Siergiej Filin - ofiara baletowej zawiści?
: wt lut 05, 2013 8:05 pm
nie bardzo wiedziałam, gdzie to wrzucić jednak wydaje mi się ( o ile nie było to poruszane wcześniej), że jest to ciekawa historia. oczywiście nie pod katem populistycznych oskarżeń ale tego na ile można się czuć bezpiecznym w jednym z najbardziej prestiżowych teatrów na świecie i gdzie są granice rywalizacji skoro nawet Svetlana Lunkina boi się o powrót do Moskwy?
artykuł z wyborczej:
Siergiej Filin, słynny tancerz i dyrektor artystyczny teatru Bolszoj, w połowie stycznia został oblany kwasem, który zniszczył mu twarz i oczy. Dzisiaj przyznaje, że wie, kto go okaleczył, i żałuje, że nie przestraszył się pogróżek
- Oczywiście, że dostawałem pogróżki. Chyba za bardzo je bagatelizowałem, ignorowałem rady kolegów, żeby zatrudnić kierowcę i ochroniarza. A przecież od tygodni byłem prześladowany: mój telefon ciągle dzwonił, włamywano się na moje konta mailowe, moje wiadomości były publikowane na Facebooku - wylicza w rozmowie z BBC. - Teraz wiem, że to wszystko nieuchronnie prowadziło do tragedii. Gdybym potraktował to poważnie, nie doszłoby do niej - przekonuje, jednak zaznacza, że nikt nigdy nie groził mu twarzą w twarz.
Poparzona twarz, uszkodzone oczy
Koszmar Siergieja Filina, słynnego tancerza i dyrektora artystycznego najsławniejszego rosyjskiego baletu Bolszoj, zaczął się 17 stycznia. Kiedy wracał do domu, ktoś chlusnął mu w twarz kwasem i uciekł. Ochroniarz z pobliskiego parkingu pomógł tancerzowi, który trafił do szpitala z poparzeniami twarzy i głowy oraz poważnym uszkodzeniem oczu. Przeszedł już kilka operacji.
Nie szedł na kompromisy
Jego szef, Anatolij Iksanow, dyrektor teatru Bolszoj, tuż po ataku przyznał, że Filin od kilku tygodni dostawał pogróżki. - Odbierał głuche telefony, w jego samochodzie ktoś przebił opony - mówił agencji AFP. Powiedział, że zespół teatru zawzięcie rywalizuje i bezpardonowo walczy o najlepsze role. - Filin przy obsadzaniu spektakli nigdy nie szedł na kompromisy - tłumaczył Iksanow.
Krótko po ataku w rozmowie z REN TV Filin, który w Bolszoj tańczył od 18. roku życia, twierdził, że nie rozpoznał sprawcy ataku. - Miał zakrytą twarz, widziałem tylko oczy - mówił wtedy.
Teraz w rozmowie z BBC mówi, że "jest absolutnie pewny", kto jest sprawcą ataku. Zaznacza jednak, że nie może tego ujawnić, dopóki nie pozwolą mu na to prowadzący śledztwo.
Marzę, żeby móc znowu zobaczyć swoje dzieci
W przyszłym tygodniu Filin zostanie przewieziony do Niemiec na dalsze leczenie. - Ogólnie jest nieźle, czuję się dobrze, jestem pełen energii - zapewnia. - Jednak najpoważniejszym problemem pozostają oczy - przyznaje. Opowiada, że prawe oko zostało zniszczone bardziej niż lewe, że przeszedł już cztery operacje oczu. - Kiedy lekarze pozwalają mi otworzyć oczy, wydaje mi się, że jest szansa, że jeszcze kiedyś zobaczę swoje dzieci. Bardzo chcę w to wierzyć - mówi.
Chcieli zadać mi ból i zniszczyć teatr
Pytany o powody ataku, odpowiada bez wahania. - Przyczyną była psychoza jednej lub dwóch osób, które chciały zadać mi ból, żeby zrealizować osobiste ambicje. - Drugim celem było usunięcie mnie na długo ze stanowiska dyrektora i zniszczenie reputacji baletu - wylicza.
Przekonuje, że nie ma oczywistych wrogów. - Jestem uczciwym człowiekiem, mam swoje zdanie na każdy temat, podejmuję trudne decyzje - przyznaje. - Jednak nigdy w życiu nie bałem się wychodzić z domu czy obejrzeć za siebie - przekonuje. - Byłem menedżerem poważnego zespołu, być może nie wszystkim się to podobało.
- Przebaczam wszystkim związanym z tą straszną zbrodnią. Wierzę, że Bóg ich osądzi - mówi.
Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75248,13341240,_Wiem__kto_to_zrobil__i_wybaczam_mu___Oblany_kwasem.html#ixzz2K3aync1g
artykuł z wyborczej:
Siergiej Filin, słynny tancerz i dyrektor artystyczny teatru Bolszoj, w połowie stycznia został oblany kwasem, który zniszczył mu twarz i oczy. Dzisiaj przyznaje, że wie, kto go okaleczył, i żałuje, że nie przestraszył się pogróżek
- Oczywiście, że dostawałem pogróżki. Chyba za bardzo je bagatelizowałem, ignorowałem rady kolegów, żeby zatrudnić kierowcę i ochroniarza. A przecież od tygodni byłem prześladowany: mój telefon ciągle dzwonił, włamywano się na moje konta mailowe, moje wiadomości były publikowane na Facebooku - wylicza w rozmowie z BBC. - Teraz wiem, że to wszystko nieuchronnie prowadziło do tragedii. Gdybym potraktował to poważnie, nie doszłoby do niej - przekonuje, jednak zaznacza, że nikt nigdy nie groził mu twarzą w twarz.
Poparzona twarz, uszkodzone oczy
Koszmar Siergieja Filina, słynnego tancerza i dyrektora artystycznego najsławniejszego rosyjskiego baletu Bolszoj, zaczął się 17 stycznia. Kiedy wracał do domu, ktoś chlusnął mu w twarz kwasem i uciekł. Ochroniarz z pobliskiego parkingu pomógł tancerzowi, który trafił do szpitala z poparzeniami twarzy i głowy oraz poważnym uszkodzeniem oczu. Przeszedł już kilka operacji.
Nie szedł na kompromisy
Jego szef, Anatolij Iksanow, dyrektor teatru Bolszoj, tuż po ataku przyznał, że Filin od kilku tygodni dostawał pogróżki. - Odbierał głuche telefony, w jego samochodzie ktoś przebił opony - mówił agencji AFP. Powiedział, że zespół teatru zawzięcie rywalizuje i bezpardonowo walczy o najlepsze role. - Filin przy obsadzaniu spektakli nigdy nie szedł na kompromisy - tłumaczył Iksanow.
Krótko po ataku w rozmowie z REN TV Filin, który w Bolszoj tańczył od 18. roku życia, twierdził, że nie rozpoznał sprawcy ataku. - Miał zakrytą twarz, widziałem tylko oczy - mówił wtedy.
Teraz w rozmowie z BBC mówi, że "jest absolutnie pewny", kto jest sprawcą ataku. Zaznacza jednak, że nie może tego ujawnić, dopóki nie pozwolą mu na to prowadzący śledztwo.
Marzę, żeby móc znowu zobaczyć swoje dzieci
W przyszłym tygodniu Filin zostanie przewieziony do Niemiec na dalsze leczenie. - Ogólnie jest nieźle, czuję się dobrze, jestem pełen energii - zapewnia. - Jednak najpoważniejszym problemem pozostają oczy - przyznaje. Opowiada, że prawe oko zostało zniszczone bardziej niż lewe, że przeszedł już cztery operacje oczu. - Kiedy lekarze pozwalają mi otworzyć oczy, wydaje mi się, że jest szansa, że jeszcze kiedyś zobaczę swoje dzieci. Bardzo chcę w to wierzyć - mówi.
Chcieli zadać mi ból i zniszczyć teatr
Pytany o powody ataku, odpowiada bez wahania. - Przyczyną była psychoza jednej lub dwóch osób, które chciały zadać mi ból, żeby zrealizować osobiste ambicje. - Drugim celem było usunięcie mnie na długo ze stanowiska dyrektora i zniszczenie reputacji baletu - wylicza.
Przekonuje, że nie ma oczywistych wrogów. - Jestem uczciwym człowiekiem, mam swoje zdanie na każdy temat, podejmuję trudne decyzje - przyznaje. - Jednak nigdy w życiu nie bałem się wychodzić z domu czy obejrzeć za siebie - przekonuje. - Byłem menedżerem poważnego zespołu, być może nie wszystkim się to podobało.
- Przebaczam wszystkim związanym z tą straszną zbrodnią. Wierzę, że Bóg ich osądzi - mówi.
Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75248,13341240,_Wiem__kto_to_zrobil__i_wybaczam_mu___Oblany_kwasem.html#ixzz2K3aync1g