DIETA ODCHUDZAJĄCA
[quoteed="Kasia G"]Tak się złożło ze ostatnio przez 10 dni wogóle nie jadłam nic słodkiego - nic nie słodziłam, i... waga 1.5 kg w dół [/quoteed]
Nie mam na myśli utraty wody z organizmu. Tłuszcz zaczynasz spalać po minimum 15 dniach.
[quoteed="Mandi"]Czytałam 1,40 można...... SPOKOJNIE;)[/quoteed]
W takim razie poproszę o wiarygodne źródło. Utrata więcej niż 0,5 kilograma powoduje, że skóra nie nadąża z dostosowywaniem się do straconych kilogramów tym samym tracąc swą elastyczność. Stąd obwisła skóra u osób, które w szybkim czasie straciły zbyt dużo kilogramów.
Nie mam na myśli utraty wody z organizmu. Tłuszcz zaczynasz spalać po minimum 15 dniach.
[quoteed="Mandi"]Czytałam 1,40 można...... SPOKOJNIE;)[/quoteed]
W takim razie poproszę o wiarygodne źródło. Utrata więcej niż 0,5 kilograma powoduje, że skóra nie nadąża z dostosowywaniem się do straconych kilogramów tym samym tracąc swą elastyczność. Stąd obwisła skóra u osób, które w szybkim czasie straciły zbyt dużo kilogramów.
hmm... podejrzewam że nie jestem jedyną osobą, która w czasie wakacji leciutko sobie odpuściła i teraz ma problem... powiedzcie, jak w te 2,5 tygodnia wrócic do formy??? od tygodnia co rano cwiczę godzinę jogę, po południu godzinę przy "drążku" i trochę biegam (ale naprawdę tylko trochę bo nie lubię biegania) ale jestem przerażona tym, jak będę na zajęciach wyglądała w obcisłym stroju... ktoś ma jakiś pomysł jak się pozbyc tego nadmiaru??? proszę gorąco o jakieś rady 
-
ebaleciara
- Posty: 393
- Rejestracja: śr kwie 28, 2010 12:26 pm
-
przyjaciolka
- Posty: 157
- Rejestracja: sob kwie 07, 2007 5:38 pm
A możecie napisać, co jecie codziennie, a czego unikacie w ogóle?
Np. ja jem mocne śniadanie, bo dla mnie to najważniejszy posiłek
nie jem kolacji w ogóle. Dużo owoców i wody mineralnej (ile wody mineralnej zalecacie pić?). Nie jestem zadowolona ze swojej wagi.
Zastanawiam się, gdzie tkwi mój błąd...
Nie jem mięsa - czasem plasterek wędliny,ale nigdy nie jem kotletów na obiad.
Mam pytanie : w jakich ilościach chleb tuczy? (jem 2 kromki dziennie na śniadanie+biały ser+pomidor lub dżem niskosłodzony) czy mleko tuczy? (2 szklanki + chocapic) czy jecie czekoladę/czekoladki? (to moje jedyne słodyczne i nie wiem, czy tu nie jest pies pogrzebany-może nie powinnam w ogóle jeść słodyczy? czekolada to Mg i zawsze mi się wydaje,że wzmacnia-zwłaszcza podczas wysiłku..)
Mój organizm za cholerę nie chce przekroczyć pewnej granicy wagowej, do której ja dążę (marzenie, by zrzucić 6-8 kilo!)...czy ktoś z Was sobie z tym poradził? Zna problem, gdy organizm ma problem z przekroczeniem pewnej wagi? Dodam,że nie mam ostatnio czasu na dużo ćwiczeń, bo pracuję i się uczę,ale waga utrzymuje mi się na jednym poziomie-chciałabym wiedzieć, co jeść i w jakich ilościach! Oczywiście, nie brakuje mi ruchu,ale nie jest to 8h dziennie na sali baletowej
Będę wdzięczna za życzliwe rady, wskazówki czy przemyślenia!
Np. ja jem mocne śniadanie, bo dla mnie to najważniejszy posiłek
Zastanawiam się, gdzie tkwi mój błąd...
Nie jem mięsa - czasem plasterek wędliny,ale nigdy nie jem kotletów na obiad.
Mam pytanie : w jakich ilościach chleb tuczy? (jem 2 kromki dziennie na śniadanie+biały ser+pomidor lub dżem niskosłodzony) czy mleko tuczy? (2 szklanki + chocapic) czy jecie czekoladę/czekoladki? (to moje jedyne słodyczne i nie wiem, czy tu nie jest pies pogrzebany-może nie powinnam w ogóle jeść słodyczy? czekolada to Mg i zawsze mi się wydaje,że wzmacnia-zwłaszcza podczas wysiłku..)
Mój organizm za cholerę nie chce przekroczyć pewnej granicy wagowej, do której ja dążę (marzenie, by zrzucić 6-8 kilo!)...czy ktoś z Was sobie z tym poradził? Zna problem, gdy organizm ma problem z przekroczeniem pewnej wagi? Dodam,że nie mam ostatnio czasu na dużo ćwiczeń, bo pracuję i się uczę,ale waga utrzymuje mi się na jednym poziomie-chciałabym wiedzieć, co jeść i w jakich ilościach! Oczywiście, nie brakuje mi ruchu,ale nie jest to 8h dziennie na sali baletowej
Będę wdzięczna za życzliwe rady, wskazówki czy przemyślenia!
[quote4d="przyjaciolka"]Np. ja jem mocne śniadanie, bo dla mnie to najważniejszy posiłek
[/quote4d]
I słusznie. Z tego, co czytałam (może niech ktoś bardziej kompetentny to zweryfikuje), śniadanie powinno dostarczać ok. 20% zalecanej dziennej "dawki" kalorii i być zjedzone maksymalnie godzinę po wstaniu z łóżka.
[quote4d="przyjaciolka"]czy mleko tuczy? (2 szklanki + chocapic)[/quote4d]
Hmm.. Chocapic na pewno.
[quote4d="przyjaciolka"]czekolada to Mg i zawsze mi się wydaje,że wzmacnia-zwłaszcza podczas wysiłku..) [/quote4d]
Ponoć zdrowo jest jeść jedną kostkę gorzkiej czekolady dziennie.
[quote4d="przyjaciolka"] Zna problem, gdy organizm ma problem z przekroczeniem pewnej wagi?[/quote4d]
Ja znam.
Kiedyś, na krótko, udało mi się w ten sposób, że przestałam jeść kolacje. Później waga wróciła do dawnego poziomu i teraz nawet niejedzenie kolacji nie pomaga. Powoli dochodzę do wniosku, że po prostu mam pewną, właściwą dla mnie wagę i tyle, nie ma co uskuteczniać donkiszoterii i próbować coś zmienić, zwłaszcza że jestem jak najbardziej w normie, a nawet w dolnych jej granicach (patrząc na BMI), problem u mnie tkwi w specyficznej budowie ciała ("masywne" nogi), a właściwie to chyba we mnie, bo ja wiecznie jestem niezadowolona, coś mi nie pasuje i szukam dziury w całym. 
W pewnym czasopiśmie* (nie wiem, na ile rzetelne jest to źródło, ale to pismo sprzedawane w aptekach, więc jakiś poziom powinno reprezentować... chociaż ja jestem osobą raczej naiwną
) przeczytałam swego czasu, że oprócz tego, co jemy i w jakich ilościach, ważne jest też, kiedy, ponieważ w różnych porach dnia nasz organizm lepiej trawi jedne, a gorzej inne produkty. I tak np. czas śniadania (bodajże od 6.00 do 8.00) to pora na mleko, jogurty, sery, słowem: nabiał, a na podwieczorek najlepiej zjeść coś o dużej zawartości cukrów. W tej chwili dokładnie wszystkiego nie pamiętam, ale jeśli byłabyś zainteresowana, to mogę dorwać ten artykuł i wrzucić zdjęcie (skanera niestety nie posiadam).
A, czytałam również, że najlepszym podwieczorkiem są lody. Z tego, co zrozumiałam, chodzi o to, że mimo iż mają one trochę kalorii, najpierw trzeba je ogrzać, a to pochłania nieco energii.
*[size=94d]Chciałam uniknąć posądzenia o kryptoreklamę.
[/size4d]
A takie ogólne przemyślenie: nie dajmy się zwariować.
Jasne, trzeba dbać o siebie, ale też uważać, żeby nie przegiąć. Narzucanie sobie jakichś restrykcyjnych warunków i dążenie do osiągnięcia nierealnych celów też nie jest zdrowe. Oczywiście nie odnoszę się tu bezpośrednio do Ciebie, to po prostu moja ogólna uwaga i przestroga, która mi się nawinęła podczas pisania. 
I słusznie. Z tego, co czytałam (może niech ktoś bardziej kompetentny to zweryfikuje), śniadanie powinno dostarczać ok. 20% zalecanej dziennej "dawki" kalorii i być zjedzone maksymalnie godzinę po wstaniu z łóżka.
[quote4d="przyjaciolka"]czy mleko tuczy? (2 szklanki + chocapic)[/quote4d]
Hmm.. Chocapic na pewno.
[quote4d="przyjaciolka"]czekolada to Mg i zawsze mi się wydaje,że wzmacnia-zwłaszcza podczas wysiłku..) [/quote4d]
Ponoć zdrowo jest jeść jedną kostkę gorzkiej czekolady dziennie.
[quote4d="przyjaciolka"] Zna problem, gdy organizm ma problem z przekroczeniem pewnej wagi?[/quote4d]
Ja znam.
W pewnym czasopiśmie* (nie wiem, na ile rzetelne jest to źródło, ale to pismo sprzedawane w aptekach, więc jakiś poziom powinno reprezentować... chociaż ja jestem osobą raczej naiwną
A, czytałam również, że najlepszym podwieczorkiem są lody. Z tego, co zrozumiałam, chodzi o to, że mimo iż mają one trochę kalorii, najpierw trzeba je ogrzać, a to pochłania nieco energii.
*[size=94d]Chciałam uniknąć posądzenia o kryptoreklamę.
A takie ogólne przemyślenie: nie dajmy się zwariować.
-
przyjaciolka
- Posty: 157
- Rejestracja: sob kwie 07, 2007 5:38 pm
Kochana Madelaine!
Dziękuję Ci serdecznie za odpowiedź!
Odnośnie zawartości śniadań - pamiętam z biologii, że to czas najlepszy na węglowodany! Nabiał też można jeść,ale podobno dżemy,słodycze najzdrowiej jeść właśnie rano. Z kolei na kolację nabiał i chudą wędlinę,bo przez noc się nie spali tego wszystkiego. Nie jem kolacji jak mówiłam,ale pamiętam co nieco z biologii
Lody? To bomba kaloryczna! Do tego często po nich łapałam anginę,więc raczej unikam...kiedyś naprawdę po nich przytyłam,więc podwójnie trzymam się od nich z daleka
A jak wygląda sprawa z ryżem? Czy biały jest mniej zdrowy i bardziej kaloryczny od ciemnego? Makaron tuczy na pewno,ale ryż już nie jest tak niebezpieczny pod tym względem i jest zdrowy!
Czy ktoś z Was stosował dietę dopasowaną do grupy krwi? Polecacie?
Według niej nie powinnam jeść pomidorów, które codziennie jem,bo uwielbiam...ale chyba pomidory nie tuczą...?
Byłabym megazaskoczona!
Dziękuję Ci serdecznie za odpowiedź!
Odnośnie zawartości śniadań - pamiętam z biologii, że to czas najlepszy na węglowodany! Nabiał też można jeść,ale podobno dżemy,słodycze najzdrowiej jeść właśnie rano. Z kolei na kolację nabiał i chudą wędlinę,bo przez noc się nie spali tego wszystkiego. Nie jem kolacji jak mówiłam,ale pamiętam co nieco z biologii
Lody? To bomba kaloryczna! Do tego często po nich łapałam anginę,więc raczej unikam...kiedyś naprawdę po nich przytyłam,więc podwójnie trzymam się od nich z daleka
A jak wygląda sprawa z ryżem? Czy biały jest mniej zdrowy i bardziej kaloryczny od ciemnego? Makaron tuczy na pewno,ale ryż już nie jest tak niebezpieczny pod tym względem i jest zdrowy!
Czy ktoś z Was stosował dietę dopasowaną do grupy krwi? Polecacie?
Według niej nie powinnam jeść pomidorów, które codziennie jem,bo uwielbiam...ale chyba pomidory nie tuczą...?