o tak... a czy w ogóle da się być tancerzem - pesymistą? no bo przecież gdyby nie wiara w to ze długie godziny ciężkiej pracy w koncu pryniosą efekt, to by nikt nie tańczył!
Masz rację, Sisi, w tańcu nie wolno być pesymistą, dlatego to chyba jedyna sytuacja, kiedy się mojego wrodzonego pesymizmu pozbywam. Niemniej jednak pesymiści często mają lepiej, weźmy na przykład to, iż nigdy nie są rozczarowani, gdy coś im się nie uda - po prostu byli na to przygotowani :)
Nie tępcie w sobie pesymizmu.
pesymizm, jest własnie dlatego dobry, bo z góry zakłada sie ze coś sie nie uda, ze bedzie źle i nie ma tego rozczarowania, ale za to potem wieczorami płacze sie nad swoim marnym losem, bezsensem i układa sie czarne sceriusze...
Szczerze mówiąc po różnych niepowodzeniach itp wcale nie czuję rozczarowania. Mój optymizm powoduje że się tym nie przejmuję i myślę że następnym razem uda się ...
Wiecie co - każdy jest jaki jest - z doświadczenia lub urodzenia ale OPTYMIZM popłaca!!! Czasem trzeba długo czekac ale trzeba wierzyć w swoją szczęsliwa gwiazdę! (a po drodze oczywiście jest sie raz pod wozem, raz na wozie)
[quote:4b38b9cf72="Goosia"]Dlaczego nie udaje sie? ej, to mi pesymizmem zalatuje [/quote:4b38b9cf72]
Dlaczego? Sama bym chciała to wiedzieć... A pesymizmem może i zalatuje :P
Kasia G - optymizm pewnie i popłaca, ale ja jakos nie potrafię przeważnie myśleć pozytywnie. Staram się, ALE...