Ludzie! Widzę, że wegetarianizm was męczy i nie daje spokoju. Pamiętajcie iż dieta wegetariańska w naszej rzeczywistości jest stresogenna i kosztowna. A udowodnione jest to iż stres najbardziej wpływa na jakość i długość naszego życia.
Należy się więc zastanowić czy warta jest skurka wyprawki. W życiu należy być elastycznym i nie wyobrażać sobie, że sie będze żyło 300 lat.
Najważniesza w zyciu jest nie dieta ale satysfakcja z każdej czynności życiowej do której niewątpliwie zalicza sie spożywanie pokarmów. Allegorią tej satysfakcji niech będzie "Ostatnia Wieczerza" przy której narodziły ważne myśli filozoficzne dla świata.
Jeżeli ktoś czerpie autentyczna przyjemność ze spożywania tylko i wyłącznie płodów roslinnych to jest ok. Gorzej jak robi to z przyczyn ideologicznych lub z nadzieji, że bedzie żył dłużej.
pozwole sobie przypomniec slowa Kasi G., bo widze ze watek znowu zmierza nie w te strone, co powinien.
[b89]przypominam, ze to jest wątek o wegetarianizmie wśród tancerzy czyli o tym czy taka dieta jest wskazana czy tez nie przy duzym wysiłku fizycznym. Nie jest to temat do lansowania własnych przekonan na temat jedzenia/niejedzenia miesa, (...)[/b89] !!!
Wiec dajcie spokoj z tym, jakie to cudowne/ straszne ze kogos omijaja rosol, hamburgery, czy zabie udka - to nie jest temat o waszej prywatnej opinii o wegetarianizmie, a o tym, jak sie to ma do TANCERZY. Z obiektywnego punktu widzenia, nie waszych ideologicznych i subiektywnych przekonan.
[be0]Father[/be0], jakoś wielkiego stresu przez swój wegetarianizm nie odczuwam, prędzej moje babcie na początku, teraz się pogodziły. Kosztowny też jakoś zbytnio nie jest, nie sądzę, bym wydawała na jedzenie więcej niż moje mięsożerne koleżanki. ba, często nawet oszczędzam, bo pierogi ruskie są tańsze od różnych ciekawych mięsnych dań w knajpach. A przyjemności z jedzenia mam tyle samo, naprawdę, danie nie musi zawierać produktów pochodzenia zwierzęcego, żeby było dobrze przyprawione, miało aromat i świetnie smakowało. Mogę Ci przesłać parę przepisów na priv, naprawdę się zdziwisz.
[be0]Joanno[/be0], przecież cały czas w dyskusji z Nin(j)ą o to mi chodzi - ona uważa, że to niezdrowe, a więc niewskazane dla tancerzy, którzy muszą się zdrowo odżywiać, żeby mieć energię i kondycję, a ja wręcz przeciwnie - że wegetarianie odżywiają się zdrowiej, bo często zwracają większą uwagę na to, co jedzą, skąd to pochodzi i jak jest przyrządzone oraz nie kuszą ich tak niezdrowe i kaloryczne dania, jakie wymieniłam w poprzednim poście. Naprawdę, można się przerazić, jak się człowiek dowie, co wyrabiają w takim McDonald'sie czy KFC, a wiem, że sporo osób, szczególnie dużo trenujących tam się stołuje, bo to szybkie i zapychające, a w dodatku nie takie drogie. Ja np. muszę się zastanowić, gdzie i co zjeść, a jak już zostaje mi tylko ostatnie piętro Złotych Tarasów, to raczej pójdę do stanowiska z tajskim żarciem, bo w KFC mam do wyboru frytki i kukurydzę...
[quote56="Jo_Ann"]a, często nawet oszczędzam, bo pierogi ruskie są tańsze od różnych ciekawych mięsnych dań w knajpach[/quote56]
Haha! Tancerz na pierogach ruskich szybko się utuczy i koniec jego kariery. Chyba stosujesz tę dietę od niedawna? Zobaczymy co powiesz za pół roku
[bf2]Father[/bf2], ja mięsa nie jem od 6 lat . Co prawda mam tłuszczyk tu i ówdzie, ale zapewniam Cię, miałam go o wiele więcej, kiedy zamiast ruskich jadłam schabowego z ziemniaczkami i surówką w wykonaniu moje kochanej babci .
Eee tam ! Ja wcinam schabowego, czasem nawet o zgrozo golonkę - i na jakiś wybitny nadmiar tłuszczu nie narzekam. Wszystko zależy nie tyle od tego co - ale od ile jemy
Torin
p.s.
ale zamknijmy temat wyższości ruskich na schabowym
[bb4]Torin[/bb4], pewnie masz dobrą przemianę materii. Ja należę do osób, które tyją chyba od wąchania, a moja przyjaciółka smaży kotlety w litrach smalcu, nic nie ćwiczy i jest szczuplejsza od niejednej baletnicy...
no wlasnie, moze nie chwalmy się kto od czego tyle lub nie i jaka ma przemiane materii bo rzeczywiście niezaleznie od diety od tego duzo zalezy. Znam tancerki tyjace od marchewki i tancerza który jak najbardzie opycha sie leniwymi i ruskimi na lunch a potem dokłada duzym obiadem i... jest szczuplejszy nie tylko ode mnie ale takze od większosci swoich partnerek ....
ta na prawdę tylko mięso zapewnia pełnowartościowe białko tak potrzebne przy silnym wysiłku fizycznym do budowania mięśni jak przy tańcu, trzeba by zjeść całe kilogramy soi by pokryć jednego kotleta czy kilka plasterków wędliny, jak ktoś sobie od kilku miesięcy tańczy 2-3 razy w tygodniu to nie potrzebuje takich dawek białka jak tancerz który tańcz od lat lub zawodowo