Zarobki tancerzy
[quote:409c9ccaab="Agnieszka P."]Na wstępie podziękowania dla Tanc... i Joanny za to, że swoimi wypowiedziami wreszcie przerwali jakąś swoistą "zmowę milczenia" na forum, dzięki czemu po raz pierwszy możemy rozmawiać konkretnie, szczerze i otwarcie.
[/quote:409c9ccaab]
???
Agnieszko, wydaje mi się, że nie chodzi tu o "zmowę milczenia", tylko o prosty fakt, że większość forumowiczów nie zarabia na życie tańcząc i nie może się obiektywnie wypowiedzieć.
A propos zarobków tancerzy: na blogu dyrektora Opery Bałtyckiej toczy się właśnie zadziwiająco gorąca dyskusja na ten temat, podaję linka:
http://www.operabaltycka.pl/blog/2010/02/02/prawda-o-zarobkach/#comments
BTW, pytanie do praktykujących tancerzy: czy to prawda, że dostaje się dodatek za tzw. trudne warunki pracy (ponoć "długotrwałe pozostawanie w nienaturalnej pozycji" kwalifikuje taniec jako zawód o trudnych warunkach :wink: ) ?
[/quote:409c9ccaab]
???
Agnieszko, wydaje mi się, że nie chodzi tu o "zmowę milczenia", tylko o prosty fakt, że większość forumowiczów nie zarabia na życie tańcząc i nie może się obiektywnie wypowiedzieć.
A propos zarobków tancerzy: na blogu dyrektora Opery Bałtyckiej toczy się właśnie zadziwiająco gorąca dyskusja na ten temat, podaję linka:
http://www.operabaltycka.pl/blog/2010/02/02/prawda-o-zarobkach/#comments
BTW, pytanie do praktykujących tancerzy: czy to prawda, że dostaje się dodatek za tzw. trudne warunki pracy (ponoć "długotrwałe pozostawanie w nienaturalnej pozycji" kwalifikuje taniec jako zawód o trudnych warunkach :wink: ) ?
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
[quote:a71947c79f="Kasia G"] największy komfort mają gdy np. po jakis 2 -3 tygodniach intensywnej pracy mogą w odstepach jedno-dwudniowych zatańczyć 3-4 lub więcej spektakli tego samego tytułu. Z racji działania w Polsce systemu repertuarowego a nie staggione - raczej niewykonalne (choć kilka teatrów stara się grac tzw. blokami 2-3 spektaklowymi tego samego tytułu). Niestety, nawet w stolicy (niealeznie że na niektóre tytuły cięzko dostac dobr bilet - Jezioro, Śpiąca, Romeo i Julia) to na 3 bajadere w tygodniu miejsca były "lezące" - do wyboru do koloru ;([/quote:a71947c79f]
Były miejsca na 4 lutego, gdyż:
1/ spektakl w środku tygodnia
2/ wczesniejsze wystawienie skupiło uwagę udziałem gościnnych solistow
Ja ( my ) np. nie możemy bywać ze wzgl. na pracę od poniedziałku do czwartku ( a jeszcze w ub roku tylko w niedziele ). Zastanawiam się, czy np. w TW nie ,moznaby obnizyc ceny np. w czwartek - dla studentow, a podniesc w piątek dla "elity" i wydłużyc antrakty ( konsumpcja), dodac jakies spotkanie po spektaklu itp.
Swoją drogą uważam takie bloki za dobry kierunek ze strony dyrekcji - niech ida w tym kierunku w nastepnym sezonie.
Wspomniałaś Kasiu o systemie, uważam, ze z takich powodów jak:
1/ płytkośc rynku nawet w W-wie ( max 3-4 spektakle, 6-8000 miejsc / 10 dni )
2/ tradycję na kontynencie w odniesieniu do takich królewskich ( czyt. panstwowych ) pomnikow kultury
3/ system zarzadzania, funkcjonowania TW ON i jego miejsce w kulturze
nie możliwe jest stosowanie systemu stagione ( chyba przez jedno g )- to nie Broadway, ani West End, ani Jozefowicz w malej salce dla masowej publiczności.
System tez oczywiście dotyczy wynagrodzeń, rodzaju umów, w USA można zarobić więcej, ale praca mniej pewna, poza tym system agentów, bez których ani rusz, no i mentalność musi byc bardziej kupiecka, jezeli nie ma jej artysta-tancerz, to ma ją agent.
U nas dla dobra baletu uważam, ze system repertuarowy jest lepszy, ważne jednak, aby wynagrodzenia były zdecydownie wyższe, aby pracownik -artysta-tancerz mogł sie skupic na sztuce i po czesci uwolnic sie od problemow egzystencjalnych, aby czuł sie bardziej dowartościowany.
Sorry za to patetycznie brzmiące zdanie na koniec, ale byłoby piękniej.
Były miejsca na 4 lutego, gdyż:
1/ spektakl w środku tygodnia
2/ wczesniejsze wystawienie skupiło uwagę udziałem gościnnych solistow
Ja ( my ) np. nie możemy bywać ze wzgl. na pracę od poniedziałku do czwartku ( a jeszcze w ub roku tylko w niedziele ). Zastanawiam się, czy np. w TW nie ,moznaby obnizyc ceny np. w czwartek - dla studentow, a podniesc w piątek dla "elity" i wydłużyc antrakty ( konsumpcja), dodac jakies spotkanie po spektaklu itp.
Swoją drogą uważam takie bloki za dobry kierunek ze strony dyrekcji - niech ida w tym kierunku w nastepnym sezonie.
Wspomniałaś Kasiu o systemie, uważam, ze z takich powodów jak:
1/ płytkośc rynku nawet w W-wie ( max 3-4 spektakle, 6-8000 miejsc / 10 dni )
2/ tradycję na kontynencie w odniesieniu do takich królewskich ( czyt. panstwowych ) pomnikow kultury
3/ system zarzadzania, funkcjonowania TW ON i jego miejsce w kulturze
nie możliwe jest stosowanie systemu stagione ( chyba przez jedno g )- to nie Broadway, ani West End, ani Jozefowicz w malej salce dla masowej publiczności.
System tez oczywiście dotyczy wynagrodzeń, rodzaju umów, w USA można zarobić więcej, ale praca mniej pewna, poza tym system agentów, bez których ani rusz, no i mentalność musi byc bardziej kupiecka, jezeli nie ma jej artysta-tancerz, to ma ją agent.
U nas dla dobra baletu uważam, ze system repertuarowy jest lepszy, ważne jednak, aby wynagrodzenia były zdecydownie wyższe, aby pracownik -artysta-tancerz mogł sie skupic na sztuce i po czesci uwolnic sie od problemow egzystencjalnych, aby czuł sie bardziej dowartościowany.
Sorry za to patetycznie brzmiące zdanie na koniec, ale byłoby piękniej.
[quote:1f5bb58c55="Torin"]Ciekawy post a propos zarobków znalazł był się dziś na forum.
[URL=http://www.balet.pl/forum_balet/viewtopic.php?p=138864#138864]Co by nie rzec całkowite grosze to nie są ;)[/URL]
Torin
p.s.
i to w Krakowie - mieście centusiów i dusi groszów pełna piersią :D[/quote:1f5bb58c55]
Torin....te zarobki są orientacyjne, Kraków to Kraków- jest to dobra reklama napisać "3 tysiace złotych" z czego tancerz dostanie pewnie niewiele ponad tysiac jesli tyle w ogole....bo technika nie ta, bo wyraz nie ten, bo spektakli i widzow mamy za malo.
Zastanowmy sie, skad takie pieniadze dla kazdego z tancerzy? Z nikad sie nie wezma, a wiec tyle nie dostana.
[URL=http://www.balet.pl/forum_balet/viewtopic.php?p=138864#138864]Co by nie rzec całkowite grosze to nie są ;)[/URL]
Torin
p.s.
i to w Krakowie - mieście centusiów i dusi groszów pełna piersią :D[/quote:1f5bb58c55]
Torin....te zarobki są orientacyjne, Kraków to Kraków- jest to dobra reklama napisać "3 tysiace złotych" z czego tancerz dostanie pewnie niewiele ponad tysiac jesli tyle w ogole....bo technika nie ta, bo wyraz nie ten, bo spektakli i widzow mamy za malo.
Zastanowmy sie, skad takie pieniadze dla kazdego z tancerzy? Z nikad sie nie wezma, a wiec tyle nie dostana.
Ja powiem, rzecz niepopularną, mianowicie: zarobki tancerzy zależą głównie od tego ile społeczeństwo jest gotowe im płacić. Spekulacje typu: ministerswo kultury przeznacza zamałą pulę na ich wynagrodzenia nie maja sensu skoro na występ Dody nie mówiąc o Madonnie walą tłumy a na dobry spektakl operowo baletowy chetnych jest zdecydowanie mniej, przy porównywalnych cenach biletów. Owszem Państwo(czyli my) powinno dotowac sztukę wysokiego lotu, co czyni w proporcji do zamożności a konkretniej do zasobności budżetu czyli chojności naszych podatków.
A jak z tym jest to każdy widzi. :(
A jak z tym jest to każdy widzi. :(
nawiązując do postu Fathera - Państwo nie tylko powinno dotowac kulturę wysokich lotów żeby mogła istniec na równi z komercyjną, ale aby ew. musiec dotowac mniej powinno POPULARYZOWAC kulture wysokich lotów - przez to rozumiem ISTNIENIE w mediach publicznych oplacanych z abonamentu tejże kultury. Wiadomo ze popularne jest to co znane - jak się puści 50 razy jakąś piosenkę w radio to stanie się ona popularna. Jak się 50 razy pokaże w TV Bejarta to smiem twierdzic ze przynajmniej kilka procent telewidzów za którymś razem choćby z lenistwa nie przełączy kanału i obejrzy, a potem moze procent z tych kilku procent zechce obejrzeć Bejarta na żywo bo jak go bedą w teatrze pokazywali to już bedzie wiedziało co to Bejart i ze własciwie to nawet całkiem ładne (ciekawe, frapujace, niezłe).
Nie chcę pisać "że dawniej było lepiej" bo dawniej czyli za PRL były dwa kanały TV, brak wolnosci słowa i inne cele przyświecały decydentom pokazujacym to a nie co innego w TV - ale... balet w TV był, przynajmniej raz w miesiacu. Teraz jak TV Kultura którą nie każdy moze odbierac czasem coś póści to mamy święto. Owszem - jest Internet, DVD, kanały tematyczne ale to jest dla tych co już wiedzą ze balet jest fajny i chcą go ogladać. A dla tych co mogą sie dopiero o tym przekonac powinna istenić jakas dawka w szkołach, na uczelniach i w publicznej TV. Myslę, ze za tym szła by większa popularnosc baletu, więcej chętnych na spektakle a co za tym idzie większe wpływy z biletów. Owszem, wiem ze teatr operowo-baletowy nie utrzymuje się z tych wpływów, bo na to jest po prostu za drogi, bilety u nas musiałby kosztowac chyba z 10 razy wiecej niz obecnie, ale zawszeć jakies pieniadze to sa - i nie należy ich bagatelizować.
Nie chcę pisać "że dawniej było lepiej" bo dawniej czyli za PRL były dwa kanały TV, brak wolnosci słowa i inne cele przyświecały decydentom pokazujacym to a nie co innego w TV - ale... balet w TV był, przynajmniej raz w miesiacu. Teraz jak TV Kultura którą nie każdy moze odbierac czasem coś póści to mamy święto. Owszem - jest Internet, DVD, kanały tematyczne ale to jest dla tych co już wiedzą ze balet jest fajny i chcą go ogladać. A dla tych co mogą sie dopiero o tym przekonac powinna istenić jakas dawka w szkołach, na uczelniach i w publicznej TV. Myslę, ze za tym szła by większa popularnosc baletu, więcej chętnych na spektakle a co za tym idzie większe wpływy z biletów. Owszem, wiem ze teatr operowo-baletowy nie utrzymuje się z tych wpływów, bo na to jest po prostu za drogi, bilety u nas musiałby kosztowac chyba z 10 razy wiecej niz obecnie, ale zawszeć jakies pieniadze to sa - i nie należy ich bagatelizować.