: sob lut 06, 2016 11:12 pm
[quote24="Sagittaire"]Pojawiły sie już obsady na Sen nocy letniej (...) każdą z różnych względów warto zobaczyć[/quote24]
Poszedłem i trafiłem na jedną ze wskazanych przez Ciebie. Niezmienni byli tylko Yuka Ebihara i Vladimir Yaroshenko, bo też są chyba w swych rolach niezastąpieni. A dzisiaj zrobili na mnie jeszcze większe wrażenie niż wcześniej. Ona idealnie wielobarwna, a rola Hipolity-Tytanii jak mało która stwarza taką możliwość. Jej niezawodna technika to już standard, ale wyczuwam w niej jeszcze większą potencję aktorską. Oby tylko trafiała na role, które pozwolą jej ponownie eksplodować talentem aktorskim, nie zaś wyłącznie jej pięknym i promiennym, ale czasem monotonnym uśmiechem. On to klasa sama w sobie: i jako frywolny i bezduszny początkowo, potem romantycznie liryczny, a na koniec wytworny i dostojny książę Tezeusz, i jako silny, władczy, gniewny Oberon. A do tego świetna prezencja, niezawodna technika, pewne i czułe partnerowanie bez cienia wysiłku, i ta jego wrodzona szlachetność, ujmująca elegancja w każdym ruchu, bez względu na charakter roli. Wspaniały.
A poza nimi? Urzekający Patryk Walczak, zwłaszcza w roli Puka - po prostu nim jest, chłopięcy, naturalny, uroczo psotny bez cienia wyrachowania - wymarzony, jak z Szekspira. Nie wspomnę już o jego pięknych skokach, piruetach, arabeskach i całej tej wydumanej ekwilibrystyce ruchowej partii Puka wśród mgieł zaczarowanego lasu Neumeiera. A obok znakomity Maksim Woitiul znów jako narwaniec Demetriusz – ileż inwencji aktorskiej, dynamiki, wirtuozerii i charakteru! Radość patrzeć na niego w podobnych kreacjach. Był też bardzo udanie debiutujący Kristof Szabo jako Lizander – młodzieńczy, autentyczny w swoich reakcjach, do tego uzdolniony aktorsko i przystojny, z pewnością nie raz jeszcze będzie okazja by go podziwiać. Zaś z nimi obie partnerki: Aneta Zbrzeźniak i Emilia Stachurska – urocze w swych krańcowo różnych rolach. I jeszcze grupa rzemieślników, idealnie dobrana i kreowana z komediowym nerwem, a na jej czele po trzykroć świetny Kurusz Wojeński jako Spodek, Osioł i Pyram. Długo można by pisać o wszystkich wrażeniach. Urocze przedstawienie.
Poszedłem i trafiłem na jedną ze wskazanych przez Ciebie. Niezmienni byli tylko Yuka Ebihara i Vladimir Yaroshenko, bo też są chyba w swych rolach niezastąpieni. A dzisiaj zrobili na mnie jeszcze większe wrażenie niż wcześniej. Ona idealnie wielobarwna, a rola Hipolity-Tytanii jak mało która stwarza taką możliwość. Jej niezawodna technika to już standard, ale wyczuwam w niej jeszcze większą potencję aktorską. Oby tylko trafiała na role, które pozwolą jej ponownie eksplodować talentem aktorskim, nie zaś wyłącznie jej pięknym i promiennym, ale czasem monotonnym uśmiechem. On to klasa sama w sobie: i jako frywolny i bezduszny początkowo, potem romantycznie liryczny, a na koniec wytworny i dostojny książę Tezeusz, i jako silny, władczy, gniewny Oberon. A do tego świetna prezencja, niezawodna technika, pewne i czułe partnerowanie bez cienia wysiłku, i ta jego wrodzona szlachetność, ujmująca elegancja w każdym ruchu, bez względu na charakter roli. Wspaniały.
A poza nimi? Urzekający Patryk Walczak, zwłaszcza w roli Puka - po prostu nim jest, chłopięcy, naturalny, uroczo psotny bez cienia wyrachowania - wymarzony, jak z Szekspira. Nie wspomnę już o jego pięknych skokach, piruetach, arabeskach i całej tej wydumanej ekwilibrystyce ruchowej partii Puka wśród mgieł zaczarowanego lasu Neumeiera. A obok znakomity Maksim Woitiul znów jako narwaniec Demetriusz – ileż inwencji aktorskiej, dynamiki, wirtuozerii i charakteru! Radość patrzeć na niego w podobnych kreacjach. Był też bardzo udanie debiutujący Kristof Szabo jako Lizander – młodzieńczy, autentyczny w swoich reakcjach, do tego uzdolniony aktorsko i przystojny, z pewnością nie raz jeszcze będzie okazja by go podziwiać. Zaś z nimi obie partnerki: Aneta Zbrzeźniak i Emilia Stachurska – urocze w swych krańcowo różnych rolach. I jeszcze grupa rzemieślników, idealnie dobrana i kreowana z komediowym nerwem, a na jej czele po trzykroć świetny Kurusz Wojeński jako Spodek, Osioł i Pyram. Długo można by pisać o wszystkich wrażeniach. Urocze przedstawienie.