Wrażenia po pierwszych zajęciach :)
Wrażenia po pierwszych zajęciach :)
Proponuję osobny wątek dla tych wszystkich osób, które przychodzą na forum pytać o rady przed rozpoczęciem nauki w szkole baletowej lub uczestnictwem w pierwszym w życiu kursie tańca. Ponieważ jak widać po popularności takich wątków, wszyscy jesteśmy ciekawi wrażeń nowicjuszy po pierwszej styczności z baletem, może załóżmy temat, gdzie będą mogli opisywać, co im sie podobało, co zdziwiło, itp.? Poza tym, osoby wracające do baletu po dłuższej przerwie (np. wakacjach :)) tez mogłyby sie dzielic uwagami na temat nowości w dotychczasowej "karierze" :)
Nie wiedziałam tylko, gdzie taki wątek umieścic, wrzuciłam go więc tutaj i liczę na trafną interwencję Administracji :)
Nie wiedziałam tylko, gdzie taki wątek umieścic, wrzuciłam go więc tutaj i liczę na trafną interwencję Administracji :)
-
Tranquility
- Posty: 1123
- Rejestracja: ndz kwie 10, 2005 1:33 pm
No to może ja zacznę. :wink:
Opowiem o tym, kiedy pierwszy raz przyszłam do szkoły baletowej.
Strasznie się bałam, te wszystkie sale, korytarze i przejścia. Ręczniki, szafki itp... Naszczęście pomogła mi p. Tamara, umieściła mnie "gdzie trzeba". I zaczęły się lekcje. Starałam się wykonywać wszystkie ćwiczenia poprawnie, ale nie zawsze to mi się udawało. Przy [i:67867488d6]barre'u[/i:67867488d6] było już nieco łatwiej, ale nie wykonywałam ćwiczeń. :lol: Stałam tylko, z wciągniętym brzuchem, pachwinami i pupą, z długą szyją i złączonymi piętkami. :lol: Trochę się mniej bałam, a po godzinie, to już prawie w ogóle. Zajęcie, choć wyciskały ze mnie siódme poty, były fajne, i bardzo mi się podobały. :D Teraz już w poniedziałek nie będę taka zdenerwowana. :) Najgorszy jest ten "pierwszy raz", a potem to idzie juz z górki, bo większość rzeczy jest już znajoma.
To była moja pierwsza stycznośc z SB. :lol:
A co myślicie o tym, żeby założyć temat o historiach- czyli jak się zaczęła wasza przygoda z tańcem? Pierwsze zajęcia baletowe, itp., aż do teraz.
Co o tym myślicie?
_________________
Pozdrawiam najlepiej jak mogę-
Marysia W- [i:67867488d6]Taniec czyni nas bogatymi w duchu[/i:67867488d6]- piękny cytat... Ech... :mrgreen:
Opowiem o tym, kiedy pierwszy raz przyszłam do szkoły baletowej.
Strasznie się bałam, te wszystkie sale, korytarze i przejścia. Ręczniki, szafki itp... Naszczęście pomogła mi p. Tamara, umieściła mnie "gdzie trzeba". I zaczęły się lekcje. Starałam się wykonywać wszystkie ćwiczenia poprawnie, ale nie zawsze to mi się udawało. Przy [i:67867488d6]barre'u[/i:67867488d6] było już nieco łatwiej, ale nie wykonywałam ćwiczeń. :lol: Stałam tylko, z wciągniętym brzuchem, pachwinami i pupą, z długą szyją i złączonymi piętkami. :lol: Trochę się mniej bałam, a po godzinie, to już prawie w ogóle. Zajęcie, choć wyciskały ze mnie siódme poty, były fajne, i bardzo mi się podobały. :D Teraz już w poniedziałek nie będę taka zdenerwowana. :) Najgorszy jest ten "pierwszy raz", a potem to idzie juz z górki, bo większość rzeczy jest już znajoma.
To była moja pierwsza stycznośc z SB. :lol:
A co myślicie o tym, żeby założyć temat o historiach- czyli jak się zaczęła wasza przygoda z tańcem? Pierwsze zajęcia baletowe, itp., aż do teraz.
Co o tym myślicie?
_________________
Pozdrawiam najlepiej jak mogę-
Marysia W- [i:67867488d6]Taniec czyni nas bogatymi w duchu[/i:67867488d6]- piękny cytat... Ech... :mrgreen:
-
aankaa_baletnica=)
- Posty: 1514
- Rejestracja: śr mar 23, 2005 8:39 pm
Ja pamiętam moja pierwszą lekcję, bo byłam nią rozczarowana :? Miałam sześć lat i marzyłam o szkole baletowej, a poniewaz mieszkam w tzw. wielkim mieście, szczęśliwie o dość znacznej renomie tanecznej, było to marzenie łatwe do zrealizowania.
Na pierwsze zajęcia poszłam w niebieskim ubranku gimnastycznym i czerwonych enerdowskich baletkach, bo z jakiegoś dziwnego powodu nie informowano rodziców, w co dzieci mają byc ubrane ( :?: a człowiek myślałby, że to podstawa)
Byłam bardzo zawiedziona tym, że niczego nowego się nie nauczyłam, bo całe zajęcia polegały na bieganiu w kółko i rzucaniu piłki do koleżanek, a na koniec pani uczyła nas piosenki "Najłatwiejsze ciasto w świecie", którą juz znałam (pamiętacie ją? :)).
Nastąpił nagły zwrot akcji i nie zniechęciłam się do baletówki, bo przeniosłam się do równoległej grupy, gdzie już wszystko było tak, jak trzeba - muzyka poważna i ćwiczenia przy drążku :)
Na pierwsze zajęcia poszłam w niebieskim ubranku gimnastycznym i czerwonych enerdowskich baletkach, bo z jakiegoś dziwnego powodu nie informowano rodziców, w co dzieci mają byc ubrane ( :?: a człowiek myślałby, że to podstawa)
Byłam bardzo zawiedziona tym, że niczego nowego się nie nauczyłam, bo całe zajęcia polegały na bieganiu w kółko i rzucaniu piłki do koleżanek, a na koniec pani uczyła nas piosenki "Najłatwiejsze ciasto w świecie", którą juz znałam (pamiętacie ją? :)).
Nastąpił nagły zwrot akcji i nie zniechęciłam się do baletówki, bo przeniosłam się do równoległej grupy, gdzie już wszystko było tak, jak trzeba - muzyka poważna i ćwiczenia przy drążku :)
Ja miałam jakieś 4 lata.Mieszkałam wtedy w Gdyni.Mama zaprowadziła mnie na zajęcia.Weszłam do sali ostatnia (chyba się spóźniłyśmy,bo wszystkie dzieci już siedziały obok pani na podłodze).Tanecznym krokiem podbiegłam do pani i...usłyszałam głośny śmiech dzieci i wcale nie tajone okrzyki:"ONA MA "WYWROTKI", PATRZCIE,W "WYWROTKACH" PRZYSZŁA!".Nie miałam pojęcia co to "wywrotki".Ale pani wyjaśniła mi,że to śliskie kapcie, takie właśnie jak moje.A pozostałae dzieci miały baletki .Usiadłam i za nic nie ruszyłam się z miejsca do końca lekcji.Nigdy tam nie wróciłam.
CAŁE TO ZDARZENIE pamiętam bardzo wyraźnie i ze szczegółami (nawet to,że byłam w idiotycznych rajstopkach i bez spódniczki co było dodatkowym obciachem).A mamie powiedziałam dopiero po trzydziestu latach.
[URL=http://imageshack.us][img:4eeae98014]http://img354.imageshack.us/img354/8813/iwonka002340ow.jpg[/img:4eeae98014][/URL]
CAŁE TO ZDARZENIE pamiętam bardzo wyraźnie i ze szczegółami (nawet to,że byłam w idiotycznych rajstopkach i bez spódniczki co było dodatkowym obciachem).A mamie powiedziałam dopiero po trzydziestu latach.
[URL=http://imageshack.us][img:4eeae98014]http://img354.imageshack.us/img354/8813/iwonka002340ow.jpg[/img:4eeae98014][/URL]
Potwierdza się moja teoria, że powinno sie udzielać dokładnych informacji, w co ubierać się na zajęcia baletowe.
A powiedz, yvonne, jakich spódniczek wymagali od Was? Bo od nas np. wymagali białych, tiulowych, a w późnosocjalistycznej PRL tiul był chyba mocno deficytowy, bo wszystkie miałyśmy spódniczki kombinowane z welonów ślubnych mam lub firanek babć :) Tylko marta R. miała prawdziwe tutu, przywiezione bodajże z NRD, i wszystkie jej zazdrościłyśmy :D
A powiedz, yvonne, jakich spódniczek wymagali od Was? Bo od nas np. wymagali białych, tiulowych, a w późnosocjalistycznej PRL tiul był chyba mocno deficytowy, bo wszystkie miałyśmy spódniczki kombinowane z welonów ślubnych mam lub firanek babć :) Tylko marta R. miała prawdziwe tutu, przywiezione bodajże z NRD, i wszystkie jej zazdrościłyśmy :D