Chciałbym powiedzieć że podczas mojej nieobecności na forum spotykałem się z baletnicami, ale niestety byłem zajęty bardziej przyziemnymi czynnościami.
[quote94="Dolores1984"][b94]Fakebook[/b94] to coś dla Ciebie ,myślę ,że będzie Ci pasować.
[url=http://mainhg.demotywatory.pl/uploads/201101/1303506023_by_tyneek_500.jpg]Obrazek[/url][/quote94]
Nie bardzo rozumiem sens tego opisu
[quote94="nathaliye"]generalnie szukanie partnera/rki według wykonywanej profesji jest dość dziwne, i bardziej to widzę jako kaprys posiadania kogoś kogo się podziwia niż rzeczywiste uczucie[/quote94]
Nie rozumiem co w tym dziwnego. Tzw "uczucie" rodzi się z czasem, a jeśli ma być silne, to, jak dziecku, należy mu stworzyć idealne warunki do rozwoju. A mogą być lepsze warunki niż sytuacja, gdy druga połówka jest jednocześnie najlepszym kumplem i kimś kogo adoruję?
Zresztą sporo tancerek to osoby które nie stąpają twardo po ziemi (i dosłownie, i w przenośni), a z czasem zrozumiałem że tylko z tego typu osobami mogę się naprawdę zrozumieć.
[quote94="Biedronka"] Może Fakebook ma jakąś konkretną na myśli, tylko się nie chce przyznać, a pytanie "po czym poznać baletnicę" było dla ściemy[/quote94]
Pudło. Niestety akurat baletnic znam jak na lekarstwo.
[quote94="Shecharchoret"] Zaciekawił mnie ten temat... Fakebook... znalazłeś już kogoś? I czy to musi być "baletnica"?[/quote94]
Na pierwsze pytanie odpowiadam poniżej. A co do drugiego - albo baletnica, albo "baleto-podobna", że tak to określę (czyli np tancerka o podobnie czarujących ruchach, pływaczka synchroniczna itp)
[quote94="Odetta."]A ja się wcale nie dziwię Fakebookowi, bo gdybym była facetem, to sama bym szukała jakiejś baletnicy, bo uważam, że balet to najpiękniejsza i najlepsza rzecz na świecie i tak jak teraz chciałabym mieć chłopaka, który chodzi na balet, tak wtedy mogłabym mieć jakąś baletnicę[/quote94]
No wreszcie ktoś mnie rozumie! O ile podświadomie, jak każdy facet, pozytywnie reaguję na długie blond włosy i wymiary 90-60-90, kręcące dolnym wymiarem 90 w mini spódniczkach na teledyskach, o tyle ta zmysłowa gracja, subtelność i precyzja ruchu baletnicy dotyka mnie dużo głębiej.
[quote94="arizona"]by było raczej nudno wolałabym mieć kogoś z całkiem innymi zainteresowanami, tak żebym ja mogła opowiadać i on też. byle żeby trafić na kogoś, kto mnie rozumie i jest tolerancyjny dla tego, co robię. [/quote94]
Zgadzam się. Fajnie jest mieć część wspólnych zainteresowań, ale bycie kalką partnerki to jest raczej nuda przed którą uciekam całe życie (i w przeróżnych miejscach z tego powodu ląduję

).
No i balet, zwłaszcza klasyczny, ma w sobie tyle mistycyzmu, że, mówiąc szczerze, nie chciałbym wiedzieć o nim wszystkiego, bo straciłby swój urok w jakimś stopniu.
[quote94="agata31"]baletnice można poznać po wieelkich umięśnionych zaokrąglonych łydkach
i wystajacym mostku [/quote94]
Mi też się tak wydawało.
Niecały tydzień temu miałem przyjemność poznać dwie baletnice. Okoliczności spotkania niestety nie były zbyt romantyczne, ale co mnie zaskoczyło to fakt, że obydwie dziewczyny ani przez sekundę nie wyglądały jak baletnice. Nie miały porażająco smukłych sylwetek, nie miały długich, łabędzich szyi, nie chodziły w ten śmieszny sposób (stopy na zewnątrz)... dosłownie NIC nie wskazywało na to że są baletnicami.
Na dodatek były jak bohaterki filmu "Vicky Christina Barcelona" - jedna roztrzepana, wesoła, śmiała, żądna przygód, lubiąca kluby, alkohol, druga - poważna, wrażliwa, subtelna, spokojna, zamyślona, introwertyczka...
I bądź tu człowieku mądry
