Ksiazki, czyli co czytacie
Dobra, jak "Zmierzch" to "Zmierzch". Jak na realia książek dla młodzieży , które zostały napisane przez ostatnich lat parę to muszę przyznać, że nie jest źle (chodziaż i tak obserwuję w nowszych książkach tendencję spadkową). Ale jednak woglę poczytać sobię po raz enty "Szaleństwa panny Ewy" Makuszyńskiego jako książkę dla dorastających panienek, "Mistrza i Małgorzatę" Bułhakowa (fajna książka, może jeszcze nie skończyłam ale strasznie mi się podoba) czy (jeżeli chodzi o fantastykę) "Wiedźmina" Sapkowskiego.
"Zmierzchu" przeczytałam wszystkie tomy i chyba jestem jedną z niewielu osób, która daży Jacoba lekką sympatią może dlatego, że znam osobę, która znalazła się w podobnej sytuacji (przyjaźń - miłość i takie inne) i może nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie było to bliska mi osoba... Ale o czym ja tu się rozpisuję?
Z innych książek (nie wymienionych w tej odpowiedzi) to lubię jeszcze
"Ferdydurke" Gombrowicza,
"Kordiana" Słowackiego
"Fausta" Goethego,
Świat Dysku - Prattcheta,
"Kroniki Jakuba Wędrowycza" Pilipiuka i wiele innych różnorakich książke.
Wielką ninawiścią dażę "Cierpienia młodego Wertera" Goethego.
"Zmierzchu" przeczytałam wszystkie tomy i chyba jestem jedną z niewielu osób, która daży Jacoba lekką sympatią może dlatego, że znam osobę, która znalazła się w podobnej sytuacji (przyjaźń - miłość i takie inne) i może nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie było to bliska mi osoba... Ale o czym ja tu się rozpisuję?
Z innych książek (nie wymienionych w tej odpowiedzi) to lubię jeszcze
"Ferdydurke" Gombrowicza,
"Kordiana" Słowackiego
"Fausta" Goethego,
Świat Dysku - Prattcheta,
"Kroniki Jakuba Wędrowycza" Pilipiuka i wiele innych różnorakich książke.
Wielką ninawiścią dażę "Cierpienia młodego Wertera" Goethego.
-
sasetka2505
- Posty: 37
- Rejestracja: sob paź 18, 2008 1:55 pm
moim zdaniem jest to jakieś dostosowanie książki o bajkowej miłości do czasów współczesnych. Mnie jest trudno mając 14 lat utożsamiać sie z bohaterką Romea i Julli(nawiasem mówiąc muszę przeczytać i oczywiście mam na imię Julia, co bywa czasem wkurzające). Mówicie, że to płytkie. To jest płytkie ale chcąc się odprężyc po męczącym dniu czase potrzebujemy czegos nam bliskiego i codziennego, a jednocześnie nieosiągalnego. I jeśli byście miały takiego faceta jak Edward to byście się co pięć minut nie zachwycały? :D
-
danceFORever
- Posty: 302
- Rejestracja: czw lut 07, 2008 6:46 pm
[quote:5f73758f7b="Namida"]Wielką ninawiścią dażę "Cierpienia młodego Wertera" Goethego.[/quote:5f73758f7b]
to było fatalne!
a propos lektur, teraz przeczytałam prawię całą ''Zbrodnię i karę'' (jak na lekturę, całkiem niezłe...) i w planach mam zaczęcie ''Ludzi bezdomnych''. Nie powiem, żeby czytanie zadanych lektur było moją mocną stroną, ale chęci mam i może tym razem zdołam przeczytać od początku do końca. :D
to było fatalne!
a propos lektur, teraz przeczytałam prawię całą ''Zbrodnię i karę'' (jak na lekturę, całkiem niezłe...) i w planach mam zaczęcie ''Ludzi bezdomnych''. Nie powiem, żeby czytanie zadanych lektur było moją mocną stroną, ale chęci mam i może tym razem zdołam przeczytać od początku do końca. :D
Ale czemu porównujecie, czy wymieniacie jednym tchem tzw. literaturę piękną, obok książek bardziej rozrywkowych? Pisanie, że "Zmierzch" jest słaby, i w ogóle to woli się Dostojewskiego - przepraszam, że to napiszę, ale brzmi dość pretensjonalnie i żenująco. Gdzie Krym, gdzie Rzym.
To tak jakby mówić np. "nie uznaję Madonny, bo zasłuchuję się w operach Mozarta", albo "nie jadam Snickersów, bo nie dorównują kaczce duszonej w pomarańczach".
Znaj proporcją...
To tak jakby mówić np. "nie uznaję Madonny, bo zasłuchuję się w operach Mozarta", albo "nie jadam Snickersów, bo nie dorównują kaczce duszonej w pomarańczach".
Znaj proporcją...
[quote:1399ce2d63="Namida"]
Z innych książek (nie wymienionych w tej odpowiedzi) to lubię jeszcze
"Ferdydurke" Gombrowicza,
"Kordiana" Słowackiego
"Fausta" Goethego,
Świat Dysku - Prattcheta,
"Kroniki Jakuba Wędrowycza" Pilipiuka i wiele innych różnorakich książke.
Wielką ninawiścią dażę "Cierpienia młodego Wertera" Goethego.[/quote:1399ce2d63]
Ja tam wolę "Cierpienia młodego Wertera" od "Ferdydurki", stanowczo... ; p Brrr, aż mnie ciary przeszły na myśl o tej ksiażce ; p
Ano, fakt faktem, trzeba rozróżnić literaturę rozrywkową od pięknej, ale rozrywkowa nie musi równać się płytka. "Jeżycjada" też jest literaturą rozrywkową, a w porównaniu ze "Zmierzchem", to ta "wampirza" saga wysiada... ; p Sama pamiętam jak zaczytywałam się w losach m. in. Gabrysi Borejko mając te dwanaście lat! ;D
Z innych książek (nie wymienionych w tej odpowiedzi) to lubię jeszcze
"Ferdydurke" Gombrowicza,
"Kordiana" Słowackiego
"Fausta" Goethego,
Świat Dysku - Prattcheta,
"Kroniki Jakuba Wędrowycza" Pilipiuka i wiele innych różnorakich książke.
Wielką ninawiścią dażę "Cierpienia młodego Wertera" Goethego.[/quote:1399ce2d63]
Ja tam wolę "Cierpienia młodego Wertera" od "Ferdydurki", stanowczo... ; p Brrr, aż mnie ciary przeszły na myśl o tej ksiażce ; p
Ano, fakt faktem, trzeba rozróżnić literaturę rozrywkową od pięknej, ale rozrywkowa nie musi równać się płytka. "Jeżycjada" też jest literaturą rozrywkową, a w porównaniu ze "Zmierzchem", to ta "wampirza" saga wysiada... ; p Sama pamiętam jak zaczytywałam się w losach m. in. Gabrysi Borejko mając te dwanaście lat! ;D
[quote:1b3ec77820="Lux"]"Jeżycjada" też jest literaturą rozrywkową, a w porównaniu ze "Zmierzchem", to ta "wampirza" saga wysiada... ; p Sama pamiętam jak zaczytywałam się w losach m. in. Gabrysi Borejko mając te dwanaście lat! [/quote:1b3ec77820]
No właśnie! Ja "zmierzchu" nie czytałam, ale słuchając sprawozdań z treści, po prostu odechciewa mi się to czytać (bo miałam taki zamiar). No na przykład sposób w jaki rodzą się te wampiry... Moim zdaniem to przekracza granice dobrego smaku.
A Gabrysia Borejko jest the best! W Jeżycjadzie też można się zaczytać. Kiedyś to nawet nie odrobiłam lekcji, bo akurat był taki fajny moment... Wstyd się przyznawać. Ale mniejsza z tym.
Moim ostatnim odkryciem, które polecam nie tylko młodszym, ale także starszym są niesamowite książki o Marcie Patton (na innych wydaniach jest tytuł "tropiciele złoczyńców"). To ,jak potrafią wciągnąć człowieka jest niesamowite! naprawdę polecam!
No właśnie! Ja "zmierzchu" nie czytałam, ale słuchając sprawozdań z treści, po prostu odechciewa mi się to czytać (bo miałam taki zamiar). No na przykład sposób w jaki rodzą się te wampiry... Moim zdaniem to przekracza granice dobrego smaku.
A Gabrysia Borejko jest the best! W Jeżycjadzie też można się zaczytać. Kiedyś to nawet nie odrobiłam lekcji, bo akurat był taki fajny moment... Wstyd się przyznawać. Ale mniejsza z tym.
Moim ostatnim odkryciem, które polecam nie tylko młodszym, ale także starszym są niesamowite książki o Marcie Patton (na innych wydaniach jest tytuł "tropiciele złoczyńców"). To ,jak potrafią wciągnąć człowieka jest niesamowite! naprawdę polecam!
[quote:1c2c1ac982="Joanna"]Ale czemu porównujecie, czy wymieniacie jednym tchem tzw. literaturę piękną, obok książek bardziej rozrywkowych? Pisanie, że "Zmierzch" jest słaby, i w ogóle to woli się Dostojewskiego - przepraszam, że to napiszę, ale brzmi dość pretensjonalnie i żenująco. Gdzie Krym, gdzie Rzym.
To tak jakby mówić np. "nie uznaję Madonny, bo zasłuchuję się w operach Mozarta", albo "nie jadam Snickersów, bo nie dorównują kaczce duszonej w pomarańczach".
Znaj proporcją...[/quote:1c2c1ac982]
[b:1c2c1ac982]Joanno[/b:1c2c1ac982], ja tylko napisałam, że uważam, że jak ktoś chce sobie poczytać o miłości, to o wiele lepiej przeczytać Tołstoja niż "Zmierzch", bo co tu dużo mówić, Tołstoj o wiele lepiej pisał.
Poza tym nie rozumiem podziału na literaturę piękną i rozrywkową. Owszem, może nie każdy jest w stanie czytać po całym dniu pracy Kafki, ale np. dla mnie czytanie słabych, płytkich rzeczy to po prostu strata czasu, wolę przeczytać coś lepszego, nawet nie siląc się zbytnio na interpretację, ale po prostu dla samej przyjemności pięknie napisanej książki, bo to jest najlepsza rozrywka. Zresztą, te najlepsze są napisane tak, że wszystko czuje się podskórnie, a te długie wywody rodem z lekcji polskiego mogą być tylko dodatkiem. Trzeba tylko się zebrać i nie iść na łatwiznę.
A co do lektur - warto się przemóc. Są rzeczy nie do przejścia, ale są też utwory naprawdę wspaniałe, na przykąłd wspominany tu już "Mistrz i Małgorzata" :).
To tak jakby mówić np. "nie uznaję Madonny, bo zasłuchuję się w operach Mozarta", albo "nie jadam Snickersów, bo nie dorównują kaczce duszonej w pomarańczach".
Znaj proporcją...[/quote:1c2c1ac982]
[b:1c2c1ac982]Joanno[/b:1c2c1ac982], ja tylko napisałam, że uważam, że jak ktoś chce sobie poczytać o miłości, to o wiele lepiej przeczytać Tołstoja niż "Zmierzch", bo co tu dużo mówić, Tołstoj o wiele lepiej pisał.
Poza tym nie rozumiem podziału na literaturę piękną i rozrywkową. Owszem, może nie każdy jest w stanie czytać po całym dniu pracy Kafki, ale np. dla mnie czytanie słabych, płytkich rzeczy to po prostu strata czasu, wolę przeczytać coś lepszego, nawet nie siląc się zbytnio na interpretację, ale po prostu dla samej przyjemności pięknie napisanej książki, bo to jest najlepsza rozrywka. Zresztą, te najlepsze są napisane tak, że wszystko czuje się podskórnie, a te długie wywody rodem z lekcji polskiego mogą być tylko dodatkiem. Trzeba tylko się zebrać i nie iść na łatwiznę.
A co do lektur - warto się przemóc. Są rzeczy nie do przejścia, ale są też utwory naprawdę wspaniałe, na przykąłd wspominany tu już "Mistrz i Małgorzata" :).
[quote:221b265bb3="danceFORever"]
to było fatalne!
[/quote:221b265bb3]
punkt dla Ciebie!
[quote:221b265bb3="Lux"]Brrr, aż mnie ciary przeszły na myśl o tej ksiażce ; p [/quote:221b265bb3]
oj nie wiem :) Ja Ferdydurke czytałam jednm tchem :)
[quote:221b265bb3="Jo_Ann"]A co do lektur - warto się przemóc. Są rzeczy nie do przejścia, ale są też utwory naprawdę wspaniałe, na przykąłd wspominany tu już "Mistrz i Małgorzata" :) [/quote:221b265bb3]
Ja to czytam nawet nie mając tego za lekturę.
I faktycznie trzeba się przemóc. jeżeli chodzi o lektury. W szkole mówi się, że są książki które każdy powinien znać. I tu mamy trylogię Sienkiewicza, Pana Tadeusza. Krzyżaków, Romeo i Julie i tak dalej. Niestety sposób omawiania większości lektur w szkole sprawia, że uczniom odechciewa się czytać. (Przynajmniej ja to tak postrzegam). Omawianie "Zemsty" w szkole mnie bardzo zawiodło. Komedia przednia, ale sposób poprowadzenia lekcji był niedopracowany.
to było fatalne!
[/quote:221b265bb3]
punkt dla Ciebie!
[quote:221b265bb3="Lux"]Brrr, aż mnie ciary przeszły na myśl o tej ksiażce ; p [/quote:221b265bb3]
oj nie wiem :) Ja Ferdydurke czytałam jednm tchem :)
[quote:221b265bb3="Jo_Ann"]A co do lektur - warto się przemóc. Są rzeczy nie do przejścia, ale są też utwory naprawdę wspaniałe, na przykąłd wspominany tu już "Mistrz i Małgorzata" :) [/quote:221b265bb3]
Ja to czytam nawet nie mając tego za lekturę.
I faktycznie trzeba się przemóc. jeżeli chodzi o lektury. W szkole mówi się, że są książki które każdy powinien znać. I tu mamy trylogię Sienkiewicza, Pana Tadeusza. Krzyżaków, Romeo i Julie i tak dalej. Niestety sposób omawiania większości lektur w szkole sprawia, że uczniom odechciewa się czytać. (Przynajmniej ja to tak postrzegam). Omawianie "Zemsty" w szkole mnie bardzo zawiodło. Komedia przednia, ale sposób poprowadzenia lekcji był niedopracowany.
Joanno, teraz ja nawiąże do tekstu w polityce, tym razem raportu Mirosława Pęczaka nt. odbioru kultury w Polsce. Otóz badacze zauważyli ze młodzi odbiorcy przestali dzielić kulture w tym literaturę na wysoką i rozrywkową czyli popularną. Czerpią z niej to co ich zainteresuje i nie bawią sie w przypisywanie do epoki, nurtu czy klasy. Ot tak jest. Mimo to sądzę (konserwatystka jestem) że warto pokazywać i tłumaczyc, oraz uczyć w szkole co jest skarbnicą, wartością i kanonem, a co rozrywką na średnim poziomie, nawet dobrą lub bardzo dobrą ale w swojej klasie. Stąd (bez urazy) Pilipiuk to nie Lem czy Strugaccy, a Meyer nie Bronte - choć wszyscy w swoim czasie "robili w rozrywce" ;)
[quote:8e98b612ee="Kasia G"]Mimo to sądzę (konserwatystka jestem) że warto pokazywać i tłumaczyc, oraz uczyć w szkole co jest skarbnicą, wartością i kanonem, a co rozrywką na średnim poziomie, nawet dobrą lub bardzo dobrą ale w swojej klasie. Stąd (bez urazy) Pilipiuk to nie Lem czy Strugaccy, a Meyer nie Bronte - choć wszyscy w swoim czasie "robili w rozrywce" ;)[/quote:8e98b612ee]
Ale niestety omawiane lektur w szkole pozostawia wiele do życzenia. Ukazanie książki na zasadzie "musicie to znać, każdy polak to zna, jest w podstawie programowej dla danej klasy" nic młodzieży nie daje. Co im przychodzi z tego, że dowiedzą się, że "Pan Tadeusz" jest epopeją narodową, jeżeli sami nic nie wyniosą z przeczytania tej książki.
Ale niestety omawiane lektur w szkole pozostawia wiele do życzenia. Ukazanie książki na zasadzie "musicie to znać, każdy polak to zna, jest w podstawie programowej dla danej klasy" nic młodzieży nie daje. Co im przychodzi z tego, że dowiedzą się, że "Pan Tadeusz" jest epopeją narodową, jeżeli sami nic nie wyniosą z przeczytania tej książki.