VLADIMIR YAROSHENKO

Słynni tancerze, zespoły baletowe, choreografowie, pedagodzy, tancerze polskich scen, krytycy, etc.;
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

Post autor: Sagittaire »

Hmmm a to ciekawe kiedy tańczy Gabdullin? Abla na premierze tylko??? Ja mam bilet bezzwrotny na niedzielę i wtedy będę na 100%, a co do premiery z powodu mnóstwa pracy mam wykupiony i wciąż nie wiem czy pojadę czy nie. Itotnie nie można tego nazwać inaczej niż nie wczuwania się w problemy widzów. A juz o takich rzeczach jak planowanie przyjazdu z innego miasta, to nikt nie myśli ....
Ali
Posty: 845
Rejestracja: sob sty 14, 2012 2:59 pm

Post autor: Ali »

[quote35]Za dawnych czasów w Greku Zorbie co najmniej jeden tancerz był obsadzany i jako John i jako jego antagonista Yorgos, potem np. w Jeziorze łabędzim S.W. był Zygfrydem i Rotbartem[/quote35]
Ale to był okres "błędów i wypaczeń" Kasiu G., bo ten tancerz robił wtedy co chciał, tańczył co chciał, z kim chciał i kiedy mu się podobało, nie dopuszczając do niektórych ról innych artystów - m.in. wspomnianego Maksima Woitiula. Wszyscy to pamiętamy, przecież myśmy wtedy żyli! :wink:

[quote35]Myslę, ze role Kaina i Abla nie sa az tak charakterystyczne, by taka "podwójna" obsada nie była możliwa.[/quote35]
Mnie się wydaje, że to krańcowo różne figury i symbole. Chyba, że choreograf nie respektuje odwiecznego mitu, ale tego dowiemy się dopiero na premierze. A to, że ciekawe jest zobaczyć jednego artystę (tego zwłaszcza!) w dwóch tak różnych dla mnie rolach - tu się zgadzam, dlatego m.in. będę na obu przedstawieniach :roll: .
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

[quotefb="Ali"][quotefb]Za dawnych czasów w Greku Zorbie co najmniej jeden tancerz był obsadzany i jako John i jako jego antagonista Yorgos, potem np. w Jeziorze łabędzim S.W. był Zygfrydem i Rotbartem[/quotefb]
Ale to był okres "błędów i wypaczeń" Kasiu G., bo ten tancerz robił wtedy co chciał, tańczył co chciał, z kim chciał i kiedy mu się podobało, nie dopuszczając do niektórych ról innych artystów - m.in. wspomnianego Maksima Woitiula. Wszyscy to pamiętamy, przecież myśmy wtedy żyli! :wink: [/quotefb]

rozumiem, ze to o błędach i wypaczeniach to było żartem, bo to był czas "mojego baletu" "mojego najintensywniejszego zakochiwania się i wchodzenia w ten świat", a akurat w Zorbie miałam na mysli Łukasza Gruziela - o ile mi wiadomo SW Yorgosa nie tańczył
Ali
Posty: 845
Rejestracja: sob sty 14, 2012 2:59 pm

Post autor: Ali »

Rozszyfrowanie aluzji bezbłędne, a Gruziel? On był przede wszystkim Yorgosem, świetnym, ale prawdziwym Johnem był jednak SW, z dużym sukcesem. Tak, tak, to były w istocie dwa okresy, nieco zachodzące na siebie, ale czas w balecie umyka tak szybko...
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

kończąc offtop - tak, ae na drugiej premierze "Zorby" Gruziel tańczył Johna, potem tańczył z powodzeniem Yorgosa, a poem - z nie mniejszym samego Zorbę - nieco bardziej refleksyjnego niż Zorba Mazepczyka...[/colorcc]

A teraz wracamy do Yaroshenki na zdjęciach z Opowieści biblijnych juz opublikowanych przez Teatr prezentuje się bardzo przystojnie ;)))
Ali
Posty: 845
Rejestracja: sob sty 14, 2012 2:59 pm

Post autor: Ali »

[quote98="Kasia G"]... prezentuje się bardzo przystojnie ;)))[/quote98]
Kasia G. to ma pamięć, a Gruziel pozostał w niej widać na długo... Ooo, są już zdjęcia! No wiesz Kasiu G., przystojnemu - zawsze przystojnie!
Ali
Posty: 845
Rejestracja: sob sty 14, 2012 2:59 pm

Post autor: Ali »

Byłem więc dwukrotnie na "Opowieściach", oglądałem i oklaskiwałem go w obu rolach. Jest zaskakująco mocny, "techniczny" i wyrazisty jako Kain, ale jednak zdecydowanie wolę go jako Abla - zwłaszcza w duecie z Maksimem Woitiulem. To moim zdaniem urodzony tancerz liryczny: Albrecht, James, Solor, Zygfryd, Dziadek do orzechów, Desire, Poeta, Romeo, Leński..., aż po Chopina, Bejartowskiego Wybrańca i teraz Abla właśnie. Choć wcale się nie dziwię, że takiego artystę chcą mieć czasem także choreografowie jako Rotbarta, Tybalta, Iwana Groźnego..., czy Kaina wreszcie. Daje radę!
Ali
Posty: 845
Rejestracja: sob sty 14, 2012 2:59 pm

Post autor: Ali »

Pisze red. Jacek Marczyński w "Rzeczpospolitej": "najbardziej wyrazistym tańcem popisuje się Władimir Jaroszenko (Kain)" - czyli nasz Vladimir Yaroshenko. Zgadzam się z redaktorem. Ale nie podzielam jego opinii o Synu marnotrawnym Maksima Woitiula, kiedy czytam, że jego "skoki są efektowne, ale nie tak bardzo, by wstrząsający okazał się potem upadek Syna marnotrawnego". Przeciwnie, moim zdaniem nie widzieliśmy jeszcze tak wstrząsającej i wzruszającej kreacji tego artysty - zwłaszcza w finałowych sekwencjach upadku bohatera i jego powrotu do domu. No, może poza jego Tristanem - też wspaniałym.
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

Post autor: Sagittaire »

Nie widziałam niestety Maksima w roli Syna, ale a priori zakładam, ze recenzent jest w błędzie co do Maksa - znając możliwości techniczne i wyrazowe Wojtiula. Zauważyłam, ze w wielu recenzjach ten autor zaniża wykonania Maksa. Nie wiem o co chodzi, bo można się nie zgadzać co do szczegółów, ale to niedocenienie Maksima w tych recenzjach mnie zadziwia.
Co do Yaroshenki, to sądzę, ze błędem jest, że krytycy chodzą tylko na I premiery, a nie na dwie obsady. Mógłby sobie porównać wykonanie Kaina z dwóch dni - może wtedy by Maksa docenił. Yaroshenko , jak dla mnie jest wybitnym Ablem, ale wyrazowo do Kaina nie dorósł jak Maks. Szkoda, że ten autor nie docenia Maksima, ale tak bywa jak recentem zostaje osoba zakochana bardziej w innych dziedzinach sztuki niż w balecie.
venus-in-furs
Posty: 660
Rejestracja: wt lip 27, 2010 10:58 am

Post autor: venus-in-furs »

Ja widziałam Maksima w roli Syna i spokojnie mogę się z panem Marczyńskim nie zgodzić, bo Maksim był technicznie wspaniały jak zwykle, a jego talent aktorski wcale nie ustępuje tanecznemu, czym byłam wręcz zdziwiona, bo chyba nigdy nie widziałam tego tak wyraźnie.

Jeśli chodzi o "Kaina i Abla", to widziałam tylko wersję Yaroshenko/Popov i dlatego, nie mogę porównać Yaroshenki z Wojtiulem, ale dla mnie Yaroshenko był naprawdę, naprawdę świetny. Mam na myśli zarówno technikę, jak i ogólny wyraz. Obaj z resztą robili wrażenie, nie zgadzam się z Ablem jako "ciepłą kluchą" (szczęśliwy facet po prostu), a ponadto Popov "wybrnął" z problemu tańca w dżinsach, jeśli była to dla niego przeszkoda, co jest przecież wysoce prawdopodobne, wcale tego nie okazał. W ogóle muszę przyznać, że na wtorkowych "Opowieściach..." nie było chyba ani jednego elementu, do którego miałabym jakieś słowa krytyki.
No, Abel uderzył kolanem o krzesło, ale to się przecież może zdarzyć, poza tym miłość ci wszystko wybaczy.
ODPOWIEDZ