DIETA ODCHUDZAJĄCA

Miejsce na tematy luźno związane z baletem, tańcem i kulturą, a także posty "zapoznawcze" nowych członków Forum, nawiązywanie kontaktów;
Kometa
Posty: 7
Rejestracja: sob cze 18, 2011 8:14 pm

Post autor: Kometa »

[quoteed="Kasia G"]Tak się złożło ze ostatnio przez 10 dni wogóle nie jadłam nic słodkiego - nic nie słodziłam, i... waga 1.5 kg w dół [/quoteed]
Nie mam na myśli utraty wody z organizmu. Tłuszcz zaczynasz spalać po minimum 15 dniach.
[quoteed="Mandi"]Czytałam 1,40 można...... SPOKOJNIE;)[/quoteed]
W takim razie poproszę o wiarygodne źródło. Utrata więcej niż 0,5 kilograma powoduje, że skóra nie nadąża z dostosowywaniem się do straconych kilogramów tym samym tracąc swą elastyczność. Stąd obwisła skóra u osób, które w szybkim czasie straciły zbyt dużo kilogramów.
Innawaj
Posty: 38
Rejestracja: pn lip 18, 2011 3:28 pm

Post autor: Innawaj »

Kometa ma rację. Niestety.
Mandi
Posty: 10
Rejestracja: czw lip 21, 2011 9:24 am

Post autor: Mandi »

jutro podam link
Georgia~
Posty: 494
Rejestracja: ndz cze 06, 2010 10:16 am

Post autor: Georgia~ »

hmm... podejrzewam że nie jestem jedyną osobą, która w czasie wakacji leciutko sobie odpuściła i teraz ma problem... powiedzcie, jak w te 2,5 tygodnia wrócic do formy??? od tygodnia co rano cwiczę godzinę jogę, po południu godzinę przy "drążku" i trochę biegam (ale naprawdę tylko trochę bo nie lubię biegania) ale jestem przerażona tym, jak będę na zajęciach wyglądała w obcisłym stroju... ktoś ma jakiś pomysł jak się pozbyc tego nadmiaru??? proszę gorąco o jakieś rady :D
ebaleciara
Posty: 393
Rejestracja: śr kwie 28, 2010 12:26 pm

Post autor: ebaleciara »

[quote95="Georgia~"]hmm... podejrzewam że nie jestem jedyną osobą, która w czasie wakacji leciutko sobie odpuściła i teraz ma problem...[/quote95]

Zapewniam, że masz rację. Sama nie wiem co robić :/. Przyłączam się do pytania.
przyjaciolka
Posty: 157
Rejestracja: sob kwie 07, 2007 5:38 pm

Post autor: przyjaciolka »

A możecie napisać, co jecie codziennie, a czego unikacie w ogóle?

Np. ja jem mocne śniadanie, bo dla mnie to najważniejszy posiłek :) nie jem kolacji w ogóle. Dużo owoców i wody mineralnej (ile wody mineralnej zalecacie pić?). Nie jestem zadowolona ze swojej wagi.
Zastanawiam się, gdzie tkwi mój błąd...

Nie jem mięsa - czasem plasterek wędliny,ale nigdy nie jem kotletów na obiad.

Mam pytanie : w jakich ilościach chleb tuczy? (jem 2 kromki dziennie na śniadanie+biały ser+pomidor lub dżem niskosłodzony) czy mleko tuczy? (2 szklanki + chocapic) czy jecie czekoladę/czekoladki? (to moje jedyne słodyczne i nie wiem, czy tu nie jest pies pogrzebany-może nie powinnam w ogóle jeść słodyczy? czekolada to Mg i zawsze mi się wydaje,że wzmacnia-zwłaszcza podczas wysiłku..)

Mój organizm za cholerę nie chce przekroczyć pewnej granicy wagowej, do której ja dążę (marzenie, by zrzucić 6-8 kilo!)...czy ktoś z Was sobie z tym poradził? Zna problem, gdy organizm ma problem z przekroczeniem pewnej wagi? Dodam,że nie mam ostatnio czasu na dużo ćwiczeń, bo pracuję i się uczę,ale waga utrzymuje mi się na jednym poziomie-chciałabym wiedzieć, co jeść i w jakich ilościach! Oczywiście, nie brakuje mi ruchu,ale nie jest to 8h dziennie na sali baletowej :)

Będę wdzięczna za życzliwe rady, wskazówki czy przemyślenia!
madelaine
Posty: 50
Rejestracja: wt lut 15, 2011 8:26 pm

Post autor: madelaine »

[quote4d="przyjaciolka"]Np. ja jem mocne śniadanie, bo dla mnie to najważniejszy posiłek :)[/quote4d]
I słusznie. Z tego, co czytałam (może niech ktoś bardziej kompetentny to zweryfikuje), śniadanie powinno dostarczać ok. 20% zalecanej dziennej "dawki" kalorii i być zjedzone maksymalnie godzinę po wstaniu z łóżka.
[quote4d="przyjaciolka"]czy mleko tuczy? (2 szklanki + chocapic)[/quote4d]
Hmm.. Chocapic na pewno. :D
[quote4d="przyjaciolka"]czekolada to Mg i zawsze mi się wydaje,że wzmacnia-zwłaszcza podczas wysiłku..) [/quote4d]
Ponoć zdrowo jest jeść jedną kostkę gorzkiej czekolady dziennie.
[quote4d="przyjaciolka"] Zna problem, gdy organizm ma problem z przekroczeniem pewnej wagi?[/quote4d]
Ja znam. :) Kiedyś, na krótko, udało mi się w ten sposób, że przestałam jeść kolacje. Później waga wróciła do dawnego poziomu i teraz nawet niejedzenie kolacji nie pomaga. Powoli dochodzę do wniosku, że po prostu mam pewną, właściwą dla mnie wagę i tyle, nie ma co uskuteczniać donkiszoterii i próbować coś zmienić, zwłaszcza że jestem jak najbardziej w normie, a nawet w dolnych jej granicach (patrząc na BMI), problem u mnie tkwi w specyficznej budowie ciała ("masywne" nogi), a właściwie to chyba we mnie, bo ja wiecznie jestem niezadowolona, coś mi nie pasuje i szukam dziury w całym. :D

W pewnym czasopiśmie* (nie wiem, na ile rzetelne jest to źródło, ale to pismo sprzedawane w aptekach, więc jakiś poziom powinno reprezentować... chociaż ja jestem osobą raczej naiwną :P) przeczytałam swego czasu, że oprócz tego, co jemy i w jakich ilościach, ważne jest też, kiedy, ponieważ w różnych porach dnia nasz organizm lepiej trawi jedne, a gorzej inne produkty. I tak np. czas śniadania (bodajże od 6.00 do 8.00) to pora na mleko, jogurty, sery, słowem: nabiał, a na podwieczorek najlepiej zjeść coś o dużej zawartości cukrów. W tej chwili dokładnie wszystkiego nie pamiętam, ale jeśli byłabyś zainteresowana, to mogę dorwać ten artykuł i wrzucić zdjęcie (skanera niestety nie posiadam).
A, czytałam również, że najlepszym podwieczorkiem są lody. Z tego, co zrozumiałam, chodzi o to, że mimo iż mają one trochę kalorii, najpierw trzeba je ogrzać, a to pochłania nieco energii.

*[size=94d]Chciałam uniknąć posądzenia o kryptoreklamę. :P[/size4d]

A takie ogólne przemyślenie: nie dajmy się zwariować. :D Jasne, trzeba dbać o siebie, ale też uważać, żeby nie przegiąć. Narzucanie sobie jakichś restrykcyjnych warunków i dążenie do osiągnięcia nierealnych celów też nie jest zdrowe. Oczywiście nie odnoszę się tu bezpośrednio do Ciebie, to po prostu moja ogólna uwaga i przestroga, która mi się nawinęła podczas pisania. ;)
przyjaciolka
Posty: 157
Rejestracja: sob kwie 07, 2007 5:38 pm

Post autor: przyjaciolka »

Kochana Madelaine!

Dziękuję Ci serdecznie za odpowiedź!

Odnośnie zawartości śniadań - pamiętam z biologii, że to czas najlepszy na węglowodany! Nabiał też można jeść,ale podobno dżemy,słodycze najzdrowiej jeść właśnie rano. Z kolei na kolację nabiał i chudą wędlinę,bo przez noc się nie spali tego wszystkiego. Nie jem kolacji jak mówiłam,ale pamiętam co nieco z biologii :)

Lody? To bomba kaloryczna! Do tego często po nich łapałam anginę,więc raczej unikam...kiedyś naprawdę po nich przytyłam,więc podwójnie trzymam się od nich z daleka :)

A jak wygląda sprawa z ryżem? Czy biały jest mniej zdrowy i bardziej kaloryczny od ciemnego? Makaron tuczy na pewno,ale ryż już nie jest tak niebezpieczny pod tym względem i jest zdrowy!

Czy ktoś z Was stosował dietę dopasowaną do grupy krwi? Polecacie?
Według niej nie powinnam jeść pomidorów, które codziennie jem,bo uwielbiam...ale chyba pomidory nie tuczą...? :shock: Byłabym megazaskoczona!
madelaine
Posty: 50
Rejestracja: wt lut 15, 2011 8:26 pm

Post autor: madelaine »

[quoteb2="przyjaciolka"]Lody? To bomba kaloryczna![/quoteb2]
Sorbety chyba nie są tak wybuchowe. ;)
Georgia~
Posty: 494
Rejestracja: ndz cze 06, 2010 10:16 am

Post autor: Georgia~ »

Tak, zwłaszcza że twój organizm traci więcej kalorii na ogrzanie lodów, niż one Ci dostarczają, więc lody nie tuczą :D
ODPOWIEDZ