Strona 7 z 8
: śr kwie 03, 2013 5:31 pm
autor: Ewa J.
Znalezione przypadkiem: http://www.naszdziennik.pl/wp/28210,powrot-do-sztuki-ktora-jest-pieknem.html
Proste potwierdzenie, że łączenie ideologii i sztuki zawsze prowadzi na manowce..
Całe szczęście tutaj podobna fuzja dokonała się tylko w wyobraźni recenzenta. Szkoda, myślałam, że tego rodzaju praktyki dawno już za nami, ale jak widać niektórzy nadal wskrzeszają podobny anachronizm i aby sprostać doraźnym celom, potrafią dzieło prymitywnie spłaszczyć, wyzyskać i czytać przez pryzmat lansowania własnych poglądów (obojętnie jakich).
Zatem mamy spektakl Neumeiera sprowadzony do: sztuki, która jest pięknem, uroczej baśni i pochwały małżeństwa. Infantylnie, za to jak pięknie.. nic dodać, nic ująć ;) Ale trzeba przyznać, że to chyba jedyny taki "kwiatek" (jeśli chodzi o recenzje "Snu..").
: śr kwie 03, 2013 9:20 pm
autor: Ali
[quote:7568f30b8a="Ewa J."]...łączenie ideologii i sztuki zawsze prowadzi na manowce. Całe szczęście tutaj podobna fuzja dokonała się tylko w wyobraźni recenzenta...[/quote:7568f30b8a]
Masz rację Ewo. Ja to, nieco wyżej, określiłem delikatnie "osobliwością". :wink: Ty nazwałaś zjawisko po imieniu. :smile: A czytelnicy "Naszego Dziennika" pewnie zachwyceni. :sad:A nich tam, może dzięki temu oni także trafią kiedyś na "Sen" do teatru i posmakują go po swojemu.
: śr kwie 03, 2013 10:37 pm
autor: Ewa J.
Ojej, przepraszam.. Rzeczywiście przeoczyłam, coraz gorzej z moim wzrokiem :wink: Wkleiłam link jako niby coś nowego, a sam już wcześniej podzieliłeś się, zostańmy przy tym łagodnym określeniu - owym osobliwym tekstem. A tak serio, nie wiem, jak to możliwe, ale byłam przekonana, że tamten post kończył się namowami - żeby Venus zamieściła swoją recenzję na blogu (nie wiem już co myśleć, czy przemawia to za pogorszeniem się mojego wzroku, czy jednak za sklerozą;).
No może i posmakują po swojemu, ale jeśli już muszą w ten sposób smakować (i publikować) to niech oszczędzą sobie - i czytelnikom - wplatania do tekstu recenzji wątków nawiązujących do obecnej debaty społeczno-politycznej.. czym jak czym, takimi sprawami jest się gdzie zajmować, całe media są nimi wypełnione po brzegi (aż się wszystko wylewa), więc tym bardziej zaśmiecanie czymś podobnym z założenia zorientowanych na inną problematykę artykułów, podczas gdy tylu krytyków nie ma możliwości się wypowiedzieć, jest podwójnie rażące i niesmaczne.
: czw kwie 04, 2013 8:12 am
autor: Kasia G
poza cała "osobliwością" szkoda, że autorka opowiada treść sztuki Szekspira, a nie Snu nocy letniej Neumeiera, gdzie nie ma przecież "królowej amazonek", ani ojca Hermii, który zmusza ja do wyjścia za Demetriusza... A zamiast lubczyku mamy czerwoną różę......
: czw kwie 04, 2013 8:05 pm
autor: Ali
Jeszcze jeden głos w prasie, czy raczej mini-głosik: http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/159798.html Ale jest tam coś godnego wsparcia. Pisze ten ktoś nie bez racji: "Balet z pewnością długo utrzymałby się w repertuarze ze względu na wysoki poziom taneczny oraz barwną, dynamiczną akcję i scenografię, ale niestety do końca sezonu nie będzie już wystawiany. Trzeba mieć nadzieję, że dyrekcja Teatru Wielkiego przerwie niedobrą tendencję pokazywania kilku spektakli po udanej premierze i tym razem odpowie na zainteresowanie publiczności".
: czw kwie 04, 2013 8:43 pm
autor: Kasia G
wiemy już że "Sen" powróci w listopadzie, więc będzie cieszył nasze oczy - jak długo nie wiadomo, ale na pewno dłużej (mogąc liczyć na publiczność) niż świetne ale bardziej awangardowe premiery. Sęk w tym, że własciwie to nie jest tak, że dyrekcja Teatru Wielkiego (ma) niedobrą tendencję pokazywania kilku spektakli po udanej premierze - dyrekcja baletu musi sie dostosowywać do rytmu pracy całego teatru więc daje kilka spektakli danego tyułu przy okazji premiery i tytuł ten wraca po najmniej pół roku, a czasem dłużej - tyle tylko, ze taki recenzent lub widz dawno zdąży już o "udanej premierze" zapomnieć - fama dobrej premiery nie przekłada sie wtedy na wydźwięk marketingowy i naturalne zainteresowanie szerszej publiczności. Natomiast w operze pod tym samym dachem to sie niestety zdarza że jest premiera, kilka spektakli i to koniec eksploatacji spektaklu zrealizowanego często w koprodukcji - vide Trojanie
: pt kwie 12, 2013 9:58 pm
autor: Ali
[quote:00de4c2671="Kasia G"]... "Sen" powróci w listopadzie...[/quote:00de4c2671]
A ja już za nim tęsknię. :sad: Spojrzałem czy pokazują go także w Hamburgu. Grali w marcu i kwietniu. Jeszcze jeden spektakl zaplanowali w swoim czerwcowym festiwalu. Ale znalazłem też ich trailer: http://www.hamburgballett.de/video/sommernacht.html I odnoszę wrażenie, że NASI premierowi może nawet lepsi, a niektórzy z pewnością piękniejsi :smile: Czyż nie?
: pt kwie 12, 2013 10:21 pm
autor: Kasia G
pewnie, że piękniejsi a juz "ichni" Oberon i Lizander to juz straszne "pasztety" - niezaleznie od tanecznych zapewne wysokich umiejętności
: sob kwie 13, 2013 3:50 pm
autor: Ali
[quote:c656f3a3cd="Kasia G"]... straszne "pasztety"...[/quote:c656f3a3cd]
"Pasztety"? :smile: Dobre, cokolwiek to znaczy, bo brzmi całkiem adekwatnie. Gdzież im tam do NASZYCH przysmaków: http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=sNPC-KGBI08# - na nie aż miło popatrzeć :wink:. Kiedyś było więcej urody w zespole Neumeiera "niezależnie od tanecznych zapewne wysokich umiejętności" - jak słusznie zastrzegasz się Kasiu.
: wt kwie 16, 2013 9:54 pm
autor: Ali
Jeszcze jeden drobiazg: http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/160606.html
I znów tam wiekopomne odkrycie: "Mimo iż od hamburskiej premiery baletu minęło ponad 36 lat, przedstawienie się nie zestarzało". Zestarzało się lub się nie zestarzało - oto niereformowalne u nas kryterium oceny wartości baletów. Aż strach pomyśleć, co taki napisze, kiedy pokażą znów np. "Giselle"... po ponad 172 latach.
I jeszcze trochę pustosłowia: "Do tej pory bawiło i wzruszało widzów na wielu innych, czołowych scenach Europy". Tych "czołowych" nie ma znowu tak "wiele", a - z tego co wiem - "Sen" udostępnił Neumeier po Hamburgu jedynie czterem z nich: w Paryżu, Moskwie, Kopenhadze i Wiedniu oraz dwóm nieco mniej "czołowym" w Sztokholmie i Dreźnie. W sumie było ich więc sześć. Czy to "wiele"? Nie sądzę.
Czepiam się, ale w imię odpowiedzialności za słowo drukowane. :sad: Syzyfowe wysiłki...