Rodzina, ach rodzina...
-
Anna-Maria
- Posty: 640
- Rejestracja: sob gru 23, 2006 3:40 pm
no właśnie w tym problem, że moja mama płaci mi za te zajęcia. (sama niestety na siebie nie zarabiam, nikt nie zatrudni gimnazjalistki). no i wiesz, moja mama może wszystko. tym bardziej, że dla niej jestem małą dziewczynką ('nie!nie!zadzwoń jak będziesz wracać z zajęć, przyjdę po ciebie, bo jeszcze coś się stanie, taka niebezpieczna ulica, po ciemku...' :roll: )
-
witamina-c
- Posty: 50
- Rejestracja: wt cze 20, 2006 9:47 pm
No więc... U mnie to tak trochę rodzinne, ale nie profesjonalnie:). Tzn. ja odkad bylam malutka to kochałam tańczyć - w szkole z koleżankami w postawówce zawsze tworzyłyśmy choreografie i występowałyśmy na wszystkich galach hehe, no a od dwóch lat uczę się flamenco... Moja mama pojechała ze mną na pierwsze zajęcia - chciała zobaczyć jak wyglądają te zajęcia, kto to prowadzi i w ogóle (w końcu w tej technice tańca trudno jest znaleźć dobrych nauczycieli w Polsce...) i przez te 1,5 h siedziała na sali i się przyglądała swoim czujnym okiem, no i tak się jakoś stało, że na następnych zajęciach już tańczyła, no i do dzisiaj chodzimy do tej samej grupy i świetnie się przy tym bawimy. Wiem, że to dziwnie brzmi, no ale ja tam jestem najmłodsza i reszta pań to studentki i w górę do pań mających nawet 60 lat;). Moja mama z niepokojem się pytała, czy nie będę się głupio czuć jeśli pójdzie i w ogóle, a ja stwierdziłam, że to będzie świetnie działać na jej zdrowie i kazałam jej ze mną iść i dzięki temu mamy dzisiaj wspólną pasję i godzinami możemy rozmawiać o tańcu, artystach, strojach itp. A wcześniej moja mama tańczyła w podstawówce w zespole (w sumie nawet się trochę po Polsce najeździli z tego co mi wiadomo). A jeszcze wcześniej to jej mama, czyli moja babcia będąc nastolatką... ćwiczyła z cyrkowcami (chociaż w nim nie występowała ani nic tylko traktowała to jako zajęcia sportowe), no i do dziś krąży legenda o tym, jak na 50-te urodziny zrobiła mostek ze stania.... :twisted:
-
Chat Gatto
- Posty: 38
- Rejestracja: pn sty 22, 2007 5:23 pm
Jak przekonac rodziców do baletu, lub chociaż do tańca?
[color=olive]dalsza czesc dyskusji przeniesiona z tematu "jak przekonać rodziców do baletu, lub chociaż do tańca?"[/color]
Moja koleżanka ma problem- rodzice nie zgadzają się na balet, bo niszczą się nogi, bo wozic ją będzie trzeba na zajęcia, a poza tym to trzeba się uczy i kontuzje.Dla rozwiązania jednego z argumentów( ,,wozic ją będzie trzeba na zajęcia") będę chodzic z nią jeszcze dodatkowo do Dance avenue school na podstawy balet (mała powtórka) i będziemy jeżdzi razem.Ale ona zaraziła się moją pasją i.........
Pomóżcie, może macie jakieś rady
Moja koleżanka ma problem- rodzice nie zgadzają się na balet, bo niszczą się nogi, bo wozic ją będzie trzeba na zajęcia, a poza tym to trzeba się uczy i kontuzje.Dla rozwiązania jednego z argumentów( ,,wozic ją będzie trzeba na zajęcia") będę chodzic z nią jeszcze dodatkowo do Dance avenue school na podstawy balet (mała powtórka) i będziemy jeżdzi razem.Ale ona zaraziła się moją pasją i.........
Pomóżcie, może macie jakieś rady
-
martusiaa4u
- Posty: 500
- Rejestracja: ndz gru 11, 2005 6:24 pm