Nasze zwierzęta domowe
Kasia nie o to mi chodzi dosłownie, że myślę cały czas o kocie. Chociaż jakbym mieszkala w bloku to cały czas bym się bała, że kot coś zje nieśmwierzego, zże ktoś go przejedzie itp.
Ale np. wieczorem (przynajmniej ja mam taki zwyczaj) wszystko w domu sprawdzam np. czy kuchenka jest wyłączona, czy drzwii zamknięte, czy światła wszyskiego pogaszone i na pewno bym się zorientowała, że nie ma kota w domu.
Ale np. wieczorem (przynajmniej ja mam taki zwyczaj) wszystko w domu sprawdzam np. czy kuchenka jest wyłączona, czy drzwii zamknięte, czy światła wszyskiego pogaszone i na pewno bym się zorientowała, że nie ma kota w domu.
-
karolinkaaa
- Posty: 276
- Rejestracja: śr lis 15, 2006 9:53 am
Nie zapominajmy,że koty to stworzenia charakterystyczne.Mają własne drogii świetnie sobie wszędzie radzą.Ale gdybym ja miała zapomnieć o moich 2 ukochanych kociamberkach to bym się chyba zabiła za swój egozim:P Ale zależy to również od kota.Jeżeli chodzi na dłuższe spacery sam i do tego wraca,to musi być bardzo dobrze wychowany i kochać swoją rodzine:)
[quote:2fc85972c1]asias, to normalne, że kota wypuszcza się z domu. Persy lubią siedzieć w czterech ścianach, ale np. dachowce nie wytrzymają długo bez wyjścia na dwór. Nie ma możliwości trzymania ich w domu, bo wystarczy że otworzysz okno i już....ich nie ma [/quote:2fc85972c1]
Nie, to nie jest normalne. Przynajmniej nie we wszystkich warunkach. Jak ktos mieszka w domu, gdzieś daleko od ruchliwych ulic, to jeszcze potrafie zrozumiec. Ale w bloku to zwykła nieodpowiedzialność - sa samochody, różni sąsiedzi, psy, dzieciaki i wyrostki lubiace sie "bawic" w rózny sposob i wiele innych zagrożeń. Kociarze zazwyczaj po prostu zabezpieczają okna siatką... I znam wiele dachowców, które przebywaja caly czas w mieszkaniu i sa szczesliwe. :)
Nie, to nie jest normalne. Przynajmniej nie we wszystkich warunkach. Jak ktos mieszka w domu, gdzieś daleko od ruchliwych ulic, to jeszcze potrafie zrozumiec. Ale w bloku to zwykła nieodpowiedzialność - sa samochody, różni sąsiedzi, psy, dzieciaki i wyrostki lubiace sie "bawic" w rózny sposob i wiele innych zagrożeń. Kociarze zazwyczaj po prostu zabezpieczają okna siatką... I znam wiele dachowców, które przebywaja caly czas w mieszkaniu i sa szczesliwe. :)
-
karolinkaaa
- Posty: 276
- Rejestracja: śr lis 15, 2006 9:53 am
Każdy kot jest inny. Na siłę masz go przywiązać za łapy do kanapy? A może wstawmy kraty do okien, żeby nie przeszedł? To jest właśnie śmieszne.
Koty to specyficzne stworzenia i one potrafią sobie same poradzić, w przeciwieństwie do psów.
W każdym gospodarstwie panują inne zwyczaje. Jeden kociak będzie chciał noc spędzać w domu, inny nie. A jak już go wypuścisz, to przecież nie będziesz biegać po osiedlu i nawoływać. Koty mają swoje ścieżki i i tak wrócą.
W końcu w domu jest jedzenie i pieszczoty 8)
Koty to specyficzne stworzenia i one potrafią sobie same poradzić, w przeciwieństwie do psów.
W każdym gospodarstwie panują inne zwyczaje. Jeden kociak będzie chciał noc spędzać w domu, inny nie. A jak już go wypuścisz, to przecież nie będziesz biegać po osiedlu i nawoływać. Koty mają swoje ścieżki i i tak wrócą.
W końcu w domu jest jedzenie i pieszczoty 8)
[quote:f0af7d1ce6="karolinkaaa"]Ja mam dwa dachowce wzietę z dworu i tego dworu nienawidzą.Więc proszę mi tu nie mówić,ze dachowce nie wytrzymują,bo to śmieszne.Jeżeli ktoś mieszka w bloku i wypuszcza kota na samopas-to nie powinien mieć zwierzaka. Inna sprawa się ma gdy mieszką w domku jednorodzinnym.
[/quote:f0af7d1ce6]
Ot co.
[quote:f0af7d1ce6]Każdy kot jest inny. Na siłę masz go przywiązać za łapy do kanapy? A może wstawmy kraty do okien, żeby nie przeszedł? To jest właśnie śmieszne.
[/quote:f0af7d1ce6]
Już pisalam, że zaklada sie siatki na okna, nie widze w tym nic śmiesznego. :roll:
[quote:f0af7d1ce6]Koty to specyficzne stworzenia i one potrafią sobie same poradzić, w przeciwieństwie do psów.
W każdym gospodarstwie panują inne zwyczaje. Jeden kociak będzie chciał noc spędzać w domu, inny nie. A jak już go wypuścisz, to przecież nie będziesz biegać po osiedlu i nawoływać. Koty mają swoje ścieżki i i tak wrócą.
[/quote:f0af7d1ce6]
A czym się pod tym wzgledem rozni pies od kota? Gdybym pozwalała mojemu psu robic to na co ma ochote, to też by latał prawie cały czas po dworze, a wracał po to, zeby sie najesc. Nie rozumiem Twojego rozumowania.
[/quote:f0af7d1ce6]
Ot co.
[quote:f0af7d1ce6]Każdy kot jest inny. Na siłę masz go przywiązać za łapy do kanapy? A może wstawmy kraty do okien, żeby nie przeszedł? To jest właśnie śmieszne.
[/quote:f0af7d1ce6]
Już pisalam, że zaklada sie siatki na okna, nie widze w tym nic śmiesznego. :roll:
[quote:f0af7d1ce6]Koty to specyficzne stworzenia i one potrafią sobie same poradzić, w przeciwieństwie do psów.
W każdym gospodarstwie panują inne zwyczaje. Jeden kociak będzie chciał noc spędzać w domu, inny nie. A jak już go wypuścisz, to przecież nie będziesz biegać po osiedlu i nawoływać. Koty mają swoje ścieżki i i tak wrócą.
[/quote:f0af7d1ce6]
A czym się pod tym wzgledem rozni pies od kota? Gdybym pozwalała mojemu psu robic to na co ma ochote, to też by latał prawie cały czas po dworze, a wracał po to, zeby sie najesc. Nie rozumiem Twojego rozumowania.
Nie wszyscy chcą miec siatki na oknach :roll:
A twoja wypowiedź o psie tylko potwierdza to co piszę.
Każdy zwierzak jest inny, jeden przywiązuje się do właściciela i wciąż za nim podąża, inny najlepiej zjadłby i poleciał daleko, wracając na kolejny posiłek.
Moja Lena np. [pies] nie potrafi oddalić się ode mnie tak, by mnie nie widzieć, muszę być w "polu widzenia".
Tak samo z kotami. Tylko że te na ogół mają własne ścieżki. Jedne będą posłusznie siedzieć w domu, inne wymkną się przy każdej możliwej okazji.
Zresztą, kot sobie poradzi, nie wyskoczy nagle pod koła samochodu i ucieknie przed rozwydrzonymi dzieciakami. No, chyba że jest strasznie milusiński.
Podsumowując, każdy zwierzak potrzebuje innego podejścia.
I tyle.
A twoja wypowiedź o psie tylko potwierdza to co piszę.
Każdy zwierzak jest inny, jeden przywiązuje się do właściciela i wciąż za nim podąża, inny najlepiej zjadłby i poleciał daleko, wracając na kolejny posiłek.
Moja Lena np. [pies] nie potrafi oddalić się ode mnie tak, by mnie nie widzieć, muszę być w "polu widzenia".
Tak samo z kotami. Tylko że te na ogół mają własne ścieżki. Jedne będą posłusznie siedzieć w domu, inne wymkną się przy każdej możliwej okazji.
Zresztą, kot sobie poradzi, nie wyskoczy nagle pod koła samochodu i ucieknie przed rozwydrzonymi dzieciakami. No, chyba że jest strasznie milusiński.
Podsumowując, każdy zwierzak potrzebuje innego podejścia.
I tyle.