Polski Balet Narodowy sezon 2012-13
-
venus-in-furs
- Posty: 660
- Rejestracja: wt lip 27, 2010 10:58 am
[quote66="Kasia G"]No to byliśmy. Ali, na tym samym wieczorze, wielka przyjemność z Greena
)[/quote66]
Tak mi się też wydawało, ale pewien nie byłem, bo siedziałem w ostatnim rzędzie zapatrzony na scenę. To dla mnie wieczór "miłości i lęków" facetów. Rzadki okaz i mocna rzecz. Yaroshenko, Martin Perez, Woitiul, Kozal, Koncewoj, Solecki, Wojeński, Popov i wszyscy w "Greenie" - świetni. Ale też ciekaw jestem jak odebrałaś nową Palinę Rusetską w "Weillu", która bardzo mnie ujęła (podobnie zresztą jak w "Śpiących"). Zdolna dziewczyna. Czy będzie recenzja na blogu?
Tak mi się też wydawało, ale pewien nie byłem, bo siedziałem w ostatnim rzędzie zapatrzony na scenę. To dla mnie wieczór "miłości i lęków" facetów. Rzadki okaz i mocna rzecz. Yaroshenko, Martin Perez, Woitiul, Kozal, Koncewoj, Solecki, Wojeński, Popov i wszyscy w "Greenie" - świetni. Ale też ciekaw jestem jak odebrałaś nową Palinę Rusetską w "Weillu", która bardzo mnie ujęła (podobnie zresztą jak w "Śpiących"). Zdolna dziewczyna. Czy będzie recenzja na blogu?
[quote26="Kasia G"]http://www.naczubkachpalcow.pl/2012/10/16/baletowe-przyspieszenie/[/quote26]
Czytałem, łącznie z ciekawą dyskusją, w której głos zabrał nawet PBN. Oj, chyba nasza Kasia G. coś tam napsociła, albo użyła paru słów za dużo. Mnie na szczęście nic tam nie dotknęło, ale coś zadziwiło
mianowicie słowa: "duet "Srebrne jezioro" jest poruszający emocjonalnie (na tle całej otoczki zapewnionej mu w spektaklu), ale sam w sobie – wstyd przyznać – nudzi mnie. Gdyby nie znakomity Carlos Martin Perez…" Bo ja nie mam się czego wstydzić - mnie nie nudził ani przez chwilę, a wręcz przeciwnie, poruszył mnie do głębi, łącznie z równie znakomitym Vladimirem Yaroshenką...
Czytałem, łącznie z ciekawą dyskusją, w której głos zabrał nawet PBN. Oj, chyba nasza Kasia G. coś tam napsociła, albo użyła paru słów za dużo. Mnie na szczęście nic tam nie dotknęło, ale coś zadziwiło
Oj, była dyskusja była - chyba bardziej na temat rozumienia związków frazeologicznych, niż meritum
- nieważne - kto zabiera głos publicznie musi sie liczyć z konsekwencjami. A co do nudzenia mnie przez ten czy inny fragment tego czy innego baletu - no, zdarza się i sama sie dziwie, ale odnotowuje fakt niezaprzeczalny - choreograficznie mnie nudzi Srebrne jezioro (sam duet) tak jak i duet Naszego i Naszej Obcej w "I przejdą deszcze...", albo jak drugi taniec dworek w Śpiącej królewnie, albo mazurka w Jeziorze łabędzim 
-
venus-in-furs
- Posty: 660
- Rejestracja: wt lip 27, 2010 10:58 am
[quote21="Kasia G"]choreograficznie mnie nudzi Srebrne jezioro (sam duet) tak jak i duet Naszego i Naszej Obcej w "I przejdą deszcze..."[/quote21]
No tak, mają pewne cechy wspólne
Ale ja też nie jestem fanką Srebrnego jeziora, jednak wspomniany deszczowy duet lubię już bardzo bardzo. I nie wydaje mi się, żeby było się tu z czego tłumaczyć, po prostu niektóre fragmenty bardziej trafiają do niektórych osób, inne mniej, to wszystko.
No tak, mają pewne cechy wspólne
[quoteea="Kasia G"]...A co do nudzenia ... no, zdarza się i sama sie dziwie, ale odnotowuje fakt niezaprzeczalny - choreograficznie mnie nudzi Srebrne jezioro (sam duet) tak jak i duet Naszego i Naszej Obcej w "I przejdą deszcze...", albo jak drugi taniec dworek w Śpiącej królewnie, albo mazurka w Jeziorze łabędzim
[/quoteea]
Czyż jednak subiektywne wrażenie znudzenia, które może wynikać po prostu z naszego braku skupienia lub gorszego samopoczucia, jest wiarygodnym kryterium oceny w balecie? Zwłaszcza dla krytyka, a nawet zwykłego widza? Zresztą jak można nudzić się tym wzruszającym i wstrząsającym zarazem duetem miłosnym żydowskiej dziewczyny (Naszej Innej) i polskiego chłopaka (Naszego) - miłości niemożliwej w atmosferze wszechobecnego zagrożenia, u progu zagłady Getta. Może to po prostu brak zrozumienia, świadomości historycznej, do której odwołuje się jednak balet "I przejdą deszcze"? Czy niedostatek wrażliwości na piękno, ornamentykę choreograficzną i znaczenie tańca, na subtelną interpretację Any Kipshidze i Sergey'a Popova we wspomnianym duecie? I jak można zestawiać ten duet (i ten ze "Srebrnego jeziora" również) z czysto dekoracyjnymi tańcami dworek czy jakąś mazurką w konwencjonalnym balecie akademickim. To jakieś totalne nieporozumienie. Aż przykro coś takiego czytać na forum baletowym.
Czyż jednak subiektywne wrażenie znudzenia, które może wynikać po prostu z naszego braku skupienia lub gorszego samopoczucia, jest wiarygodnym kryterium oceny w balecie? Zwłaszcza dla krytyka, a nawet zwykłego widza? Zresztą jak można nudzić się tym wzruszającym i wstrząsającym zarazem duetem miłosnym żydowskiej dziewczyny (Naszej Innej) i polskiego chłopaka (Naszego) - miłości niemożliwej w atmosferze wszechobecnego zagrożenia, u progu zagłady Getta. Może to po prostu brak zrozumienia, świadomości historycznej, do której odwołuje się jednak balet "I przejdą deszcze"? Czy niedostatek wrażliwości na piękno, ornamentykę choreograficzną i znaczenie tańca, na subtelną interpretację Any Kipshidze i Sergey'a Popova we wspomnianym duecie? I jak można zestawiać ten duet (i ten ze "Srebrnego jeziora" również) z czysto dekoracyjnymi tańcami dworek czy jakąś mazurką w konwencjonalnym balecie akademickim. To jakieś totalne nieporozumienie. Aż przykro coś takiego czytać na forum baletowym.
-
venus-in-furs
- Posty: 660
- Rejestracja: wt lip 27, 2010 10:58 am
To chyba trochę przesada z tym "niedostatkiem wrażliwości"... Każdy, niezależnie od tego, czy jest krytykiem, czy widzem bez większego przygotowania, ma prawo opublikować swoje "subiektywne wrażenia" i nie oznacza to od razu, że uważa je jako "wiarygodne kryterium" - przecież Kasia nie napisała, że balet jest do niczego i że nie poleca (a wręcz przeciwnie), tylko wskazała na moment, który jest WEDŁUG NIEJ w jakimś sensie słabszy. Nie każdemu musi się wszystko i zawsze podobać - a już na pewno nie należy wymagać tego, żeby każdy w równym stopniu doceniał to, co podoba się nam.