[quotecc="ag111111"]I)
http://www.youtube.com/watch?v=bfJtz5Dz7KA
Nie wiem, czy ten film juz tu się pojawiał - ja go wczoraj widziałam po raz pierwszy . Jak dla mnie najlepiej zrobiony film o V.M - w sensie najbardziej go oddający. W tytule ma Portret Malakhova i jest to wierny portret.[/quotecc]
To znaczy to jest "Suche nach Schwerelosigkeit" czyli "W poszukiwaniu nieważkości", film zrealizowany w 2004r. w Niemczech

Też bardzo lubię ten dokument i mnie też denerwuje to, że całość jest po niemiecku, a nawet kiedy mówią po angielsku lub rosyjsku i tak wszystko zostaje zagłuszone przez tłumacza.
[quotecc="ag111111"] serce rośnie jak widzi się przyjecie V.M. w Tokyo... Kilka lat temu, jak interesowałam się bardziej baletem w Korei Południowej , odniosłam wrażenie, że chyba w Korei i Japonii tancerze baletowi są najbardziej doceniani - dlatego wyrazy szacunku dla azjatów, że umieją tak docenić to co ładne. Wracając do Tokyo, to te obrazki z metra z miasta - na których tłum szedł z V.M, a prawie każdy przechodzień umiał go zidentyfikować i popadał w popłoch, ze jest tam V.M - ogromnie cieszą wzrok.[/quotecc]
Moim zdaniem on w Japonii jest traktowany niemal jak gwiazda Hollywood

Spacer po czerwonym dywanie, kwiaty, tłumy ścigające go na stacji metra, przed którymi musi po protu uciekać, rozdawanie autografów, i nawet kiedy wsiada już do limuzyny nie ma chwili spokoju - fani obstępują samochód i jeszcze przez szyby próbują robić zdjęcia aparatami, komórkami etc. A jak mówił Witkiewicz w innych krajach jest podobnie, np. w Wiedniu po spektaklach czekają tłumy, kilkaset osób czatuje na autograf lub zrobienie sobie z nim zdjęcia, a nawet, jak wspominał, gdy udawał się z nim obiad do restauracji, lub na spacer do parku cały czas był zaczepiany przez kogoś, kto prosił o autograf, lub po prostu chciał uścisnąć mu dłoń i powiedzieć: "dziękuję".
I jak mówił, fascynowało go niezmiernie to, że osoba z tak elitarnej dziedziny sztuki zyskała tak kolosalną popularność i jest powszechnie rozpoznawana niemal na każdym kroku.
Jedno ze źródeł tej informacji, nigdy wcześniej go tutaj nie zamieszczałam, bo nigdy nie było aż tak zagorzałych dyskusji, ale myślę, że znajdziecie tam co najmniej jedną bardzo interesującą ciekawostkę na temat Vladimira (jak dla mnie uroczą) i nie tylko: http://www.maestro.hb.pl/mambo/document/Kurier_Malakhov.pdf
Jestem też ciekawa, co myślicie o tekście Alaina Bernarda, bo ja muszę przyznać, że nie ze wszystkim się z nim do końca zgadzam.
[quotecc="ag111111"]3) kolejne wrażenie z filmu to to, że obraz ten jak żaden inny wyłapał niesamowitą delikatność V.M. Jest kilka scen z prób, na których widać, że jak komuś coś nie wyszło albo stał się poddenerwowany, to on natychmiast to wyczuwał, podchodził i przytulał taką osobę. I z tego kolejne moje wrażenie: chyba V.M. jest znakomitym szefem dla tancerzy w Statsballett Berlin. [/quotecc]
Tak, on nawet mówił o tym, że wszystkich tancerzy traktuje właśnie jak rodzinę, że czuje się za nich odpowiedzialny i dlatego musi się nimi wszystkimi opiekować - czasami pogłaskać po głowie, a czasem pogrozić palcem
[quotecc="ag111111"]ostatnie wrażenie luźno wiąże się z v.M, bo dotyczy atmosfery w Bolszoj i Staatsballett Berlin. Noc i dzień. W Berlinie luz, zrozumienie, szacunek i duuużo śmiesznych scen typu zaczepaianeie V.M. w przebraniu kobiecym (z Kopciuszka) klapsem w tyłek a w Bolszoj sami wściekli i wredni (no może poza 2 osobami). Współczuję biednym tancerkom Bolszoj, zwłaszcza tym najniższym w hierarchii, bo chyba nie mają życia usłanego różami.[/quotecc]
Rzeczywiście widać to na każdym kroku, a co do teatrów w Rosji, zarówno Wielkiego i Maryjskiego to chyba zatrudnieni tam tancerze taką napiętą, pełną rywalizacji atmosferę postrzegają jako coś na porządku dziennym, coś normalnego. Dlatego pod względem tej przyjaznej atmosfery Staatsballett na pewno jest pewnego rodzaju ewenementem, ABT też zawsze wydawało mi się takim w miarę przystępnym zespołem, ale jednak wymagania tam są ogromne, kiedy tancerz nie rozwija się, nie "awansuje" jest po prostu zwalniany (nie to, że może sobie dalej spokojnie tkwić w corps de ballet i tak przeczekać do emerytury), więc teraz do tego wizerunku wytworzonego w różnych filmach itd. podchodzę jednak nieco bardziej sceptycznie.
[quotecc="ag111111"]Co do Caravaggia, to chciałabym go zobaczyć ale powiem szczerze, że na żywo. Taka mi została pozostałość z pierwotnego nakierowania tylko i wyłącznie na klasykę, że rzeczy współczesne bardziej robią na mnie wrażenie dużo większe na zywo. Przypuszczam , że jest to wypadkowa 2 rzeczy: 1)zbyt małego zdecydowanie wgryzienia się w taniec współczesny 2) tego że w tańcu współczesnym więcej jest przekazywalnych uczuć i wrażeń jakby poza tańcem, a to trochę wymaga bezpośredniego kontaktu.[/quotecc]
Również chciałabym zobaczyć "Caravaggia" na żywo, mam nadzieję, że może w tym nowym roku uda mi się obejrzeć ten spektakl razem z "Czajkowskim" w Berlinie, nie mniej jednak już samo nagranie było dla mnie źródłem ogromnych emocji, więc nawet trudno mi sobie wyobrazić odbiór i percepcję tego dzieła przy bezpośrednim kontakcie ze sceną
[quotecc="ag111111"] Nie ma wątpliwości, że Czardasz. Pisząc o carskiej Rosji miałam na myśli nastrój, czy mówiąc dosadniej moje wrażenie, subiektywne odczucie po obejrzeniu. Chodzi o to, że jak się widze coś co mną zawładnia, to na gruncie tego rodzą się w głowie skojarzenia, wrażenia, odczucia czy emocje, które kompletnie nic wspólnego nie mają czasem z tym co widzę. W tym fragmencie z 2000 r. V.M. wchodząc do pałacu (zamku czy czegoś tam) w płaszczu i z jakimś niepokojem skojarzył mi się ze znaną w literaturze rosyjskiej sceną... PS. w liceum miałam ogromny pociąg do literatury rosyjskiej z carskiej Rosji... coś z tego zauroczenia zostało chyba w mojej podświadomości.[/quotecc]
No widzisz, a ja właśnie nie byłam pewna, mimo że sama muzyka nakierowywała mnie w tą stronę, to jeszcze kostiumy kojarzyły mi się bardzo z Węgrami - jak widać oglądanie w dzieciństwie filmów o Sissi nie poszło na marne

Dlatego także bardzo dziękuję margotczyk za sprecyzowanie
A tutaj coś, czego na pewno nie było jeszcze na forum - "Sylwia" w Staatsballett:
http://www.youtube.com/watch?v=c6amovXU14M&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=3dH50rTvocE&feature=related
Sylwia - Polina Semionova, Amintas - Vladimir Malakhov
I teraz aż się coś we mnie gotuje, kiedy pomyślę, że mam arte, a nigdy na nic nie mogę trafić, wypadałoby się teraz tylko zainteresować, czy przypadkiem nie będzie powtórki. A jeśli ktoś zna francuski i zechciałby chociaż trochę pobawić się w tłumacza (tzn. np. tak mniej więcej streścić, o czym mówią), byłoby miło
Już po samych fragmentach widzę, że ta "Sylwia" musi być nadzwyczajna, chociaż inscenizację Royal Ballet z Darcey Bussel i Roberto Bolle bardzo lubię, to widzę, że ta musi być jeszcze sto razy lepsza. Skoro mają nagranie - niech się nie cackają, tylko wydają dvd, Polina i Vladimir do tych ról zdają się być wprost stworzeni.
A już na sam koniec odbiegając od tematu, to występy na Koncercie Noworocznym podobały mi się, mimo absencji najbardziej oczekiwanego przeze mnie tancerza, a same kostiumy też mnie nie raziły.