Strona 1 z 2
Czy tanczerze dbają o swoich fanów i jezeli tak,to jak
: wt mar 13, 2007 5:48 pm
autor: carewna
:wink: dzieki Raisie wprowadzam nowy temat.
Zobaczymy co z tego wyjdzie :wink:
: wt mar 13, 2007 5:52 pm
autor: Cheryl
Znam przypadki gdzie zwykły widz potrafi zatrzymać na ulicy daną tancerkę, która mu się podba i pochwalić i pogratulować :-) Co uważam jest całkiem sympatyczne i miłe :) Myślę, że może nie tyle co dbają o jakiegoś wybranego fana tylko po prsotu starają się żeby wypaść jak najlepiej na scenie :-)
: wt mar 13, 2007 6:03 pm
autor: raisa
Znowu się wtrącę, ale wydaję mi się że juz taki temat był i dużo o nim rozmawialiśmy.
Co do takich przypadków, Cheryl to jest to bardzo miłe i spontaniczne.
: wt mar 13, 2007 7:49 pm
autor: Nati
mnie się zdarzyło kiedyś, ze takie małe dziewczynki poprosiły o autograf :P:P
: wt mar 13, 2007 7:50 pm
autor: mirrorball
Scarpia jako doświadczony fan powinien się wypowiedzieć ;)
Warszawscy tancerze zdaje się dbają o tamtejszą filię ;) :)
pozdrawiam
m.
: wt mar 13, 2007 9:24 pm
autor: Kasia G
nie przypominam sobie aby taki temat był choć być moze było cos o stosunku fanów do idoli i odwrotnie. Był na pewno o kwiatach dla tancerzy.
Powiem tak: generalnie w naszym polskim grajdołku nikomu nie zalezy żeby tancerz miał fanów, balet zupełnie nie kreuje gwiazd - teatry, etc. nie sa tym zainteresowane, ba, nikomu do głowy nie przyjdzie ze niektórzy z nas przychodza na mała rólkę w trzecim akcie Jeziora łabędzigo bo to tanczy "ten" lub "ta". Nawet oficjalnym czynnikom zajmujacym się reklamą i promocja teatru nie mieści sie w głowie ze ktos ma na miesiąc na przód zaplanowane wszystkie wyjascia na spektakle pod kątem obsad i ze gdy obsada się zmienia oddaje bilet. Tyle wstepu
Czy tancerze dbają o fanów..? O ile wiedza ze ich mają to... daja się uwielbiać. Myslę że to zalezy od człowieka. Generalnie sa bardzo zaskoczeni kiedy ktos ich rozpoznaje i potrafi docenic ich pracę, ten lub inny wystep. Wtedy są raczej bardzo otwarci i chetni do "współpracy". To znaczy: daja sobie przedstawić fanów, którzy sami nie mają smiałosci do nich się wybrac i poprosić o autograf lub zdjecie, chcetnie opowadają o swojej pracy i przystaja na rózne dziwne inicjatywy typu spotkaie z miłosnikami baletu (o ile czas i zmęczenie im na to pozwala), a nawet dostarczają nietuzinkowych podarków o charakterze senstymentalnym. Więc czy to znaczy ze "dbają o swych fanow"? raczej to dla nich zawsze duże zaskoczenie ze ich maja i wtedy - daja sie uwielbiac, sa raczej przystepni i mili. I chyba o to chodzi ;)
: śr mar 14, 2007 3:13 pm
autor: Scarpia
Hihihi... :lol: a myślałem, że to tylko ja jestem taki "świr" że w Biurze Obsługi Widzów (BOW) planuję rozkład wizyt w TW na miesiąc z góry. Z tym że aż tak "groźny" jak Kasia G to nie jestem, żeby zaraz zwracać bilety przy zmianie obsady :wink: Z drugiej strony zgadzam się, że niezmierne ważne jest czy akurat daną rolę tańczy "ten" czy "ta".
Co do głównego tematu tego wątku, to ja tam się nie znam. Niom, bo ja bardzo nieśmiały widz jestem :wink: (Jak w piosence "Jaki śmieszny" E.Demarczyk, tańczonej w zestawie "Groszki i róże") hihihihihih...
No może czasem któraś z tancerek oderwie wzrok od "spotu" na horyzoncie i ukradkiem spojrzy w moją stronę, ale ja tam pozostaję zimny jak lód, bo to nie wiadomo, czy to w moją stronę, czy też może za moim fotelem siedzi ktoś przystojniejszy... :lol: :wink: :wink: :wink:
: śr mar 14, 2007 3:47 pm
autor: Nati
skromność to bardzo ładna zaleta przecież :] musi byc Ci miło :)
: czw mar 15, 2007 1:42 pm
autor: Scarpia
Hmmm.. oto pytanie filozoficzne: czy tancerze dbaja skromnością o widza czy też może zbyt skromnie dbają o widza... :roll:
A mi tam by nie przeszkadzło gdyby tancerka czy tancerz patrzyli na mnie (no oczywiscie o ile dramaturgia widowiska by na to pozwalała, bo przecież dziwne by było gdyby Odetta zamiast zatrzepotać rzęsami na widok Zygfryda trzepotałaby oczkami w moją stronę hihihihi....)
To mówisz Nati, że to wszytko aby widzowi było miło... hmmm... no to ja może przeglądnę co na temat wzroku tancerza pisał mój idol teorii baletu
Carlo Blasis w "Kodeksie Terpsychory"...
Ach nie wymagajmy już za wiele od tych biednych tancerek i tancerzy, niedośc że śliczne to osoby, takie efemeryczne, tacy zagonieni i niedożywieni biedulki to jeszcze o wypasionych widzów będą dbać. Phi! Też coś!
Płęta widza: "Nie pytaj co Tancerka/Tancerz może zrobić dla Ciebie, zapytaj co Ty możesz zrobić dla Tancerki/Tancerza" :wink:
: czw mar 15, 2007 2:48 pm
autor: Cheryl
Scarpio wiesz ja również uwielbiam to uczucie gdy siedzę w pierwszym rzędzie i tancerka patrzy prsoto w Twoje oczy, przelewa całą energię w to jedno spojrzenie... [/url]