Wegetarianizm u tancerzy
A ja jestem żywym i chodzącym (a nawet tańczącym) przykładem, że bez mięsa żyć można
. Jestem wegetarianką (dokładnie laktoovowegetarianką - jem nabiał, jajka , takie sprawy) od lat 6 i nie miałam NIGDY problemów związanych z dietą, chociaż moja kochana mama zawsze mówiła lekarzom drukowanymi literami, że jestem wegetarianką, nawet kiedy szłam do ortopedy z bólem pleców
. A co do zbilansowania diety... Jem po prostu to, na co mam ochotę, uznaję, że jeśli mój organizm domaga się na przykład jajecznicy z oliwkami, to znaczy, że czegoś z tego dania potrzebuje.
-
Kolorowe_kredki
- Posty: 18
- Rejestracja: ndz kwie 12, 2009 4:49 pm
Ja nie jestem wegetarianką, mam przyjaciółka nigdy nie tknie mięsa. W sumie mogę żyć bez mięsa, ale czasem przyjdzie taka ochota i zjem
Najbardziej denerwują mnie wegetarianinie ( nie wiem czy dobrze napisałam xD) , którzy jak jem mięso to zaczynają mówić przykre rzeczy np "Czy wiesz, że kiedyś to żyło". Ja zdaję sobie z tego sprawę, ale to mój wybór czy jem mięso czy nie, a tym bardziej jak byłam mała to widziałam jak świnkę a wsi moi dziadkowie zabijają i czasem do dzisiaj jak sobie to przypomnę to mi przykro się robi.
Najbardziej denerwują mnie wegetarianinie ( nie wiem czy dobrze napisałam xD) , którzy jak jem mięso to zaczynają mówić przykre rzeczy np "Czy wiesz, że kiedyś to żyło". Ja zdaję sobie z tego sprawę, ale to mój wybór czy jem mięso czy nie, a tym bardziej jak byłam mała to widziałam jak świnkę a wsi moi dziadkowie zabijają i czasem do dzisiaj jak sobie to przypomnę to mi przykro się robi.
[b60]Kolorowe_kredki[/b60], po pierwsze: wegetarianie
. Ja czasem tak mówię, ale w żartach, albo jak chcę zdenerwować mięsożernego przyjaciela
.
W życiu nie mogłabym hodować czegoś, co potem zjem. Ale nie dorabiam sobie ideologii do diety, po prostu pewnego dnia stwierdziłam, że tak będzie dla mnie lepiej, zdrowiej, lżej i przestałam. Teraz to już mnie nie kusi, a poza tym, jak kiedyś w ruskich trafiło się parę miesnych skwarek, to potem było bardzo źle ze mną...
W życiu nie mogłabym hodować czegoś, co potem zjem. Ale nie dorabiam sobie ideologii do diety, po prostu pewnego dnia stwierdziłam, że tak będzie dla mnie lepiej, zdrowiej, lżej i przestałam. Teraz to już mnie nie kusi, a poza tym, jak kiedyś w ruskich trafiło się parę miesnych skwarek, to potem było bardzo źle ze mną...
-
Kolorowe_kredki
- Posty: 18
- Rejestracja: ndz kwie 12, 2009 4:49 pm
Wiesz, zależy... Na dziale z mięsem w supermarketach mnie mdli, nie znoszę zapachu i widoku surowego mięsa. Ale zapach grillowanej kiełbaski jest całkiem przyjemny, chociaż nie czuję, że muszę zaraz ją zjeść Po prostu ładny zapach, miło mi się kojarzy i już. Jak zapach jaśminu, chociaż trudno to porównywać
.
Może ktoś z Was czytał Eragona? Bo ja po przeczytaniu drugiej części zapragnęłam stać się elfem i przejść na wegetarianizm. Ale po zjedzeniu pysznych szaszłyczków z grilla mi się odechciało. A poza tym, wiem, że u mnie w domu po prostu to nie przejdzie.
Tak w ogóle nie mam skrajnych odczyć co do wegetarianizu- nie uważam, że jest to świętość, ale nie twierdzę, że jest to coś strasznego.
A co do tego, że wegetarianizm jest niezdrowy... Jakie są podstawy tego, że tak uważasz nin(j)a? Bo chyba jest wręcz odwrotnie- to właśnie mięso jest czasem niezdrowe...
Tak w ogóle nie mam skrajnych odczyć co do wegetarianizu- nie uważam, że jest to świętość, ale nie twierdzę, że jest to coś strasznego.
A co do tego, że wegetarianizm jest niezdrowy... Jakie są podstawy tego, że tak uważasz nin(j)a? Bo chyba jest wręcz odwrotnie- to właśnie mięso jest czasem niezdrowe...
wszystko jest zdrowe/niezdrowe w zalezności od jakości (chude mięsko na dłuższa metę zdrowsze od tłustego i smazonego) i ilości - objadanie się jednym tylko skłądnikiem pokarmowym i zapominanie o innych nieczęsto wychodzi na zdrowie. Ale jak widac na przykładzie licznych (nawet na forum) wegetarian - mozna nie jesc mięska i być zdrowim i silnym. Wszystko lezy w zbilansowanej diecie pod względem uzupełniania weglowodanów, tłuszczów itd, witamin i mikroelementów. Natomiast o smakach / przekonaniach natury ideowej, moralnej i kazdej innej to juz każdy musi decydować sam (byle rozumnie)