Pierwszy dzień w pointach

Zagadnienia techniczne, problemy tancerzy, zdrowie, pointy, ubiór, ćwiczenia itd.;
~ balerinka ~
Posty: 519
Rejestracja: wt maja 09, 2006 10:55 am

Post autor: ~ balerinka ~ »

Może to dziwne, ale ja swojego pierwszego dnia w pointach nie pamiętam.
Wiem tylko, że to było jakieś 10 min! A poźniej już prawie wogóle nie miałyśmy, bo dziewczyny nie nosiły...
Ale tak mnie one zafascynowały, że nie mogłam się od nich oderwać i uparcie ćwiczyłam w domu:)
karolinkaaa
Posty: 276
Rejestracja: śr lis 15, 2006 9:53 am

Post autor: karolinkaaa »

Ja pamiętam,że pierwszy dzień na pointach był cudowny!Wszystko szło mi bardzo łatwo i czułam się jak prawdziwa baletnica.Heh,czasy się zmieniają.
Elizabeth
Posty: 8
Rejestracja: pn maja 19, 2008 12:02 pm

Post autor: Elizabeth »

Ja pierwszy raz założyłam pointy niedawno ale nie chodzę jak wy do szkoły baletowej ani nawet na zajęcia i niestety nie będę chodzić ale pierwszy raz kiedy miałam je na sobie to nic mnie nie bolało wręcz przeciwnie :) za to musicie wiedzieć że bardzo wam zazdroszczę bo możecie w nich kiedyś wystąpić
fijoletowa
Posty: 196
Rejestracja: sob kwie 19, 2008 3:33 pm

Post autor: fijoletowa »

powiedzcie mi, totalnemu matołkowi czy jeśli teraz w wieku lat 18 niepełnych zacznę chodzić na zajęcia z baletu to jest jakakolwie szansa, że kiedykolwiek stanę na pointach? ale tak porządnie? tak bym chciała...
Czajori
Posty: 1638
Rejestracja: pt sie 12, 2005 2:13 pm

Post autor: Czajori »

Oczywiście, jeżeli trafisz na dobrych pedagogów, którzy będą Cię prawidłowo prowadzić. Dla pocieszenia dodam, że wśród Forumowiczek z Trójmiasta większość (w tym ja) zaczęła przygodę z pointami (tak porządnie) mając więcej niż 18 lat :)
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

Post autor: Sagittaire »

duże uznanie dla Was dziewczyny z to, za zaczęłyście w wieku ok. 18 lat.
ps fijoletowa - mocno Ciebie dopinguję w myślach
SYJKA
Posty: 164
Rejestracja: śr lut 20, 2008 7:15 pm

Post autor: SYJKA »

Mój pierwszy dzień w pointach...o tak oamiętam go doskonale:) To było wieczorem, bo musiałam odebrac paczkę z poczty. Szybko ją otworzyłam. najpierw zauroczyłam się ich pięknem (uważam je za najśliczniejsze na swiecie, miomo, ze wyglądają prawie tak samo jak setki innych point), a potem stanęłam. Byłóo naprawdę cudownie. Bólu nie czułam, bo miałam silikonowe wkładki i się nawet dziwiłam, że wszyscy mówią, ze to tak strasznie boli. No cóż mój pierwszy dzień w pointach był wspaniały. Doadam jeszcze, ze potem przez jakies 3 dni ciąglę w nich chodziłam po całym domu... :D
Cheryl
Posty: 1890
Rejestracja: czw sie 03, 2006 1:21 pm

Post autor: Cheryl »

Ehh... gdyby jakiś 'normalny' człowiek przeczytał te nsze wyznania z pierszego dnia w pointach to stwierdziłby że jesteśmy jakimiś psychomatkami ;P
Ale ak to już jest...
Ja niestety mojego pierwszego dnia w pointach nie pamiętam, miałam wtedy 11 lat.
Nati
Posty: 805
Rejestracja: sob sty 13, 2007 12:58 pm

Post autor: Nati »

ja coś tam pamiętam :) było to 4 lata temu bodajże. Pamiętam, ze pół roku czekałam na poionty, bo robił je jakiś pan z opery. BYły tandetne, ale jak na początki to w porządku. Przynajmniej nie było szkoda, że 100 zł na poionty się wydało :P więc jak już je dostałam to potem wszędzie gdzie się dało w nich chodziłam i ćwiczyłam. Nawet do szkoły je brałam tak o! po prostu je mieć przy sobie :) a na lekcji często mnie łapały skurcze, zaś poionty były takie heble, że gdy lekcja trwała trochę dłużej, to krwawiły mi palce. ALe nic mi nie przeszkadzało, bo przecież mialam już ukochane poionty :)
~ balerinka ~
Posty: 519
Rejestracja: wt maja 09, 2006 10:55 am

Post autor: ~ balerinka ~ »

My w sumie poźno zaczełyśmy tańczyć w pointach. Jak miałyśmy 11-12lat to nauczycielki zdecydowały, że już czas. Jednak większość dziewczyn z mojej grupy cały czas zapominało nosić pointy i wogóle nie ćwiczyłyśmy. Tak naprawdę dopiero w tym roku miałyśmy całe lekcje na pointach. Dlatego ja ćwiczyłam i ćwiczyłam ile tylko dawałam rady w domu:) I tak mi zostało, że najbardziej kocham pointy - nic mi takiej radości nie sprawia(skoki, rozciąganie) i nie sprawia mi specjalnej trudności tańczenie w nich (teraz) bo na początku i owszem (jeszcze rok temu przykładowo)
Pierwszej lekcji dokładnie nie pamiętam, wiem tylko, że robiłyśmy najprostrze rzeczy (takie jak rozgrzewanie stóp) ;)
No, ale już się nie powtarzam, bo już wiele razy o tym pisałam...:)
ODPOWIEDZ