czy uczniowie OSB kochają balet? (wydzielony)
No cóż... to smutne, iść do szkoły baletowej nie lubiąc tańca.
Ja jestem właśnie uczennicą OSB. Od 8 roku życia bardzo chciałam chodzić do takiej szkoły, a jeszcze wcześniej poprostu TAŃCZYĆ!
Był taki okres w szkole, że miałam dość. Wszystkiego. Ale potem znowu wzięłam się za siebie i jest cudownie!
Bo jeśli się coś kocha, to poświęca się temu całe życie. Nawet kiedy mamy dość :)
Ja jestem właśnie uczennicą OSB. Od 8 roku życia bardzo chciałam chodzić do takiej szkoły, a jeszcze wcześniej poprostu TAŃCZYĆ!
Był taki okres w szkole, że miałam dość. Wszystkiego. Ale potem znowu wzięłam się za siebie i jest cudownie!
Bo jeśli się coś kocha, to poświęca się temu całe życie. Nawet kiedy mamy dość :)
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
bo Ty kochasz wspolczesny (o ile to dobry termin), a klasyczny pewnie traktujesz jako warsztat, ktory kształtuje srodki wyrazu.
Julianko? czy w Twojej klasie wszyscy tak mysla jak Ty? Bo ja to czasem mam wrazenie, ze niektorzy , nawet dosc dobrzy tancerze, nie zakochali sie w balecie . No chyba ze zakochali i odkochali...
Julianko? czy w Twojej klasie wszyscy tak mysla jak Ty? Bo ja to czasem mam wrazenie, ze niektorzy , nawet dosc dobrzy tancerze, nie zakochali sie w balecie . No chyba ze zakochali i odkochali...
dokładnie, jako warsztat który też dyscyplinuje ciało. choć czasem mam serdecznie dość tego jak ja to nazywam "sztywniaka" to zaciskam zęby i ćwiczę jak najlepiej potrafię bo wiem że to mi dobrze zrobi;p
jeśli chodzi o uczniów- mam wrażenie że nauczyciele mają duży wkład w obrzydzanie im tańczenia w ogóle.słuchając tych wszystkich opowieści o biciu, darciu się, niektóre nauczycielki to po prostu wariatki które powinny jak najszybciej udać się na terapię. to wszystko dzieje się jak oni są dzieciakami, czysty behawioryzm, one się starają ale dostają informację zwrotną że i tak jest źle, beznadziejnie, niektóre z nich są wręcz obrażane i poniżane.
jeśli chodzi o uczniów- mam wrażenie że nauczyciele mają duży wkład w obrzydzanie im tańczenia w ogóle.słuchając tych wszystkich opowieści o biciu, darciu się, niektóre nauczycielki to po prostu wariatki które powinny jak najszybciej udać się na terapię. to wszystko dzieje się jak oni są dzieciakami, czysty behawioryzm, one się starają ale dostają informację zwrotną że i tak jest źle, beznadziejnie, niektóre z nich są wręcz obrażane i poniżane.
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
masz dosc sztywniaka? :)
a tak juz odchodząc od Ciebie to mam takie wrazenie, ze na tancerza wspolczesnego klasyka z zasady dziala troszkę jak plachta na byka. jakos wkurza :) .
a co do szkol, to nie wiem jak jest ale mam wrazenie, ze w Polsce nie jest tak zle. Ale mozliwe , ze sie mylę. No i niektore dziewczyny po SB to maja taką pewnosc siebie, ze co jak co ale na bite i cimiężone przez lata w szkole to nie wyglądają.
Ale w tym, w sumie nowym, filmie o tancerzach opery paryskiej i skole bal przy operze paryskiej padlo zdanie, ze nauczyciel ma prawo dac po "lapkach" jak cos zle, albo po nogach jak cos nie tak.
No i czasem tancerze tez wspominaja jak ktos ich czegos uczyl i bach po plecach.
nie wiem, moze to i norma a ja mam manię bycia szanowanym ale jakby mi nauczyciel dal po plecach to albo bym oddala albo zaalarmowala rodzicow, ktorzy na to by postawili cala szkole na nogi. jakos mi sie to w glowie nie miesci.
Bo jak jest przedszkole albo szkola i nauczycielka ma 20 dzieci i sa nieznosne i nieskupione to wszyscy sie zgodza, ze za uderzenie dziecka by miala naganę. Na studiach jak kiedys 1 profesor lekko walnął studenta indeksem, to go na kilka lat odsunęli od egzaminowania.
To czym sie rozni zwykly przedszkolak/uczen/student od ucznia SB. Wiem ze 99% sie ze mna nie zgodzi ale ja uwazam, ze jak nauczyciel nie panuje nad soba to to jego problem bardziej niz ucznia, ktory czasem nawet pozadnie wyprowadza z rownowagi
a tak juz odchodząc od Ciebie to mam takie wrazenie, ze na tancerza wspolczesnego klasyka z zasady dziala troszkę jak plachta na byka. jakos wkurza :) .
a co do szkol, to nie wiem jak jest ale mam wrazenie, ze w Polsce nie jest tak zle. Ale mozliwe , ze sie mylę. No i niektore dziewczyny po SB to maja taką pewnosc siebie, ze co jak co ale na bite i cimiężone przez lata w szkole to nie wyglądają.
Ale w tym, w sumie nowym, filmie o tancerzach opery paryskiej i skole bal przy operze paryskiej padlo zdanie, ze nauczyciel ma prawo dac po "lapkach" jak cos zle, albo po nogach jak cos nie tak.
No i czasem tancerze tez wspominaja jak ktos ich czegos uczyl i bach po plecach.
nie wiem, moze to i norma a ja mam manię bycia szanowanym ale jakby mi nauczyciel dal po plecach to albo bym oddala albo zaalarmowala rodzicow, ktorzy na to by postawili cala szkole na nogi. jakos mi sie to w glowie nie miesci.
Bo jak jest przedszkole albo szkola i nauczycielka ma 20 dzieci i sa nieznosne i nieskupione to wszyscy sie zgodza, ze za uderzenie dziecka by miala naganę. Na studiach jak kiedys 1 profesor lekko walnął studenta indeksem, to go na kilka lat odsunęli od egzaminowania.
To czym sie rozni zwykly przedszkolak/uczen/student od ucznia SB. Wiem ze 99% sie ze mna nie zgodzi ale ja uwazam, ze jak nauczyciel nie panuje nad soba to to jego problem bardziej niz ucznia, ktory czasem nawet pozadnie wyprowadza z rownowagi
zgadzam się w 100%, ja też nie uznaję bicia przez nauczycieli.dodam że są fantastyczni pedagodzy tańca klasycznego(miałam przyjemność z takim pracować) dzięki którym klasyka jest fantastyczną nie tylko pracą ale i w pewnym sensie zabawą, przyjemnością. inna sprawa że to nie w szkole, ale w teatrze więc też trochę inaczej, ale mimo wszystko miał ogromne poczucie humoru i wszystko co robiliśmy nie tak obracał w żart, śmiał się z tego jak kurczowo trzymamy się drążka, albo z naszych arabesque, pokazywał to w tak komiczny i przerysowany sposób że nie dało się nie śmiać:) i jednocześnie wchodziło do głowy żeby tak nie robić;p coś wspaniałego, cudowny człowiek, cudowny pedagog, to był wielki zaszczyt móc mieć z nim lekcje.
tak więc nie dam się nabrać jak ktoś mi mówi "tak trzeba, tak musi być".nieprawda, skoro uczniowie mogą nad sobą pracować to nauczyciele też, wszystko siedzi w głowie, po prostu niektórzy muszą pozbyć się tzw.ruskiej szkoły pedagogicznej ze swojego myślenia.
a co do sztywniaka- klasyka to taki sztywniak trochę, w porównaniu ze współczesnym oczywiście. w sensie inna jakość i rodzaj ruchu.
tak więc nie dam się nabrać jak ktoś mi mówi "tak trzeba, tak musi być".nieprawda, skoro uczniowie mogą nad sobą pracować to nauczyciele też, wszystko siedzi w głowie, po prostu niektórzy muszą pozbyć się tzw.ruskiej szkoły pedagogicznej ze swojego myślenia.
a co do sztywniaka- klasyka to taki sztywniak trochę, w porównaniu ze współczesnym oczywiście. w sensie inna jakość i rodzaj ruchu.