: pt kwie 30, 2010 1:50 pm
nie mowie, ze pracuje wiecej w sensie nakladu pracy. mowie, ze pracuje ciezej fizycznie - i uwazam, ze czysto fizyczna harowka ma wplyw na dyscypline, jakas pokore, itd., z samego tego faktu, ze tu pewnych rzeczy nie da sie oszukac, czy nadrobic ladnym usmiechem itp. - czlowiek sie meczy, poci, ma zadyszke, czuje zmeczenie, itd., bez wzgledu na to, jak dobrym/ zlym tancerzem jest.
w aktorstwie jest troche inaczej - to rownie ciezki zawod, pelen frustracji i wymagajacy ogromnego nakladu pracy, gloenir nad psychika, wlasna osobowoscia, emocjonalnoscia, itp., co z samej definicji jest trudne. tutaj znacznie bardziej liczy sie to, kim sie jest, jaka ma sie osobowosc, i taka naturalna iskre Boża - i z jednej strony mozna tym wiecej nadrobic, ale z drugiej tez odrzucenie bardziej boli, bo trudniej jest zrzucic to na karb po prostu slabej techniki (o co w tancu z kolei latwiej), tylko czlowiek czuje sie odrzucony jako on sam: Jan Kowalski jest nudny i tyle, albo Jan Kowalski ma nie taka urode albo wiek (czesty problem aktorek).
dlatego tez, co do stwierdzenia, ze tancerz moze przemycic wiecej ze swojej osobowosci - nie sadze, zeby to bylo porownywalne w ogole. aktor moze budowac role korzystajac ze swojej osobowosci, w mniejszym lub wiekszym stopniu, ale to w koncu on jest tworzywem, ktore sam formuje - naginajac wlasna osobowosc tworzac nowa postac (chociaz sa rozne metody tworzenia postaci, niektorzy tworza ja bardziej wewnatrz siebie, inni zupelnie obok - to kwestia przyjetej szkoly oraz czesto preferencji aktora).
to, jakie 'miny' robi aktor to nie jest wyuczona choreografia - to tylko efekt emocjonalnego przeprowadzenia roli, i to jest wlasnie najtrudniejsze zadanie aktora, bo to on wczuwa sie i tworzy postac, a nie ja 'odtwarza'.
niektorym taka praca dodaje pokory, innym ja odbiera...
nie zeby dramatyzowac - wiekszosc artystow chyba jednak nie zamienilaby swojego zawodu na zaden inny
w aktorstwie jest troche inaczej - to rownie ciezki zawod, pelen frustracji i wymagajacy ogromnego nakladu pracy, gloenir nad psychika, wlasna osobowoscia, emocjonalnoscia, itp., co z samej definicji jest trudne. tutaj znacznie bardziej liczy sie to, kim sie jest, jaka ma sie osobowosc, i taka naturalna iskre Boża - i z jednej strony mozna tym wiecej nadrobic, ale z drugiej tez odrzucenie bardziej boli, bo trudniej jest zrzucic to na karb po prostu slabej techniki (o co w tancu z kolei latwiej), tylko czlowiek czuje sie odrzucony jako on sam: Jan Kowalski jest nudny i tyle, albo Jan Kowalski ma nie taka urode albo wiek (czesty problem aktorek).
dlatego tez, co do stwierdzenia, ze tancerz moze przemycic wiecej ze swojej osobowosci - nie sadze, zeby to bylo porownywalne w ogole. aktor moze budowac role korzystajac ze swojej osobowosci, w mniejszym lub wiekszym stopniu, ale to w koncu on jest tworzywem, ktore sam formuje - naginajac wlasna osobowosc tworzac nowa postac (chociaz sa rozne metody tworzenia postaci, niektorzy tworza ja bardziej wewnatrz siebie, inni zupelnie obok - to kwestia przyjetej szkoly oraz czesto preferencji aktora).
to, jakie 'miny' robi aktor to nie jest wyuczona choreografia - to tylko efekt emocjonalnego przeprowadzenia roli, i to jest wlasnie najtrudniejsze zadanie aktora, bo to on wczuwa sie i tworzy postac, a nie ja 'odtwarza'.
niektorym taka praca dodaje pokory, innym ja odbiera...
nie zeby dramatyzowac - wiekszosc artystow chyba jednak nie zamienilaby swojego zawodu na zaden inny