No jasne, trudno znaleźć osobę, która nie wolałaby oglądać na żywo, ale wiele rzeczy nie zobaczymy w naszym teatrze i jesteśmy - chcąc nie chcąc - skazani na dvd, chyba że ktoś na tyle często objeżdża zagraniczne sceny, żeby zobaczyć wszystko, co baletoman powinien znać, samemu i z bliska
A wracając jeszcze na chwilę do recenzji - dobrze, że Kasia w swojej zwróciła uwagę na Wojciecha Ślęzaka - szkoda by jego rola przeszła niezauważona, bo był naprawdę doskonały, idealnie wpisał się w rolę, jak napisała Kasia "lubieżnego osła", któremu trafiło się jak ślepej kurze ziarno. Przy tym b trafna uwaga, że był cały czas świadomy tego, co się dzieje, tylko Tytania podążała ślepo za popędem, całkowicie zamroczona.