Strona 1 z 6

codzienna rutyna ?

: ndz lut 19, 2006 11:35 pm
autor: zmijka
nigdy nie mialam okazji "tanczyc baletu" ze sie tak wyraze;-) sluchu mi brak i to sie sklada na to ze najbradziej ciekawi mnie nie efekt koncowy - taniec na scenie w pelni swiatel, a wasze codzienne zmaganie sie z wlasnym cialem. chetnie bym poczytala jak wyglada taki zwykly dzien tancerza - wy juz dla mnie jestescie wszyscy tancerzami:)
moze wam sie to wyda dziwne ale wlasnie takie strzepki informacji sa dla mnie najciekawsze... ze wpierw duze sniadanie a potem proba , ale nigdy obiad przed klasyka. za to jak juz ide do lozka to w cieplych skarpetkach;-) nie wiem czy zrozumiecie o co mi chodzi ale sprobujmy...
wiec gdyby ktos byl chetny np. dzien jutrzejszy - poniedzialek 19 lutego 2006
"wstalam/lem o godzinie... "

: pn lut 20, 2006 8:42 am
autor: just_me
Poniedziałek, 20 lutego 2006 :)
Mogę zacząć - wstałam o 8:00, ale zajęcia mam dopiero o 11:00, teraz się na nie właśnie "szykuję".

: pn lut 20, 2006 6:26 pm
autor: Kasia :))
moj dzisiejszy dzien..
7:30 pobudka i przygotowania do szkolki...
od 8:55-14:30 lekcje
potem sprawdzian z matmy do zaliczenia na konsulatacjach [nie bylo mnie jak pisali z powodu wystepow ;) ]
no i domek i pogaduszki z kumpela i...
odwiedziny forum :D

niestety baletu dzisiaj zabraklo poniewaz mialam 15:15-16:45 a ta matma... :(

: pn lut 20, 2006 7:02 pm
autor: just_me
A ja wróciłam po zajęciach wymęczona bardzo (nowe układy), a od tej pory siedzę z moją przyjaciółką. Kocham ferie :)

: pn lut 20, 2006 7:05 pm
autor: Nena
wstaje: 6.30
szkoła: 8.00 - 13.25
obiad: 14.00 - 14.05 (:D)
angielski: 15.15 - 16.15
lekcje: 17.00 - 18.30
komputer: 19.00 - 20.30
a potem robię co chcę :D Ale tak jest w poniedziałki. Gorzej, jak mam klasykę i współczesny. Wtedy już na nic nie mam czasu... :lol:

: pn lut 20, 2006 7:12 pm
autor: Paula
Jeśli chodzi o mój typowy PONIEDZIAŁEK
A więc o 6:30 zwlekam się z łóżka nie zawsze ki to wychodzi i w porywach wstaję o 6:45. Szykuję sie. Jem śniadanie no i wychodzę. 20 minut piechotką do szkoły (bo dajazdów żadnych nie ma, ale przynajmniej dobrze. Podobno od 7:00-8:00 człowiek spala najwiecej klaorii) no i lekcje dio 14:25. Później szybko na balet na 15:15 i do 16:45 na balecie (teraz po dyplomie jakoś tak krócej mamy). Spowrotem do domu. Próbuję sie zabrać za naukę ale nigdy mi to nie wychodzi, bo wchodzę na Internet i trzeba przejrzeć wysztskie wątki w Pogadalni i wybiórcze w pozostałych tablicach jak starczy czasu. Później wieczorny maraton filmowy (M jak miłośc i Na wspónej). Później na nic nie mam już siły i we wtorek jak zwykle nie przygotowana zaczynam mój maraton.

Ja bym chętnie usłyszła tu wypowiedź np. Gościa, jako ucznia OSB a nie my takie szare myszki ze studii i ognisk baletowych.

: pn lut 20, 2006 7:30 pm
autor: Małgoś
[quote:96cda90009="Paula"]Ja bym chętnie usłyszła tu wypowiedź np. Gościa, jako ucznia OSB a nie my takie szare myszki ze studii i ognisk baletowych.[/quote:96cda90009]

ja również :) i zgadzam sie z Paulą, zresztą chyba o takie typowe dni chodzilo głownie autorce tematu....... ??

:)

pozdrawiam ;)

: pn lut 20, 2006 8:03 pm
autor: just_me
Ooo, właśnie, mój dzień (w czasie szkoły :/) wygląda podobnie, ale muszę dorzucić jakieś 2 h angielskiego. Szkoda, że balet mam tak rzadko... No i jeszcze droga do szkoły - nienawidzę komunikacji miejskiej, ale niestety bez niej ani rusz :(

: pn lut 20, 2006 9:56 pm
autor: Kasia :))
no my w tamtym roku mialysmy 16h tygodniowo obowiazkowych (9klasyk, 2jazzowe, 3ludowe, 1rytmika, 1teoria), a tym roku tylko 8...(4klasyki, 2jazzowe, 2godziny rozciaganie i cwiczen wzmacniajacych)

: wt lut 21, 2006 4:12 pm
autor: Aspicia
pobudka: 6.45, sniadanie (albo i nie) od 8 szkoła (pierwsze 2 godz. balet) do 17...w tym zdarzają sie 4 klasyki dziennie do tego charakterystyczny, wspólczesny, interpretacje i partnerowanie ;)