DIETA ODCHUDZAJĄCA
Krótki tekst o dietach 'głodówkowych' [size=9:140318ae79](akurat ktoś wyżej pytał, jak mozna schudnąć jedząc pięć posiłów dziennie - poniżej tekst, jak można NIE schudnąć, jedząc mniej...)[/size:140318ae79]:
[size=9:140318ae79]problem:[/size:140318ae79] "Byłam na diecie 1000 kcal, ale nie chudlam, teraz jestem na 800 kcal ale waga nadal stoi, pomóżcie!"
[size=9:140318ae79]wyjaśnienie:[/size:140318ae79] [b:140318ae79]Im mniej kalorii jesz, tym bardziej zwalnia Twój metabolizm. Gdy jesz więcej, Twój organizm spala więcej, gdy jesz mniej, spala mniej. Paradoksalnie można odłożyć dodatkowy zapas tłuszczu na dietach niskokalorycznych, nie sposób natomiast trwale na nich schudnąć.
Dieta niskokaloryczna nie tylko że spowalnia spalanie, dodatkowo powoduje utratę mięśni. To z kolei mocniej jeszcze spowalnia metabolizm, utrata wagi zatrzymuje się i pomimo iż jemy mniej i mniej uparty tłuszcz nie znika. Co gorsze, każda zjedzona nawet przypadkowo nadwyżka kalorii zamieniana jest na tłuszcz, gdyz głodzony organizm stara się tworzyć zapasy na ciężkie czasy jakie sami mu zapewniamy.
Spalanie tłuszczu poprzez próby zagłodzenia go (i siebie) jest wysoce nieefektywne i zabójcze dla organizmu. Znacznie lepszą metodą jest zastosowanie niewielkiego deficytu kalorycznego i wysokiej dawki ćwiczeń - ćwiczenia pozwalają spalić znacznie więcej tłuszczu niż głodzenie i nie generują reakcji obronnych organizmu w wyniku których magazynowany jest tłuszcz jak to ma miejsce przy głodzeniu.
Stałe przebywanie na jakiejkolwiek diecie redukcyjnej (rozumianej jako spożywanie mniej kalorii niż się spala) jest niestety błędem. Odchudzać należy się cyklicznie, czyli okresy gdy jemy ilość kalorii mniejszą niż zapotrzebowanie powinny się przeplatać z okresami gdy jemy wystarczającą ilość kalorii. Organizm przystosowuje się stosunkowo szybko do deficytu kalorii i im dłużej utrzymujemy określony poziom, tym z upływem czasu efekt naszych starań będą mniejsze.[/b:140318ae79]
[size=9:140318ae79]źródło: [url]http://www.sfd.pl[/url][/size:140318ae79]
[size=9:140318ae79]problem:[/size:140318ae79] "Byłam na diecie 1000 kcal, ale nie chudlam, teraz jestem na 800 kcal ale waga nadal stoi, pomóżcie!"
[size=9:140318ae79]wyjaśnienie:[/size:140318ae79] [b:140318ae79]Im mniej kalorii jesz, tym bardziej zwalnia Twój metabolizm. Gdy jesz więcej, Twój organizm spala więcej, gdy jesz mniej, spala mniej. Paradoksalnie można odłożyć dodatkowy zapas tłuszczu na dietach niskokalorycznych, nie sposób natomiast trwale na nich schudnąć.
Dieta niskokaloryczna nie tylko że spowalnia spalanie, dodatkowo powoduje utratę mięśni. To z kolei mocniej jeszcze spowalnia metabolizm, utrata wagi zatrzymuje się i pomimo iż jemy mniej i mniej uparty tłuszcz nie znika. Co gorsze, każda zjedzona nawet przypadkowo nadwyżka kalorii zamieniana jest na tłuszcz, gdyz głodzony organizm stara się tworzyć zapasy na ciężkie czasy jakie sami mu zapewniamy.
Spalanie tłuszczu poprzez próby zagłodzenia go (i siebie) jest wysoce nieefektywne i zabójcze dla organizmu. Znacznie lepszą metodą jest zastosowanie niewielkiego deficytu kalorycznego i wysokiej dawki ćwiczeń - ćwiczenia pozwalają spalić znacznie więcej tłuszczu niż głodzenie i nie generują reakcji obronnych organizmu w wyniku których magazynowany jest tłuszcz jak to ma miejsce przy głodzeniu.
Stałe przebywanie na jakiejkolwiek diecie redukcyjnej (rozumianej jako spożywanie mniej kalorii niż się spala) jest niestety błędem. Odchudzać należy się cyklicznie, czyli okresy gdy jemy ilość kalorii mniejszą niż zapotrzebowanie powinny się przeplatać z okresami gdy jemy wystarczającą ilość kalorii. Organizm przystosowuje się stosunkowo szybko do deficytu kalorii i im dłużej utrzymujemy określony poziom, tym z upływem czasu efekt naszych starań będą mniejsze.[/b:140318ae79]
[size=9:140318ae79]źródło: [url]http://www.sfd.pl[/url][/size:140318ae79]
Ja tam mam swoje wypróbowane sposoby na odchudzanie i nie przekonują mnie juz żadne wywody na temat głodówek, diet redukcyjnych czy odchudzania cyklicznego... Podstawowe zasady to żadnych bomb kalorycznych, tłuszczy nasyconych i cukrów prostych. Do tego raz na tydzien jednodniowa głodówka, No i oczywiście duuuużo ruchu i wysiłku fizycznego :) JEST SUPER!
Ech... kłania się niestety nieznajomość podst. pojęć, jesli ktoś zestawia w jednym porzadku kilka terminów :)
'Dieta redukcyjna' to po prostu 'odchudzająca', czyli o zmniejszonym bilansie kalorycznym (mniej dostarczasz, niż zuzywasz), bo jak powszechnie wiadomo samo słowo 'dieta' oznacza jedynie sposób odżywiania /jakikolwiek/.
Poza tym to nie sa wywody, tylko wnioski oparte na obserwacjach i badaniach - przede wszystkim na potrzeby medycyny i sportu, a jak wiadomo na badania w tych dwów dziedzinach na świecie nie szczędzi się pieniędzy.
Ja nie mam zamiaru dawać tu konkretnych jadłospisów, tylko jak widzę teksty typu "żeby schudnąć trzeba jeść tylko jeden posiłek dziennie i nie podjadać", to aż mi się słabo robi - dlatego wyjasniam co jest nie tak w takim rozumowaniu.
Poza tym Twoje metody - o których piszesz - to jest właśnie mniej więcej to, o co chodzi w tych, jak to nazywasz, wywodach - mało tłuszczy nasyconych i cukrów prostych (na rzeczy tł. nienasyconych i cukrów złożonych). ta głodówka raz na tydzień to imho trochę zbyt często - lepszy efekt przyniesie zrobienie porzadnej kilkudniowej głodówki dwa razy w roku, poprzedzonej wstępniejszym oczyszczaniem ogranizmu, etc.
'Dieta redukcyjna' to po prostu 'odchudzająca', czyli o zmniejszonym bilansie kalorycznym (mniej dostarczasz, niż zuzywasz), bo jak powszechnie wiadomo samo słowo 'dieta' oznacza jedynie sposób odżywiania /jakikolwiek/.
Poza tym to nie sa wywody, tylko wnioski oparte na obserwacjach i badaniach - przede wszystkim na potrzeby medycyny i sportu, a jak wiadomo na badania w tych dwów dziedzinach na świecie nie szczędzi się pieniędzy.
Ja nie mam zamiaru dawać tu konkretnych jadłospisów, tylko jak widzę teksty typu "żeby schudnąć trzeba jeść tylko jeden posiłek dziennie i nie podjadać", to aż mi się słabo robi - dlatego wyjasniam co jest nie tak w takim rozumowaniu.
Poza tym Twoje metody - o których piszesz - to jest właśnie mniej więcej to, o co chodzi w tych, jak to nazywasz, wywodach - mało tłuszczy nasyconych i cukrów prostych (na rzeczy tł. nienasyconych i cukrów złożonych). ta głodówka raz na tydzień to imho trochę zbyt często - lepszy efekt przyniesie zrobienie porzadnej kilkudniowej głodówki dwa razy w roku, poprzedzonej wstępniejszym oczyszczaniem ogranizmu, etc.
z czego 2 kg to jest utrata wody, która i tak sie uzupełni.
poza tym, gdybys przeczytała mój post na poprzedniej stronie, to wiedziałabyś, że to nie działa w ten sposób, że jak przez pierwsze 5 dni zrzucisz x kg, to przez następne dni, waga będzie spadać w tym samym tempie ;)
najbezpieczniej jest odchudzać się w tempie 1-2 kg na miesiąc - wtedy masz pewność, że tracisz własnie tkankę tłuszową, a nie wodę, i minimalizujesz wtedy mozliwość tzw. efektu jojo.
poza tym, gdybys przeczytała mój post na poprzedniej stronie, to wiedziałabyś, że to nie działa w ten sposób, że jak przez pierwsze 5 dni zrzucisz x kg, to przez następne dni, waga będzie spadać w tym samym tempie ;)
najbezpieczniej jest odchudzać się w tempie 1-2 kg na miesiąc - wtedy masz pewność, że tracisz własnie tkankę tłuszową, a nie wodę, i minimalizujesz wtedy mozliwość tzw. efektu jojo.
Moim zdaniem najlepiej jest jeść mało, a często.
Ja, co prawda, nigdy się nie odchudzałam ale taki jest właśnie mój system jedzenia. Mam mały żołądek i nie jestem w stanie dużo na raz zjeść. Nie wiem, czy dzięki temu utrzymuję swoją figurę, ale mój tata robi wręcz odwrotnie - najada sie "na zapas", z łakomstwa i wygląda, jak wygląda...
[quote:2d3cdb7ebd="Bajaderka"]no tak, a pozatym Nusia, masz szybką przemianę materii i dlatego utrzymujesz ladną linie. A ja sie na temat swojej wole nie wypowiadać... :?[/quote:2d3cdb7ebd]
Szybka przemiana materii na pewno robi swoje, ale mi się jednak wydaje, że przede wszystkim mam mały żołądek. Na przykład, na obiad jak zjem zupę, to drugie mogę dopiero za 1-2h, a na deser to się w ogóle patrzeć nie mogę.
Lekarz kazał mi jeść rano grapefruity, bo one podobno (jedzone na czczo) wzmagają apetyt... hehe, ale to temat o dietach, więc nie będę się zagłębiała w "wyzmacniacze apetytu" ;)
Ja, co prawda, nigdy się nie odchudzałam ale taki jest właśnie mój system jedzenia. Mam mały żołądek i nie jestem w stanie dużo na raz zjeść. Nie wiem, czy dzięki temu utrzymuję swoją figurę, ale mój tata robi wręcz odwrotnie - najada sie "na zapas", z łakomstwa i wygląda, jak wygląda...
[quote:2d3cdb7ebd="Bajaderka"]no tak, a pozatym Nusia, masz szybką przemianę materii i dlatego utrzymujesz ladną linie. A ja sie na temat swojej wole nie wypowiadać... :?[/quote:2d3cdb7ebd]
Szybka przemiana materii na pewno robi swoje, ale mi się jednak wydaje, że przede wszystkim mam mały żołądek. Na przykład, na obiad jak zjem zupę, to drugie mogę dopiero za 1-2h, a na deser to się w ogóle patrzeć nie mogę.
Lekarz kazał mi jeść rano grapefruity, bo one podobno (jedzone na czczo) wzmagają apetyt... hehe, ale to temat o dietach, więc nie będę się zagłębiała w "wyzmacniacze apetytu" ;)