Zarobki tancerzy

Zagadnienia techniczne, problemy tancerzy, zdrowie, pointy, ubiór, ćwiczenia itd.;
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

niestety - nic dodać, nic ująć Czajori! ja tam chodze do Opery Narodowej na wejsciówki, a i tak przy wyjściu 3-4 razy w miesiacu po 20 zł to jest to jakas pozycja w budżecie.... :(
Father
Posty: 1604
Rejestracja: śr lip 04, 2007 2:15 pm

Post autor: Father »

O tak, tak. Trzeżwe spojrzenie na sprawę. Sam tego doświadczam bo parusetzłotowy wydatek na spektakl gdy wybieram sie z rodziną (nawet bardzo wartościowy), niestety mnie zniechęca.
Ale tak jest w zasadzie wszędzie bo wysoka kultura jest dla elit, tylko, że u nas rzadko te elity(intelektualne) mają pieniądze, no może sie mylę przez to iż wydaje mi się, że do nich aspiruję :D Widać: zawysokie progi-głupcze! Dobrze, że chociaż jest to Forum :smile:

Tancerze tańcza za półdarmo+ satysfakcję. My nie mamy pieniędzy ale możemy dac im satysfakcję. Taki barterek :)
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

Post autor: Sagittaire »

ale ja nie twierdzilam nigdy, ze bym chciala podwyzki cen biletow :) , a jedynie zapytalam ile by musialy kosztowac, zeby nie bylo potrzebne wsparcie samorzadu.

Odnosnie zas ŁSB, to napisalam co napisalam w znaczeniu takim, ze jednak sa ludzie ktorzy sobie , nawet przy niewielkich zarobkach, tak uzbieraja, zeby raz na 2 lata wydac na nie np. 900 zł. I piszac to chodzilo mi tylko o to, ze jednak sa tacy milosnicy, co chyba jest warte zauwazenia. :)
jaromir
Posty: 281
Rejestracja: pt lis 21, 2008 9:39 am

Post autor: jaromir »

[quote:114ca5ee85="Agnieszka P."] sa ludzie ktorzy sobie , nawet przy niewielkich zarobkach, tak uzbieraja, zeby raz na 2 lata wydac na nie np. 900 zł. :)[/quote:114ca5ee85]

Bardzo lubie czytac Twoje ciekawe posty, ale tu chyba jestes w błedzie.
Moze i tacy sa - ale ilu?
jezeli widownie w Łodzi ma 1000 miejsc ( niewiem ile ) i balet dawal by 50 spektakli rocznie, to znaczy 50 000 miejsc x 2 lata 100 000 ludzi chodzacych raz na 2 lata na balet za odlozone pieniadze.
Czy sadzisz, ze w Lodzi i promieniu 100 km jest tylu milosników baletu, sadze, ze jest mniej tych ktorzy uwazaja, ze jest im do czegoklwiek potrzebny.

Natomiast cena obecna jest bardziej realna ( rozne miejsca, rozne ceny ) gdyz tych zainteresowanych jest kilka, kilkanascie tysiecy i wielu bywa kilka i wiecej razy w ciagu roku - a spektakli jest duzo mniej.

No , ale to wszystko, a propos Twojego optymizmu i oceny "rynku" i businessu" baletowego.

Piszmy wiecej o sztuce, bo lepiej nam to wychodzi.
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

Post autor: Sagittaire »

Oj, chyba trochę sie nie zrozumielismy :) , co w sumie jest zrozumiale biorac pod uwage jak sprecyzowalam swoje mysli, a w sumie jak ich nie sprecyzowalam, bo to co napisalam bylo na zasadzie rzucenia hasła.

Otoz piszac o wydaniu 1000 zl na balet mialam na mysli Łódzkie Spotkania Baletowe, odbywajace sie co dwa lata, w trakcie ktorych jest kilkanascie spektakli ze swiata po wyzszych niz na rodzime spektakle cenach, tak ze jesli ktos chce isc we dwojke na all lub wiekszosc, to musi wydac na przestrzeni powiedzmy 2 tygodni na balet 1000 zł.

To 1000 zł jest w sumie sporym wydatkiem ale i tak bilety nie sa realnie wygorowane, bo ogromne dofinansowanie daje na to samorzad, a i zespoly jak np przyjezdzaja z jakiejs Korei to niemal graja po kosztach, bez profitow, lub nawet w bardzo skrajnych wypadkach zdaza sie, ze czasem same doplacaja.

Niewątpliwym faktem jest to, ze sa osoby, ktore ida na ŁSB i wydaja te 1000 zl ot tak, bo wypada byc, a ten wydatek nie jest dla nich duzy. Tak samo jak sa ludzie, ktorzy z zalozenia chodza na all premiery tylko po to, zeby sobie o tym potem mowic w srodowisku, a tak rzeczywiscie to kompletnie tego nie czuja. Tak jest i to fakt.

Jednak spotkalam sie z kilkunastoma osobami, ktore przy rzeczywiscie niewielkich dochodach miesiecznych tak sobie zbieraja, zeby raz na te 2 lata na ŁSB, na balet wydac te 1000 zl.

A ze z zasady taką juz jestem niepoprawna optymistka i zawsze doceniam rzeczy wartoscioowe, ktore dostrzegam, to napisalam , ze mi takie osoby bardzo imponuja. Bo to rzeczywiscie wiaze sie czasem i wyborami np idziemy na ŁSB ale za to w tym roku nie zrobimy remontu czy nie pojedziemy na wakacje.

Rzecz jasna all bym szczerze zyczyla, zeby nie musieli z niczego dla baletu rezygnowac, bo kazdy z nas ludzi chcialby zarabiac tyle, zeby sobie dostatnio zyl i pieniadze sa bardzo mila rzecza, wiec nie chce glosic bzdur typu, ze to takie piekne poswiecenie. Piekne nie jest, bo piekniej by było gdyby wielbiciel baletu mial i na balet i na wakacje i na samochod i na all.

Gdyby patrzec na to tak, ze bilet na lodzki balet mial kosztowac 1000 zl, to szczerz mowiac nie wiem czy uzbieraloby sie z 5 osob, ktore by taka sume zaplacily: ja chyba nie, bo to taniej by wyszlo kupic bilet w obie strony do Berlina i na bilet na Statsballett Berlin...
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

Post autor: Sagittaire »

Musze przyznać, że jak ostatnio dane mi jest oprzeć się o realia w pewnym balecie polskim (który jest w pierwszej piątce najlepszych ale nie moim ukochanym łódzkim) to mi włos się zjezył na głowie jak są traktowani i wynagradzani tancerze. Jeżeli o mnie chodzi, to ja bym zorganizowała jakiś globalny strajk czy coś, bo to koszmar i nie mozna się z czymś takim godzić!!!!!!!!
W jednym owych teatrów wielkich polskich, gdzie muzyk (wcale nie geniusz! ale taki sobie w miarę) zarabia 4 tysiące a inny muzyk 5 tysięcy, dobry tancerz dostaje 1.500 zł netto, czyli kwotę najnizszą w całym teatrze. Facet, który zbija w teatrze deski i pani, która pracuje w kasie zarabia tyle samo a czasem nawet nieco więcej niż artysta baletu, który tańczy spore solowe wstawki i ma świetne umiejętności!!!!!!!!!!!
Kurczę! - czy komuś się poprzestawiało w głowie? Jak coś takiego może mieć miejsce?
I dwa: ocierając się o pracowników owego Teatru Wielkiego miałam nieodparte wrażenie, że najmniej szanowanymi pracownikami są tam tancerze. W życiu się z czymś takim nie spotkałam, załatwiając dziesiatki spraw. Co gorsze- te same osoby dla innych ludzi potrafia być całkiem miłe, tylko co do tancerzy czuja sie uprawnione do stawiania sie ponad.
Kiedyś prof. Wycichowska napisała w blogu żart, że jeden dyrektor TW w Polsce zwykł żartować, że tancerki do niego powinny zawsze przychodzić po dwie, bo jedna będzie słuchać , a druga mówić, to może jakoś by się z nimi dogadał. To jak dziś widzę się, że się traktuje tancerzy świadczy o tym, że ten zart to bardziej rzeczywistość niz fantazja.
Skąd się bierze takie traktowanie tancerzy? Skąd takie miejsce w hirarchii i skąd te koszmarne wynagrodzenia? Rozumiałabym, gdyby podobnie zarabiali muzycy czy śpiewacy ale nie, bo oni maja pensje sensowniejsze. Najnizsze stawki sa w Operze zarezerwowane dla tancerzy-osob, które dla sztuki poświęciły najwięcej i połozyły na ołtarzy sztuki swoje zdrowie, serce i mnóstwo czasu.

A ci tancerze-to jak czasem patrzę -to jak dzieci we mgle. Zero walki o swoje... Jej-cała ta sytuacja to jakiś koszmar.
estelle
Posty: 90
Rejestracja: pt lut 04, 2011 10:00 am

Post autor: estelle »

Tancerki mają wiele przywilejów np.
- postają pointy za niewielką zaplatą np. 10 dol. tancerki mają duuze podbicie więc często sie im lamią.
- mają bony w sklepach baletowych
- mają ladną figurę więc często są modelkami w sklepach baletowych. Modelka dostaje też nie ktore rzeczy taniej lub bezplatnie.
Zazdroszczę im!!!
Nataszaa
Posty: 527
Rejestracja: pn cze 29, 2009 9:05 am

Post autor: Nataszaa »

No dobra, ale takie przywileje ma wiele zawodów, np. aktorki często mogą wypożyczać suknie czy biżuterię na premiery, itp. A weź pod uwagę, że akcesoria do tańca to jedno, ale utrzymanie siebie, opłacenie wszystkich rachunków też kosztuje. A przecież przychodzi czas gdy gdy wydatki się zwiększają... A za bycie np. modelką w sklepach chyba nie zarabia się dużo (nie wiem, ale tak mi się wydaje :).
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

Post autor: Sagittaire »

Generalnie można powiedzieć, ze dobry tancerz [b:80443be5ec]w czołowych zespołach polskich[/b:80443be5ec] nie zarabia żle, złaszcza, gdy tańczy kilka razy w miesiacu główną rolę.
Osoby z corpsu, nie dostające głównej roli, zarabiają mało lub tragicznie mało (zależy od zespołu).
Jak tancerz corpsu np we Wrocłąwiu, gdzie zarobki są jednymi z najniższych w kraju, dostanie 1.200 coś złotych netto miesięcznie , plus czasem jakiś marny dodatek za operę w wysokości z 400 zł (ale to też nie co miesiąc, zwłąszcza jak sie jest kobietą) i ma dziecko, którego utrzymanie dziś wynosi od 1.000 zł na miesiąc, to cierpi biedę i nie może zaspokoić nawet potrzeb dziecka (wyżywienie, odzież, obuwie, lekarstwa, czasem prywatny lekarz, dentysta, jakiś taniec po lekcjach czy hobby inne, bilet do kina, oszczędności na wakacje). A wydatki typu wynajęcie mieszkania to rzecz nierealna dla niego. Marne to dla niego pocieszenie, że przynajmniej pointy ma za darmo, bo gdyby nie, to po prostu nie stać by go było na tę pracę i akcesoria do niej.
A reklamy? Takie w sklepie to grosze....
Dodam, ze zarobki w corpsie w Łodzi są prawie 2 razy większe niż we Wrocłąwiu i z ataką kwotą można jakoś się utzrymać.... Ale niestety nie każdy tancerz pracuje w Warszawie czy ŁOdzi..
No i uwzglednijmy fakt, ze nawet mając z 3.000 zł netto miesiecznie trzeba mieć świadomość,że tancerz to zawód na jeszcze kilka/kilkanaściejeszcze lat (w zalezności ilema sięlat kilka lub więcej) i wypad. Obecnie niemal każdy młody tancerz wydaje sporo pieniędzy na studia wieczorowe albo prywatne.
Nataszaa
Posty: 527
Rejestracja: pn cze 29, 2009 9:05 am

Post autor: Nataszaa »

No właśnie, a tym bardziej trzeba wziąć pod uwagę, że koszt utrzymania w większych miastach typu Kraków czy Wrocław jest o wiele większy od kosztu utrzymania w małych miejscowościach. O Warszawie nie wspominając. I zastanawia mnie jedno: czy to nie Teatr powinien zaopatrywać tancerzy i tancerki w pointy? Bo przecież one bardzo szybko się zużywają z uwagi na częstotliwość korzystania z nich :)
ODPOWIEDZ