Strona 6 z 8
: wt mar 26, 2013 7:20 pm
autor: Ewa J.
[quote59="Kasia G"]tez byłam lekko zdziwiona, dlatego podniosłam kwestię oglądania na żywo/na dvd - mnie na przykład niezależnie od piekna i zachwytu balet na DVD duzo mniej, jesli nie wcale - nie emocjonuje tak, jak na żywo - taka magia

[/quote59]
No jasne, trudno znaleźć osobę, która nie wolałaby oglądać na żywo, ale wiele rzeczy nie zobaczymy w naszym teatrze i jesteśmy - chcąc nie chcąc - skazani na dvd, chyba że ktoś na tyle często objeżdża zagraniczne sceny, żeby zobaczyć wszystko, co baletoman powinien znać, samemu i z bliska
A wracając jeszcze na chwilę do recenzji - dobrze, że Kasia w swojej zwróciła uwagę na Wojciecha Ślęzaka - szkoda by jego rola przeszła niezauważona, bo był naprawdę doskonały, idealnie wpisał się w rolę, jak napisała Kasia "lubieżnego osła", któremu trafiło się jak ślepej kurze ziarno. Przy tym b trafna uwaga, że był cały czas świadomy tego, co się dzieje, tylko Tytania podążała ślepo za popędem, całkowicie zamroczona.
: wt mar 26, 2013 9:25 pm
autor: Ali
Toście się tam Panie nasłuchały, na tym dziwnym seminarium w Teatrze Wielkim. Pewnie trudno było spokojnie usiedzieć... Współczuję.
A ja tymczasem ustrzeliłem coś jeszcze: http://www.polityka.pl/kultura/teatr/1538635,1,recenzja-spektaklu-sen-nocy-letniej-rez-john-neumeier.read
: pt mar 29, 2013 11:01 am
autor: Ali
Popatrzcie, co wypluła mi wyszukiwarka - Dziennik Krystyny Jandy http://krystynajanda.natemat.pl/55317,co-to-byl-za-tydzien
"We wtorek wieczorem „upoiłam się” Snem nocy letniej w warszawskiej Operze Narodowej. Naprawdę zachwyciłam się tym wspaniałym przedstawieniem baletowym Johna Neumeiera. Spektakl ten czaruje publiczność na całym świecie od wielu lat. Bodaj trzydziestu pięciu. Tym razem wystawione w Warszawie i tańczone przez Balet Polski. Tego wtorkowego wieczoru doznałam także zaszczytu poznania pana Krzysztofa Pastora - dyrektora Baletu Polskiego..."
Wielka aktorka też "upojona" wielkim przedstawieniem "Snu" w PBN. Budujące!
: pt mar 29, 2013 11:08 am
autor: Kasia G
Pani Krystyna Janda wypowiada sie tez uroczo w filmie o Emilu Wesołowskim, a do swojego teatru (Och-teatru) swego czasu przyjęła cykl warsztatów o balecie Sławomira Woźniaka więc jej związki z tańcem baletowym sa jak najbardziej bliskie.
Wracając do "Snu nocy letniej" to na premierze i kolejnych spektaklach widziałam wiele osób z tzw. środowiska kulturalnego (Jacek Żakowski, Monika Małkowska i in..) nie było za to ( i Bogu dzięki) celebrytów czyli osób znanych z tego, ze są znane

: pt mar 29, 2013 11:43 am
autor: Ali
[quote0d="Kasia G"]...nie było za to ( i Bogu dzięki) celebrytów czyli osób znanych z tego, ze są znane

[/quote0d]
Ja widziałem z kolei pp. Janinę Paradowską i znanego krytyka filmowego Zdzisława Pietrasika, który potem zachwycał się "Snem" Neumeiera w telewizyjnym "Tygodniku kulturalnym". Papugi z kolorowych gazet chyba rzeczywiście pozostały tym razem w domu. I bardzo dobrze, bo zajmowaliby miejsce tym, których bardziej interesuje scena niż paradowanie po foyer w poszukiwaniu paparazzich.
Smutne tylko, że poza Tobą Kasiu, pp. Marczyńskim i Szwarcman nie było też chyba na widowni innych ludzi fachowego pióra (jeśli w ogóle takich jeszcze mamy), przez co nie pojawiły się jak dotąd (poza Twoją) głębsze analizy tego przedstawienia. Mnie osobiście szczególnie brakuje głosu p. Daniela Cichego, którego opinie bardzo sobie cenię. Kompletny upadek krytyki w naszym kraju.
: pt mar 29, 2013 12:27 pm
autor: Kasia G
Ali, to nie krytyka upada tylko media - gdybym nie stworzyła sobie bloga, nie miałabym prawie gdzie publikować - czasem teksty dotyczące spektakli baletowych (ale częsciej teatru tańca i tańca współczesnego) drukuje Scena i Teatr, poza tym ja np. współpracuje z Twoja Muzą, ale te czasopisma ukazują się z dużym opóźnieniem. Dobrze, ze portal Taniec.polska otworzył loże recenzenta i będzie zamawiał recenzje - miejmy nadzieje, ze żadne wydarzenie taneczne nie pozostanie bez omówienia. Krytyk sam sobie to może do szuflady, a dziś do Internetu napisac - gdy nie ma miejsca publikacji - nie istnieje
: pt mar 29, 2013 4:53 pm
autor: Ali
[quote2b="Emma"]Nie wstydzę się...[/quote2b]
Puściłaś bąka Emmo w zaczarowanym lesie elfów Neumeiera i uciekłaś w popłochu.
Wracaj i rozwiej zasiany smrodzik wokół Puka i nie tylko. Miej odwagę.
: sob mar 30, 2013 10:56 am
autor: Ali
[quote9b="venus-in-furs"]Ja byłam tylko na drugiej obsadzie...[/quote9b]
Emma dosiadła chyba miotły

i odfrunęła z lasu gdzie pieprz rośnie. Może za PBN-em i jej "ulubionym" Pukiem do Houston? Poczekajmy...
A w Twoim "Kredensie" Venus wciąż pusto,

ponownie przeszukałem dziś wszystkie półki, skrytki i szuflady. Ani jednego elfa.

Nic nie obiecywałaś, fakt, ale i tak czuję się zwiedziony.
Nigdy nie jest za późno, więc to dla zachęty http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=sNPC-KGBI08 I to jeszcze, gdzie niektóre wnioski dość osobliwe, jak to tam właśnie

, ale w całości owszem, owszem: http://www.naszdziennik.pl/wp/28210,powrot-do-sztuki-ktora-jest-pieknem.html
: ndz mar 31, 2013 10:02 pm
autor: venus-in-furs
[quotebe="Ali"]A w Twoim "Kredensie" Venus wciąż pusto,

ponownie przeszukałem dziś wszystkie półki, skrytki i szuflady. Ani jednego elfa.

Nic nie obiecywałaś, fakt, ale i tak czuję się zwiedziony.[/quotebe]
Bardzo miło mi to czytać. Napisanie czegokolwiek niezbyt mi idzie, szczere przyznam. Nie wydaje mi się, żebym tym razem miała do powiedzenia coś w jakikolwiek sposób interesującego

: pn kwie 01, 2013 9:45 pm
autor: Ali
[quote75="venus-in-furs"]... Nie wydaje mi się, żebym tym razem miała do powiedzenia coś w jakikolwiek sposób interesującego

[/quote75]
Z pewnością masz Venus.

Ale nie pisz o balecie Neumeiera, Kasia miała rację - tu trudno dodać cokolwiek odkrywczego. Napisz raczej o wykonawcach, bo zasłużyli na naszą uwagę swoimi kreacjami, przynajmniej niektórzy. Jak pewnie zauważyłaś, nasza krytyka prasowa albo ich nie dostrzegła, operując banalnymi ogólnikami nt. samego dzieła, albo ślizgała się jedynie po nazwiskach - ślepa na kunszt artystyczny wykonawców choreografii lub bezradna przy próbie jego opisu. To tak, jakby słuchali Beethovena lub Mahlera i dawali nam znać, że cenią ich symfonie (jakże by inaczej), jednakże o wykonaniu - jakości, oryginalności, walorach indywidualnego mistrzostwa muzyków - nie potrafiliby napisać ani słowa. Dobrze, że wyczuwają przynajmniej stale rosnący poziom Baletu Narodowego, chociaż i tu same ogólniki. Dajmy więc odpór tym pożal się Boże "specjalistom" baletowym, choćby dzieląc się tutaj naszymi prywatnymi impresjami.