[quoted1="Blanche"]Nie macie wrażenia, że Aurelie czuje się lepiej we współczesnych choreografiach niż w klasyce? W klasyce prezentuje się wspaniale, te fragmenty Raymondy były imponujące (do czego zresztą przyczyniła się również uroda Aurelie

), jednak mam wrażenie, że nie czuła się całkowicie pewnie. Czytałam z nią kiedyś jakiś wywiad, w którym powiedziała coś w sensie, że tańcząc klasykę musi być kimś innym - Aurorą, Kitri, Nikiją, zaś we współczesnych choreografiach bardziej może być sobą, przekazać siebie.[/quoted1]
Dokładnie, mam identyczne odczucia

Ona ma dosyć specyficzną osobowość, tak jak już kiedyś mówiłaś, na scenie wygląda na zdystansowaną i wyniosłą, prawie na "arystokratkę", ale to kwestia temperamentu scenicznego, który - wiadomo,w jakimś stopniu na pewno zależy również od charakteru tancerza, ale trudno dociec, co jeszcze się na niego tak naprawdę składa.. oczywiste, że żaden tancerz, nawet najlepszy to nie ktoś, kto będzie po spektaklu, na próbach kaprysił i chodził z nosem zadartym do góry

Wczoraj właśnie przypominałam sobie "Sylwię" i teraz, po dłuższym czasie, jestem nią tak nieprzytomnie zachwycona w tym spektaklu.. tak samo jak Legris. Widać, że czuje się tam sobą, Sylwia to Aurelie, jest tak prawdziwa, że nie można się zawahać przed postawieniem znaku równości między jedną, a drugą - o to właśnie chodzi, żeby widz nie odróżniał tancerza od granej przez niego postaci.
Poza tym przezabawne - i urocze są te sceny - kiedy Sylwia, zdecydowana, pewna siebie i wyniosła kobieta, sportsmenka, wywijająca łukiem na wszystkie strony, nagle spotyka cichego i spokojnego robotnika (Legris), który podchodzi ją znienacka, zaczyna traktować czule, a ona momentalnie "sztywnieje"w jego objęciach, patrzy jak na kosmitę, wywija rękami i nogami na wszystkie strony, aż w końcu "mięknie" pod jego wpływem. Naprawdę, wszystko oddać za ten widok - bezcenny. Jak i cały spektakl zresztą, według mnie, arcydzieło;)
Co do "Le parc" to zainteresował mnie już kiedyś dawniej, ale również po obejrzeniu tego znanego pas de deux, a po odświeżeniu w pamięci dzięki temu filmowi na nowo zaczyna fascynować i ciekawić w wydaniu innych artystów, niż tylko Guerin i Hilaire.