Przed występem
Tak o dziwnych występach i dziwnych garderobach wiem wszystko. Coś w rodzaju sportu extremalnego :lol: Zdarzało się, że w ogóle nie było przed występem nic tzn. tańczyło się z biegu. Czasem trzeba było zastosować dietę i zażyć słońca :P Ja zwykle wpadam w panikę, bo zostawiam wszystko na ostatnią chwilę...
Najbardziej kocham przestronne garderoby w, których nie gubią się rzeczy i nie ma szamotaniny. Toaleta to jeden z ważnych punktów programu- doświadczenie uczy, że trzeba myśleć o wszystkim. Co do przed występowego stresu to powiem tyle, że jeśli czuję się zbyt pewnie to na bank coś zawalam.
Stresik i przygotowania....tak, tak to jest to co tygryski lubią najbardziej. Ten niepowtarzalny klimat :D
Zdarzyło się Wam zapomnieć dosłownie wszystkiego na minutę przed wyjściem na scenę? Wiadomo są wpadki podczas występów, ale i w garderobach i za kulisami jest ich mnóstwo...
Najbardziej kocham przestronne garderoby w, których nie gubią się rzeczy i nie ma szamotaniny. Toaleta to jeden z ważnych punktów programu- doświadczenie uczy, że trzeba myśleć o wszystkim. Co do przed występowego stresu to powiem tyle, że jeśli czuję się zbyt pewnie to na bank coś zawalam.
Stresik i przygotowania....tak, tak to jest to co tygryski lubią najbardziej. Ten niepowtarzalny klimat :D
Zdarzyło się Wam zapomnieć dosłownie wszystkiego na minutę przed wyjściem na scenę? Wiadomo są wpadki podczas występów, ale i w garderobach i za kulisami jest ich mnóstwo...
-
.:Odylia:.
- Posty: 688
- Rejestracja: sob mar 05, 2005 3:43 pm
"czarna dziura" przed samym wyjsciem na scenie to calkiem normalne zjawisko :wink: a co do wpadek w kulisach-kiedys przed pierwszym,charakterystycznym wyjsciem łabedzi w jeziorze zaczepilam sie paczka o jakis wystajacy hak za kulisami w naszej ongiś wiecznie remontowanej operze i nie moglam sie odczepic prawie do samego wyjscia,a kolejnosc wychodzenia zza kulis jest tutaj b.wazna bo decyduje o calym pozniejszym ustawieniu tak wiec jakbym tam zostala bylyby niezle jaja :lol:
-
aankaa_baletnica=)
- Posty: 1514
- Rejestracja: śr mar 23, 2005 8:39 pm
taaak... Ja już wiele razy miałam te "czarne dziury". Kilka razy na scenie zupełnie zapomniałam co mam robić. A w tym roku na próbie przed koncertem kiedy zeszłam ze sceny zupełnie nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić (skończyłam tańczyć?, mam wyjść?, a może wyjść za chwile?, może mogę iść do garderoby?), dobrze, że koleżanki były w pobliżu :D
Ja też uwielbiam wielkie przestronne garderoby, w których nic się nie gubi, szczególnie, że ja mam talent do gubienia rzeczy (i do zabierania cudzych).
Ja też uwielbiam wielkie przestronne garderoby, w których nic się nie gubi, szczególnie, że ja mam talent do gubienia rzeczy (i do zabierania cudzych).
-
~ balerinka ~
- Posty: 519
- Rejestracja: wt maja 09, 2006 10:55 am
Nati, mi też... :D
Co do czarnych dziur, to raz na próbie generalnej zapomniałam całej końcówi układu. Ale mówią, że jak próba pójdzie źle, to występ się uda.
Ostatnio miałm coś takiego (Na Wiośnie Baletowej), że nie wiedziałam czy tańczyłam jakiś element... Czy ktoś z was też coś takiego kiedś miał?
Co do czarnych dziur, to raz na próbie generalnej zapomniałam całej końcówi układu. Ale mówią, że jak próba pójdzie źle, to występ się uda.
Ostatnio miałm coś takiego (Na Wiośnie Baletowej), że nie wiedziałam czy tańczyłam jakiś element... Czy ktoś z was też coś takiego kiedś miał?
-
Piotr Malaga
- Posty: 169
- Rejestracja: pt sty 20, 2006 4:26 pm
Czarne dziury są różne - jedne takie że nie da się tańczyć bo na scenie nie pamiętamy ruchu (i te są groźne rzeczywiście). Ale zazwyczaj to chodzi o co innego - stoimy w kulisach przed wyjściem, myślimy o układzie i nagle rozpacz: o kurcze, co dalej? Tymi nie należy się przejmować.
Czarne dziury te w kulisach mamy dlatego, że tańca uczymy się w specjalny sposób - nasze ciało zapamiętuje ruch. Zupełnie inaczej uczy się np. wiersza, gdy musimy z pamięci powiedzieć słowa (albo tylko pomyśleć te słowa po kolei nie wypowiadając ich na głos - powtarzać sobie w myślach).
Czy ktoś uczył się kiedyś układu bez ćwiczenia, tylko zakuwając kolejność kroków? To nie miałoby żadnego sensu - trzeba stanąć i robić. I najlepiej jak ktoś pokazuje choreografię, a nie tylko mówi.
Oczywiście opisanie słowne całego układu jest też potrzebne - czasami można zanotować w ten sposób choreografię (tym łatwiej, jeżeli składa się z kroków i ruchów ujętych w pewien nazwany kanon, jak np. w klasyce). Można opisywać sobie ćwiczenia, czytać np. Waganową i analizować ruch... ale to jest etap teorii, praktyka to zupełnie co innego, bo gdy się poruszamy nasz mózg pracuje zupełnie inaczej.
I tak samo jak nie da się nauczyć mówić (myśleć) po kolei kroków a potem je płynnie robić, tak samo nie da się w drugą stronę - kto się nauczy tańczyć, nie zawsze potrafi wszystko powtózyć gdy stoi.
Przed wyjściem na scenę nasz układ powinien być zapamiętany przede wszystkim pamięcią ruchową - bo będziemy prezentować ruch. Mamy czarną dziurę i nie umiemy powiedzieć po kolei układu, ale słyszmy muzykę i zazwyczaj jakoś tak ciało samo wie co ma robić :)
Czarne dziury te w kulisach mamy dlatego, że tańca uczymy się w specjalny sposób - nasze ciało zapamiętuje ruch. Zupełnie inaczej uczy się np. wiersza, gdy musimy z pamięci powiedzieć słowa (albo tylko pomyśleć te słowa po kolei nie wypowiadając ich na głos - powtarzać sobie w myślach).
Czy ktoś uczył się kiedyś układu bez ćwiczenia, tylko zakuwając kolejność kroków? To nie miałoby żadnego sensu - trzeba stanąć i robić. I najlepiej jak ktoś pokazuje choreografię, a nie tylko mówi.
Oczywiście opisanie słowne całego układu jest też potrzebne - czasami można zanotować w ten sposób choreografię (tym łatwiej, jeżeli składa się z kroków i ruchów ujętych w pewien nazwany kanon, jak np. w klasyce). Można opisywać sobie ćwiczenia, czytać np. Waganową i analizować ruch... ale to jest etap teorii, praktyka to zupełnie co innego, bo gdy się poruszamy nasz mózg pracuje zupełnie inaczej.
I tak samo jak nie da się nauczyć mówić (myśleć) po kolei kroków a potem je płynnie robić, tak samo nie da się w drugą stronę - kto się nauczy tańczyć, nie zawsze potrafi wszystko powtózyć gdy stoi.
Przed wyjściem na scenę nasz układ powinien być zapamiętany przede wszystkim pamięcią ruchową - bo będziemy prezentować ruch. Mamy czarną dziurę i nie umiemy powiedzieć po kolei układu, ale słyszmy muzykę i zazwyczaj jakoś tak ciało samo wie co ma robić :)
Generalnie się zgadzam, oprócz tej nauki wiersza. Uczy się go na takiej samej zasadzie, jak ruchu - czyli płynnie, nie poszczególnymi słówkami, a frazami, sensami. Nauka na zasadzie 'słówko po słówku' to może na akademiach szkolnych.
Stąd aktorzy np. też mogą szyć, jeśli zapomną konkretnego słówka, to dają własne, itd., bo tam też zdarzają się 'czarne dziury', itd. Poza tym, jak wyobrażasz sobie zagrać cały spektakl ucząć się tekstu 'słówko za słówkiem'? To byłoby niemożliwe, opanować taką ilość tekstu takim sposobem. Natomiast po nauczeniu się bardziej szczegółowym, tzn fraz, potem dochodzi do tego pamiętanie sytuacyjne, jako odpowedź na tekst partnera, itd.
Sorry za offtop, ale to mi po prostu nie pasowało w wypowiedzi Piotra.
Stąd aktorzy np. też mogą szyć, jeśli zapomną konkretnego słówka, to dają własne, itd., bo tam też zdarzają się 'czarne dziury', itd. Poza tym, jak wyobrażasz sobie zagrać cały spektakl ucząć się tekstu 'słówko za słówkiem'? To byłoby niemożliwe, opanować taką ilość tekstu takim sposobem. Natomiast po nauczeniu się bardziej szczegółowym, tzn fraz, potem dochodzi do tego pamiętanie sytuacyjne, jako odpowedź na tekst partnera, itd.
Sorry za offtop, ale to mi po prostu nie pasowało w wypowiedzi Piotra.
-
Anna-Maria
- Posty: 640
- Rejestracja: sob gru 23, 2006 3:40 pm
-
Piotr Malaga
- Posty: 169
- Rejestracja: pt sty 20, 2006 4:26 pm
[quote8c="Joanna"]Generalnie się zgadzam, oprócz tej nauki wiersza. Uczy się go na takiej samej zasadzie, jak ruchu - czyli płynnie...
Sorry za offtop, ale to mi po prostu nie pasowało w wypowiedzi Piotra.[/quote8c]
Dzięki Joanno za przytomność umysłu i korektę
Oczywiście masz rację. Przecież wiersza nie dukamy po słowie, jego nauka to nie tylko wyrazy ale również intonacja, tempo, rytm, barwa głosu - jedym słowem cała interpretacja i towarzyszący jej nastrój. A więc tak jak utwór muzyczny. Pewnie, że można interpretować wiersz a prima vista tak samo jak czytać muzykę z nut, ale z doświadczenia wiemy, że za każdym następnym razem interpretacja jest pełniejsza, bogatsza - a przy opanowaniu pamięciowym ona również jest elementem który zapamiętaliśmy.
A swoją drogą taka ciekawostka - czy widzieliście kiedyś tancerza, który tańczy a vista pełną choreografię zapisaną kinetogramem? Czy da się tak, czy trzeba to analizować najpierw? A może ktoś z naszego grona zna ten zapis i sam tak potrafi? (pytam jako zupełny laik w temacie)
Natomiast uściślając - tańczenie rzeczywistym ruchem a tańczenie w pamięci (lub opisując choreografię) to zupełnie co innego, co innego się wtedy przypomina.
Sorry za offtop, ale to mi po prostu nie pasowało w wypowiedzi Piotra.[/quote8c]
Dzięki Joanno za przytomność umysłu i korektę
Oczywiście masz rację. Przecież wiersza nie dukamy po słowie, jego nauka to nie tylko wyrazy ale również intonacja, tempo, rytm, barwa głosu - jedym słowem cała interpretacja i towarzyszący jej nastrój. A więc tak jak utwór muzyczny. Pewnie, że można interpretować wiersz a prima vista tak samo jak czytać muzykę z nut, ale z doświadczenia wiemy, że za każdym następnym razem interpretacja jest pełniejsza, bogatsza - a przy opanowaniu pamięciowym ona również jest elementem który zapamiętaliśmy.
A swoją drogą taka ciekawostka - czy widzieliście kiedyś tancerza, który tańczy a vista pełną choreografię zapisaną kinetogramem? Czy da się tak, czy trzeba to analizować najpierw? A może ktoś z naszego grona zna ten zapis i sam tak potrafi? (pytam jako zupełny laik w temacie)
Natomiast uściślając - tańczenie rzeczywistym ruchem a tańczenie w pamięci (lub opisując choreografię) to zupełnie co innego, co innego się wtedy przypomina.
W przypadku wiersza klasycznego melodyka ma jak najbardziej znaczenie. Czasem aktorzy pomagaja sobie np. wystukujac rytm na sredniowke, cezure, akcenty, itd.
Ale najwazniejsze jest zapamietanie go 'sensem', i frazami - chodzi o pewna sensowna calosc, fraza w sensie merytorycznym, a ze melodyjna, to przy okazji.
Trzeba uwazac na te 'melodyjki' i intonowanie, to nie moze byc sztuczne, stad wiersze klasyczne sa tak trudne - bo trzeba umiec wydobyc ich klasyczna strukture, ale jednoczesnie nie leciec prostym rytmem i melodyjkami, pozbawionymi sensu (to nie melodeklamacja!).
ad. ostatni akapit:
Podobnie jak przypominanie sobie 'na sucho' tekstu, czyli mamrotanie linijek pod nsem, to nie to samo co granie - zupełnie, zupełnie inaczej się to robi, inaczej się przy tym myśli, itd.
To tak gwoli ścisłości
Generalnie na ten temat możnaby dużo więcej napisać, ale to nie za bardzo miejsce na to.
Co do tanczenia 'jak z nut'
- wydaje mi sie, ze malo ktory tancerz zna kinetografie (tak to sie nazywa dokladnie?) na tyle dobrze, aby patrzac na te znaczki od razu zaczal tanczyc, to nie jest tak, jak nuty dla muzyka, ze dasz pianiscie, ktory ledwo spojrzy jednym okiem, i juz zagra 
Ale najwazniejsze jest zapamietanie go 'sensem', i frazami - chodzi o pewna sensowna calosc, fraza w sensie merytorycznym, a ze melodyjna, to przy okazji.
Trzeba uwazac na te 'melodyjki' i intonowanie, to nie moze byc sztuczne, stad wiersze klasyczne sa tak trudne - bo trzeba umiec wydobyc ich klasyczna strukture, ale jednoczesnie nie leciec prostym rytmem i melodyjkami, pozbawionymi sensu (to nie melodeklamacja!).
ad. ostatni akapit:
Podobnie jak przypominanie sobie 'na sucho' tekstu, czyli mamrotanie linijek pod nsem, to nie to samo co granie - zupełnie, zupełnie inaczej się to robi, inaczej się przy tym myśli, itd.
To tak gwoli ścisłości
Generalnie na ten temat możnaby dużo więcej napisać, ale to nie za bardzo miejsce na to.
Co do tanczenia 'jak z nut'