Strona 9 z 9

: pt cze 15, 2007 2:29 pm
autor: Kasia :))
Bywało gorzej, Nati ;) U nas czasami ktoś miał 50 sekund na przebranie rajstop, paczki, włożenie innej ozdoby na głowe i point na stópki.
Wszyscy się oczywiście zlatywali pomagać, ale i tak było ciężko ;)

: pt cze 15, 2007 2:50 pm
autor: aankaa_baletnica=)
Tak... 3 minuty to nie tak źle. Ja w tamtym roku miałam 1,40 sekund na przebranie się z sukienki w spodnie, bluzkę i zaczepienie takiego kołnierza. Do tego z rozpuszczonych włosów musiałam zrobić kucyka i przelecieć na drugą stronę sceny. Udała się za każdym razem :D
W tym roku też było kilka niezłych przebierań... ale już nie aż tak stresowych (w moim przypadku, bo inne osoby miały...) przebierań.

: pn cze 18, 2007 7:11 pm
autor: Mairead
W zespole irlandzkim/szkockim przed występem......

Często próby od południa w dzień występu. Najczęściej tylko "chodzone", po co się męczyć ciągłym podskakiwaniem - chyba , że ktoś jeszcze nie do końca opanował kroki.

Na normalny obiad raczej nie ma czasu, ale warto coś pochłonąć, bo z głodnym brzuszkiem nie ma się siły podskoczyć naprawdę wysoko i przeżyć inetensywny 30-40 minutowy pokaz. Sprawdzają się bułeczki i banany albo porcja makaronu - stosowane też np. przez kolarzy; energii rzeczywiście dają wiele.
Przed występem czasem przydaje się też jakiś energy drink. Nie nadużywać ;)!

Kiedyś rozłożyliśmy się z całym obiadem na scenie, jeszcze w strojach do ćwiczeń (kostiumy ubiera się dopiero na 1/2 godziny przed wejściem na scenę, gdyż przepocona bluzka albo czarne rajstopy byłyby dramatycznie uciążliwe dla otoczenia ;) ). A tu nagle.... o rany, widzowie się schodą - a kurtyna podniesiona! Szybko do garderoby!

Tia, przebieranie się w dziwnych miejscach... ;) Najzabawniej było, gdy byliśmy już spóźnieni na pokaz pod Bochnią, staliśmy w korku i przebieraliśmy się w busie. Kumpel z zespołu, żeby sie nie męczyć zbytnio wysiadł, na oczach zdumionych kierowców ściągnął spodnie i zaczął przebierać się w szkocki kilt . Było wesoło :)

Na szczęście nie potrzeba nam wiele miejsca na rozgrzewkę, choć trochę przestrzeni mile widziane.

Jak nie ma nic do roboty.... nieprawda, zawsze jest. W panice naszywa się hafty na sukienki (własnoręcznie wykonane), kończy podszywanie kiltu, pastuje skórzane baletki, poleruje miecze albo naprawia się uszkodzenia kostiumu. Albo buszuje wśród rekwizytów i strojów w garderobach. Oczywiście bez pozwolenia ;)


A co do zmiany strojów - chapeau bas dziewczęta, jeśli potraficie przebrać się w 1,5 minuty! Nam to zajmuje ok. 3-4 min. W ekstremalnych przypadkach bywało, że pod długą balową spódnicą ukrywały się wełniane skarpety do tańców góralskich :)

Tuż przed wyjściem na scenę - ostatnie 1/2 godziny to przebiórka w stroje i makijaż. Nie obowiązują nas ścisłe reguły co do fryzury, więc jest łatwiej. A potem juz tylko podglądanie zza kulis :) miłe zajęcie

Jak ja o wszystko lubię :)

: wt cze 19, 2007 4:36 am
autor: Nati
najciekawsze to chyba to buszowanie wśród rekwizytów :P

: wt cze 19, 2007 8:04 am
autor: Ewuunia
ja właśnie dostaję drgawek. występy dopiero wieczorem, ale już o 12 mam być w teatrze żeby sobie wszystko na "spokojnie" powtórzyć.

stres olbrzymi, sama nie wiem czy dam radę. A nudy to na pewno nie ma... :D

cały czas mam obawy że się przewrócę albo coś. No nie wiem, jakoś mi moja psychika siada w tym momencie :D

jeszcze raz proszę : trzymajcie kciuki! :D

: wt cze 19, 2007 9:33 am
autor: aankaa_baletnica=)
Ewuniu powodzenie!!! Musi się wszystko udać!!! Jak o 12 to jeszcze nie tak źle - w sensie nie tak strasznie wcześnie.
Mnie też się nigdy nie nudzi przed występem, zawsze jest co robić, no i my mamy jeszcze próby :)