Jak to jest z tą wagą?!
Weźcie pod uwagę fakt, że to są dane na kobietę dorosłą... Wiadomo, że w okresie dojrzewania tkanka tłuszczowa, zarówno kobiety jak i mężczyzny dopiero się formuje - tzn. chodzi mi o ilość komórek tłuszowych, i ich rozmieszczenie.
Kobieta powinna mieć ok 23%, mężczyzna trochę mniej (ale wiadomo, że np. zawodnicy w fitnessie czy kulturystyce mają te wartości znacznie niższe).
Wiadomo, że zazwyczaj w wieku kilkunastu lat dziewczyna zazwyczaj nie ma jeszcze wszystkich swoich 'krągłości', podobnie jest z sylwetka u mężczyzn - chociaż u nich bardziej chodzi o masę mięśniową (u nas pracują wtedy hormony odpowiedzialne m.in. za odkładanie się tłuszczyku na udach - heh, to taki efekt uboczny ;) , a u mężczyzn za wzrost siły masy mięśniowej - to wszystko jest uwarunkowane biologią i ewolucją, a ma na celu mozliwości prokreacyjne, że sie tak wyrażę).
Oczywiście, do tego dochodzi cały szereg czynników osobnicznych (zdrowie, np. prawidłowa praca tarczycy, uwarunkowania genetyczne, przyjmowane leki), społecznych (np. współczesny problem przejadania się), typ budowy ciała, i wiele innych - to wszystko wpływa na naszą wagę.
Qrczę, taki troche przydługawy wywód mi się zrobił, ale mam nadzieję, że w miarę jasny.
W każdym razie takie sugerowanie się cyferkami jest jest bez sensu. Chyba że ktoś się np. odchudza i porównuje czy robi postepy, ale to wtedy tylko na zasadzie waga spada/stoi/podnosi się, bo zwracanie uwagi na liczby jakie takie nie ma sensu.
Kobieta powinna mieć ok 23%, mężczyzna trochę mniej (ale wiadomo, że np. zawodnicy w fitnessie czy kulturystyce mają te wartości znacznie niższe).
Wiadomo, że zazwyczaj w wieku kilkunastu lat dziewczyna zazwyczaj nie ma jeszcze wszystkich swoich 'krągłości', podobnie jest z sylwetka u mężczyzn - chociaż u nich bardziej chodzi o masę mięśniową (u nas pracują wtedy hormony odpowiedzialne m.in. za odkładanie się tłuszczyku na udach - heh, to taki efekt uboczny ;) , a u mężczyzn za wzrost siły masy mięśniowej - to wszystko jest uwarunkowane biologią i ewolucją, a ma na celu mozliwości prokreacyjne, że sie tak wyrażę).
Oczywiście, do tego dochodzi cały szereg czynników osobnicznych (zdrowie, np. prawidłowa praca tarczycy, uwarunkowania genetyczne, przyjmowane leki), społecznych (np. współczesny problem przejadania się), typ budowy ciała, i wiele innych - to wszystko wpływa na naszą wagę.
Qrczę, taki troche przydługawy wywód mi się zrobił, ale mam nadzieję, że w miarę jasny.
W każdym razie takie sugerowanie się cyferkami jest jest bez sensu. Chyba że ktoś się np. odchudza i porównuje czy robi postepy, ale to wtedy tylko na zasadzie waga spada/stoi/podnosi się, bo zwracanie uwagi na liczby jakie takie nie ma sensu.
Czy w Waszych szkolach rygorystycznie przestrzega sie wagi (tzn czy slyszycie komenatrze zemacie schudnac albo odejsc ze szkoly)?
Kilka razy widzialam zagraniczne programy o szkolach baletowych i widzialam ze tam uczennice wcale nie naleza do najchudszych. Wygladaja przecietnie jak na swoj wzrost (wedlug mnie jak na baletnice to nie wygladaly okazale..). Czy uwazacie ze na wage tylko w Polsce i moze na wschodzie zwraca sie duza uwage czy w zachodnich szkolach tez?
Kilka razy widzialam zagraniczne programy o szkolach baletowych i widzialam ze tam uczennice wcale nie naleza do najchudszych. Wygladaja przecietnie jak na swoj wzrost (wedlug mnie jak na baletnice to nie wygladaly okazale..). Czy uwazacie ze na wage tylko w Polsce i moze na wschodzie zwraca sie duza uwage czy w zachodnich szkolach tez?
W ksiązce "Słownik imion własnych" Amelie Nothomb, autorka wprowadza nas do szkoły baletowej przy Operze Paryskiej. Na pierwszych zajęciach dziewczynki (wyrosłe z ognisk i zespolików) zostają podzielone na tzry grupy :
- krówska
- te co mają schudnąć
- te o wadze odpowiedniej.
Na ile jest to fikcja literacka , a na ile prawda nie umiem powiedzieć,a le postaram się dowiedzieć.
- krówska
- te co mają schudnąć
- te o wadze odpowiedniej.
Na ile jest to fikcja literacka , a na ile prawda nie umiem powiedzieć,a le postaram się dowiedzieć.