: wt mar 15, 2011 10:31 pm
Gala łódzkiej szkoły baletowej, czyli oda na temat genialnego Nazara
To co -moim subiektywnym zdaniem - było gwoździem programu to występ Nazara Botsiy. Mówiąc krótko- był genialny. Przez ten krótki czas swojego występu stał się on ruchem, wygrywającym na mnie niesamowite emocje. Kurczę, jestem tuż po wirtuozowskim ruchu Maksima w Pocałunkach Wesołowskiego, cudownej choreograficznie premierze w Poznaniu itd ale takie emocje, jakie zdołał wzbudzic Nazar w swoim dwuminutowym kawałku, obudził we mnie ostatnio chyba tylko Rubi Pronk. Dawno mnie nic tak nie poruszyło jak dzisiejszy występ Nazara Botsiy.
Czekam z niecierpliwością na łódzką premierę i rezygnuję z debiutu Gabdullina w PBN, bo widząc dziś, co ten człowiek wyrabia we współczesnym, zaczełam miec duże oczekiwania co do łódzkiej premiery prof. E.Wycichowskiej... Jeżeli tylko będzie tam dużo Nazara i pozwoli mu się tam na lekką improwizację, to mogę byc wniebowzięta widząc ten spektakl, nawet jesli sam będzie słaby, to Nazar będzie jego dużą ozdobą.
No i swoją drogą to to bardzo dobrze świadczy o N.B, że on się angażuje we wszystkie konkursy, gale sb, gale studentów itd. Wniosek z tego, ze nie jest leniwy. Nie leniwy i bardzo świadomy ruchu, dojrzały artysta umiejący porazic za pomoca tańca i wywowołac silne emocje. Jak dla mnie to po dzisiejszym dniu Nazar Botsiy jest I tancerzem w Łodzi. Ba powiem więcej- jest moim najbardziej ulubionym tancerzem w kraju. Bo np taki P.Koncewoj czy Maksim Wojtiul są piekielnie dobrzy technicznie itd ale kurcze oni nie powodują, ze człowiek jest zagnieciony ze sceny przepływającymi emocjamii. Niesamowity jest Nazar we współczesnym.
A na koniec powiem jeszcze tak- to co on dziś zaprezentował jest przykładem na to, ze wbrew temu, co sie często sadzi, ja uważam, ze najlepszy tancerz współczesny musi miec świetną technikę. Bez techniki nie ma uczuc ...
Co do gali szkoły, to ciesze się z dwóch rzeczy: 1) że nie jest to robione jak w Warszawie- tylko z hukiem, na głównej scenie, z widownią zapełnioną po brzegi i publicznością taka, jaka była; 2) z dwóch świetnych choreografii autorstwa tancerzy z Random Dance Company. To swietnie, ze uczniowie mogą nabierac szlify pod okiem takich tancerzy, a publicznośc ma możliwośc zobaczenia czegoś bardzo fajnego choreograficznie.Za te dwie rzeczy ogromny szacunek się należy dyrekcji.
Co do wykonań:
Ogromnie mi się podobała Lidia Kolbus. Bardzo fajnie wypadła w wariacji Wróżki Bzu ze Spiącej jak i rzeczach współczesnych, duecie I i w zbiorówce na koniec. Ma -moim skromnym zdaniem-dobrą technikę w klasyce i coś do powiedzenia we współczesnym. No i jest na tle uczniów dojrzała jakaś na scenie. W dodatku człowiek patrząc na nią się nie boi, że się pomyli, tylko cieszy się jej tańcem, co jest rzadkie w przypadku młodziutkich osób-uczniów. Kibicuję jej mocno na przyszłośc.
W miarę fajnie Carmen Suitę zatańczyła Patrycja Krakus. Osobiście uwielbiam ten balet i mam go dobrze opatrzony, więc bałam się, ze jak wyjdzie młoda dziewczyna w tym, to zupełnie polegnie ale w sumie -jak na uczennicę- to chyba sobie poradziła w tym kawałku.
Ogromnie mi sie podobała Milena Bartoszewska. Po występie jesiennym byłam nia bardzo zawiedziona ale dziś już o tym zapomniałam, bo zarówno w Those first step, jak i z Nazarem wypadła świetnie i rewelacyjnie. Dobrze, że nauczyciele dali jej możliwośc zatańczenia z Nazarem, bo dzieki temu mozna było ja zobaczyc w czymś takim nieprzeciętnym. Nie wyglądała na uczennicę dziś, bardziej na artystkę. Do tego nie miała przestraszonego wyrazu twarzy, mozna sie było cieszyc jej widokiem, nic w jej występie nie przeszkadzało.
Całkiem przyzwoicie zatańczyła Paulina Chochulska w "Nie mogę". Choreograficznie zbyt duzo tam było środków nie tanecznych, które mnie osobiście okropnie raziły ale to nie jej wina, co tańczyła. Sam natomiast taniec ciekawy i zapadał w pamięc.
No i podobali mi się P.Krakus i B.Zając w Internal light.
Daria Majewska dziś jakoś mi się średnio oglądała (czyli w porównaniu z jesienia -jak dla mnie zamieniły się rolami z M.Bartoszewską...). W pdd z Korsarza, na tle innych, wypadła bardzo dobrze (zwłaszcza uwzględniając wiek- VII klasę) ale nie mogę powiedziec, ze poziomem przewyższa wszystkich innych o mile świetlne, tak jak by to wypadało po tym, jak jest w szkole wielbiona. Mam wrażenie, patrząc czasem na te występy młodych ludzi, że w szkole sa czasem niektórzy zbyt promowani, a inni zbyt niedoceniani. Tańczyły bowiem dziś wieczór dziewczyny o porównywalnym poziomie, więc nie do końca rozumiem skąd to całe zamieszanie wokół niej. No i o ile w klasyce byla przynajmniej dobra, to wsadzenie ją na pierwsza linie frontu w Whats the point, to jakaś żałosna pomyłka. W pewnym momencie stwierdziłam, ze będę starała się na nią nie patrzec, zeby nie psuc sobie odbioru tego kawałka, bo miała tak przerażoną twarz, ze szok, a do tego -na mój gust- ona współczesnego, jeszcze w wydaniu Random, zupełnie nie czuje i kaleczy. To było cos jakby klasyka tylko z przerażeniem w oczach i bardziej kanciaste. Zamiast niej widziałabym tam, na pierwszej linii frontu, dużo chętniej chociażby Lidię Kolbus....
To co -moim subiektywnym zdaniem - było gwoździem programu to występ Nazara Botsiy. Mówiąc krótko- był genialny. Przez ten krótki czas swojego występu stał się on ruchem, wygrywającym na mnie niesamowite emocje. Kurczę, jestem tuż po wirtuozowskim ruchu Maksima w Pocałunkach Wesołowskiego, cudownej choreograficznie premierze w Poznaniu itd ale takie emocje, jakie zdołał wzbudzic Nazar w swoim dwuminutowym kawałku, obudził we mnie ostatnio chyba tylko Rubi Pronk. Dawno mnie nic tak nie poruszyło jak dzisiejszy występ Nazara Botsiy.
Czekam z niecierpliwością na łódzką premierę i rezygnuję z debiutu Gabdullina w PBN, bo widząc dziś, co ten człowiek wyrabia we współczesnym, zaczełam miec duże oczekiwania co do łódzkiej premiery prof. E.Wycichowskiej... Jeżeli tylko będzie tam dużo Nazara i pozwoli mu się tam na lekką improwizację, to mogę byc wniebowzięta widząc ten spektakl, nawet jesli sam będzie słaby, to Nazar będzie jego dużą ozdobą.
No i swoją drogą to to bardzo dobrze świadczy o N.B, że on się angażuje we wszystkie konkursy, gale sb, gale studentów itd. Wniosek z tego, ze nie jest leniwy. Nie leniwy i bardzo świadomy ruchu, dojrzały artysta umiejący porazic za pomoca tańca i wywowołac silne emocje. Jak dla mnie to po dzisiejszym dniu Nazar Botsiy jest I tancerzem w Łodzi. Ba powiem więcej- jest moim najbardziej ulubionym tancerzem w kraju. Bo np taki P.Koncewoj czy Maksim Wojtiul są piekielnie dobrzy technicznie itd ale kurcze oni nie powodują, ze człowiek jest zagnieciony ze sceny przepływającymi emocjamii. Niesamowity jest Nazar we współczesnym.
A na koniec powiem jeszcze tak- to co on dziś zaprezentował jest przykładem na to, ze wbrew temu, co sie często sadzi, ja uważam, ze najlepszy tancerz współczesny musi miec świetną technikę. Bez techniki nie ma uczuc ...
Co do gali szkoły, to ciesze się z dwóch rzeczy: 1) że nie jest to robione jak w Warszawie- tylko z hukiem, na głównej scenie, z widownią zapełnioną po brzegi i publicznością taka, jaka była; 2) z dwóch świetnych choreografii autorstwa tancerzy z Random Dance Company. To swietnie, ze uczniowie mogą nabierac szlify pod okiem takich tancerzy, a publicznośc ma możliwośc zobaczenia czegoś bardzo fajnego choreograficznie.Za te dwie rzeczy ogromny szacunek się należy dyrekcji.
Co do wykonań:
Ogromnie mi się podobała Lidia Kolbus. Bardzo fajnie wypadła w wariacji Wróżki Bzu ze Spiącej jak i rzeczach współczesnych, duecie I i w zbiorówce na koniec. Ma -moim skromnym zdaniem-dobrą technikę w klasyce i coś do powiedzenia we współczesnym. No i jest na tle uczniów dojrzała jakaś na scenie. W dodatku człowiek patrząc na nią się nie boi, że się pomyli, tylko cieszy się jej tańcem, co jest rzadkie w przypadku młodziutkich osób-uczniów. Kibicuję jej mocno na przyszłośc.
W miarę fajnie Carmen Suitę zatańczyła Patrycja Krakus. Osobiście uwielbiam ten balet i mam go dobrze opatrzony, więc bałam się, ze jak wyjdzie młoda dziewczyna w tym, to zupełnie polegnie ale w sumie -jak na uczennicę- to chyba sobie poradziła w tym kawałku.
Ogromnie mi sie podobała Milena Bartoszewska. Po występie jesiennym byłam nia bardzo zawiedziona ale dziś już o tym zapomniałam, bo zarówno w Those first step, jak i z Nazarem wypadła świetnie i rewelacyjnie. Dobrze, że nauczyciele dali jej możliwośc zatańczenia z Nazarem, bo dzieki temu mozna było ja zobaczyc w czymś takim nieprzeciętnym. Nie wyglądała na uczennicę dziś, bardziej na artystkę. Do tego nie miała przestraszonego wyrazu twarzy, mozna sie było cieszyc jej widokiem, nic w jej występie nie przeszkadzało.
Całkiem przyzwoicie zatańczyła Paulina Chochulska w "Nie mogę". Choreograficznie zbyt duzo tam było środków nie tanecznych, które mnie osobiście okropnie raziły ale to nie jej wina, co tańczyła. Sam natomiast taniec ciekawy i zapadał w pamięc.
No i podobali mi się P.Krakus i B.Zając w Internal light.
Daria Majewska dziś jakoś mi się średnio oglądała (czyli w porównaniu z jesienia -jak dla mnie zamieniły się rolami z M.Bartoszewską...). W pdd z Korsarza, na tle innych, wypadła bardzo dobrze (zwłaszcza uwzględniając wiek- VII klasę) ale nie mogę powiedziec, ze poziomem przewyższa wszystkich innych o mile świetlne, tak jak by to wypadało po tym, jak jest w szkole wielbiona. Mam wrażenie, patrząc czasem na te występy młodych ludzi, że w szkole sa czasem niektórzy zbyt promowani, a inni zbyt niedoceniani. Tańczyły bowiem dziś wieczór dziewczyny o porównywalnym poziomie, więc nie do końca rozumiem skąd to całe zamieszanie wokół niej. No i o ile w klasyce byla przynajmniej dobra, to wsadzenie ją na pierwsza linie frontu w Whats the point, to jakaś żałosna pomyłka. W pewnym momencie stwierdziłam, ze będę starała się na nią nie patrzec, zeby nie psuc sobie odbioru tego kawałka, bo miała tak przerażoną twarz, ze szok, a do tego -na mój gust- ona współczesnego, jeszcze w wydaniu Random, zupełnie nie czuje i kaleczy. To było cos jakby klasyka tylko z przerażeniem w oczach i bardziej kanciaste. Zamiast niej widziałabym tam, na pierwszej linii frontu, dużo chętniej chociażby Lidię Kolbus....