Jak jesteście rozciągnięci?
[quote:6dee3a0bf8="Gość"] A biodra zawsze - w każdej pozycji - muszą być na jednej wysokości[/quote:6dee3a0bf8]
No to mnie dobiłaś :( Ja jakoś nigdy nie potrafię podnieść nogi bez podnoszenie biodra (nawet nie wiem jak). Ale może to jest kwestia nierobienia brzuszków- czyli słabych mięśni brzucha.
Co prawda to jest temat "Jak jesteście rozciągnięci", ale pozwolę sobie odbiec od tematu i zapytać: Jak wzmocnić odpowiednie mięśnie, żeby można było wysooooooooko podnosić nogę? Poza ćwiczeniem brzuszków, oczywiście:D
A ile ćwiczyłaś, żeby osiągnąć "ten stan rzeczy" w szpagatach?
No to mnie dobiłaś :( Ja jakoś nigdy nie potrafię podnieść nogi bez podnoszenie biodra (nawet nie wiem jak). Ale może to jest kwestia nierobienia brzuszków- czyli słabych mięśni brzucha.
Co prawda to jest temat "Jak jesteście rozciągnięci", ale pozwolę sobie odbiec od tematu i zapytać: Jak wzmocnić odpowiednie mięśnie, żeby można było wysooooooooko podnosić nogę? Poza ćwiczeniem brzuszków, oczywiście:D
A ile ćwiczyłaś, żeby osiągnąć "ten stan rzeczy" w szpagatach?
-
aankaa_baletnica=)
- Posty: 1514
- Rejestracja: śr mar 23, 2005 8:39 pm
to dla mnie troche dziwne .....jezeli ktos robi cos lepiej w domu niz na sali....nie wiem jak to sie dzieje przeciez mamy w obu tych miejscach to samo ciało i ten sam pion, jak zrobie trzy piruety w domu to cwicze jeszce bardziej zeby udało mi sie je zrobic na sali ...udaje sie!!! mysle ze to jest kwestia psychiki ,na sali boimy sie czasem zakrecic ale pokazac jakies cwiczenie....to troszke dziwne ale tez tak czasem mam ale nie wazne czy w domu mam lepszy szpagat czy na sali, dla mnie wazne zeby na scenie przy grand pas de chat bylo na co popatrzec :D
[quote:b01f5ba48a="małgo..."]mysle ze to jest kwestia psychiki ,na sali boimy sie czasem zakrecic ale pokazac jakies cwiczenie....[/quote:b01f5ba48a]
Tak, ja też tak myślę że to kwestia psychiki i nastawienia.
Bo w domy jest inna atmosfera niż na sali. Może nie jesteśmy tacy zdenerwowani tym że ktoś się z nas będzie śmiać.
Tak, ja też tak myślę że to kwestia psychiki i nastawienia.
Bo w domy jest inna atmosfera niż na sali. Może nie jesteśmy tacy zdenerwowani tym że ktoś się z nas będzie śmiać.