Strona 1 z 3

Ivan Vasiliev - nowy Nureyev?

: czw wrz 16, 2010 4:31 pm
autor: Sagittaire
Niewątpliwie I.Vasiliev jest - moim zdaniem - objawieniem ostatnich 3 lat. W 3 lata po ukończeniu szkoły zdobył wszystko, o czym może marzyć tancerz.

Chłopak z nikad, urodzony na jakiejś wsi we Władywostoku, w 2006 roku ukończył szkołę w Białorusi i został przyjęty do Narodowego Baletu w Białorusi. Po wygraniu konkursu w Warnie w 2004 roku, rok później rozpoczął szturm na stolicę Rosji.

W 2005 roku wygrał konkurs w Rosji. W sezonie 2006/2007 został przyjęty do Bolshoja w Moskwie. Potem co roku obsypywany coraz to nowymi nagrodami. W Bolshoy osiągnął już wszystko co mógł w zawrotnym czasie.

W 2009 roku zdobył Benois de la danse.

W prasie angielskiej, po tym jak tańczył w Don Kichocie i Płomieniach coraz częściej piszą o nim jako o nowym Nureyevie. Porównuje się go do najlepszych i wróży mu wielką przyszłość.

Na scenie technicznie jest po prostu niewyobrażalny. Jego wykonanie Don Kichota - patrząc od strony technicznej - to mistrzostwo świata. Wysokość skoków, zatrzymywanie sie w powietrzu, jakość skoków stawia go na piedestale. Oprócz tego jest b ładny, b wesoły, ma w sobie cos b fajnego.

Nie mam wiedzy na temat wyrazu scenicznego, kreacji aktorskiej ale ci, którzy widzieli, zwlaszcza brytyjska prasa, pisze o nim jak o nowym bohaterze.

Mi trudno oceniac go jako artyste, bo widzialam kilka tylko fragmentow ale jedno moge powiedziec: technicznie nikt chyba nie tanczy tak jak on - na dzien dzisiejszy - 2 najciezszych meskich rol tzn Aliego w Korsarzu i B. w Don Kichocie.

: czw wrz 16, 2010 4:55 pm
autor: Blanche
Na youtube można go zobaczyć w [URL=http://www.youtube.com/watch?v=AaJ4Fr5tlD4]Płomieniu Paryża[/URL] i [URL=http://www.youtube.com/watch?v=lR2PrdQ9348]Spartakusie[/URL] Grigorowicza (choć chyba jeszcze nie ma całości).

Re: Ivan Vasiliev - nowy Nureyev?

: pt wrz 17, 2010 9:09 am
autor: Joanna Bednarczyk
[quote:591708b97a="Sagittaire"]

Na scenie technicznie jest po prostu niewyobrażalny. Jego wykonanie Don Kichota - patrząc od strony technicznej - to mistrzostwo świata. Wysokość skoków, zatrzymywanie sie w powietrzu, jakość skoków stawia go na piedestale.[/quote:591708b97a]

tak tylko szkoda że jego popisy są już tak strasznie "wyżyłowane" wręcz "balet wyczynowy", mam wrażenie że bardzo się spina, napręża za to brakuje mu wyrafinowania, finezji także porównywanie go do Nurejewa traktuje jak taka typową prasową, schematyczną kalkę, tak jak w Hollywood pojawia się na firmamencie młody aktor o chłopięcej urodzie i blond włosach i już jest nowym Jamesem Deanem.

: pt wrz 17, 2010 4:29 pm
autor: Blanche
[quote:f4224989b9="Sagittaire"]W prasie angielskiej, po tym jak tańczył w Don Kichocie i Płomieniach coraz częściej piszą o nim jako o nowym Nureyevie. [/quote:f4224989b9]
Podobnie jak Joanna Bednarczyk uważam, że to nie jest najszczęśliwsze porównanie. To tak jak nazwanie Osipovej drugą Anną Pawłową - a takie określenia też już słyszałam. Nie ten styl, nie ta energia. Nie mówiąc już o tym, że tego typu porównania są według mnie bezsensowne i sama staram się ich unikać. Szczególnie, że chyba żaden tancerz nie chce być drugim kimś, ale woli stworzyć własną "markę" ;).

[quote:f4224989b9="Sagittaire"]Mi trudno oceniac go jako artyste, bo widzialam kilka tylko fragmentow ale jedno moge powiedziec: technicznie nikt chyba nie tanczy tak jak on - na dzien dzisiejszy - 2 najciezszych meskich rol tzn Aliego w Korsarzu i B. w Don Kichocie.[/quote:f4224989b9]
Paru moich youtubowych znajomych uwielbia rozmawiać o tancerzach (ja się zwykle skupiam na tancerkach) i choć oni bardzo cenią Vasilieva, to stawiają go na równi - pod względem technicznym - z Batalovem, czasami Sarafanovem i Matvienko. Specjalnie obejrzałam teraz kilka nagrań, bo wcześniej nie zwracałam na niego szczególnej uwagi - uznawałam po prostu, że jest szybki i brawurowy. Po ponownym obejrzeniu moje wrażenia się nie zmieniły ;). Mam podobne jak Joanna mam wrażenie, że jest spięty, np. w wariacji z Don Kichota zdaje się wręcz spinać kark i zaciskać pięści, byle tylko zrobić te X obrotów więcej. Dla mnie Vasiliev jest reprezentantem brawurowego i "siłowego" stylu Bolszoja - kwestia, czy ten styl się lubi czy nie.
Nie znam się na tyle, żeby oceniać technikę, ale fakt, że Matvienko jako Ali jest dla mnie absolutnie mistrzowsko brawurowy, młody Batalov na konkursie w Moskwie też robi na mnie większe wrażenie niż Ivan, choć technicznie jest 10 lat do tyłu. W Don Kichocie bardziej cenię Lobukhina ([URL=http://www.youtube.com/watch?v=pDlx9d2jEkw]tu wariacja, polecam[/URL]), bo choć może nie jest aż tak brawurowy jak Vasiliev, to podobają mi się detale takie jak praca rąk i zgranie ruchu z muzyką - to chyba też w miarę można zaliczyć do techniki? ;)
Co do brytyjskiej prasy - rok temu podobał im się Shklyarov, kilka lat wstecz - Sarafanov. Semionovą nazwali drugą Margot Fonetyn, Osipovą - drugą Plisiecką. Za jakiś czas pojawi się kolejny baletowy idol i jego będą wychwalać, więc ja akurat raczej sceptycznie podchodzę do tego, co piszą.

: sob wrz 18, 2010 7:40 am
autor: Sagittaire
Porównanie , jako tytuł niniejszego tematu, umieściłam dlatego, żeby więcej osób sprowokować do dyskusji. Pewne oczywistości, o których piszecie są tak oczywiste, że chyba szkoda miejsca na potwierdzanie.

Nie będę zatem potwierdzać tego z czym się zgadzam ale chciałabym dodać 2 rzeczy:

1. KAZDY tancerz , ktory jest u progu kariery stoi bardziej techniką niż wyrazem/osobowością/grą aktorską i tego typu sprawami. I zarzucanie tego młodemu , który stoi na progu kariery mnie zawsze nieco śmieszy. [b:3f78df4b08]M. Legris [/b:3f78df4b08]kiedyś tak powiedział i to są święte słowa. Każdy tancerz, nawet jak przepoczwarzy się kiedyś w wielką osobowość, na początku stoi techniką. Nawet jak patrzę na moich idioli jak na Ulianę to pierwsze nagrania mnie nieco rażą. Podobnie jak się spojrzy na nagrania Malakhova tuż po szkole: to jest czytas technika.
A Ivan to wyjątkowo młode dziecko jeszcze, zatrudnione w Bolshoy, który to teatr stawia ostatnio bardziej na chiński cyrk niż na inne wartości tańca. Dlatego rozśmieszyło mnie winienie chłopaka z nikąd, który w tym momencie dopiero gruntuje swoją pozycję, za "spinanie się" ,żeby wyciągnąć więcej czegoś tam, co jest -jak wiemy- w tym teatrze bardzo dobrze widziane. Takie jest zapotrzebowanie i to robi. Gdyby zatrudniono go w Operze Paryskiej to by tego, nawet jako początkujący tancerz, nie robił.

2. dla mnie są 2 balety, w których chiński cyrk mi nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie. 1 to Don Kichot, drugi to Korsarz i Ali. Tutaj, mi osobiście żadne "spinanie" nie przeszkadza. Dlatego jakbym mogła iść na coś do Bolshoy w Moskwie to poszłabym tylko na 1 z tych 2. No moze ew tez na Płomień paryża. I właśnie z Ivanem.
Uważam, że jak na swój obecny staż artystyczny , doskonale tańczy te 3 rzeczy.

Tak więc co do zasady się zgadzam ale obwinianie chłopaka, który 3 sezony dopiero jest zatrudniony o to, że się spina za bardzo i ze przesadnie wyciąga technicznie mnie osobiście rozśmieszyło.
Sądzę, że taki zarzut jest niestosowny. Zgadzam sie tu w 100% z tym co powiedzial znany francuski tancerz. Nie mozna porównywać tancerza u progu kariery z tancerzem z 10 letnim stażem. To są inne kryteria , inne kategorie.

A na marginesie wyjasnienie: uważam , że porównywanie kogokolwiek do kogokolwiej jest bez sensu. To jest poodstawowa zasada psychologii, ze nie wolno porownywac swojego dziecka do innego dziecka , męża do innego faceta itd tancerza do tancerza tez. Mam odruchową gęsią skórkę na porównywanie ludzi. Tytuł zamieściłm wbrew sobie do zagajenie dyskucji. Bo nawet pomijajac Ivana to porównywanie czy to Baryshnikowa do Nureyeva czy Nureyewa do Legris, nie ma sensu.

: sob wrz 18, 2010 8:20 am
autor: Blanche
[quote:421aae5c7c="Sagittaire"]1. KAZDY tancerz , ktory jest u progu kariery stoi bardziej techniką niż wyrazem/osobowością/grą aktorską i tego typu sprawami. I zarzucanie tego młodemu , który stoi na progu kariery mnie zawsze nieco śmieszy.[/quote:421aae5c7c]
Moim zdaniem można mu to zarzucać, jeżeli ktoś zaczyna go nazywać drugim Nurejewem, bohaterem i najlepszym tancerzem ;). Bo jeżeli ktoś (dla jasności - mam na myśli prasę i wielu jego fanów) już go stawia na tak wysokim poziomie, to ja na tak wysokim poziomie go oceniam.

[quote:421aae5c7c="Sagittaire"]Dlatego rozśmieszyło mnie winienie chłopaka z nikąd, który w tym momencie dopiero gruntuje swoją pozycję, za "spinanie się" ,żeby wyciągnąć więcej czegoś tam, co jest -jak wiemy- w tym teatrze bardzo dobrze widziane.[/quote:421aae5c7c]
No ja właśnie to napisałam - taki jest styl Bolszoja, można go lubić lub nie. Ja nie przepadam, więc również i styl Iwana mi nie odpowiada. Poza tym on nie gruntuje swojej pozycji - on już jest pierwszym tancerzem!

: sob wrz 18, 2010 8:45 am
autor: Sagittaire
Blanche zauważyłam w przeciągu kilkunastu ostatnich miesięcy, że jesteś forumowiczną, która ma bardzo podobny odbiód do mnie. Co do zasady i z Twoją oceną Bolshoya i z Twoją oceną niemal wszystkich tancerzy się zgadzam w sensie mam podobne lub bardzo podobne odczucia.

Tutaj jednak się nie zgodzę (i bardzo mi miło podjąć z Tobą polemikę) , ponieważ :
1. to ze jakas aktorka brytyjska wymyśla sobie porównanie Ivana do Nureyeva jest hasłam/szyldem/sposobem na przyciągnięcie czytelnika. Jest fortelem dziennikarskim bardziej niż sensownym porównaniem. A do forteli trudno się odnosić. Mogą zainspirować ale są nieracjonalne. To że ktoś pisze coś jako fortel to nie uzasadnia w żaden sposób, że ja mam przejść na jego nieracjonalny sposób myślenia.

2.


[quote:01d68f6d42="Blanche"] No ja właśnie to napisałam - taki jest styl Bolszoja, można go lubić lub nie. Ja nie przepadam, więc również i styl Iwana mi nie odpowiada. Poza tym on nie gruntuje swojej pozycji - on już jest pierwszym tancerzem![/quote:01d68f6d42]

To są według mnie 2 zupełnie inne rzeczy: szybki awans i to że do tego zeby mieć wyraz trzeba czasu. Można błyskawicznie robić karierę jak Dianna W. Ulian a czy Iwan ale to nie zmienia tego, że do tego, żeby z tancerza stać się osobowością trzeba czasu.
To widać co do każdego tancerza. Nawet geniusz tańca na początku jest przede wszystkim techniką. Z czasem dopiero technika łaczy się z czymś więcej. Dlatego zawsze uważałąm, że nie jest zbyt dobrym pomysłam dawanie , nawet swietnemu tancerzowi, tytułu I zaraz po przyłączeniu do zespołu po szkole. Nawet jesli tancerz jest świetny to musi jeszcze wypracować swoją osobowość, coś niedazwanego, jakiś inny swój byt na scenie, który widać zawsze jak się porównuje nagrania tancerzy zaraz po szkole z nagraniami po 10 latach kariery.

[b:01d68f6d42]To że się komuś da wyższą rangę nic nie zmienia, bo tu jest potrzebny czas.
Dlatego oceniając tancerza tańczącego 3 sezon mierzę go inna miarą zupełnie niż takiego ze stażem 10 letnim. Nie wiem czy się jeszcze wyrobi, bo to jeszcze jest niewiadomą ale oceniam go pw technicznie i uważam, że technicznie jest świetny[/b:01d68f6d42]. U młodego tancerza , ktory tanczy 2-3 sezon oceniam technikę głównie , potem coraz bardziej wymagam czegos wiecej i jak tego nie ma to mnie to wkurza. Ale ocenianie mlodego tymi samymi kryteriami co tego z 10 letnim stazem, czy z Nureyewem u szczytu kariery jest nieporozumieniem. Można by co najwyżej oceniac z Nureyevem z 3 sezonu . Z tym, że w oóle tamcy tancerze z tamtej dekady byli zupełnie inni. Inna rzeczywistosc, inne wzorce. Dlatego tutaj porownywanie zawsze bedzie zawodne. Ale to juz temat na inna dyskusje

: sob wrz 18, 2010 9:14 am
autor: Blanche
[quote:9cb8fed973="Sagittaire"]To są według mnie 2 zupełnie inne rzeczy: szybki awans i to że do tego zeby mieć wyraz trzeba czasu.[/quote:9cb8fed973]
Pierwsza rzecz - nie uważam, że Iwan nie ma wyrazu czy nie potrafi grać, tylko że technika i brawura są na pierwszym miejscu. Co jednak może wynikać ze stylu Bolszoja, itp. itd. ;).
Ale co chciałam napisać - szybkie awanse to ogólnie temat na nową dyskusję. Teoretycznie awans ma być uhonorowaniem i pokazaniem, że dany tancerz stoi na takim poziomie, jak inni mający dany status. Praktycznie - takie mam wrażenie - staje się czasami chwytem medialnym, żeby zrobić teatrowi i tancerzowi reklamę. Więc choć z jednej strony wiem, że często status w teatrze nie odzwierciedla poziomu tancerza, to z uporem traktuję go jako pewien wyznacznik ;). Inaczej bym każdy awans traktowała jako chwyt PR-owski i/lub efekt zakulisowych intryg, przez co wszystkie tytuły straciłyby w moich oczach jakiekolwiek znaczenie.

: sob wrz 18, 2010 9:33 am
autor: Sagittaire
Tak, awanse to temat na osobną dyskusję i chociaż mam zdanie jakie mam, że tytuł I powinno się mieć po jakimś czasie, jak tancerz już dojrzeje artystycznie, to też czasem ciężko dziwić się tancerzom, że im zależy na szybkiej karierze. Ten zawód jest taki okropnie krótki.... A awans daje jednak przepustkę do zaistnienia, do podróży po świecie i możliwości pokazania się, zaistanienia w świadomości globalnej. Mam czasem wrażenie, że gdyby zachowawcza polityka Marinki była w czasie, kiedy Diana Vishneva robiła karierę, to nie zostałaby zauważona na świecie tak jak jest dziś. A koniec końców praca poza Rosją -moim zdaniem- bardzo sie Dianie przysłużyła i ukierunkowałą ją na jeszcze lepsze tory, bo np uwielbiam jej wszystkie występy z Malakhovem. Więc efekt tej błyskawicznej kariery był dobry.
Więc to jest takie kurczę niejednoznaczne. Z jednej strony uważam, że nie można dać młodej , początkującej niemal tancerce rangi jką ma 10 letnia, wyrobiona. Bo i weźmy np Kirova i Ulianę/Dianę i A.Somovą. Może gdyby poczekano z awansem Soimovej z kilka lat to by wyszło, że poza techniką jest słabo, że się nie rozwija, stoi w miejscu. Z drugiej strony , patrząc po ludzku, tancerz ten człowiek i jak jest dobry to czasem moze warto dac mu taka przepustkę w swiat, jak to zrobiono diania, ktora , moim zdaniem, bardzo artystycznie skorzystala na tym awansie.

: sob wrz 18, 2010 11:40 am
autor: Blanche
[quote:b5c7ae8e8d="Sagittaire"]Z drugiej strony , patrząc po ludzku, tancerz ten człowiek i jak jest dobry to czasem moze warto dac mu taka przepustkę w swiat, jak to zrobiono diania, ktora , moim zdaniem, bardzo artystycznie skorzystala na tym awansie.[/quote:b5c7ae8e8d]
Ale przepustka w świat to nie tylko awans - wystarczy kilka głównych ról, szczególnie na występach gościnnych i tancerz jest już zauważony. Według mnie ciekawie teraz się rozwija Kondaurova - od dwóch lat widać, że jest jedną z faworytek dyrektora, w tym roku dostała awans na pierwszą solistkę, dostała sporo nowych ról, tańczy bardzo często, zarówno role główne, jak i mniejsze solowe - a to, że nie ma statusu pierwszej tancerki wcale jej nie szkodzi.
Co do Diany to nie chcę gdybać, bo nie wiem, czy to ma sens - może by się rozwinęła, a może nie, może bez awansu rozwinęła się podobnie; może gdyby nie ona, to inna tancerka... ;).

[quote:b5c7ae8e8d="Sagittaire"]chociaż mam zdanie jakie mam, że tytuł I powinno się mieć po jakimś czasie, jak tancerz już dojrzeje artystycznie, to też czasem ciężko dziwić się tancerzom, że im zależy na szybkiej karierze.[/quote:b5c7ae8e8d]
To akurat bardziej decyzja dyrektora niż tancerza. Poza tym można różnie rozumieć szybką karierę - można być pierwszym tancerzem od razu po szkole (jak Diana czy też Semionova), a można po 4-5 latach, jak Somova i Lopatkina - w obu przypadkach uważa się, że stało się to dość szybko. Tak samo rozwój artystyczny - można się rozwijać zaczynając od głównych ról, ale czy tańcząc mniejsze tancerz się nie rozwija? ;).