[quotef7="Father"]Ale do rzeczy! Wydaje mi sie , że każdy tancerz w mniejszym stopniu aktor a także krasomówca(polityk) są z natury dotknięci narcyzmem. Myle się czy nie?

[/quotef7]
z doswiadczenia muszę sprostować - aktorzy są dotknięci narcyzmem nie w mniejszym stopniu niz tancerze, wręcz większym (chociaż właściwie nie jestem pewna, do której opcji była twoja odpowiedź?). tancerze są porównywalnie jednak trochę mniej narcystyczni niż aktorzy (chodzi oczywiście o średnią), bo tancerze znacznie ciężej pracują fizycznie, i w całym toku nauki i pracy powtarza im się, jak ważna jest technika, siła, rozciągnięcia, i cała ta sfera fizyczna (osobowość rzecz jasna równie jest ważna, tyle że znacznie rzadziej się o tym wspomina), w aktorstwie odwrotnie - tu liczy się charyzma, osobowosć sceniczna, to że wchodzisz na scenę i po prostu stoisz i robisz wrażenie - to jest tutaj chwalone i doceniane, na takich osobach skupia się uwaga, a dalsza praca rzemieślnicza zaczyna się dopiero od tego poziomu - po prostu środek ciężkości osobowosci a fizycznej harówy (która siła rzeczy spokarnia ludzi, przynajmniej troche bo czy gornik czy tancerz, kazdy sie meczy i poci).
tancerze w toku nauku sa chwaleni za prace (= cos co da sie zmierzyc, np. nie tylko ze ma sie predyspozycje w biodrach, ale jak wysoko faktycznie podnosi sie nogi, ile obrotow sie kreci, itp. - to wszystko bez wzgledu na najcudowniejsze predyspozycje trzeba po prostu wypracowac), aktorzy z kolei sa chwaleni za naturalny czar, charyzme, i za przejawy bezczelnosci (tak, dokladnie tak;) - oczywiscie na polu artystycznym nie prywatnym). tancerz ma bezwzglednie sluchac nauczyciele, a aktor nierzadko jest 'testowany', czy potrafi dyskutowac z nauczycielem/ rezyserem (o czym oczywiscie nikt oficjalnie nie powie, bo wtedy to juz nie bylby 'test'

).
oczywiscie, to wszystko zwiazane jest tez z wiekiem nauki, i wymogami zawodu. niemniej jednak powoduje to, ze aktorzy hoduja w sobie z pewnym umilowaniem pewna odmiane narcyzmu, jako element zawodu. naprawde, tutaj tak bardzo patrzy sie na to, ze ktos np. ma naturalny talent, ze ruszy palcem na scenie i wszystkich tym zachwyci, i za taka naturalna charyzme nawet wybacza sie niedostatki techniczne, nieznajmosc tekstu, jesli przypadkiem sie zdarzy, itp. nic dziwnego, ze masa osob zaczyna hodowac w sobie przekonanie o wlasnej niezwyklosci.
ale i tak znakomita wiekszosc, artystow, czy to tancerze, czy aktorzy, czy inni (w kazdym razie wszyscy ci co wystepuja i prezentuja siebie), maja zaburzone ego lub wrecz spaczone, w niektorych wersjach.
ale to trzeba zrozumiec (z akceptacja trudniej), bo
a/ nie dosc ze do sztuki itp. garna specyficzne osoby, ktore czuja irracjonalna potrzebe dzielenia sie czyms nie tylko z najblizszymi (jak to ma w zwyczaju wiekszosc ludzi), a z calym swiatem (

), to jeszcze
b/ zawody artystyczne, medialne itp. sa po prostu strasznie ciezkie i malo wdzieczne (w porownaniu do nakladu srodkow i wymaganego poswiecenia, do tego, co sie z tego wyciaga... lub nie) (

)