sezon 2008/2009
Cóż....jakby się zespół wziął do roboty (a raczej dobrzy pedagodzy wzięli się za zespół) i była prowadzona mądra polityka repertuarowa to MacMilana również chętnie bym zobaczył. Jak Kasia już wcześniej wspomniała, zespól ma potencjał-ale zdecydowanie nie jest on wykorzystywany. Zresztą już w tym miesiącu poznamy nowego dyrektora baletu. Ja nie ukrywam, że liczę na Pastora. Tu musi przyjść ktoś z zewnątrz, ale z dużym doświadczeniem.
Inna sprawa....fakt, oglądanie złych spektakli boli, i to czasem bardzo (jak koszmarne Jezioro.....pierwsze w sezonie, na którym był zresztą Pastor, Grabka, Patrice Bart.....). Tańce narodowe też były złe (oprócz rosyjskiego i neapolitańskiego) a zespół w węgierskim tańczył kazaczoka raczej (wulgarne ręce). Ale ilość spektakli musi właśnie znacznie wzrosnąć w celu podwyższenia poziomu zespołu. I to właśnie chodzi o Jezioro, Bajaderę i Śpiącą, ponieważ tutaj zespół zdobywa szlify (a nie np. na Onieginie.....którego notabene bardzo lubię, i w odpowiedniej obsadzie zabrałbym z znajomych z czystym sumieniem).Z Romeem sytuacja była kuriozalna.....na scenie narodowej tylko jeden Romeo. Jestem przekonany że jakby się postarać znalazłby się niejeden tancerz, który mógłby naprawdę nieźle zrobić tą rolę. Zresztą jest to właśnie balet gdzie powinni tańczyć młodzi tancerze, debiutować na scenie. I tym bardziej mnie cieszy obsada najbliższych spektakli, gdzie W. Jaroszenko zadebiutuje jako Romeo.
W tym momencie należy wspomnieć, że poziom muzyczny ostatnich spektakli baletowych podniósł się niesamowicie, co jest tylko i wyłącznie zasługą J. Wołyńskiego których prowadzi teraz Ann, Jezioro i Romea.
Co do repertuary-oczywistym skandalem jest likwidacja repertuaru współczesnego. Na dzień dzisiejszy mamy chyba najbardziej prowincjonalny repertuar (7 spektakli klasycznych....w tym cały Czajkowski w kiepskich inscenizacjach). Wiadomo, że taniec współczesny nie był, nie jest i nie powinien być równy baletowi klasycznemu. Ale istnieć wręcz musi. Inna sprawa o której nikt nie wspomina to to, że repertuar klasyczny nie zawierz elementarnych pozycji takich jak Don Kichot, Giselle i La Sylphide. I pewnie to się dłuuuugo nie zmieni patrząc na zapowiedzi nowej dyrekcji. Bo pomysł robienia spektaklu przez Sashę Waltz uważam za jakieś kuriozum. To zdecydowanie nie jest właściwa scena na ten rodzaj tańca. Tutaj należy myśleć właśnie o Neumaierze, Crance czy MacMilanie. To jest właściwy kierunek a nie contemporary. A Ejfmana chętnie bym oglądał regularnie w Warszawie......ale teraz to sobie można pomarzyć, bo zespół dzieli lata świetlne od poziomu potrzebnego do choćby przyzwoitego wykonania jego baletów.
I oczywiście zgadzam się z Kasią w kwestii braku charyzmatycznych osobowości takich jak Woźniak i Stasiewicz z tancerzy a Więch, Głowacka czy Akucewicz z tancerek. No cóż....można liczyć że uda się kogoś ściągnąć. Bo na jakąś znaczną poprawę w tej materii w bliskiej perspektywie czasy nie ma co liczyć.
Podsumowując.....może za jakiś czas będzie lepiej (bo sprawy zaczynają iść w dobrym kierunku) ale trzeba do tego dobrych pedagogów, charyzmatycznego dyrektora baletu, całkowitej zmiany repertuaru i wreszcie regularnego grania podstawowych baletów. Wtedy będzie można liczyć, że jako widzowie nie będziemy się wstydzić tancerzy na scenie narodowej....
Inna sprawa....fakt, oglądanie złych spektakli boli, i to czasem bardzo (jak koszmarne Jezioro.....pierwsze w sezonie, na którym był zresztą Pastor, Grabka, Patrice Bart.....). Tańce narodowe też były złe (oprócz rosyjskiego i neapolitańskiego) a zespół w węgierskim tańczył kazaczoka raczej (wulgarne ręce). Ale ilość spektakli musi właśnie znacznie wzrosnąć w celu podwyższenia poziomu zespołu. I to właśnie chodzi o Jezioro, Bajaderę i Śpiącą, ponieważ tutaj zespół zdobywa szlify (a nie np. na Onieginie.....którego notabene bardzo lubię, i w odpowiedniej obsadzie zabrałbym z znajomych z czystym sumieniem).Z Romeem sytuacja była kuriozalna.....na scenie narodowej tylko jeden Romeo. Jestem przekonany że jakby się postarać znalazłby się niejeden tancerz, który mógłby naprawdę nieźle zrobić tą rolę. Zresztą jest to właśnie balet gdzie powinni tańczyć młodzi tancerze, debiutować na scenie. I tym bardziej mnie cieszy obsada najbliższych spektakli, gdzie W. Jaroszenko zadebiutuje jako Romeo.
W tym momencie należy wspomnieć, że poziom muzyczny ostatnich spektakli baletowych podniósł się niesamowicie, co jest tylko i wyłącznie zasługą J. Wołyńskiego których prowadzi teraz Ann, Jezioro i Romea.
Co do repertuary-oczywistym skandalem jest likwidacja repertuaru współczesnego. Na dzień dzisiejszy mamy chyba najbardziej prowincjonalny repertuar (7 spektakli klasycznych....w tym cały Czajkowski w kiepskich inscenizacjach). Wiadomo, że taniec współczesny nie był, nie jest i nie powinien być równy baletowi klasycznemu. Ale istnieć wręcz musi. Inna sprawa o której nikt nie wspomina to to, że repertuar klasyczny nie zawierz elementarnych pozycji takich jak Don Kichot, Giselle i La Sylphide. I pewnie to się dłuuuugo nie zmieni patrząc na zapowiedzi nowej dyrekcji. Bo pomysł robienia spektaklu przez Sashę Waltz uważam za jakieś kuriozum. To zdecydowanie nie jest właściwa scena na ten rodzaj tańca. Tutaj należy myśleć właśnie o Neumaierze, Crance czy MacMilanie. To jest właściwy kierunek a nie contemporary. A Ejfmana chętnie bym oglądał regularnie w Warszawie......ale teraz to sobie można pomarzyć, bo zespół dzieli lata świetlne od poziomu potrzebnego do choćby przyzwoitego wykonania jego baletów.
I oczywiście zgadzam się z Kasią w kwestii braku charyzmatycznych osobowości takich jak Woźniak i Stasiewicz z tancerzy a Więch, Głowacka czy Akucewicz z tancerek. No cóż....można liczyć że uda się kogoś ściągnąć. Bo na jakąś znaczną poprawę w tej materii w bliskiej perspektywie czasy nie ma co liczyć.
Podsumowując.....może za jakiś czas będzie lepiej (bo sprawy zaczynają iść w dobrym kierunku) ale trzeba do tego dobrych pedagogów, charyzmatycznego dyrektora baletu, całkowitej zmiany repertuaru i wreszcie regularnego grania podstawowych baletów. Wtedy będzie można liczyć, że jako widzowie nie będziemy się wstydzić tancerzy na scenie narodowej....
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
we Wrocławiu nie byłam, ale ciągnąc poprzedni wątek, który mi umknął, to powiedzieć muszę, że podobnie jak Joanna zawiodłam się parę razy (konkretnie 2 razy) na naszym stołecznym zespole i jak na razie nie mam zamiaru się wybierać do ON. Być może dlatego, że byłam na przedstawieniu źle obsadzonym, a być może dlatego, że zawsze byłam na klasyce, ale tak czy inaczej za każdym razem się wkurzałam.
Za to nie narzekam na nasz łódzki balet. Może dlatego, że mam co do niego mniejsze oczekiwania, niż co do warszawskiego zespołu, a może dlatego że działa lokalny sentyment, ale z łódzkiego baletu wychodzę zawzwyczaj zadowolona.
Za to nie narzekam na nasz łódzki balet. Może dlatego, że mam co do niego mniejsze oczekiwania, niż co do warszawskiego zespołu, a może dlatego że działa lokalny sentyment, ale z łódzkiego baletu wychodzę zawzwyczaj zadowolona.
hmmm, na stołecznym balecie przez ostatnie dwa lata mozna się było zawodzić dośc regularnie, czemu sama dawałam wyraz, ale teraz z czystym sumieniem moge poleić Tristana w czerwcu a wczesniej bajadere, nie wiem jak zatańczy nowa obsada (Wojciechowska - Nikija, Jaroszenko - Solor, Żuk - Gamzatti) ale "stara gwardię" 28 maja moe polecić :))
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
Ja bym tylko uściślił. M. Żuk debiutuje w czerwcowej Bajaderze (przy "starej obsadzie" czyli I. Milewskiej, M. Wojtiulu, J. Tyski). Za to w Bajaderze ''debiutów" jako gamzatti wystąpi M. Ciechowicz a jako bożek P. Koncewoj. We wszystkich Bjaderach tańczyć rolę Fakira będzie K. Wojeńskich (też debiut).
Ja jeszcze tylko dodam ze I. Milewska debiutować będzie jako Olga w Onieginie.
Posumowujc.....dużo debiutów.....może być interesująco.
Ja jeszcze tylko dodam ze I. Milewska debiutować będzie jako Olga w Onieginie.
Posumowujc.....dużo debiutów.....może być interesująco.
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am