kursy instruktorskie
[quote:698689b848="Joanna"]Aggo - no właśnie o to chodzi, że na takim kursie jest różnie. Są oczywiście osoby, które coś tam umieją (w sensie że całkiem nieźle), a są i takie, które dopiero zaczynają. Z drugiej strony, jak ktoś jest dobry, to i bez kursu sobie da radę. A jak słabszy, to ten kurs wcale aż tak wiele mu nie da (oprócz papierka oczywiście).[/quote:698689b848]
Dlatego czasami tanca ucza osoby ktore zupelnie nie wiedza co robia. Chociaz z drugiej strony po ukonczeniu takiego kursu mozna dalej doskonalic swoje umiejetnosci i dopiero po jakims czasie zabrac sie za nauczanie innych.
Czy wiecie moze (mniej wiecej) czy duzo jest chetnych na taki kurs?
Znalazlam tylko tyle ze czasami niektore osoby rezygnuja i na czas nie powstaja grupy - z tego mozna wywniokowac ze zainteresowanie kursami nie jest az takie wielkie.
Dlatego czasami tanca ucza osoby ktore zupelnie nie wiedza co robia. Chociaz z drugiej strony po ukonczeniu takiego kursu mozna dalej doskonalic swoje umiejetnosci i dopiero po jakims czasie zabrac sie za nauczanie innych.
Czy wiecie moze (mniej wiecej) czy duzo jest chetnych na taki kurs?
Znalazlam tylko tyle ze czasami niektore osoby rezygnuja i na czas nie powstaja grupy - z tego mozna wywniokowac ze zainteresowanie kursami nie jest az takie wielkie.
Zależy. Na ludowy i jazz zwykle nie ma problemu z zebraniem grupy, natomiast na współczesny czasem jest za mało osób (zależy, ile osób przyjdzie na nabór...).
Aggo - właśnie o tym pisałam. Że generalnie osoby, które są dobre, większości swoich umiejętności nie zawdzięczają kursom, a jak ktoś wie mniej, i ma jedynie aspiracje uczyć w domu kultury w swojej rodzinnej mieścince, to wtedy mu się ten dyplom faktycznie przydaje (i który niestety raczej nie ma pokrycia z 'umiejętnościami' takich osób). /mówię o współczesnym cały czas, bo na innych nie wiem jak jest/
Generalnie sam kurs właśnie ma na celu wykształcić w kierunku instruktora w miejskich domach kultury i tym podobnych placówkach.
Aggo - właśnie o tym pisałam. Że generalnie osoby, które są dobre, większości swoich umiejętności nie zawdzięczają kursom, a jak ktoś wie mniej, i ma jedynie aspiracje uczyć w domu kultury w swojej rodzinnej mieścince, to wtedy mu się ten dyplom faktycznie przydaje (i który niestety raczej nie ma pokrycia z 'umiejętnościami' takich osób). /mówię o współczesnym cały czas, bo na innych nie wiem jak jest/
Generalnie sam kurs właśnie ma na celu wykształcić w kierunku instruktora w miejskich domach kultury i tym podobnych placówkach.
Jeśli ma umiejętności, to zwykle stara się je cały czas dalej pogłębiać, chodząc na różne zajęcia, warsztaty. Niektórzy wyjeżdżają do szkół tańca, albo zostają w Polsce i wystawiają swoje rzeczy czy w jakimś zespole. Ale jak mówię, kurs to głównie dyplom, opierając się tylko na nim samym nie dojdzie się do pewnego poziomu, który pozwala np. występować czy dostać się do szkoły. Jeśli dla kogoś jest to jedyny dokument, że się uczył tańczyć, np. nie był w baletówce, to faktycznie może się przydać. Ale moim zdaniem skończenie takiego kursu w żaden sposób nie świadczy o poziomie danej osoby - bo jak już mówiłam, kursanci są bardzo różni, z różnym doświadczeniem, i każdy w środowisku tańca zdaje sobie z tego sprawę, że sam dyplom kursu nie jest żadnym miernikiem jakości, tylko liczą się umiejętności.
Oczywiście, środowisko domów kultury to zupełnie inna bajka ;) , tam może się liczyć faktycznie taki dyplom, no ale też kto tam się zna tak naprawdę na tańcu (no zna się, jeśli akurat do pracy zgłosi się ktoś, kto ma o tym pojęcie, ale mówię ogólnie)? Np. w młodzieżowych domach kultury często jest tak, że bardziej niż umiejętności czy wykształcenie kierunkowe nauczyciela (nie tylko dotyczy tańca, ale także innych), tylko to, że np. ktoś jest po pedagogice - znam to z autopsji.
(wiadomo, że nie jest to wymarzona sytuacja dla rozwoju polskiego tańca, kiedy w miejscu, które jest jakby 'pierwszym kontaktem' z jakąś działanością pozaszkolną dla dzieci, tańca np. uczą osoby wcale nie znające się na tym specjalnie, no na pewno nie jest to dobre, ale niestety tak nierzadko jest, głównie w mniejszych miastach - dla osób z aspiracjami uczenia w jakimś tego typu ośrodku kultury taki dyplom na pewno daje jakieś podstawowe umiejętności, ale jak ktoś ma wyższe aspiracje, to moim zdaniem lepiej się dwa razy zastanowić, czy faktycznie warto)
Oczywiście, środowisko domów kultury to zupełnie inna bajka ;) , tam może się liczyć faktycznie taki dyplom, no ale też kto tam się zna tak naprawdę na tańcu (no zna się, jeśli akurat do pracy zgłosi się ktoś, kto ma o tym pojęcie, ale mówię ogólnie)? Np. w młodzieżowych domach kultury często jest tak, że bardziej niż umiejętności czy wykształcenie kierunkowe nauczyciela (nie tylko dotyczy tańca, ale także innych), tylko to, że np. ktoś jest po pedagogice - znam to z autopsji.
(wiadomo, że nie jest to wymarzona sytuacja dla rozwoju polskiego tańca, kiedy w miejscu, które jest jakby 'pierwszym kontaktem' z jakąś działanością pozaszkolną dla dzieci, tańca np. uczą osoby wcale nie znające się na tym specjalnie, no na pewno nie jest to dobre, ale niestety tak nierzadko jest, głównie w mniejszych miastach - dla osób z aspiracjami uczenia w jakimś tego typu ośrodku kultury taki dyplom na pewno daje jakieś podstawowe umiejętności, ale jak ktoś ma wyższe aspiracje, to moim zdaniem lepiej się dwa razy zastanowić, czy faktycznie warto)
zanim zaczniecie szukać nam przyszłych miejsc pracy 8) i gdybać proponuje poprzeglądać (na stronach www) opisy instruktorów np. większych prywatnych warszawskich szkół tańca.....
co do zatrudniania osób z papierkiem czy też bez, to prawda jest różnie... sama jestem na to najlepszym przykładem :wink:
jednakże zdecydowałam się na ten kurs, żeby poszerzyć swoją wiedze, umiejętności i uprawnienia o technike tańca jazzowego i nie żałuje...
od kilku lat uczestnicze w wielu warsztatch, co prawda głównie z hip-hopu, ale i o jazz często zachaczałam i przez te kilka lat nie miałam pojęcia że jest coś takiego jak np. "pierwsza pozaycja jazzowa" itd.
tutaj zaczeliśmy właśnie od tego... :wink: to jest kropla w morzu przykładów......... :wink:
co ilości osób, to zaczyna bardzo dużo kończy mało... dlaczego?? otóż dlatego, że nie polega to na podejściu "płace to wymagam" jak w wielu szkołach prywatnych, ale na uczciwej pracy i nauce...
często się nam powtarza, że "jesteście tancerzami, którzy mają zostać instruktorami" - to zobowiązuje :wink: i wydaje mi się można nauczyć się tu naprawde dużo, ale nie trenując na codzień, wiele z tego nie bedzie...
co do zatrudniania osób z papierkiem czy też bez, to prawda jest różnie... sama jestem na to najlepszym przykładem :wink:
jednakże zdecydowałam się na ten kurs, żeby poszerzyć swoją wiedze, umiejętności i uprawnienia o technike tańca jazzowego i nie żałuje...
od kilku lat uczestnicze w wielu warsztatch, co prawda głównie z hip-hopu, ale i o jazz często zachaczałam i przez te kilka lat nie miałam pojęcia że jest coś takiego jak np. "pierwsza pozaycja jazzowa" itd.
tutaj zaczeliśmy właśnie od tego... :wink: to jest kropla w morzu przykładów......... :wink:
co ilości osób, to zaczyna bardzo dużo kończy mało... dlaczego?? otóż dlatego, że nie polega to na podejściu "płace to wymagam" jak w wielu szkołach prywatnych, ale na uczciwej pracy i nauce...
często się nam powtarza, że "jesteście tancerzami, którzy mają zostać instruktorami" - to zobowiązuje :wink: i wydaje mi się można nauczyć się tu naprawde dużo, ale nie trenując na codzień, wiele z tego nie bedzie...
-
mirrorball
- Posty: 225
- Rejestracja: czw maja 05, 2005 3:01 pm
[quote:60fcfba239="Joanna"]
Oczywiście, środowisko domów kultury to zupełnie inna bajka ;) , tam może się liczyć faktycznie taki dyplom, no ale też kto tam się zna tak naprawdę na tańcu (no zna się, jeśli akurat do pracy zgłosi się ktoś, kto ma o tym pojęcie, ale mówię ogólnie)? Np. w młodzieżowych domach kultury często jest tak, że bardziej niż umiejętności czy wykształcenie kierunkowe nauczyciela (nie tylko dotyczy tańca, ale także innych), tylko to, że np. ktoś jest po pedagogice - znam to z autopsji.
[/quote:60fcfba239]
bo domy kultury i tego typu istytucje finansowane przez państwo/samorządy (jak biblioteki etc.) mają swoje odrębne przepisy dotyczace zadrudniania instruktorów, wydane przez Ministerstwo Kultury i Sztuki. Innymi słowy : bez przygotowania pedagogicznego (a IKK dają uprawnienia pedagogiczne) lub studiów pedagogicznych do takiego domu kultury nikt Cie nie przyjmie. Stąd wynika sytuacja, o której piszesz Joanno - że przyjmowane są osoby po pedagogice, a nie te z najlepszymi faktycznymi umiejętnościami. Cóż, jest to sprawa państwowych funduszy, przepisów ministerstwa i nic zrobić się z tym nie da.
Absolwenci IKK posiadają wykształcenie równorzędne ze średnim specjalistycznym i kwalifikacje pedagogiczne.
(jeśli ktoś jest ciekawy, to odsyłam tu: http://isip.sejm.gov.pl/servlet/Search?todo=file&id=WDU19990260234&type=1&name=D19990234L.pdf )
fakt, że z kursu wiele osób rezygnuje, bo nudzą je przedmioty teoretyczne (sporo ich jest) - ale jak być dobrym pedagogiem bez znajomości teorii?
(wszak to są kursy aby zostać dobrym instruktorem, a nie swietnym tancerzem)
pozdrawiam
m.
Oczywiście, środowisko domów kultury to zupełnie inna bajka ;) , tam może się liczyć faktycznie taki dyplom, no ale też kto tam się zna tak naprawdę na tańcu (no zna się, jeśli akurat do pracy zgłosi się ktoś, kto ma o tym pojęcie, ale mówię ogólnie)? Np. w młodzieżowych domach kultury często jest tak, że bardziej niż umiejętności czy wykształcenie kierunkowe nauczyciela (nie tylko dotyczy tańca, ale także innych), tylko to, że np. ktoś jest po pedagogice - znam to z autopsji.
[/quote:60fcfba239]
bo domy kultury i tego typu istytucje finansowane przez państwo/samorządy (jak biblioteki etc.) mają swoje odrębne przepisy dotyczace zadrudniania instruktorów, wydane przez Ministerstwo Kultury i Sztuki. Innymi słowy : bez przygotowania pedagogicznego (a IKK dają uprawnienia pedagogiczne) lub studiów pedagogicznych do takiego domu kultury nikt Cie nie przyjmie. Stąd wynika sytuacja, o której piszesz Joanno - że przyjmowane są osoby po pedagogice, a nie te z najlepszymi faktycznymi umiejętnościami. Cóż, jest to sprawa państwowych funduszy, przepisów ministerstwa i nic zrobić się z tym nie da.
Absolwenci IKK posiadają wykształcenie równorzędne ze średnim specjalistycznym i kwalifikacje pedagogiczne.
(jeśli ktoś jest ciekawy, to odsyłam tu: http://isip.sejm.gov.pl/servlet/Search?todo=file&id=WDU19990260234&type=1&name=D19990234L.pdf )
fakt, że z kursu wiele osób rezygnuje, bo nudzą je przedmioty teoretyczne (sporo ich jest) - ale jak być dobrym pedagogiem bez znajomości teorii?
(wszak to są kursy aby zostać dobrym instruktorem, a nie swietnym tancerzem)
pozdrawiam
m.
To od strony administracyjno - prawnej oczywiście prawda. Ja bardziej miałam na myśli aspekt 'ludzki', niż litery prawa i takich tam. Wiadomo, że placówki oświatowe i kulturalno - oświatowe, to takie 'państwa w państwie', i mają swoje własne zasady nimi rządące, niekoniecznie przystające do tego, co się dzieje w środowisku kultury i sztuki jako takim.
Więc to chyba po prostu zależy od tego, gdzie kto celuje. Jeśli kogoś ambicją jest uczenie dzieci w miejskim domu kultury (i właściwie tylko tam...), to jak najbardziej dyplom mu się przyda, w innym wypadku, niekoniecznie.
[i:6724730272]Aha, tak w ogóle to czy ten temat nie był przypadkiem początkowo na tablicy "Taniec współczesny", czy ktoś mi go stamtąd nie przeniósł?
Bo pragnę przypomnieć, że sam temat od początku i dyskusja dotyczyły kursu o specjalizacji współczesnej, a nie ogólnie wszystkich...[/i:6724730272]
Więc to chyba po prostu zależy od tego, gdzie kto celuje. Jeśli kogoś ambicją jest uczenie dzieci w miejskim domu kultury (i właściwie tylko tam...), to jak najbardziej dyplom mu się przyda, w innym wypadku, niekoniecznie.
[i:6724730272]Aha, tak w ogóle to czy ten temat nie był przypadkiem początkowo na tablicy "Taniec współczesny", czy ktoś mi go stamtąd nie przeniósł?
Bo pragnę przypomnieć, że sam temat od początku i dyskusja dotyczyły kursu o specjalizacji współczesnej, a nie ogólnie wszystkich...[/i:6724730272]
[quote:76e787b04b="Joanna"]
Więc to chyba po prostu zależy od tego, gdzie kto celuje. Jeśli kogoś ambicją jest uczenie dzieci w miejskim domu kultury (i właściwie tylko tam...), to jak najbardziej dyplom mu się przyda, w innym wypadku, niekoniecznie.
[/quote:76e787b04b]
no chyba, że mamy doczynienia z jednostką ambitną, która chce podnosić swoje kwalifikacje...
w dzisiejszych czasach ludzie (na całym rynku pracy) starają się podnosić swoje kwalifikacje i zwiększać umiejętności poprzez różne kursy, szkolenia itd. itd. w tańcu podobnie, konkurencja coraz większa to i więcej potencjalny pracodawca może wymagać.
Więc to chyba po prostu zależy od tego, gdzie kto celuje. Jeśli kogoś ambicją jest uczenie dzieci w miejskim domu kultury (i właściwie tylko tam...), to jak najbardziej dyplom mu się przyda, w innym wypadku, niekoniecznie.
[/quote:76e787b04b]
no chyba, że mamy doczynienia z jednostką ambitną, która chce podnosić swoje kwalifikacje...
w dzisiejszych czasach ludzie (na całym rynku pracy) starają się podnosić swoje kwalifikacje i zwiększać umiejętności poprzez różne kursy, szkolenia itd. itd. w tańcu podobnie, konkurencja coraz większa to i więcej potencjalny pracodawca może wymagać.
Właśnie o tym mówię, że w kwestii podnoszenia kwalifikacji i praktycznych umiejętności, po takim kursie nie należy oczekiwać nie wiadomo czego (chociaż czegoś oczywiście można się nauczyć).
Przypominam, że ja mówię o specjalizacji tańca współczesnego, czego dotyczy ten wątek - nie wiem jak jest na innych, ale z tego co się orientuję, to ludowy i jazz stoją tam lepiej, niż współczesny.
Przypominam, że ja mówię o specjalizacji tańca współczesnego, czego dotyczy ten wątek - nie wiem jak jest na innych, ale z tego co się orientuję, to ludowy i jazz stoją tam lepiej, niż współczesny.
-
Tranquility
- Posty: 1123
- Rejestracja: ndz kwie 10, 2005 1:33 pm