Muchamiedow

Słynni tancerze, zespoły baletowe, choreografowie, pedagodzy, tancerze polskich scen, krytycy, etc.;
Ariodante
Posty: 757
Rejestracja: czw mar 03, 2005 4:50 am

Muchamiedow

Post autor: Ariodante »

Kasiu, szukajac informacji o Irku Muchamiedowie, trafilam na kilka tekstow napisanych przez Ciebie, w tym wywiad. Czy mozesz nam cos powiedziec o tym, jakim jest rozmowca i czlowiekiem. W jednym z wywiadow (zagranicznych) bardzo sie dystansuje od wszystkiego, co dzieje sie obecnie w Rosji, a w jednym z wywiadow polskich (byc moze byl to wlasnie ten Twoj) mowi o tym, ze w nwym zespole Bolshoi nie bylo dla niego miejsca. Czy wiadomo, o co mu chodzi? Dlaczegoi jest tak zle nastawiony do Rosji? Czy wiesz cois o tym? Rozumiem, ze jako dziennikarz mozesz nie miec ochoty na plotki o kims, kto byl Twoim rozmowca, ale na pewno wiele z tych rzeczy jest publicznie znanych, a ja nie mialam okazji trafic na nie w wywiadach.

I jeszcze jedno: jak oceniacie "Jezioro" Muchamiedowa?

Z gory dziekuje,
Iza
Ariodante
Posty: 757
Rejestracja: czw mar 03, 2005 4:50 am

Post autor: Ariodante »

Dzieki serdeczne za podzielenie sie tymi wspomnieniami. A tego calusa to Ci zazdroszcze :twisted:
Rzeczywiscie, M. robi przesympatyczne wrazenie w wywiadach, choc jest troche najezony, kiedy pytaja go o Rosje, stad bylam ciekawa.
Zetknelam sie z nim kilka dni temu. Kupilam "Romeo i Julie" w choreografii Grigorowicza, z niesmiertelna Bessmertnowa :wink: i wlasnie z Muchamedowem. Wydaje mi sie, ze to najlepsze przedstawienie R&J, jakie widzialam, choc od stronmy estetyki sceny (albo raczej ascetyki bo nie ma na niej prawie nic) pozostawia wiele do zyczenia. Mi to nie przeszkadza, ale dla osob przyzwyczajonych do slynnej choreografii McMillana znanej z legendarnego filmu z Foneyn i Nurejevem (teraz tez dostepnej w przepieknej produkcji z La Scali z Alessandra Ferri i Angelem Corella) moze byc problemem. To co jest najciekawsze w produkcji z Bolszoj to fakt, ze calosc jest tanczona - I TO JAK!, podczas gdy u McMillana jest duzo miejsca na pantomime i gre. Polecam wszytskim to przedstawienie - nie sposob nacieszyc nim oczu.

Pozdrawiam, I.
Ariodante
Posty: 757
Rejestracja: czw mar 03, 2005 4:50 am

Post autor: Ariodante »

Kasiu, nie znam innych opinii na temat tego "R&J" z Muchamiedowem, ale moj luby tez tego przedstawienia serdecznie nie znosi, a mnie ono po prostu hipnotyzuje i trundo mi dzis ogladac choreografie McMillana. To mi pewnie kiedys przejdzie, ale na razie sie upajam tancem Bolszojczykow.

Co do Bajadery, to chyba jeszcze dam sobie troche czasu, zanim zobacze nastepna wersje, ale obejrzalam dzis "Iwana Groznego" z Irkiem i niesamowitym Taranda i zaczynam wpadac w podobny stan podhipnotyczny jak po "R&J". Nie wiem, co bartdziej podziwiac - sam taniec czy niezwykle pomyslowa scenografie!

Pozdrawiam,
Iza
Ariodante
Posty: 757
Rejestracja: czw mar 03, 2005 4:50 am

Post autor: Ariodante »

Obejrzalam Ivana jeszcze raz, zeby sie nasycic tym widowiskiem przed oddaniem tasmy. DVD pewnie wyjdzie dopiero za kilka miesiecy :-(....
Szukajac libretta natrafilam na bardzo negatywny komentarz choreografii Grigorowicza wykorzystanej w przedstawieniu w Paryzu, jesli masz ochote przeczytac, oto link: http://forum.criticaldance.com/cgi-bin/ultimatebb.cgi?ubb=get_topic;f=33;t=000697

Zupelnie sie z tym - jako laik - nie zgadzam, ale moze piszaca te slowa opierala swe wrazenia wylacznie na przedstawieniu paryskim.

Co do Muchamiedowa, nie przypominam sobie, by kiedykolwiek zrobil na mnie podobne wrazenie taniec Nurejewa. Oczywiscie, nie znam jeszcze wszystkich gwiazd baletu, ale charyzma Muchamiedowa jest niezwykla!

Wesolych swiat,
Iza
Ariodante
Posty: 757
Rejestracja: czw mar 03, 2005 4:50 am

Post autor: Ariodante »

Wracam do "Romea&Julii" z Bessmertnova i Muchamedowem. dzis obejrzalam sobie ponownie dwa pierwsze akty i musze powiedziec, ze nie jestem juz tak szalona na punkcie calosci. Uwielbiam tance zbiorowe i fantastycznne solowki trzech panow (Irka, Szarkowa i Wetrowa), ale draznic mnie zaczynaja sceny liryczne. Uwielbiam Bessmertnowa i Muchamedowa i widze, ze sa swietnie zgrani, ze sie dobrze znaja i choc robia wrazenie zupelnie odmiennych osobowosci scenicznych, potrafia wytworzyc cos w rodzaju erotycznego spiecia, a bez tego Romeo i Julia to "martwe dusze". A jednak cala ta wymyslna choreografia ma wiecej wspolnego z gimnastyka niz wyrazem uczuc. Czasem mam wrazenie, ze wszytskie "chwyty" nie odbywaja sie bezszelestnie, nie wyplywaja jeden z drugiego, ale wygladaja jak popis sztuczek dla sztuczek. Jest nawet w scenie milosnej po wizycie u Ojca Laurentego w II akcie taki moment, gdzie orkiestra sie "rozlazi" - mam wrazenie, ze zapanowalo jakies chwilowe rozkojarzenie. I choc tancerze nie gubia sie w swych krokach, po prostu wydaja sie automatycznie wykonywac owe wymyslne przerzucanki. Wczesniej wydawali sie bardziej skupieni, a teraz maja jakby dosc. Nie podoba mi sie tez za bardzo scena milosna na poczatku III aktu, choc tu jest nieco lepiej. Wiem, ze te sceny sa wyjatkowo trudne, bo trzeba je wypelnic pieknym, plynnym tancem i wlasnie troche mi tego w nich brakuje. Ale dosyc slowotoku dyletanta!

Kasiu, wspominalas kiedys "Giselle" Bessmertnowej. Ktore nagranie mialas na mysli: z 1990 roku, z Vasjuszenka, Wetrowem i Bylowa, czy starsze, z lat 70-tych. To starsze jest dostepne, ale transfer jest ponoc koszmarny, jakby ktos nagrywal amatorska kamera. To nowsze to juz profesjonalna japonska produkcja z serii "Bolshoi at the Bolshoi". Czy pamietasz moze, ktora z tych wersji widzialas?

Pozdrawiam,
Iza
ODPOWIEDZ