Towarzystwo Gimnastyczne
: śr lis 16, 2005 8:34 pm
[b:a1e3820d17]Poznań. Towarzystwo Gimnastyczne w Starym Browarze[/b:a1e3820d17]
"W globalnej wiosce, w zjednoczonej Europie, w demokratycznej Polsce - powstaje spektakl o inności, odrębności, tożsamości. Realizuje go towarzystwo gimnastyczne.
«Prawie dwa lata minęły od ich pierwszej i jedynej jak dotąd premiery - "Whatever You Wish" (o spektaklu piszemy obok). Zespół założony przez tancerkę i choreografa Natalię Draganik oraz krytyka i menedżera sztuki Joannę Leśnierowską pracował jednak intensywnie nad nowym przedstawieniem. Premiera "Obcojęzyczności" czeka nas 17 września o godz. 19 w Starym Browarze.
Mówi Joanna Leśnierowska:
- Pierwsze impulsy do tego spektaklu pojawiły się we mnie podczas pięciotygodniowego festiwalu ImPulsDanc w Wiedniu w 2003 r. Byłam tam krytykiem-rezydentem i miałam publikować w internecie dziennik relacjonujący wrażenia i przemyślenia z festiwalu: wszystko - tylko nie recenzję. Okazało się to bardzo trudnym zadaniem, bo wymagało rezygnacji z chowania się za bezpieczną skądinąd pozycję krytyka To było cenne przeżycie, ale na swój sposób traumatyczne, spotęgowane przez fakt, że mieszkałam całkiem sama w nowoczesnym, pomalowanym na biało, oświetlonym jarzeniówkami pokoju, pozbawionym mebli. Było mi dodatkowo obco wśród artystów performerów i z dnia na dzień coraz mocniej uświadamiałam sobie, jak bardzo jestem zakorzeniona w polskiej tradycji teatralnej. A w tym sterylnym, designerskim mieszkaniu, które mieściło się zresztą w muzeum, czułam się jak obiekt.
Mówi Natalia Draganik:
- Ja również trafiłam do Wiednia. I przeżyłam podobną traumę. U mnie doszła jeszcze różnica wieku. Na stypendium dla młodych tancerzy przyjechali ludzie młodsi ode mnie i okazało się, że to bardzo pogłębia i tak dużą kulturową i artystyczną barierę między nami: oni byli całkowicie nastawieni na dobrze wypromowany sukces - z sobą w roli głównej. To było ważne doświadczenie, bo tam właśnie dowiedziałam się, czego na pewno w sztuce robić nie chcę.
Mówią w duecie:
- Ale nasz spektakl nie jest opowieścią o tym, jak Natalia i Joanna pojechały do Wiednia. To tylko punkt wyjścia do znacznie szerszego potraktowania stanów obcości, odrębności, inności, tożsamości. Stanów, które nie są obce nikomu z nas.
O "Whatever You Wish"
To przedstawienie bezczelne i brawurowe, balansujące na granicy ekshibicjonistycznego obnażenia aktorów (aktorek) i konkursowego wprost wygłupienia widzów. Ale balans jest nader fascynujący, bo na jego straży stoją duża inteligencja i jeszcze większe poczucie humoru (mocno zaprawione autoironią). To przedstawienie o przedstawieniu - specyficznym, bo tanecznym. Co to jest taniec współczesny? Kto to jest choreograf? Jak powinna wyglądać tancerka? Czym jest ruch? Odpowiedzi na te pytania padają z offu - udzielają ich widzowie i tancerze. Rozbrajająca szczerość miesza się w nich z głupotą, niekompetencją, bełkotem, zlepkami i zgęstkami bezmyślnych kalek... A na finał mamy burzliwe oklaski widzów, którzy zostali potraktowani śmiertelnie poważnie, choć pękali ze śmiechu przez dobrą godzinę.»
Ewa Obrębowska-Piasecka
Gazeta Wyborcza - Poznań nr 214
14-09-2005"
link: http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/18070.html
"W globalnej wiosce, w zjednoczonej Europie, w demokratycznej Polsce - powstaje spektakl o inności, odrębności, tożsamości. Realizuje go towarzystwo gimnastyczne.
«Prawie dwa lata minęły od ich pierwszej i jedynej jak dotąd premiery - "Whatever You Wish" (o spektaklu piszemy obok). Zespół założony przez tancerkę i choreografa Natalię Draganik oraz krytyka i menedżera sztuki Joannę Leśnierowską pracował jednak intensywnie nad nowym przedstawieniem. Premiera "Obcojęzyczności" czeka nas 17 września o godz. 19 w Starym Browarze.
Mówi Joanna Leśnierowska:
- Pierwsze impulsy do tego spektaklu pojawiły się we mnie podczas pięciotygodniowego festiwalu ImPulsDanc w Wiedniu w 2003 r. Byłam tam krytykiem-rezydentem i miałam publikować w internecie dziennik relacjonujący wrażenia i przemyślenia z festiwalu: wszystko - tylko nie recenzję. Okazało się to bardzo trudnym zadaniem, bo wymagało rezygnacji z chowania się za bezpieczną skądinąd pozycję krytyka To było cenne przeżycie, ale na swój sposób traumatyczne, spotęgowane przez fakt, że mieszkałam całkiem sama w nowoczesnym, pomalowanym na biało, oświetlonym jarzeniówkami pokoju, pozbawionym mebli. Było mi dodatkowo obco wśród artystów performerów i z dnia na dzień coraz mocniej uświadamiałam sobie, jak bardzo jestem zakorzeniona w polskiej tradycji teatralnej. A w tym sterylnym, designerskim mieszkaniu, które mieściło się zresztą w muzeum, czułam się jak obiekt.
Mówi Natalia Draganik:
- Ja również trafiłam do Wiednia. I przeżyłam podobną traumę. U mnie doszła jeszcze różnica wieku. Na stypendium dla młodych tancerzy przyjechali ludzie młodsi ode mnie i okazało się, że to bardzo pogłębia i tak dużą kulturową i artystyczną barierę między nami: oni byli całkowicie nastawieni na dobrze wypromowany sukces - z sobą w roli głównej. To było ważne doświadczenie, bo tam właśnie dowiedziałam się, czego na pewno w sztuce robić nie chcę.
Mówią w duecie:
- Ale nasz spektakl nie jest opowieścią o tym, jak Natalia i Joanna pojechały do Wiednia. To tylko punkt wyjścia do znacznie szerszego potraktowania stanów obcości, odrębności, inności, tożsamości. Stanów, które nie są obce nikomu z nas.
O "Whatever You Wish"
To przedstawienie bezczelne i brawurowe, balansujące na granicy ekshibicjonistycznego obnażenia aktorów (aktorek) i konkursowego wprost wygłupienia widzów. Ale balans jest nader fascynujący, bo na jego straży stoją duża inteligencja i jeszcze większe poczucie humoru (mocno zaprawione autoironią). To przedstawienie o przedstawieniu - specyficznym, bo tanecznym. Co to jest taniec współczesny? Kto to jest choreograf? Jak powinna wyglądać tancerka? Czym jest ruch? Odpowiedzi na te pytania padają z offu - udzielają ich widzowie i tancerze. Rozbrajająca szczerość miesza się w nich z głupotą, niekompetencją, bełkotem, zlepkami i zgęstkami bezmyślnych kalek... A na finał mamy burzliwe oklaski widzów, którzy zostali potraktowani śmiertelnie poważnie, choć pękali ze śmiechu przez dobrą godzinę.»
Ewa Obrębowska-Piasecka
Gazeta Wyborcza - Poznań nr 214
14-09-2005"
link: http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/18070.html