DIETA ODCHUDZAJĄCA
Ja kiedyś miałam sytuację awaryjną i po głodówce 300kcal dziennie (same warzywa i owoce, najczęściej paprykę i jabłka) po dwóch tygodniach schudłam 8kg. Oczywiście po jakimś czasie odzyskałam kilogramy ale, jak mówiłam, to była sytuacja awaryjna i musiałam się wtedy tak odchudzic.
Estelle oczywiście nie polecam Ci takiej diety, ale rozumiem że czasami po prostu nie ma innego wyjścia...
Estelle oczywiście nie polecam Ci takiej diety, ale rozumiem że czasami po prostu nie ma innego wyjścia...
Czytam, czytam i naczytać sie nie mogę. Wszystkie moje próby szybkiego zrzucenia wagi kończyły się w okolicach 3kg. Ok- ćwiczac intensywnie praktycznie przez cały sierpień poszło więcej. Ale zastanawia mnie fakt, dlaczego u innych ludzi idzie to tak szybko, a ja nawet przy pomocy głodówki nie jestem w stanie uzyskać jakiegoś widocznego efektu?
Każdy organizm jest inny, inaczej reaguje na zmiany, dietę, ćwiczenia. Moim zdaniem nie ma jednej idealnej diety dla każdego. Trzeba samemu obserwować i znaleźć takie rozwiązanie, które będzie odpowiednie dla Ciebie. A to może trwać latami.
Po pierwsze przeanalizuj swój jadłospis, co jesz, ile jesz i kiedy? Być może popełniasz jakieś małe błędy, które wpływają na brak utraty wagi.
Poza tym jaka jest Twoja waga, BMI, wzrost, czy aby napewno masz z czego schudnąć? Często jest tak, że organizm poniżej pewnej wagi nie chce zejść niżej, jest to tak jakby reakcja obronna.
Ważne jest też ile dziennie ćwiczysz i w jakich porach.
Z własnego doświadczenia powiem, że nie warto się odchudzać (a przypadku tancerzy), szczególnie gdy jest to kwestia kilku kg. Warto natomiast zdrowo się odżywiać, dbać o siebie, dobrze i poprawnie wykonywać ćwiczenia - wtedy sylwetka sama się zmienia, zbędne kilogramy spadną, mięśnie się ładnie kształtują.
W moim przypadku niskokaloryczne (i niekoniecznie zdrowe) diety kończyły się tym, że rzeczywiście ważyłam bardzo mało, ale nie miałam siły ćwiczyć, bardzo szybko się męczyłam, miałam osłabione mięśnie i odporność, często chorowałam (na wszystko dosłownie, czym tylko mogłam się zarazić), miałam anemie, złe samopoczucie, depresję, czasami napady głodu, nawet po wypiciu wody miałam wyrzuty sumienia, że przecież "ważę więcej" i mogłabym tak wymieniać. A co najgorsze to ważyłam jakieś 44 kg. przy 170 cm. wzrostu, byłam wychudzona i ciągle zamartwiałam się tym, że jestem za gruba;-)
Teraz już na to tak nie patrzę, przy takiej intensywności ćwiczeń mogę jeść praktycznie wszystko jeśli mam ochotę. Staram się jeść zdrowo, dużo pić, dbać o siebie. Mój nauczyciel mówi, ze organizm też musi mieć coś z tego baletu, bo i tak jest zmuszany do pracy ponad siły i to niekoniecznie "naturalnej". Dlatego tak ważne jest aby był w jak najlepszej kondycji. Też należy mu się dobrej jakości "paliwo" (jedzenie), dotlenienie na spacerze, masaż, czas na relaks i odpoczynek, dobre przygotowanie do pracy, rozgrzewka etc.
:)
Po pierwsze przeanalizuj swój jadłospis, co jesz, ile jesz i kiedy? Być może popełniasz jakieś małe błędy, które wpływają na brak utraty wagi.
Poza tym jaka jest Twoja waga, BMI, wzrost, czy aby napewno masz z czego schudnąć? Często jest tak, że organizm poniżej pewnej wagi nie chce zejść niżej, jest to tak jakby reakcja obronna.
Ważne jest też ile dziennie ćwiczysz i w jakich porach.
Z własnego doświadczenia powiem, że nie warto się odchudzać (a przypadku tancerzy), szczególnie gdy jest to kwestia kilku kg. Warto natomiast zdrowo się odżywiać, dbać o siebie, dobrze i poprawnie wykonywać ćwiczenia - wtedy sylwetka sama się zmienia, zbędne kilogramy spadną, mięśnie się ładnie kształtują.
W moim przypadku niskokaloryczne (i niekoniecznie zdrowe) diety kończyły się tym, że rzeczywiście ważyłam bardzo mało, ale nie miałam siły ćwiczyć, bardzo szybko się męczyłam, miałam osłabione mięśnie i odporność, często chorowałam (na wszystko dosłownie, czym tylko mogłam się zarazić), miałam anemie, złe samopoczucie, depresję, czasami napady głodu, nawet po wypiciu wody miałam wyrzuty sumienia, że przecież "ważę więcej" i mogłabym tak wymieniać. A co najgorsze to ważyłam jakieś 44 kg. przy 170 cm. wzrostu, byłam wychudzona i ciągle zamartwiałam się tym, że jestem za gruba;-)
Teraz już na to tak nie patrzę, przy takiej intensywności ćwiczeń mogę jeść praktycznie wszystko jeśli mam ochotę. Staram się jeść zdrowo, dużo pić, dbać o siebie. Mój nauczyciel mówi, ze organizm też musi mieć coś z tego baletu, bo i tak jest zmuszany do pracy ponad siły i to niekoniecznie "naturalnej". Dlatego tak ważne jest aby był w jak najlepszej kondycji. Też należy mu się dobrej jakości "paliwo" (jedzenie), dotlenienie na spacerze, masaż, czas na relaks i odpoczynek, dobre przygotowanie do pracy, rozgrzewka etc.
:)
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
Ja od 6 dni praktykuję dietę MŻ (* mniej zrec) i zgubiłam 3 kg :). Dziś zjadlam dwie kajzerki, pomidora, 6 liści kapusty pekińskiej, jabłko, mandarynkę i jogurt. ale ja naprawdę porzadnie podtyłam (6-7 kg - nie wiem dokładnie, bo sie za bardzo nigdy nie ważyłam), więc odchudznaie jest zasadne w moim przypadku. Dziś przypadkiem rozmawiałam z lekarzem i mi powiedział, że te 3 kg piersze to nie tyle schudnięcie ile pozbycie sie zatrzymanej wody i jedzenia z przewodu pokarmowego. Podobno prawdziwe chudnięcie zaczyna się po przekroczeniu owych 3 kg w sytuacji, gdy wcześniej się dużo jadło (jak ja np w święta potrafiłam wchłonąc 1/4 tortu w dzień).
Trzymajcie kciuki bo musze schudnac jeszcze 3 kg, zeby dobic do jako takiej normalności, a 5 żeby byc lachonem, ale te 5 to mało realne.
Jak na razie mam duzo silnej woli i nawet mi głod przestał przeszkadzac. Smiałam się dzis, ze od wczoraj przeszlam ze stadium głodu pt "głód dzikiego zwierza" do stadium dosc przyjemnego uczucia czegos jakby połaczenie zakochanych motylków w brzuchu i lekkich mdłości.
Trzymajcie kciuki bo musze schudnac jeszcze 3 kg, zeby dobic do jako takiej normalności, a 5 żeby byc lachonem, ale te 5 to mało realne.
Jak na razie mam duzo silnej woli i nawet mi głod przestał przeszkadzac. Smiałam się dzis, ze od wczoraj przeszlam ze stadium głodu pt "głód dzikiego zwierza" do stadium dosc przyjemnego uczucia czegos jakby połaczenie zakochanych motylków w brzuchu i lekkich mdłości.
[quote:76fc5719b3="Sagittaire"]od wczoraj przeszlam ze stadium głodu pt "głód dzikiego zwierza" do stadium dosc przyjemnego uczucia czegos jakby połaczenie zakochanych motylków w brzuchu i lekkich mdłości.[/quote:76fc5719b3]
te 'dosc przyjemne uczucie' nrzmi strasznie : D
tez sie wzielam porzadnie za odchudzanie,bo nie moge sie patrzec na moj babzun i uda :neutral: co prawda wagi nie mam jakiejs bardzo niedobrej- 54 kg przy 168 cm(moze mam mniej,ale tak klamie moj dowod osobisty i tego sie trzymam!),z tym ze u mnie te zbedne kilogramy rozkladaja sie fatalnie-uda zrobily mi sie masywne,brzuch wyglada jak wiecznie wzdety,i powstala niezaciekawa oponka,cuzamem do kupy wyglada to bardzo zle.moj plan na diete jest prosty: jem mniej,wieksza ilosc posilkow ale mniejsze porcje,na kolacje zero pieczywa-sam lekki twarog i jablko,dodatkowo staram sie nie laczyc produktow weglowodanowych z bialkowymi,ta dieta rozdzielna wydaje mi sie najbardziej rozsadna i najbardziej efektywna. zwiekszylam liczbe pitych plynow do 1,5 litra wody i 1,5 litra zielonej herbaty.no i cwiczenia.asekuracyjnie smaruje sie przeciwrozstepowymi kosmetykami,bo jestem podatna na to dziadostwo. teraz czekam na strate nadbagazu 8)
te 'dosc przyjemne uczucie' nrzmi strasznie : D
tez sie wzielam porzadnie za odchudzanie,bo nie moge sie patrzec na moj babzun i uda :neutral: co prawda wagi nie mam jakiejs bardzo niedobrej- 54 kg przy 168 cm(moze mam mniej,ale tak klamie moj dowod osobisty i tego sie trzymam!),z tym ze u mnie te zbedne kilogramy rozkladaja sie fatalnie-uda zrobily mi sie masywne,brzuch wyglada jak wiecznie wzdety,i powstala niezaciekawa oponka,cuzamem do kupy wyglada to bardzo zle.moj plan na diete jest prosty: jem mniej,wieksza ilosc posilkow ale mniejsze porcje,na kolacje zero pieczywa-sam lekki twarog i jablko,dodatkowo staram sie nie laczyc produktow weglowodanowych z bialkowymi,ta dieta rozdzielna wydaje mi sie najbardziej rozsadna i najbardziej efektywna. zwiekszylam liczbe pitych plynow do 1,5 litra wody i 1,5 litra zielonej herbaty.no i cwiczenia.asekuracyjnie smaruje sie przeciwrozstepowymi kosmetykami,bo jestem podatna na to dziadostwo. teraz czekam na strate nadbagazu 8)
Spidi, wage masz bardzo dobrą, bo ja waże 56 kg przy 1.70 wzrostu i to jest idealnie dla mnie - wszyscy mówią ze wyglądam szczupło. Więc ten "nadbagaż" z ud i brzucha lepiej zrzucić - przesunac ćwiczeniami niż odchudzeniem. Woda i herbata zielona - bardzo dobry bilans choć moze mniej zielonej heraty bo ona "wysusza" a nie nawadnia nasz organizm.
Kasiu,ja przytylam dosc duzo gdy skonczylam 19 lat i zwolnil mi sie metabolizm<czy tak zaczyna sie starosc?! :lol: > i wskoczyly mi dodatkowe 5 kg.chcialabym wrocic do tej poprzedniej wagi i juz ja utrzymac,ugruntowac zmiana nawykow zywieniowych-jem za duzo smieciowego jedzenia,w ogole za duzo jem :? co do tej zielonej herbaty,to nawet nie wiedzialam ze wysusza,pije ja teraz w takich ilosciach bo wyplukuje toksyny z organizmu,za jakis chyba faktycznie zmienie proporcje na korzysc wody,chociaz ja bardzo lubie zielona herbate :smile:
nie przesadzaj z tą starością, czasem do poprzedniej wagi po prostu powrotu nie ma - współczesna popkultura dyktuje nam wzur zbyt wychudzonej sylwetki kobiecej w każdym wieku, a ilośc tkanki tłuszczowej z wiekiem wzrasta i to nic złego, zatem nie mozna wazyć tyle samo jako 30tka, co jako 18tka - przynajmniej zazwyczaj. Jesli za duzo jesz - to rzeczywiście warto ograniczyc, choc to tez zalezy od tryu życia i wspomnianego przez Ciebie metabolizmu. W tym roku na wakacjach w Grecji jadłam (jak nigdy w domu) 3 posiłki i 2 przekąski dziennie, a że jedznie było lokalne i przepyszne, zupełnie inne, więc jadłam bardzo duzo. Ale tez duzo pływałam i intensywnie co drugi dzień zwiedałam wiele godzin w upale (nawadnajać sie intensywnie) Wynik - nie przytyłam nawet 5 kg ale tez było to lekkie jezenie greckie, głownie warzywa, pieczone, surowe, gotowane, kasze, soczewice, sery, niewiele mięsa.
Ja ze względu na wykryte uczulenie nie jem niemal wcale pieczywa, co najwyzej 2 kromki dziennie pieczywa bezglutenowego (uczulenie na gluten). Odkąd to wprowadziłam schudłam stopniowo prawie 6 kg i trzymam wage od 2 lat. Nie żałuje sobie słodyczy, bezglutenowych ciast, ale tez jem sporo dań warzywnych i kasze.
Herbata zielona rzeczywiście usuwa toksyny, pomaga chudnąc bo ułatwia rozpuszczanie tłuszczów ale tez odwadnia. Stąd moja propozycja zmiany ilości wypijanych napojów na korzyść wody, ew. soków warzywnych. Polecam tez, choć sama nie przepadam - zupy. Niskokaloryczne, bogate (jarzynowe, zupy kremy, barszcze, pomidorowa) zabielane ew. mlekiem zamiast smietany - w zimie fajny obiad - mozna zjeśc nawet 3 talerze zamiast jednego dania głównego. No i mozna nagotować na 2-3 dni.
Ja ze względu na wykryte uczulenie nie jem niemal wcale pieczywa, co najwyzej 2 kromki dziennie pieczywa bezglutenowego (uczulenie na gluten). Odkąd to wprowadziłam schudłam stopniowo prawie 6 kg i trzymam wage od 2 lat. Nie żałuje sobie słodyczy, bezglutenowych ciast, ale tez jem sporo dań warzywnych i kasze.
Herbata zielona rzeczywiście usuwa toksyny, pomaga chudnąc bo ułatwia rozpuszczanie tłuszczów ale tez odwadnia. Stąd moja propozycja zmiany ilości wypijanych napojów na korzyść wody, ew. soków warzywnych. Polecam tez, choć sama nie przepadam - zupy. Niskokaloryczne, bogate (jarzynowe, zupy kremy, barszcze, pomidorowa) zabielane ew. mlekiem zamiast smietany - w zimie fajny obiad - mozna zjeśc nawet 3 talerze zamiast jednego dania głównego. No i mozna nagotować na 2-3 dni.
[quote:5cf8266668="Kasia G"]nie przesadzaj z tą starością, czasem do poprzedniej wagi po prostu powrotu nie ma - współczesna popkultura dyktuje nam wzur zbyt wychudzonej sylwetki kobiecej w każdym wieku, a ilośc tkanki tłuszczowej z wiekiem wzrasta i to nic złego, zatem nie mozna wazyć tyle samo jako 30tka, co jako 18tka - przynajmniej zazwyczaj. [/quote:5cf8266668]
oj,tu bym polemizowala-mozna wazyc tyle samo,zmienia sie raczej budowa ciala, i np.gdy odkryje sie w szafie w wieku 30 lat spodnie ktore nosilo sie majac 18,najzwyczajniej w sweicie mozna w nie nie wejsc,pomimo ze waga jest taka sama.
a ze staroscia to byl lekki zarcik :wink:
to co dyktuje popkultura juz od wielu lat,to niekoniecznie figura moich marzen-ja to bym chciala miec wielki biust i talie osy a niekoniecznie anorektyczne cialo top modelki
soki warzywne to jest cos,czego nieprzelkne :( moje ulubione warzywo to cebula,nie da rady pic soku z cebuli :cry: zupy ogolnie wole klarowne,niczym niezabielane,albo zmiksowane kremy,wiec przynajmniej w tym punkcie nie mam pod gorke.
jestem chyba dziwna,bo dla mnie slodycze,czekolada moglyby < zmalymi wyjatkami> nie istniec,ale niewyobrazam sobie swiata bez mieska :neutral:
oj,tu bym polemizowala-mozna wazyc tyle samo,zmienia sie raczej budowa ciala, i np.gdy odkryje sie w szafie w wieku 30 lat spodnie ktore nosilo sie majac 18,najzwyczajniej w sweicie mozna w nie nie wejsc,pomimo ze waga jest taka sama.
a ze staroscia to byl lekki zarcik :wink:
to co dyktuje popkultura juz od wielu lat,to niekoniecznie figura moich marzen-ja to bym chciala miec wielki biust i talie osy a niekoniecznie anorektyczne cialo top modelki
soki warzywne to jest cos,czego nieprzelkne :( moje ulubione warzywo to cebula,nie da rady pic soku z cebuli :cry: zupy ogolnie wole klarowne,niczym niezabielane,albo zmiksowane kremy,wiec przynajmniej w tym punkcie nie mam pod gorke.
jestem chyba dziwna,bo dla mnie slodycze,czekolada moglyby < zmalymi wyjatkami> nie istniec,ale niewyobrazam sobie swiata bez mieska :neutral:
[quote:526fa50d00="Spidi"]
jestem chyba dziwna,bo dla mnie slodycze,czekolada moglyby < zmalymi wyjatkami> nie istniec,ale niewyobrazam sobie swiata bez mieska :neutral:[/quote:526fa50d00]
nie, po prostu przypominasz moją siostrę, która za najlepsze słodycze uwża sledzie w oleju :)
Jak lubisz zupy klarowne i niezabielane oraz kremy (których ja z kolei nie przełknę) to masz świetną okazje do odzywiania się zdrowo i niskokalorycznie.
Soki warzywne - cóz - to taka zupa na zimno - pomidorowy spokojnie oleci, jak go podgrzejesz i doprawisz wyjdzie zupa :)
jestem chyba dziwna,bo dla mnie slodycze,czekolada moglyby < zmalymi wyjatkami> nie istniec,ale niewyobrazam sobie swiata bez mieska :neutral:[/quote:526fa50d00]
nie, po prostu przypominasz moją siostrę, która za najlepsze słodycze uwża sledzie w oleju :)
Jak lubisz zupy klarowne i niezabielane oraz kremy (których ja z kolei nie przełknę) to masz świetną okazje do odzywiania się zdrowo i niskokalorycznie.
Soki warzywne - cóz - to taka zupa na zimno - pomidorowy spokojnie oleci, jak go podgrzejesz i doprawisz wyjdzie zupa :)