali balowej i utrzymana jest w bardziej konwencjonalnym baletowym stylu, gdyż muzyka tego fragmentu ma wybitnie taneczny charakter. W scenie tej, jakkolwiek pięknej i zadowalającej samej w sobie, został nieco zaciemniony bieg dramatu. Piękno tańca absorbuje nas tak bardzo, że wątek Muzyka poszukującego swej Ukochanej staje się sprawą drugorzędną. Ashton, który podjął identyczny temat w swoich Zjawach przedstawił podobną scenę na balu w sposób bar dziej wzruszający, gdyż owe wirujące pary stanowiły u niego tło dramatu.
Białe kostiumy na tle czerwonej, ozdobionej kolumnadą sali stanowią nie tylko obraz uderzająco piękny sam w sobie ale integralną część baletu; jest to niezwykle rzadkie w tych baletach, gdzie cały styl dyktuje muzyka.
Trzecia część utworu Berlioza stwarza największy problem, zarówno ze względu na jej długość, jak formę. Pierwsza część mówiła o konflikcie uczuć; druga była walcem; trzecia rozwija treść, ale nie w prostej narracji. Muzyk błądzi po omacku, w swojej wędrówce kierując się tylko uczuciem. Zatrzymał się przy scenie sielanki, oszołomiony jej pogodą. Widzi tu swój ideał, ale dziewczyna okazuje się tylko zjawą. Jest to ostatnia chwila spokoju przed nadejściem przemocy, której bliskość zapowiadają gwałtowne podmuchy wiatru. Kiedy przysłuchujemy się muzyce, wydaje się, że problem przedstawienia akcji równie kontemplacyjnej w nastroju jest nie do rozwiązania. A jednak Miasinowi udało się stworzyć w tej scenie jedną z najszlachetniejszych kompozycji choreograficznych naszych czasów; jest to jedyny przekonywający balet o sielankowym temacie. Miasin w pełni uchwycił sam klimat, nie zamierzając wcale przedstawić akcji wprost. Muzyk jest w tej scenie bierny w sensie fizycznym, jakkolwiek pod względem dramaturgicznym stanowi postać centralną. Jest sprawą oczywistą, że akcja, którą oglądamy, widziana jest jego oczami i wiąże się ściśle z jego smutkami. Kiedy opuszcza scenę, pozostaje tylko wiatr. W scenie tej Miasin opowiada całą historię. Jest to kompletny w sobie obraz — głęboko wzruszające studium artystycznej frustracji.
(wg A. Haskella "Balet")
Należy do symfonii choreograficznych zasadniczo bez fabuły, choć w przeciwieństwie to pierwszych tego typu baletów posiada własny program literaccki samego kompozytora. Na tej podstawie choreograf Leonid Miasin ułożył symboliczne libretto o zyciu kompozytora – romantyczne epizody z zycia artysty dobrane do dramatycznej konstrukcji symfonii. Miasin operował przy tym duzymi grupami jednakowo ubranych tancerek wyrażających synchronicznym ruchem uczucia (np. gniew i rozpacz w marszu na szafot w S. fantastycznej)
(wg. I. Turskiej "Krótki zarys...")
Pierwsza część to typowy balet symfoniczny w rodzaju Choreartium, jakkolwiek nie abstrakcyjny. Układ jej ruchu i ugrupowań odznacza się wysoką klasą, a całość wyróżnia się jednolitością, czego właśnie brakło Choreartium, wynikającą ze skupienia wokół postaci Muzyka całej akcji, która zdaje się jakby z niego wypływać. Błędy tej części są nieuniknionymi błędami baletu symfonicznego: pewien sposób rozpoczynania i kończenia ruchów i póz powietrznych nie ma odpowiednika w muzyce, wskutek czego wywołuje nagle zgrzyt i szok. Dekoracje, od pierwszego momentu uderzają we właściwy ton romantyzmu, lecz kostiumy stanowią kwestię dyskusyjną — te draperie i trykotowe spodenki, które zwykliśmy uważać za „kostium symfoniczny i które harmonizują bardziej z gołymi ramionami i nogami oraz bosymi stopami.
Część druga, z jej wirującymi w walcu parami, rozgrywa się w sali balowej i utrzymana jest w bardziej konwencjonalnym baletowym stylu, gdyż muzyka tego fragmentu ma wybitnie taneczny charakter. W scenie tej, jakkolwiek pięknej i zadowalającej samej w sobie, został nieco zaciemniony bieg dramatu. Piękno tańca absorbuje nas tak bardzo, że wątek Muzyka poszukującego swej Ukochanej staje się sprawą drugorzędną. Ashton, który podjął identyczny temat w swoich Zjawach przedstawił podobną scenę na balu w sposób bar dziej wzruszający, gdyż owe wirujące pary stanowiły u niego tło dramatu.
Białe kostiumy na tle czerwonej, ozdobionej kolumnadą sali stanowią nie tylko obraz uderzająco piękny sam w sobie ale integralną część baletu; jest to niezwykle rzadkie w tych baletach, gdzie cały styl dyktuje muzyka.
Trzecia część utworu Berlioza stwarza największy problem, zarówno ze względu na jej długość, jak formę. Pierwsza część mówiła o konflikcie uczuć; druga była walcem; trzecia rozwija treść, ale nie w prostej narracji. Muzyk błądzi po omacku, w swojej wędrówce kierując się tylko uczuciem. Zatrzymał się przy scenie sielanki, oszołomiony jej pogodą. Widzi tu swój ideał, ale dziewczyna okazuje się tylko zjawą. Jest to ostatnia chwila spokoju przed nadejściem przemocy, której bliskość zapowiadają gwałtowne podmuchy wiatru. Kiedy przysłuchujemy się muzyce, wydaje się, że problem przedstawienia akcji równie kontemplacyjnej w nastroju jest nie do rozwiązania. A jednak Miasinowi udało się stworzyć w tej scenie jedną z najszlachetniejszych kompozycji choreograficznych naszych czasów; jest to jedyny przekonywający balet o sielankowym temacie. Miasin w pełni uchwycił sam klimat, nie zamierzając wcale przedstawić akcji wprost. Muzyk jest w tej scenie bierny w sensie fizycznym, jakkolwiek pod względem dramaturgicznym stanowi postać centralną. Jest sprawą oczywistą, że akcja, którą oglądamy, widziana jest jego oczami i wiąże się ściśle z jego smutkami. Kiedy opuszcza scenę, pozostaje tylko wiatr. W scenie tej Miasin opowiada całą historię. Jest to kompletny w sobie obraz — głęboko wzruszające studium artystycznej frustracji.
(wg A. Haskella "Balet")
do "Szach-mat" dodam tylko:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Szach-mat_%28balet%29
„Symfonia samotnego człowieka”
(choreografia M. Bejart) przedstawia samotność mężczyzny miotającego się bezradnie w świecie własnych przeżyć, osaczonego przez hałas i wszechobecny tłum, przez agresywność kobiety, skazanego na tragiczną samotność i daremnie walczącego o własną wolność.
(wg I. Turskiej „Przewodnik baletowy”)
i finito ;)
http://pl.wikipedia.org/wiki/Szach-mat_%28balet%29
„Symfonia samotnego człowieka”
(choreografia M. Bejart) przedstawia samotność mężczyzny miotającego się bezradnie w świecie własnych przeżyć, osaczonego przez hałas i wszechobecny tłum, przez agresywność kobiety, skazanego na tragiczną samotność i daremnie walczącego o własną wolność.
(wg I. Turskiej „Przewodnik baletowy”)
i finito ;)
[quote:b1095c28fb="Esmeraldas"]wam to moze nie sprawia problemu (macie dostęp do takich informacji - itd.), zapomniałam jeszcze o : Le triomphe de I'amour, muzyka J.B. Lully :oops:[/quote:b1095c28fb]
Niestety, o "Triumfie miłości" jest b. niewiele, a w ogóle nie ma libretta w dostepnych mi źródłach. Zapewne - podobnie jak inne balety tamtych czasów był to spektakl łączący tematykę mitologiczną, fantastyczną i rodzajową czyli tance bogów i bogiń (moze Amora i Psyche na przykład?) były przeplatane barwnymi tancami zbiorowymi obrazujacymi mieszkańców dalekich krain lub pasterzy i pasterki - tak mniej więcej wygladały balety Lully'ego. Ale to tylko taka impresja na temat - nie znalazłam nic blizszego.
Z ciekawości... do czego potrzebne Ci libretta tych akurat baletów? :roll:
Niestety, o "Triumfie miłości" jest b. niewiele, a w ogóle nie ma libretta w dostepnych mi źródłach. Zapewne - podobnie jak inne balety tamtych czasów był to spektakl łączący tematykę mitologiczną, fantastyczną i rodzajową czyli tance bogów i bogiń (moze Amora i Psyche na przykład?) były przeplatane barwnymi tancami zbiorowymi obrazujacymi mieszkańców dalekich krain lub pasterzy i pasterki - tak mniej więcej wygladały balety Lully'ego. Ale to tylko taka impresja na temat - nie znalazłam nic blizszego.
Z ciekawości... do czego potrzebne Ci libretta tych akurat baletów? :roll:
Bardzo potrzebuję zdjęcia, nagrania dvd, cd, mp3 lub inne, fotki, libretto dotyczace baletu " CÓRKA FARAONA"-PETIPY.....Jeśli ktoś z was jest w posiadaniu czegokolwiek na temat tego baletu to bardzo Was proszę o informację...mam tańczyć jedną z postaci tego baletu i się nie moge wczuć pewnie dlatego, że nigdy tego baletu nie widziałam i nawet nie moge przeczytać o czym balet jest... :roll: