Co do tej dwójki tez się zgadzam. Fajnie miec takiego nauczyciela wspolczesnego
[quote9c="dede"]oczywiście że klasyka nie szkodzi, nikt kto kiedykolwiek próbował tańczyć zawodowo nie będzie tego kwestionował.[/quote9c]
No właśnie nie jest tak, że nikt, bo prof. Wycichowska powtarza w wywiadach, że ona woli przyjąc do zespolu osobe nie po sb, która późno zaczyna.
Spektakle PTT - BP
gadanie gadaniem a potem i tak każdy kto nie jest po szkole musi "zrobić" dyplom, albo OSB, albo uczelni zagranicznej. Inna sprawa, że pani Wycichowska umożliwia swoim tancerzom rozwój. a i tak większość osób w PTT jest po OSB, faceci łatwiej się dostać bez dyplomu, w końcu jeśli chodzi o laski to jest w czym wybierać;p
-
ebaleciara
- Posty: 393
- Rejestracja: śr kwie 28, 2010 12:26 pm
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
Że tancerz współczesny musi znac jakies figury/kroki klasyczne to jasne. Chodziło mi o to, ze -jak powiedziala Wycichowska w wywiadzie - ona, jezeli ma wybór, woli wychowac od poczatku osobę, która zaczyna w starszym wieku i nie po sb, niż zatrudnic tancerza po sb z nawykami. Zresztą ta opinia wpisuje sie w cały ten durny trend, który polega na tym, ze kazdy woli tancerzy bez sb (np Marek Weiss zaczął na kongresie tańca wpadac w egzaltację nt tancerzy późno zaczynających, bez sb, a cała sala gromko go oklaskiwała). Dla mnie to paranoja, a tancerzy w stylu D. Stryjeckiego, który idealnie wpisuje sie w ten trend, jakoś nie umiem osobiście docenic.
PS choc przyznam, ze moj ulubiony polski tancerz nie ukonczyl sb.... ale to wyjątek potwierdzający regółę, zresztą on akurat umie wykonac klasyczne, najtrudniejsze skoki na światowym poziomie i tanczyl maja kilka lat, wiec sie nie liczy. Dla mnie tancerz powinien miec solidene podstawy i po prostu szlag mnie trafia jak słysze, ze idealny tancerz dla niektorych choreografow to tancerz bez sb, bo w polskich warukach tancerz bez sb zazwyczaj znaczy tancerz bez podstaw.
PS choc przyznam, ze moj ulubiony polski tancerz nie ukonczyl sb.... ale to wyjątek potwierdzający regółę, zresztą on akurat umie wykonac klasyczne, najtrudniejsze skoki na światowym poziomie i tanczyl maja kilka lat, wiec sie nie liczy. Dla mnie tancerz powinien miec solidene podstawy i po prostu szlag mnie trafia jak słysze, ze idealny tancerz dla niektorych choreografow to tancerz bez sb, bo w polskich warukach tancerz bez sb zazwyczaj znaczy tancerz bez podstaw.
Marek Weiss jest zarozumiały i zadufany w sobie, nie ma pojęcia o tańcu współczesnym i powtarza to co uważa jego żona. Wycichowska chyba tylko tak gada, bo prawda jest taka że zatrudnia głównie ludzi po szkołach. Sagittaire, oczywiście, że ludzie bez szkoły nie są w stanie (nie mówimy o wybitnych jednostkach) przegonić czy chociaż dogonić dobrych tancerzy po szkołach. Ale już tych mniej dobrych owszem:) Ja akurat nie mam bezkrytycznego spojrzenia na tancerzy po szkołach, widziałam ich paru i uwierzcie mi, że zajebiści tancerze po szkołach to wyjątki, znakomita większość jest słaba. Nawet nie wiecie jak ogromnym problemem ludzi po szkołach jest nie tylko brak odpowiedniej techniki, ale też osobowości, którą szkoła skutecznie tłumi w zarodku. I co z tego, że mają fajne, nieźle przygotowane do tańca ciała, kiedy brakuje im świadomości ciała i ruchu, nie mówiąc już o tym, żeby coś przekazać.... i niestety przeciętne osoby po szkole jak dla mnie przegrywają z przeciętnymi osobami bez szkoły.
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
[quotee7="dede"]Ja akurat nie mam bezkrytycznego spojrzenia na tancerzy po szkołach, widziałam ich paru i uwierzcie mi, że zajebiści tancerze po szkołach to wyjątki, znakomita większość jest słaba.[/quotee7]
Też widziałam trochę tancerzy - uczniów i nie powiedziałabym, ze są tam w zdecydowanej większości miernotki, jak wydaje się wynikac. Jak jest ktoś bardzo słaby, to najczęściej szkoły nie konczy. A jeżeli kończy i jest słaby to i tak nie będzie pracowac w teatrze. Jak juz jednak ktoś dostaje angaż w teatrze, to mam wrażenie, że każda z tych osób jaest na swój sposób ciekawa. W szkołach są różne roczniki: lepsze , gorsze ale tak raz na dwa lata kilka ciekawych osób sie zawsze zbierze, co biorąc pod uwagę mała ilosc kandydatów i brak mozliwosci selakcji wskazuje na to, ze nie jest tragnicznie z absolwentami.
[quotee7="dede"]przeciętne osoby po szkole jak dla mnie przegrywają z przeciętnymi osobami bez szkoły[/quotee7]
Właśnie się nie zgodzę - moim zdaniem problem jest to, że jest mało dobrych tancerzy w ogóle, bo to ciężki fach i nie każdy , nawet dobry, ma możliwośc wykrzesac z siebie cos ekstra. Z tego co widze jednak - tylko najlepsza osoba bez szkoły może próbowac konkurowac z przecietna po szkole. Mówimy ogólnikami ale poza dwoma tancerzami, ktorych cenię, a którzy sb nie ukonczyli nie ma nikogo kto mi sie podoba. Osoby typu D. Stryjecki sa dla mnie tancerzami drugiej kategorii i nigdy chocby padli nie przeskoczą osób typu chociazby I solista PTT.
Tak jak powiedziałam znam 2 osoby nie po sb , które tańcza i ktore uwielbiam ale one sie nie liczą, bo mają lepsze umiejętności klasyczne niz najlepsi absolwencji sb w kraju.
[quotee7="dede"]osobowości, którą szkoła skutecznie tłumi w zarodku. I co z tego, że mają fajne, nieźle przygotowane do tańca ciała, kiedy brakuje im świadomości ciała i ruchu, nie mówiąc już o tym, żeby coś przekazać...[/quotee7]
I tu też się nie zgodzę. Panuje sterotyp, że sb szkodzi, bo tworzy tancerzy w stylu "oczy w słup" i 0 polotu. NIE!!!! Widziałam wielu, wielu rewelacyjnych tancerzy, którzy po sb wychodzili (ew w ramach sb) i tańczyli z oczyma w słup i przerażeniem na twarzy a po kilku zaledwie latach, w teatrach nabierali takiej ogłady, że mnie powalali. Nie każdy ma osobowosc od razu. Niektórzy nabierają ją z czasem jak dostaja małe i większe role, rozwijaja się, opanowywuja stres. Oczywiście znam też kilka osób, które się nie rozwiją chyba nigdy ale to oczywiste, ze tak jest w kazdym zawodzie. O ile jednak z dobrymi podstawami można nabierac pewnosci siebie, zadziorności czy czegos ciekawego, o tyle bez umiejętnosci żadna osobowosc nie wystarczy.
Też widziałam trochę tancerzy - uczniów i nie powiedziałabym, ze są tam w zdecydowanej większości miernotki, jak wydaje się wynikac. Jak jest ktoś bardzo słaby, to najczęściej szkoły nie konczy. A jeżeli kończy i jest słaby to i tak nie będzie pracowac w teatrze. Jak juz jednak ktoś dostaje angaż w teatrze, to mam wrażenie, że każda z tych osób jaest na swój sposób ciekawa. W szkołach są różne roczniki: lepsze , gorsze ale tak raz na dwa lata kilka ciekawych osób sie zawsze zbierze, co biorąc pod uwagę mała ilosc kandydatów i brak mozliwosci selakcji wskazuje na to, ze nie jest tragnicznie z absolwentami.
[quotee7="dede"]przeciętne osoby po szkole jak dla mnie przegrywają z przeciętnymi osobami bez szkoły[/quotee7]
Właśnie się nie zgodzę - moim zdaniem problem jest to, że jest mało dobrych tancerzy w ogóle, bo to ciężki fach i nie każdy , nawet dobry, ma możliwośc wykrzesac z siebie cos ekstra. Z tego co widze jednak - tylko najlepsza osoba bez szkoły może próbowac konkurowac z przecietna po szkole. Mówimy ogólnikami ale poza dwoma tancerzami, ktorych cenię, a którzy sb nie ukonczyli nie ma nikogo kto mi sie podoba. Osoby typu D. Stryjecki sa dla mnie tancerzami drugiej kategorii i nigdy chocby padli nie przeskoczą osób typu chociazby I solista PTT.
Tak jak powiedziałam znam 2 osoby nie po sb , które tańcza i ktore uwielbiam ale one sie nie liczą, bo mają lepsze umiejętności klasyczne niz najlepsi absolwencji sb w kraju.
[quotee7="dede"]osobowości, którą szkoła skutecznie tłumi w zarodku. I co z tego, że mają fajne, nieźle przygotowane do tańca ciała, kiedy brakuje im świadomości ciała i ruchu, nie mówiąc już o tym, żeby coś przekazać...[/quotee7]
I tu też się nie zgodzę. Panuje sterotyp, że sb szkodzi, bo tworzy tancerzy w stylu "oczy w słup" i 0 polotu. NIE!!!! Widziałam wielu, wielu rewelacyjnych tancerzy, którzy po sb wychodzili (ew w ramach sb) i tańczyli z oczyma w słup i przerażeniem na twarzy a po kilku zaledwie latach, w teatrach nabierali takiej ogłady, że mnie powalali. Nie każdy ma osobowosc od razu. Niektórzy nabierają ją z czasem jak dostaja małe i większe role, rozwijaja się, opanowywuja stres. Oczywiście znam też kilka osób, które się nie rozwiją chyba nigdy ale to oczywiste, ze tak jest w kazdym zawodzie. O ile jednak z dobrymi podstawami można nabierac pewnosci siebie, zadziorności czy czegos ciekawego, o tyle bez umiejętnosci żadna osobowosc nie wystarczy.
sagittaire, niestety się nie zgadzam. SB nie kończą tylko ci którzy w odpowiednim momencie zorientują się że to nie dla nich, albo że są za słabi i odejdą. Reszta kończy bez problemu. Niestety nie jest tak,że jak kogoś zaangażują do teatru to ten ktoś jest tego wart, czasem z braku laku lepszy kit. Mówiąc o przeciętnej osobie bez szkoły miałam na myśli osobę mającą podstawy klasyki, modernu czy jazzu. Widziałaś kiedyś tancerzy z formacji Caro Dance? Ogromna ich większość jest sto razy lepsza od ludzi po SB, mają często lepszą technikę, nie mówiąc o tym, że większą plastyczność ciała, są też bardziej wszechstronni. Osoby po SB jedyne co mają dobrze opanowane to klasyka. Byłaś kiedyś na konkursie baletowym, widziałaś etap tańca współczesnego? Porażka totalna, sztywniactwo i schematy ruchowe. Mówiąc o osobowości nie miałam na myśli braku śmiałości!!! Chodziło mi raczej o kreatywność, umiejętność improwizacji, łamania schematów.
Także nie jest wcale tak, że jak ktoś jest po SB to jest automatycznie świetny, a to wpaja się absolwentom szkół. Wy jesteście profesjonalni,a reszta to amatorzy. Zapominają dodać, że ci amatorzy są teraz ich konkurentami i bardzo często okazują się być zwyczajnie lepsi i zajmują im miejsca w teatrach. Życie....
Także nie jest wcale tak, że jak ktoś jest po SB to jest automatycznie świetny, a to wpaja się absolwentom szkół. Wy jesteście profesjonalni,a reszta to amatorzy. Zapominają dodać, że ci amatorzy są teraz ich konkurentami i bardzo często okazują się być zwyczajnie lepsi i zajmują im miejsca w teatrach. Życie....