Warszawski "Spartakus"

Dyskusje o spektaklach, programach TV, książkach, artykułach, nagraniach CD/video/DVD, fotografii, stronach internetowych;
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

[quote:df83299d63="Ania"]No cóż, jak to powiedział kiedyś pewien Indianin: "jakby wszyscy mieli taki sam gust to każdy chciałby mieć moją żonę" :wink: [/quote:df83299d63]

zachwytów Eginą nie podzielam tez ale dla kazdego cos miłego - moze przy okazji ucieszą się wielbiciele W. Ślezaka:

http://img453.imageshack.us/my.php?image=pict01332mn.jpg

Egina i Harmodius

oraz Krassus w ręczniczku
http://img253.imageshack.us/img253/2526/krassus11ko.jpg
(fot. ja)
Nefretete
Posty: 1308
Rejestracja: śr kwie 07, 2004 3:10 pm

Post autor: Nefretete »

jeśli macie jeszcze jakieś zdjęcia, to dawajcie :D miło się ogląda, pomimo że spektaklu się nie widziało :)
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

voila:

[URL=http://img473.imageshack.us/my.php?image=pict0224jpga2im.jpg][img:64f1a4ad18]http://img473.imageshack.us/img473/937/pict0224jpga2im.th.jpg[/img:64f1a4ad18][/URL]

zdjęcia ze Spartakusa można tez obejrzec na stronie Agencji Fotograficznej PAP, pod datą 17 listopada

http://foto.pap.com.pl/
Gość
Posty: 1101
Rejestracja: pn maja 02, 2005 7:21 am

Post autor: Gość »

Kostiumy moim zdaniem w wiekszości były nietrafione - tancerki w turbanach z reczników (w II akcie) jakoś mi nie pasowały, podobnie jak kostiumy legionistów - góra jakby od zbroi, zakrywajaca całe ręce + "szorciki" :?

Jeśli chodzi o choreografię - stosunkowo mało w niej było tańca, za to dużo chodzenia. Kilka układów polegało na dokładnym dwukrotnym powtórzeniu.

BTW Nie chcę wszczynać dyskusji, ale zauważyłam, że większość osób ma swoje sympatie i antypatie i nie ważne co one zrobią, zawsze będzie cudownie lub beznadziejnie. Dlatego zachęcam do wiekszego obiektywizmu przy wygłaszaniu opinii na czyjs temat. (PS swego czasu sama miałam awersje do ....S.W., ale juz mi przeszło :wink:)
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

zawsze nalezy sie starać o obiektywizm - choc własciwie czemu zwykły widz ma sie na to silić? ;) (żartuję)

no, turbany z reczników w scenie w łaźni to akurat najmniejszy problem, podobnie jak "zbroje" do bokserek ;) (w końcu nie o realizm tu chodzi) Ale np. kusicielka Egina i jej towarzyszki w ciemno niebieskich strojach o mało kuszącym kroju czy długie kiecki dla tancerek w łaźni to były dopiero "nietrafione" kostiumy...
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

Dzisiejsze recenzje:


ŻYCIE WARSZAWY Nieroztańczony los

Balet: Po premierze „Spartakusa” Chaczaturiana w Teatrze Wielkim

Miało być wspaniale, a wyszło jak zwykle – tak sobie. Zapowiadany jako wielkie wydarzenie balet „Spartakus” okazał się przedstawieniem na średnim poziomie. Dramat wyboru między miłością a obowiązkiem jest stary jak świat.

Rozgrywał się zawsze i wszędzie, zmieniał się tylko okres historyczny i właściwy mu sztafaż.
Zarówno Spartakus, Roland, Konrad Wallenrod, jak i doktor Żywago rezygnują z właściwej każdemu człowiekowi potrzeby szczęścia na rzecz wierności wyznawanym wartościom. Tak też – jako dramat uniwersalny, a nie jak to na ogół bywało alegoria radzieckiej rewolucji – została przedstawiona w Teatrze Wielkim historia Spartakusa. Spartakus, Trak żyjący w I wieku p.n.e., gladiator i przywódca powstania niewolników, jest bohaterem baletu Arama Chaczaturiana. Czwartkowa premiera zapowiadana była od momentu objęcia dyrekcji Teatru Wielkiego – Opery Narodowej przez Sławomira Pietrasa.
Balet nie należy do najmocniejszych stron naszej rzeczywistości teatralno- -muzycznej, toteż z niecierpliwością oczekiwaliśmy na to wydarzenie. Tymczasem otrzymaliśmy produkt niepełnowartościowy.
Z jednej strony jest to spektakl wysmakowany pod względem plastycznym. Ze znakomitą, prostą, zarazem pomysłową scenografią Borysa Kudlicki, wzbogaconą wyśmienitą reżyserią światła Olafa Wintera. Bez zarzutu jest także muzyczna strona przedstawienia dzięki znakomicie prowadzącemu orkiestrę Pawłowi Przytockiemu. Z drugiej strony najsłabiej wypadło to, co jest najważniejsze w balecie – taniec. Wydaje się, że choreografowi – Emilowi Wesołowskiemu zabrakło i pomysłu, i odwagi.
Mamy zatem kilka scen pięknych, choć mało oryginalnych dla kogoś, kto widział Spartakusa w inscenizacji Jurija Grigorowicza oraz zna produkcje Borysa Ejfmana. Poza tym – oprócz scen w wykonaniu czwórki solistów – mamy balet statyczny, a przez to nieciekawy.
Jedynym urozmaiceniem dla znużonych widzów są ewidentne błędy i niedokładności w scenach zbiorowych. Przedstawienie ratują soliści. Przede wszystkim występujący w tytułowej roli Sławomir Woźniak, tancerz dysponujący osobowością sceniczną oraz operujący nienaganną techniką i wspaniałą skocznością. Przekonująca jest także Izabela Milewska jako Frygia, żona Spartakusa, oraz para – Krassus i Egina.
To, niestety, zbyt mało, aby można było zaliczyć „Spartakusa” do wydarzeń sezonu w Teatrze Wielkim.
2005-11-19
STANISŁAW BUKOWSKI


GAZETA WYBORCZA Gladiator zrobiony w ZSRR

Premiera baletu Arama Chaczaturiana w Teatrze Wielkim. By udanie wskrzesić "Spartakusa", trzeba mieć pomysł, który przyćmi niedostatki partytury, i raz na zawsze odrzeć ją z politycznego, radzieckiego kontekstu. Tym razem się nie udało


"Spartakus" Arama Chaczaturiana, który w piątek miał premierę w Teatrze Wielkim, to scheda, którą nowe kierownictwo odziedziczyło po poprzednim. Może stałoby się lepiej, gdyby Sławomir Pietras i Mariusz Treliński w ogóle zrezygnowali z jej wystawienia. Balet w choreografii Emila Wesołowskiego niewiele ma wspólnego z artystyczną odnową narodowej instytucji, zapowiedzianą operami "Andrea Chénier" i "Curlew River".

Balet "Spartakus" Arama Chaczaturiana wystawiono po raz pierwszy w 1956 roku w Leningradzie. Powstanie pod wodzą trackiego niewolnika było dla sowieckich politruków synonimem wyzwolenia narodów spod jarzma imperializmu. Czasy spartakiad mamy już za sobą, więc i dziełu Chaczaturiana warto przywrócić należne mu w historii miejsce. Niestety muzyka "Spartakusa" - w przeciwieństwie do znakomitych koncertów - nie przetrwała próby czasu. Balet utopiony w rytmach marszowych, fanfarowych i pogrzebowych, z dominującą blachą, jest pompatyczny, banalny, nużący. Chaczaturianowi nie brak zmysłu melodycznego, choć gdzieniegdzie (np. w temacie miłosnym) trąci niemal hollywoodzkim patosem. By w dzisiejszych czasach udanie wskrzesić to dzieło, trzeba mieć pomysł, który byłby w stanie przyćmić niedostatki partytury i raz na zawsze odrzeć ją z politycznego, radzieckiego kontekstu.

Wesołowski wyznaje, że "Spartakus" jest dla niego opowieścią "o ludzkim upodleniu i walce o godność, o miłości, poświęceniu i bohaterskiej śmierci". To wszystko prawda, niestety historyjka - sama w sobie lekko skonstruowana - zamienia się w lukrowaną bajkę o dobrych gladiatorach i złych Rzymianach, utrzymaną w konsekwentnej neoklasycznej stylistyce. O ile byłoby ciekawiej, gdyby przeniesiono opowieść o konflikcie Spartakusa i Krassusa w zupełnie inną estetykę, używając radykalnych środków, łamiąc tradycyjną konwencję.

Najbardziej podobała mi się w tym spektaklu funkcjonalna scenografia Borisa Kudlički - rodzaj areny ułożonej z prostych bloków. Ciekawie prezentują się też delikatnie stylizowane kostiumy Magdaleny Tesławskiej, oscylujące między starożytnością a współczesnością. Cóż z tego, skoro w warszawskim spektaklu brakuje przekonującego pomysłu. Dostajemy za to półśrodki, które nie mówią wiele ani o samej kompozycji, ani o jej autorze.

Aram Chaczaturian „Spartakus”, choreografia Emil Wesołowski, scenografia Boris Kudlička, kostiumy Magdalena Tesławska, światła Olaf Winter, Balet i Orkiestra Teatru Wielkiego Opery Narodowej, dyr. Paweł Przytocki, premiera 17.11.2005
JACEK HAWRYLUK

btw: Rozumiem, że występy tancerzy można pominąć milczeniem. W końcu, czy to ważne??
Justyna Ch-ipcio
Posty: 612
Rejestracja: pt maja 06, 2005 12:52 pm

Post autor: Justyna Ch-ipcio »

Właśnie to niesamowite! W końcu czy w balecie tancerze są najważniejsi? :twisted:

Co do poruszonego kilka postów wcześniej przez Gościa tematu obiektywizmu - to ja bardzo staram się być obiektywna. Nic na to nie poradzę, że mnie S.W. jakoś nie zawodzi, naprawdę. :?
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

nawiązując do poruszonego w wątku problemu obiektywizmu to obiektywnie stwierdzam że II obsada Spartakusa wypadła całkiem przyzwoicie.Nie było to moze wykonanie porywajace technicznie, ale od strony wyrazowej spektakl mógł sie podobać. Zwłaszcza Dominika Krysztoforska w miare rozwoju przedstawienia była coraz bardziej dramatyczna i wzruszajaca, w III akcie "roztańczył się" tez Wojciech Ślezak, a Siergiej Basałajew choc miał problemy i w skokach, i w piruetach i w partnerowaniu, to bardzo do roli Krassusa pasował ;)
qkoo
Posty: 4
Rejestracja: pt lis 18, 2005 11:29 am

Post autor: qkoo »

tak tak i oczywiscie marta fiedler byla rewelacyjna.
pozdrawiam
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

heh, Aniu, to samo mniej więcej miałam na mysli ale wolałam podkreslić te "dobre strony" wykonania. W końcu jak na swoje możliwości (które znamy) tancerze starali sie jak mogli.
warto tez podkreslić że spektakl troche sie juz rozkręcił w męskich scenach zbiorowych - panowie, oby tak dalej!

PS. jeszcze jedna recenzja ze Spartakusa - jesli "TO" mozna nazwac recenzją :evil: (przepraszam ale nie wytrzymałam)

http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/18681.html
ODPOWIEDZ