Tristan w Warszawie
Fakt, święta wszystkich nas absorbują - chyba ponad miarę. Ale żeby nie napisać ani słowa po występach Saszy, Maksa, Paszy, Roberta i innych ulubieńców? Kwiaty widziałem - zasłużyli! Ale Wasze milczenie wydało mi się bardzo podejrzane... Wszak można było coś bąknąć choćby między pralką, piecykiem i odkurzaczem...
obficie obgadaliśmy naszych ulubieńców przy kawie, soczku i czekoladce w teatralnym foryer, a ponieważ, jak się domyślasz, nie były to dla nas nowości - poprzestawiamy na własnym, choć wyjątkowo obszernym gronie. Zresztą strach teraz cos w Internecie napisać: napiszę że Gadulin ładnie zatańczył Morchołta ae był za niski i przez to za mało dominujący na scenie w swoim wejsciu, to mnie znów ktos objedzie że sie czepiam wyglądu i ze tak nie wypada 
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
Może nie na temat, ale z rozmów przy soczku najzabawniejsze chyba było obśmiewanie faktu, że Tristanowi nie podano miecza, ale zdolny chłopak uśmiercił przeciwnika nawet bez
Jedna z naszych koleżanek powiedziała, ze jak zobaczyła brak miecza, to się zastanawiała jak Maks z tego wybrnie - czy przegryzie naczynie krwionośne na szyi rywala czy coś
Ot zalety oglądania jednego spektaklu po kilka razy.
Kasiu co do wyglądu, to wiesz, że ja Gabdullina zawsze lubię wiec ciesze sie że pięknie technicznie to zatańczył i z wyrazem dla mnie. Wiem, ze masz w oczach obraz innego wykonawcę, ale ja mam jakiś sentyment do tego tancerza.
A co do odnoszenia się do wyglądu, to wiesz, dla mnie to jest naturalne. Jest to częśc dyskusji o spektaklu. Nie dajmy się zwariować.
Kasiu co do wyglądu, to wiesz, że ja Gabdullina zawsze lubię wiec ciesze sie że pięknie technicznie to zatańczył i z wyrazem dla mnie. Wiem, ze masz w oczach obraz innego wykonawcę, ale ja mam jakiś sentyment do tego tancerza.
A co do odnoszenia się do wyglądu, to wiesz, dla mnie to jest naturalne. Jest to częśc dyskusji o spektaklu. Nie dajmy się zwariować.
hmm, z postacią Morchołta to nawet nie jest tak, że mam w oczach innego wykonawcę, bo do tej pory było już chyba trzech, i żaden nie był genialny, ale wydaje mi się, że po prostu wsród biało ubranego dworu króla Marka pojawia się postac złego, "olbrzymiego" - jak głosi legenda - wojownika, który ma zabrac wszystkie małe dzieci. Musi być dominująca, silna, przerażająca nawet - w tym poprzednim wykonawcom pomagał wzrost - i tylko ten niedostatek rzucił mi sie w oczy przy okazji Gabdulina, choć samemu tancerzowi w innych roach czy prywatnie wzrostu nie brakuje 
[quoteb1="Kasia G"]hmm, z postacią Morchołta (...) Musi być dominująca, silna, przerażająca nawet...[/quoteb1]
Niekoniecznie wzrostem. Vide Napoleon, Hitler i paru innych. A przerażającej siły w geście i ruchu Gabdullinowi nie brakowało...
Ale przy okazji przypomnę, że 20 kwietnia powraca Izabela Milewska w swojej wielkiej roli Izoldy, nieporównywalnej dla mnie z żadna inną. Zgotujmy jej godne powitanie!
Niekoniecznie wzrostem. Vide Napoleon, Hitler i paru innych. A przerażającej siły w geście i ruchu Gabdullinowi nie brakowało...
Ale przy okazji przypomnę, że 20 kwietnia powraca Izabela Milewska w swojej wielkiej roli Izoldy, nieporównywalnej dla mnie z żadna inną. Zgotujmy jej godne powitanie!
[quoteb5="Kasia G"]...bardzo bym chciała być[/quoteb5]
Znów jest w repertuarze "Tristan", z rocznicą w tle: http://www.teatrwielki.pl/wydarzenia/szczegoly/article/tristan_w_holdzie_wagnerowi.html W obsadach, widzę - prawie wszyscy, niestety Kasiu, już
bez Izabeli Milewskiej. Za to w nowych rolach
Yuka Ebihara i Vladimir Yaroshenko. Też interesująco. Idziemy?
Znów jest w repertuarze "Tristan", z rocznicą w tle: http://www.teatrwielki.pl/wydarzenia/szczegoly/article/tristan_w_holdzie_wagnerowi.html W obsadach, widzę - prawie wszyscy, niestety Kasiu, już