[quote85="Sagittaire"][i85]...proszę wstrzymaj się, jeśli możesz...[/i85][/quote85]
Popróbuję, Sagittaire, choć nie było moim zamiarem męczyć Ciebie, a raczej rozbawić

i zachęcić

. Bo „ludzie myślący inaczej” zawsze są cenni, przynajmniej można się tu z nimi powadzić. Byle bez agresji, której wokół

aż nadto, a wyczuwam ją niestety także w Twoich wpisach. Niech więc Ci się nie odechciewa, przeciwnie, bywaj tu częściej.
[quote85="Sagittaire"][i85]...Sen i Poskromienie to czysta klasyka? [/i85][/quote85]
Tak, najczystsza, najwierniejsza historycznym oryginałom. Bo, że są już klasyką chyba nie masz wątpliwości, ona nie kończy się wszak na Petipie. Moim zdaniem one są znacznie cenniejsze we współczesnym repertuarze niż powtarzane w kółko Jezioro czy Giselle w oklepanych wersjach tzw. akademickich. Sama napisałaś, że Poskromienie to „balet popisowy, barwny, w którym dużo się dzieje, z ciekawą choreografią i wieloma ciekawymi, popisowymi fragmentami choreografii”. Dlatego właśnie wolę Sen czy Poskromienie, a dodałbym jeszcze parę innych tytułów, głosując m.in. razem z Tobą za Manon, oczywiście z Yaroshenką – tu się zgadzamy. Myślę, że one dają więcej satysfakcji dzisiejszym widzom niż tamte, a z pewnością pełniej wykorzystują możliwości dzisiejszych tancerzy. Bo weź choćby Liashenko jako Helenę, Woitiula jako Demetriusza, Ebiharę jako Katarzynę, Yaroshenkę jako Petruchia – to dopiero kreacje! Osobiście nie widzę obu tych wspaniałych pań w rolach Giselle czy Odetty. Oczywiście zatańczą, ale to nie ten genre, nie te warunki. A tych panów wolałabyś w nudnym, klasycznym Zygfrydzie, który w Jeziorze przez trzy godziny właściwie tylko spaceruje, wzdycha, dźwiga i ma do zatańczenia jedną szkolną wariację? Oczywiście Yaroshenkę czy Woitiula lubimy oglądać nawet kiedy tylko chodzą po scenie, ale czy nie szkoda na to ich i naszego czasu?
[quote85="Sagittaire"][i85]...w skali 5-10 czy nawet więcej lat nie mieliśmy żadnego tytułu z żelaznych repertuarów baletów narodowych - jak Jezioro, Śpiąca, Giselle, nie ma Korsarza itd. Kopciuszek w tym sezonie zniknął. Jest Dziadek do orzechów i Bajadera. [/i85][/quote85]
Też mi brak w tym sezonie Kopciuszka Ashtona, bawiłem się na nim setnie, ale daj spokój z Korsarzem, to już naftalina. Był jeszcze dopiero co Don Kichot, a Śpiącą widziałem nie tak dawno, bodaj trzy lata temu. Giselle – piękna, ale mało kto chce ją dzisiaj oglądać, a Jezioro chyba zapowiadał już Pastor w jakimś wywiadzie i mam nadzieję, że nie będzie to kolejna ramotka. Te tytuły można by zresztą mnożyć, jest przecież jeszcze Sylfida, Córka źle strzeżona, Esmeralda, Paquita, Rajmonda itp., ale kto by dziś na nie chodził, poza Tobą, Kasią G., mną może i paroma innymi miłośnikami? Może więc dobrze, że PBN zachowuje pewną równowagę w repertuarze każdego sezonu. Podobnie jest zresztą na co dzień w innych – jak je nazywasz – zespołach „narodowych” (Paryż, Londyn, Berlin, Nowy Jork...). W Warszawie mamy w tym sezonie Don Kichota, Bajaderę i Dziadka. Jak dla mnie wystarczy.
To tyle na dziś, pozdrawiam Sagittaire
