Wielkie nabite uda i łydki - jak to zmienić?
Wielkie nabite uda i łydki - jak to zmienić?
Od kiedy pamietam moje uda i lydki zawsze byly dosc duze. Od kiedy zaczelam cwiczyc powiekszyly sie jeszcze bardziej - miesnie zaczely sie rozwijac, szczegolnie miesnie ud.
Czy macie jakies sprawdzone (najlepiej) sposoby zeby pomniejszyc uda? Cwiczenia raczej nie wchodza w gre bo podczas nich jeszcze bardziej rozwijaja mi sie miesnie.
Co do rozciagania (slyszalam ze pomaga) to tez niewiele daje. Praktycznie nic sie nie zmienia.
Prosze o jakies rady i pomysly.
Czy macie jakies sprawdzone (najlepiej) sposoby zeby pomniejszyc uda? Cwiczenia raczej nie wchodza w gre bo podczas nich jeszcze bardziej rozwijaja mi sie miesnie.
Co do rozciagania (slyszalam ze pomaga) to tez niewiele daje. Praktycznie nic sie nie zmienia.
Prosze o jakies rady i pomysly.
Ja znam rozwiązanie : CHIRURG i SKALPEL
A tak poważnie, to czy próbowałaś Aggo regularnego pływania ? Nie należy sugerować się "napakowanymi" barkami zawodowych pływaczek. Czytałam na forum wątek o obawach tancerek przed basenem...są chyba ciut ciut przesadzone
Z doświadczenia własnego - w okresie mojej pięknej młodości na etapie szkoły podstawowej przez jakieś pięć czy sześć lat z rzędu byłam na basenie każdego tygodnia, (poza zapaleniem ucha
) minimum raz. I za każdym razem była to godzina, dwie, trzy pływania absolutnie non stop i w miarę możliwości intensywnego. Jedyne co to delfinem/motylkiem nie pływałam praktycznie wcale, więc o jego wpływ na masę mięśni nie wiem nic.
Ale do czego zmierzam - jestem osobą o wstrętnych tendencjach do nabierania masakrycznej masy, a uwidoczniło się to właśnie wtedy, gdy :
a- jeszcze nie zaczęłam pływać,
b- z różnych przyczyn z upływem czasu pływanie stało się... najwyżej sporadyczne.
Za to za każdym razem, gdy choć na jakiś czas, sama narzucałam sobie dawną dyscyplinę w wizytach na pływalni, widziałam szybkie zmiany na lepsze.
Tak więc - nie wiem na ile pływanie może zredukować już istniejącą tkankę [bfa]mięśniową[/bfa], nie tłuszczową (na mój zdrowy rozum nie może...) ale może i tak warto choć spróbować, woda naprawdę pięknie rzeźbi ciało a pływanie nawet średnio intensywne i dość męczące, typu trzy godzinki tygodniowo, nie prowadzi do widocznego przyrostu umięśnienia, za to baaardzo widocznie uwysmukla

A tak poważnie, to czy próbowałaś Aggo regularnego pływania ? Nie należy sugerować się "napakowanymi" barkami zawodowych pływaczek. Czytałam na forum wątek o obawach tancerek przed basenem...są chyba ciut ciut przesadzone
Ale do czego zmierzam - jestem osobą o wstrętnych tendencjach do nabierania masakrycznej masy, a uwidoczniło się to właśnie wtedy, gdy :
a- jeszcze nie zaczęłam pływać,
b- z różnych przyczyn z upływem czasu pływanie stało się... najwyżej sporadyczne.
Za to za każdym razem, gdy choć na jakiś czas, sama narzucałam sobie dawną dyscyplinę w wizytach na pływalni, widziałam szybkie zmiany na lepsze.
Tak więc - nie wiem na ile pływanie może zredukować już istniejącą tkankę [bfa]mięśniową[/bfa], nie tłuszczową (na mój zdrowy rozum nie może...) ale może i tak warto choć spróbować, woda naprawdę pięknie rzeźbi ciało a pływanie nawet średnio intensywne i dość męczące, typu trzy godzinki tygodniowo, nie prowadzi do widocznego przyrostu umięśnienia, za to baaardzo widocznie uwysmukla
Jej, trudno mi powiedzieć niestety:( Zdecydowanie to zauważyłam tylko że w przeciągu jakiś 9 ciu miesięcy po zarzucenia REGULARNEGO pływania przeobraziłam się z dość smukłego dziewczęcia w przyciężkawy, zdołowany kloc
Ale o ile powiedzmy, już dwa-trzy tygodnie niechodzenia na basen przy pływaniu 2h/tydzień powodowały, że otoczenie zauważało iż zgrubłam, bądź nawet dwa tygodnie pływania co dzień, co dwa dni po godzince do dwóch , po okresie generalnego niepływania, powodował, że spodzienki opinały mi się widocznie mniej, to naprawdę myślę, że woda jest stosunkowo szybkim rozwiązaniem
O ile chodzi o sadełko.
Nie wiem jak sprawa wygląda w przypadku mięśni i czy w ogóle możesz liczyć na skutki, ale jak mówiłam, w okresie przyzwoitego pływania u mnie tłuszczyk znikał a masa mięśniowa - nie miałam obiektywnie mówiąc nic do zredukowania to się nie miało co zredukować, ale też naprawdę nic się w moich mięśniach nie rozrosło
Pomimo , że trochę chciałam
Więc próbując nie zaryzykujesz
[size=7d2]
A słuchając samej siebie, to nie rozumiem własnego ja - CZEMU, więdząc to wszystko wciąż utrzymuję stan wielomiesięcznej separacji z basenem ....
[/sized2]
Ale o ile powiedzmy, już dwa-trzy tygodnie niechodzenia na basen przy pływaniu 2h/tydzień powodowały, że otoczenie zauważało iż zgrubłam, bądź nawet dwa tygodnie pływania co dzień, co dwa dni po godzince do dwóch , po okresie generalnego niepływania, powodował, że spodzienki opinały mi się widocznie mniej, to naprawdę myślę, że woda jest stosunkowo szybkim rozwiązaniem
Nie wiem jak sprawa wygląda w przypadku mięśni i czy w ogóle możesz liczyć na skutki, ale jak mówiłam, w okresie przyzwoitego pływania u mnie tłuszczyk znikał a masa mięśniowa - nie miałam obiektywnie mówiąc nic do zredukowania to się nie miało co zredukować, ale też naprawdę nic się w moich mięśniach nie rozrosło
[size=7d2]
A słuchając samej siebie, to nie rozumiem własnego ja - CZEMU, więdząc to wszystko wciąż utrzymuję stan wielomiesięcznej separacji z basenem ....
[quote3e="Ayaka"]Jest specjalna dieta która powoduje redukcję tkanki mięśniowej.[/quote3e]
No powiem tak - trudno uwierzyć....
Jednak trudno fizjologię oszukać i na 100 % najpierw organizm spalać będzie każdy gram tłuszczu jaki znajdzie w organizmie. Po to przecież go gromadzi. (Otyłość to jednak problem typowo cywilizacyjny w natrze nie spotyka się otyłych zwierząt ani otyłych ludzi - mówię tu o tzw. kulturach prymitywnych).
Spalanie mięśni - bo tylko to może spowodować ich redukcję poprzez dietę - następuje w skrajnej sytuacji głodu, jak już nie ma co spalać w organizmie. I oznacza naaaaprawde poważne problemy z funkcjonowaniem całości ludzia ...
Torin
No powiem tak - trudno uwierzyć....
Jednak trudno fizjologię oszukać i na 100 % najpierw organizm spalać będzie każdy gram tłuszczu jaki znajdzie w organizmie. Po to przecież go gromadzi. (Otyłość to jednak problem typowo cywilizacyjny w natrze nie spotyka się otyłych zwierząt ani otyłych ludzi - mówię tu o tzw. kulturach prymitywnych).
Spalanie mięśni - bo tylko to może spowodować ich redukcję poprzez dietę - następuje w skrajnej sytuacji głodu, jak już nie ma co spalać w organizmie. I oznacza naaaaprawde poważne problemy z funkcjonowaniem całości ludzia ...
Torin
każdy ma inną budowę ciała i pewnych rzeczy nie da się zmienić. NIe każdy jest ideałem urodzonym do baletu. Ja np. ubolewam nad dość grubą szyją.... Pamiętajcie ze kazdy moze tanczyc i to tylko Twoja samokrytyka. Grubsze łydki w niczym Ci nie przeszkodzą, więc nie zamartwiaj się tak tym, tylko po porstu zaakceptuj 