Internaty przy OSB
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
Napisze o sobie, bo rowniez jako dziecko mieszkalam w internacie (mialam wtedy 12 lat) Co prawda nie bylam w szkole baletowej ale muzycznej. Do domu mialam ok.60 km, wiec wyjscia nie mialam. Musialam mieszkac w bursie. Do domu jezdzilam co tydzien na weekendy (w piatek po szkole a wracalam w niedziele wieczorem) i na wszelkiego rodzaju swieta, i przerwy w nauce. Oczywiscie nie wiem jak to jest w osb ale z tego co czytalam na forum to nawet w soboty sa zajecia. To jak czesto dziecko przyjezdza do domu zalezy od rozkladu zajec w szkole. U mnie zdarzalo sie,ze musialam zostac na weekend w internacie ale nalezalo to do rzadkosci.
Mieszkałam w internacie co prawda od 14 roku życia, więc byłam dużo starsza, ale za to było to w czasach bez komórek. Dodatkowo rozmowy przez tel. stacjonarny też miałam utrudnione. A do domu nie mogłam jeździć co tydzień ze względu na odleglość.
Mogę ze swojego doświadczenia powiedzieć jednak: to bardzo zależy od warunków w internacie, tzn. od panującego w nim regulaminu, podejścia wychowawców, liczby osób w 1 pokoju itp. Chodzi mi o tzw. czynnik ludzkie, nie o to, czy ściany są odmalowane ;) Jeśli dziecko będzie miało komórkę i możliwość zadzwonienia do rodziców o każdej porze dnia i nocy, a może jeszcze laptopa i Skype oraz inne metody kontaktowania się z rodzicami, to nie powinno być źle. Oczywiście, to zależy też od charakteru dziecka :)
Edit 1: ale szkołę baletową zaczyna się w wieku 9-10 lat, a nie 7, jak sugerujesz w tytule wątku.
Edit 2: skoro wątek został przeniesiony do "Internaty przy OSB" śpieszę uściślić, że mój internat nie był przy OSB. Ale pewne doświadczenia (tęsknota itp.) są wspólne.
Mogę ze swojego doświadczenia powiedzieć jednak: to bardzo zależy od warunków w internacie, tzn. od panującego w nim regulaminu, podejścia wychowawców, liczby osób w 1 pokoju itp. Chodzi mi o tzw. czynnik ludzkie, nie o to, czy ściany są odmalowane ;) Jeśli dziecko będzie miało komórkę i możliwość zadzwonienia do rodziców o każdej porze dnia i nocy, a może jeszcze laptopa i Skype oraz inne metody kontaktowania się z rodzicami, to nie powinno być źle. Oczywiście, to zależy też od charakteru dziecka :)
Edit 1: ale szkołę baletową zaczyna się w wieku 9-10 lat, a nie 7, jak sugerujesz w tytule wątku.
Edit 2: skoro wątek został przeniesiony do "Internaty przy OSB" śpieszę uściślić, że mój internat nie był przy OSB. Ale pewne doświadczenia (tęsknota itp.) są wspólne.