Strona 10 z 11

: pn mar 01, 2010 1:56 pm
autor: Sagittaire
a ja sie kiedys nawet zastanawialam, czy faceci to przypadkiem nie odczuwaja tremy inaczej :)

Wezmy Maksima Wojtiula, ktory mowi, ze za kulisami, jak sie szykuje do wejscia na scene, to nie moze przestac ziewać (niby , jak mowi, to taka jego reakcja na tremę: przyznajcie ze dziwna :D ).

Podobnie moj ulubieniec z Łodzi Piotr Ratajewski. On jak wchodzi na scene, to kurcze: cos jakby glodne zwierze wpadło do puszczy pelnej zwierzyny. Jakis obłęd szczęścia go ogarnia dosłownie.

Podobie Dinu Tamazlacaru, ktory jak wszedl na scene w grudniu, to nagle wstapil w niego taki właśnie obled szczescia i zaczal sie smiac; ludzie, ktorzy siedzieli wystarczajaco blisko to zaraz wychwycili i zaczeli sie smiac. tak ze zanim zaczal tanczyc i zanim 1szy dzwiek sie rozlegl to ja i moi sąsiedzi juz śmielismy sie w głos.

Na tej samej zasadzie Giovanni di Palma.

nie mowie, ze kazdy facet jak wchodzi na scene to tak reaguje, bo nie ale stosunkowo czesto takie nieokielznane szczesie u facetow na scenie jest. A u kobiet tego jeszcze nie widzialam nigdy.

Kobieta, nawet jak super sie czuje na scenie i ma duze doswiadczenie i obycie ze scena, to jakos jednak ma taka delikatnosc i jest wyczulona, zeby all bylo dobrze. Nie mowie, ze nie moze byc na scenie swobodna ale nie ma takiego w niej nieracjonalnego obledu szczescia.

Moze to dlatego, ze niektorzy faceci sa juz tacy beztroscy i zadne troski ich nie hamuja.

: pn mar 01, 2010 2:19 pm
autor: Joanna
[quote21="Agnieszka P."]to nie moze przestac ziewać (niby , jak mowi, to taka jego reakcja na tremę: przyznajcie ze dziwna :D ). [/quote21]

wcale nie taka dziwna - organizm się wtedy dotlenia.

: pn mar 01, 2010 5:12 pm
autor: Sagittaire
M.W. tez tak to tlumaczyl jak Ty w tym filmie o nim ale ja tego nie rozumiem.

tzn z pewnoscia tak jest, skoro 2 tancerzy to samo mowi, ale nie rozumiem mechanizmow.

Inna sprawa zupelnie to to, ze faceci tez chyba z natury mniej sie przejmuja. z tym ze tez nie wszyscy, bo sa tacy, ktorzy panikuja duzo gorzej niz przecietna dziewczyna

: pn mar 01, 2010 9:40 pm
autor: Father
[quote41="Agnieszka P."]Inna sprawa zupelnie to to, ze faceci tez chyba z natury mniej sie przejmuja.[/quote41]
To nie całkiem tak. Z własnego doświadczenia wiem, że sie przejmujemy jeno, że mniej to uzewnetrzniamy a często skrywamy nonszalancją. Inna sprawą jest to, że my sie przejmujemy inymi trochę sprawami, przeważnie tymi ktore niosą za sobą dalekosiężne skutki.

[color=darkred41]pragnę zaznaczyć, że to już jest offtop. Joanna[/color41][/size41]

: wt mar 02, 2010 9:18 am
autor: Joanna
[b83]Agnieszka P.[/b83], no mechanizm to właściwie już na forum medyczne , niekoniecznie tu;)

po prostu, ziewając się m.in. dotleniamy - to mimowolny odruch organizmu, może się pojawić też zarówno jak jesteśmy znudzeni, zmęczenie, ale też i zdenerwowani.
ziewając też np.wyrównujemy ciśnienie np. podczas lotu samolotem albo na dużych wysokościach[/size83]

: pn mar 07, 2011 3:45 pm
autor: NinaA
Pamiętam jak kiedyś występowałam i miałam dużą rolę. Było opóźnienie ale nikt nie wiedział o co chodzi. Potem nauczyciel powiedział, że wszystkie bilety są sprzedane i ludzie wykupują miejsca stojące, co nigdy wcześniej nie było praktykowane. Więc zestresowałam się jeszcze bardziej. Stałam na scenie i czekałam aż opadnie kurtyna. Wtedy zobaczyłam tłum ludzi. Tylko raz wcześniej występowałam przed taką publiką. Na szczęście kiedy zaczęłam zatraciłam się w tańcu i o wszystkim zapomniałam. Po występach dwie sześciolatki poprosiły mnie o autograf ;) :smile:

: pn mar 07, 2011 8:18 pm
autor: Shecharchoret
Ja zazwyczaj zawsze mam tremę. Za kurtyną gdy czekam na występ strasznie naciska mi na pęcherz i podskakuję by trochę rozluźnić stres. A najgorzej gdy mam na scenie śpiewać solo. Wtedy, za kulisami jeszcze, chrypnę, tekstu zapominam i mam wrażenie, że jak wyjdę to nie wydobędę z siebie głosu. Ale na szczęście wszystko przechodzi gdy tylko wyjdę na scenę. Nawet bóle naciągniętych ścięgien po występie bolą mniej... :D

: wt mar 08, 2011 9:18 am
autor: Laranda
przy tańcu nigdy nie miałam tremy. Może to dlatego że tanczyłam od małego na większych lub mniejszych scenach. Zawsze dla mnie to była wielka radocha :)

: wt mar 08, 2011 5:30 pm
autor: madelaine
Ja już wiem, że gdy się nie zdenerwuję, to zawalę koncert. :D Po prostu muszę mieć tremę, bo pomaga mi ona w koncentracji, bez niej myślę o wszystkim innym, tylko nie o występie. Oczywiście, bywa, że mam w środku utworu "czarną dziurę", ale na szczęście zdarza się to już coraz rzadziej, bo odkryłam sposób, który- jak sądzę- pomaga nie tylko przy "fortepianowym" stresie przedwystępowym. Otóż staram się myśleć, nie o tym, co gram, ale o tym, JAK gram. Z tym jednak również trzeba uważać. Kiedyś tak się zasłuchałam w swój własny utwór, że gdy się ocknęłam, nie miałam pojęcia, gdzie jestem i co robię.
Jeszcze dwa, trzy lata temu tuż przed wyjściem na scenę panikowałam, zaglądałam co chwilę do nut i sprawdzałam miejsca, w których- jak sądziłam- mogłam się pomylić. Teraz siedzę spokojnie, czasem trochę poskaczę, pobiegam, poziewam (tak, mam to samo, co Maksim Wojtiul) i... dam radę. :)

: śr mar 09, 2011 8:39 am
autor: Kawka
Ja zawsze gdy mam tremę, to ziewam i zaczyna mi się chcieć do toalety :lol: , podobno z zewnątrz wyglądam spokojnie, ale wewnątrz szaleję z przejęcia;), a dla rozluźnienia muszę się po prostu poruszać podobnie jak przedmówczyni :) .