Strona 80 z 99

: czw maja 14, 2009 11:16 am
autor: Kasia G
święte słowa - trzeba pokazać co jest w książce ciekawego, gdzie tkwi jej urok, genialność, orginalność, a nie tylko ze "Słowacki wielkim poeta byl" więc musimy go kochać.

A ja go kocham za niezwykle poczucie humoru, gdy np. pisał że panna jakas tam, nieurodziwa - "płeć zieloną miała jak szparagi" :D

: czw maja 14, 2009 12:42 pm
autor: Jo_Ann
Moim zdaniem świetnie zrobiła to nauczycielka w moim liceum - pokazała, jak wiele odniesień do tego kanonu pojawia się nawet we wspólczesnej sztuce i że do jej odbioru trzeba znać te podstawy. Poza tym była wielką pasjonatką swojej pracy i zarażała tym innych. Ale takich nauczycieli jest jak na lekarstwo... Szkoda, bo jak patrzę na ludzi w moim wieku czy młodszych którzy stwierdzają, że "30 procent na maturze mi starczy, nie muszę czytać lektur", to po prostu mam ochotę im coś zrobić.

: czw maja 14, 2009 1:26 pm
autor: Namida
[quote:8c223ed836="Kasia G"]A ja go kocham za niezwykle poczucie humoru, gdy np. pisał że panna jakas tam, nieurodziwa - "płeć zieloną miała jak szparagi" :D[/quote:8c223ed836]
Ja go kocham z "Kordiana"
[quote:8c223ed836="Jo_Ann"]30 procent na maturze mi starczy, nie muszę czytać lektur", to po prostu mam ochotę im coś zrobić.[/quote:8c223ed836]
To w sumie wina właśnie nauczycieli, którzy odbębniają temat i to jeszcze tak że spokojnie można dostać ocenę dobrą lub bardzo dobrą nie czytając lektury kiedy nauczyciel zapyta się o fabułę tudzież uniwersalne treści utworu.
Rekord głupoty pobiła moja polinistka ze szkoły podstawowej twierdząc, że nie może mi wstawić oceny bardzo dobrej na koniec szóstej klasy na świadectwo ponieważ w ostatniej pracy klasowej przy wypracowaniu: praca była nieestetyczna ( skresliłam jedno zdanie...) i używałam zbyt trudnych wyrazeń (jeżeli "vice versa" i "tudzież" uznamy z trudne wyrazy...).

: czw maja 14, 2009 1:54 pm
autor: Ewuunia
ja po maturze pisemnej z polskiego powiem, że jestem zadowolona. I czytanie Pana Tadeusza jako lektury nie było obowiązkowe (fragmenty były wyłożone jak na tacy), choć i tak go przeczytałam.
Ale raczej polecam czytać lektury, a potem korzystać z dobrych opracowań. Niestety, niektóre lektury są gorsze, inne lepsze, ale przecież samo ich przeczytanie nie stanowi aż takiego wielkiego problemu zwłaszcza, gdy po maturze rozpoczynamy na studiach zupełnie inny kierunek ;)
lektury to do siebie mają, że wieeele osób nie lubi ich czytać :D

: czw maja 14, 2009 2:09 pm
autor: Biedronka
Wszystkim psioczącym na nauczycieli przypominam, że tkwią oni w okowach oficjalnych progarmów oraz innej szkolnej biurokracji, i że absurdy związane m.in. z omawianiem lektur dają im w kość bardziej niż uczniom.

Tak samo jest z poziomem matur itd. Nauczyciele tez uważają obecną sytuację za absurd. Ale mają odgórne wymogi, niestety.

: czw maja 14, 2009 2:27 pm
autor: Father
[quote:2d8c45c79a="Jo_Ann"] ja tylko napisałam, że uważam, że jak ktoś chce sobie poczytać o miłości, to o wiele lepiej przeczytać Tołstoja niż "Zmierzch", bo co tu dużo mówić, Tołstoj o wiele lepiej pisał[/quote:2d8c45c79a]
Nie czytałem "Zmierzchu' ale już powyższa opinia skłania mnie do stwierdzenia iż miłość w powyższej ksiażce jest bardziej prawdziwa niż u Tołstoja. Bo my miłość lubimy upiększać w barokowe importembilia.
[quote:2d8c45c79a="Biedronka"]Wszystkim psioczącym na nauczycieli przypominam, że tkwią oni w okowach oficjalnych progarmów oraz innej szkolnej biurokracji, i że absurdy związane m.in. z omawianiem lektur dają im w kość bardziej niż uczniom.[/quote:2d8c45c79a]
Moim zdniem to, oficjalne programy sa wyimaginowane w umysłach wszelkiej maści teoretykow i oszołomów.
Kto naprawdę łaknie wiedzy i sprawia mu to jeszcze przyjemność ten ma głęboko gdzieś te programy i do wszystkiego dochodzi sam. Jeśli w tym pomoże mu dobry nauczyciel to będzie sukces na 100%.
Ostatecznie elita składa się wlaśnie z takich ludzi

: czw maja 14, 2009 8:11 pm
autor: Kolorowe_kredki
Nie czytałam zmierzchu, ale dużo moich koleżanek zachwycało się tą książką i mam zamiar ja przeczytać. Nie chcę od razu skreślać książki, nawet jej nie czytając :) Obecnie czytam "Dumę i uprzedzenie". W końcu dorwałam się do tej książki, bo za każdym razem jak byłam w bibliotece to już ktoś wcześniej wypożyczył. Potem mam zamiar przeczytać "Zycie Pi".
A jaka jest moja ulubiona książka? nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Dużo książek miło wspominam, ale ostatnio przeczytałam "13 opowieść", muszę powiedzieć, że książka mnie zaskoczyła i wciągnęła.

: pt maja 15, 2009 6:58 am
autor: Kasia G
[quote:df5f7f0778="Kolorowe_kredki"]Obecnie czytam "Dumę i uprzedzenie". W końcu dorwałam się do tej książki, bo za każdym razem jak byłam w bibliotece to już ktoś wcześniej wypożyczył. .[/quote:df5f7f0778]

Polecam też inne ksiazki tej autorki, a zwłaszcza "Rozwarzną i romantyczną", a jesli znudzi Ci sie cukierkowy klimat romansów w stylu angielskim bardziej mroczną wersje znajdziesz w Dziwnych losach Jane Eyre autorstwa Charlotte Brontë - to jedna z moich ulubionych "romantycznych" lektur do których wracam gdy nie mam ochoty na nic nowego a chce odpoczać z książką w ręku

PS. A ja teraz czytam Lekcję tańca Katarzyny Krenz, pisarki i dziennikarki, ale takze absolwentki gdańskiej OSB. Miła ksiażka dla dorastajacych panienek i kobiet o dorastaniu uczennicy warszawskiej baletówki - mocno osadzona w realiach baletu i polskiego szkolnictwa baletowego

więcej o książce:
http://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka.php?ID=1885

: pt maja 15, 2009 3:58 pm
autor: sasetka2505
ja polecam książkę ,,13 małych błękitnych kopert" naprawdę fajna

: pt maja 15, 2009 4:18 pm
autor: piri_piri
[quote:6a52590dfd]ja polecam książkę ,,13 małych błękitnych kopert" naprawdę fajna[/quote:6a52590dfd]

Przeczytałam ją i naprawdę mi się spodobała! Cudowna książka o podróży, dorastaniu i oczywiście trochę o miłości. Siedemnastoletnia Ginny otrzymuje w spadku 13 małych niebieskich ponumerowanych kopert, w pierwszej jest 1000 dolarów i instrukcja jak kupić bilet lotniczy. W każdej kolejnej kopercie zawarte są dalsze instrukcje zaplanowanej dla Ginny podróży.