mity na temat baletu
a Twoim zdaniem odpowiedziałam na nie śmiertelnie poważnie? żyje trochę na świecie i wiem co o sarkazm i jestem w stanie go odróżnić, wypowiedziałam sie na temat wiec nie widzę żadnego problemu, tak sie składa ze takie zdanie jak u tego dziecka panuje wśród wielu dzieci, wiec odpowiedziałam na wyżej wymieniony post,
-
GwiazdkaNadia
- Posty: 293
- Rejestracja: pn sty 21, 2008 7:11 pm
[quote:e06c7cd8f0]Ale na prawdę może zrobić się przykro, gdy ktoś podsumuje Twoją pasję jednym słowem- nuuuuda . [/quote:e06c7cd8f0]
zycie, [b:e06c7cd8f0]Natashy[/b:e06c7cd8f0], zycie ;) dlatego trzeba robic cos dla siebie i dla tych, ktorym sie to podoba, bo wszystkich i tak nie zadowolisz.
[quote:e06c7cd8f0]Szkoda... szkoda, że balet wydaje się taki łatwy.[/quote:e06c7cd8f0]
wlasnie wcale nie szkoda - lepiej, zeby na scenie bylo widac jakie to ciezkie i trudno wszystko? czy wtedy budzi sie wiekszy podziw widowni? jak na igrzyskach, albo zawodach stronmanow (bo nawet w cyrku jest ta otoczna, ze ten szpagat na trapezie to takie ot nic). moze i cos sie wtedy w widzach budzi, ale niekoniecznie podziw, zauroczenie.
zycie, [b:e06c7cd8f0]Natashy[/b:e06c7cd8f0], zycie ;) dlatego trzeba robic cos dla siebie i dla tych, ktorym sie to podoba, bo wszystkich i tak nie zadowolisz.
[quote:e06c7cd8f0]Szkoda... szkoda, że balet wydaje się taki łatwy.[/quote:e06c7cd8f0]
wlasnie wcale nie szkoda - lepiej, zeby na scenie bylo widac jakie to ciezkie i trudno wszystko? czy wtedy budzi sie wiekszy podziw widowni? jak na igrzyskach, albo zawodach stronmanow (bo nawet w cyrku jest ta otoczna, ze ten szpagat na trapezie to takie ot nic). moze i cos sie wtedy w widzach budzi, ale niekoniecznie podziw, zauroczenie.
No tak, masz bez wątpienia rację.
Chodziło mi o coś innego, tylko fatalnie to sformuowałam.
Chodziło o to, no nie wiem, nie żeby baletnica na scenie dyszała i lał się z niej pot, kroczyła jak zmęczony słoń itp., tylko o To, żeby ogólnie przyjętą wiedzą było To, że taniec jest piękny, lecz trzeba na to piękno popracować.
Chodziło mi o coś innego, tylko fatalnie to sformuowałam.
Chodziło o to, no nie wiem, nie żeby baletnica na scenie dyszała i lał się z niej pot, kroczyła jak zmęczony słoń itp., tylko o To, żeby ogólnie przyjętą wiedzą było To, że taniec jest piękny, lecz trzeba na to piękno popracować.
Zgadzam się z Natashy. Bo ludzie widzą, że to piękne, i w ogóle powiem komuś że chodzę na balet. Ten drugi oczywiście podziw, zachwyt, i w ogóle. A jak następuje pytanie co tam robicie i ja na przykład pokażę parę ćwiczeń to od razu słyszę, że tylko tyle, ze to banalne, i w ogóle takie proste i ona to by się w tydzień tego nauczyła, a ja to musze być dziwna, skoro od roku cały czas to samo. Ludziom sie po prostu wydaje, że pochodza sobie przez dwa miesiące na balet i będą wyglądali, jak tancerze na scenie po szkole baletowej. A tak naprawdę dopiero jakby przyszli i zobaczyli jakie to wszystko jest trudne to zminiliby zdanie.
[quote:e6aac51788="Natashy"]No tak, masz bez wątpienia rację.
Chodziło mi o coś innego, tylko fatalnie to sformuowałam.
Chodziło o to, no nie wiem, nie żeby baletnica na scenie dyszała i lał się z niej pot, kroczyła jak zmęczony słoń itp., tylko o To, żeby ogólnie przyjętą wiedzą było To, że taniec jest piękny, lecz trzeba na to piękno popracować.[/quote:e6aac51788]
Nie, sformulowas dobrze, zrozumialam, co chcialas powiedziec. Mnie raczej chodzilo to, ze jednak chyba lepiej jest z punktu przecietnego czlowieka widziec artystow jako takie 'kolorowe ptaki', ze to jest taki lekkie, itp., niz zeby mial swiadomosc calego tego zmudnego rzemiosla, ktory za tym stoi. To tworzy wlasnie te magie.
Chodziło mi o coś innego, tylko fatalnie to sformuowałam.
Chodziło o to, no nie wiem, nie żeby baletnica na scenie dyszała i lał się z niej pot, kroczyła jak zmęczony słoń itp., tylko o To, żeby ogólnie przyjętą wiedzą było To, że taniec jest piękny, lecz trzeba na to piękno popracować.[/quote:e6aac51788]
Nie, sformulowas dobrze, zrozumialam, co chcialas powiedziec. Mnie raczej chodzilo to, ze jednak chyba lepiej jest z punktu przecietnego czlowieka widziec artystow jako takie 'kolorowe ptaki', ze to jest taki lekkie, itp., niz zeby mial swiadomosc calego tego zmudnego rzemiosla, ktory za tym stoi. To tworzy wlasnie te magie.
Wiesz, z jednak strony bywa to wkurzajace...
Ale z drugiej ja sobie mysle, ze tak naprawde mam to gdzies. Jak ktos jest dyletantem, to nim pozostanie. Nie zalezy mi, aby pol Polski nagle wyskoczylo "ach, ten taniec to jest taki ciezki, trudny i niewdzieczny". Wole, zeby istnial jeszcze w publicznosci widz, ktory oglada taniec, i bierze go takim, jakim jest, a nie analizuje od np. strony warsztatowej (o co coraz ciezej, bo duza czesc publicznosci spektaklow tanecznych to osoby same tanczace).
Poza tym, wszystkim sie nie dogodzi, i juz przestalo mnie obchodzic, czy pani X albo pan Y uwaza, to ze tylko podskakiwanie do muzyki. Jak chce, niech sobie uwaza, ja takiej pani X czy pana Y na szczescie na scenie ogladac nie musze.
Ale z drugiej ja sobie mysle, ze tak naprawde mam to gdzies. Jak ktos jest dyletantem, to nim pozostanie. Nie zalezy mi, aby pol Polski nagle wyskoczylo "ach, ten taniec to jest taki ciezki, trudny i niewdzieczny". Wole, zeby istnial jeszcze w publicznosci widz, ktory oglada taniec, i bierze go takim, jakim jest, a nie analizuje od np. strony warsztatowej (o co coraz ciezej, bo duza czesc publicznosci spektaklow tanecznych to osoby same tanczace).
Poza tym, wszystkim sie nie dogodzi, i juz przestalo mnie obchodzic, czy pani X albo pan Y uwaza, to ze tylko podskakiwanie do muzyki. Jak chce, niech sobie uwaza, ja takiej pani X czy pana Y na szczescie na scenie ogladac nie musze.