nie wiem czy to odchyl ale bardzo lubie stara trylogie Gwiezdnych Wojen :D moge ja ogladac godzinami (ten Han Solo :D ) i Dr Quinn, (nie wiem ile razy ja ogladalam)
Ja w ogóle nie płaczę na filmach gdzie jest tragedia ludzi.
Co najwyżej zakręci mi się łza w oku gdy coś dzieje się ze zwierzakiem, drastyczne zdjęcia czy coś takiego..
Np. na Katyniu połowa mojej klasy ryczała... a we mnie ten film nie wzbudził większego wzruszenie. Choć uważam, ze jest pięknie zrobiony i jest bardzo ciekawy.
Ja przy książce lub filmie popłakałam sie tylko raz- Gdy czytałam "Zośke i parasol".
Zawsze sie zastanawiam dlaczego filmy mnie nie wzruszają...I doszłam do wniosku że to chyba dlatego, że wiem iż tak naprawde grającym tam aktorom nic sie nie stało...
mnie czesto wzrusza sytuacja, czesto sobie to nie przedkladam na to ze ten czy ten aktor umarl ale przykladam to do siebie, gdyby mnie to spotkalo i wtedy jest przykro, po niektorych filmach potrafie plakac godzine albo i dluzej
wlasnie nie wiem ktory raz obejrzalam kolejny odcinek Dr Quinn, i jeszcze byl taki smutny...
Ja natomiast bardzo szybko wzruszam się w teatrze na tragediach. Czasem nie potrafię się powstrzymać i płaczę.Heh,obsada pewnego teatru już to zauważyła i dzięki temu poznałam tych wspaniałych ludzi,prywatnie:):)