Pierwszy dzień w pointach
-
~ balerinka ~
- Posty: 519
- Rejestracja: wt maja 09, 2006 10:55 am
-
karolinkaaa
- Posty: 276
- Rejestracja: śr lis 15, 2006 9:53 am
Ja pierwszy raz założyłam pointy niedawno ale nie chodzę jak wy do szkoły baletowej ani nawet na zajęcia i niestety nie będę chodzić ale pierwszy raz kiedy miałam je na sobie to nic mnie nie bolało wręcz przeciwnie :) za to musicie wiedzieć że bardzo wam zazdroszczę bo możecie w nich kiedyś wystąpić
-
fijoletowa
- Posty: 196
- Rejestracja: sob kwie 19, 2008 3:33 pm
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
Mój pierwszy dzień w pointach...o tak oamiętam go doskonale:) To było wieczorem, bo musiałam odebrac paczkę z poczty. Szybko ją otworzyłam. najpierw zauroczyłam się ich pięknem (uważam je za najśliczniejsze na swiecie, miomo, ze wyglądają prawie tak samo jak setki innych point), a potem stanęłam. Byłóo naprawdę cudownie. Bólu nie czułam, bo miałam silikonowe wkładki i się nawet dziwiłam, że wszyscy mówią, ze to tak strasznie boli. No cóż mój pierwszy dzień w pointach był wspaniały. Doadam jeszcze, ze potem przez jakies 3 dni ciąglę w nich chodziłam po całym domu... :D
ja coś tam pamiętam :) było to 4 lata temu bodajże. Pamiętam, ze pół roku czekałam na poionty, bo robił je jakiś pan z opery. BYły tandetne, ale jak na początki to w porządku. Przynajmniej nie było szkoda, że 100 zł na poionty się wydało :P więc jak już je dostałam to potem wszędzie gdzie się dało w nich chodziłam i ćwiczyłam. Nawet do szkoły je brałam tak o! po prostu je mieć przy sobie :) a na lekcji często mnie łapały skurcze, zaś poionty były takie heble, że gdy lekcja trwała trochę dłużej, to krwawiły mi palce. ALe nic mi nie przeszkadzało, bo przecież mialam już ukochane poionty :)
-
~ balerinka ~
- Posty: 519
- Rejestracja: wt maja 09, 2006 10:55 am
My w sumie poźno zaczełyśmy tańczyć w pointach. Jak miałyśmy 11-12lat to nauczycielki zdecydowały, że już czas. Jednak większość dziewczyn z mojej grupy cały czas zapominało nosić pointy i wogóle nie ćwiczyłyśmy. Tak naprawdę dopiero w tym roku miałyśmy całe lekcje na pointach. Dlatego ja ćwiczyłam i ćwiczyłam ile tylko dawałam rady w domu:) I tak mi zostało, że najbardziej kocham pointy - nic mi takiej radości nie sprawia(skoki, rozciąganie) i nie sprawia mi specjalnej trudności tańczenie w nich (teraz) bo na początku i owszem (jeszcze rok temu przykładowo)
Pierwszej lekcji dokładnie nie pamiętam, wiem tylko, że robiłyśmy najprostrze rzeczy (takie jak rozgrzewanie stóp) ;)
No, ale już się nie powtarzam, bo już wiele razy o tym pisałam...:)
Pierwszej lekcji dokładnie nie pamiętam, wiem tylko, że robiłyśmy najprostrze rzeczy (takie jak rozgrzewanie stóp) ;)
No, ale już się nie powtarzam, bo już wiele razy o tym pisałam...:)