POLSKI BALET NARODOWY
Polski Balet Narodowy dołączył do grona zespołów liczących się w międzynarodowym obiegu impresaryjnym. Szczyci się bogatym i ambitnym repertuarem, a jego premiery i przedstawienia skupiają uwagę zagranicznych ośrodków opiniotwórczych. Zespół występował w ostatnich latach w Sankt Petersburgu, Szanghaju, Houston, Sewilli i Barcelonie, Wilnie, Bergen i Kuopio. Pisał o nim „International Herald Tribune” (i powtórzył portal „New York Times”): „Dwie dekady po zakończeniu komunizmu i osiem lat po wstąpieniu do Unii Europejskiej, Polski Balet Narodowy prezentuje tak światowy i ambitny program jak inne znaczące dziś zespoły baletowe”. Telewizja CNN w specjalnym programie poświęconym Polsce wyeksponowała PBN podkreślając, że „ambitnie odzwierciedla on odrodzenie Polski po latach traumatycznych wojen i represji.” Z kolei „Houston Chronicle” tak podsumował jego występy na Dance Salad Festival: „Polska? Naprawdę? Tak. Możliwe, że nabierzecie ochoty by wybrać się tam po obejrzeniu tego pięknego zespołu prowadzonego przez Krzysztofa Pastora”.
Wszystko to zaowocowało kolejnym zaproszeniem Polskiego Baletu Narodowego do Stanów Zjednoczonych. Tym razem występy odbędą się w nowojorskim Joyce Theater (16-21 czerwca 2015) oraz na scenie Eisenhower Theater w waszyngtońskim Kennedy Center (23 i 24 czerwca). Zespół pokaże tam trzy balety ze swojego repertuaru: Adagio & Scherzo Krzysztofa Pastora z muzyką Franza Schuberta, Święto wiosny Igora Strawińskiego w choreografii Emanuela Gata i Moving Rooms Pastora z muzyką Henryka Mikołaja Góreckiego i Alfreda Schnittke. W przedstawieniach wezmą udział nasi czołowi artyści, pokazując możliwości zespołu: od neoklasycznej wirtuozerii po ekspresję taneczną właściwą baletowi współczesnemu. Amerykańską widownię czeka więc seria ekscytujących wieczorów, prezentujących bogactwo form tańca i emocji.
http://www.teatrwielki.pl/polski_balet_narodowy/nowosci.html
Wszystko to zaowocowało kolejnym zaproszeniem Polskiego Baletu Narodowego do Stanów Zjednoczonych. Tym razem występy odbędą się w nowojorskim Joyce Theater (16-21 czerwca 2015) oraz na scenie Eisenhower Theater w waszyngtońskim Kennedy Center (23 i 24 czerwca). Zespół pokaże tam trzy balety ze swojego repertuaru: Adagio & Scherzo Krzysztofa Pastora z muzyką Franza Schuberta, Święto wiosny Igora Strawińskiego w choreografii Emanuela Gata i Moving Rooms Pastora z muzyką Henryka Mikołaja Góreckiego i Alfreda Schnittke. W przedstawieniach wezmą udział nasi czołowi artyści, pokazując możliwości zespołu: od neoklasycznej wirtuozerii po ekspresję taneczną właściwą baletowi współczesnemu. Amerykańską widownię czeka więc seria ekscytujących wieczorów, prezentujących bogactwo form tańca i emocji.
http://www.teatrwielki.pl/polski_balet_narodowy/nowosci.html
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
Materiał na ten temat:
http://www.tvp.info/19475455/kwiaty-dla-artystow-nie-w-warszawskim-teatrze-wielkim
Osobiście jestem oburzona.
Kwiaty od dyrekcji są dawane osobom, których dyrekcja wyznaczyla do głównych ról, dając tym samym wyraz swojego uznania itd.
Czasem zdarzało się jednak, ze najlepszy tancerz w spektaklu wcale nie grał głównej roli i danie mu kwiatka to był mój sposób na docenienie go, skoro dyrekcja tego nie czyniła.
Zarówno w Łodzi jak i w Warszawie zauważyłam, że co prawda czasem zdarza się, że rodzina komuś kupi kwiaty, były też dziewczyny, które same sobie kupowały czasem kwiatka, ale to rzadkość z tej choćby prozaicznej przyczyny, ze tancerze i ich rodziny nie są nadzwyczaj bogaci, więc nie oplaca się wydawać kilkuset złotych na kwoty co spektakl. Tym bardziej, ze w teatrze często rodzina jest kojarzona z danym artysta przez obsługe przyjmująca kwiaty, więc gdyby mąż/córka co tydzień zanosiła kwiatka dla żony/matki, to każdy by o tym mówił. Z moich obserwacji wynika więc, że takie bukiety od rodziny/ samych siebie były ale to czasem raz na dłuższy okres, więc nie powinien to być powód zakazu.
. Z zasady kwiatek był to sposób doceniania artysty przez publiczność. Czesto było tak, że jedyni tancerze , którzy dostawali kwiatka to ci , którzy dostawali go ode mnie albo od baletomana, którego znałam. Kiedy natomiast poznałam niektórych osobiście, to przestalam dawać kwiatki, bo dziwnie dawać je komuś, kogo się zna, to trochę nie tak dla mnie. Ponadto zazwyczaj miałam zwyczaj, ze po kwiatek szłam w przerwie , jak mnie np. ktoś zachwycił tym co zrobił.
Sądzę, że to piękny zwyczaj, kiedy tancerz dostaje od nieznajomego wielbiciela kwiatka na scenę, gdy każdy może zobaczyć, że dla kogoś to co zrobił było świetne.
To jest magia teatru, ze wszystko jest na żywo, też docenienie mogło być na żywo.
Jest to niesprawiedliwe odbieranie arystom lubianym przez publicnzość tej przyjemności (bo nie znam artysty, który tego nie lubił).
http://www.tvp.info/19475455/kwiaty-dla-artystow-nie-w-warszawskim-teatrze-wielkim
Osobiście jestem oburzona.
Kwiaty od dyrekcji są dawane osobom, których dyrekcja wyznaczyla do głównych ról, dając tym samym wyraz swojego uznania itd.
Czasem zdarzało się jednak, ze najlepszy tancerz w spektaklu wcale nie grał głównej roli i danie mu kwiatka to był mój sposób na docenienie go, skoro dyrekcja tego nie czyniła.
Zarówno w Łodzi jak i w Warszawie zauważyłam, że co prawda czasem zdarza się, że rodzina komuś kupi kwiaty, były też dziewczyny, które same sobie kupowały czasem kwiatka, ale to rzadkość z tej choćby prozaicznej przyczyny, ze tancerze i ich rodziny nie są nadzwyczaj bogaci, więc nie oplaca się wydawać kilkuset złotych na kwoty co spektakl. Tym bardziej, ze w teatrze często rodzina jest kojarzona z danym artysta przez obsługe przyjmująca kwiaty, więc gdyby mąż/córka co tydzień zanosiła kwiatka dla żony/matki, to każdy by o tym mówił. Z moich obserwacji wynika więc, że takie bukiety od rodziny/ samych siebie były ale to czasem raz na dłuższy okres, więc nie powinien to być powód zakazu.
. Z zasady kwiatek był to sposób doceniania artysty przez publiczność. Czesto było tak, że jedyni tancerze , którzy dostawali kwiatka to ci , którzy dostawali go ode mnie albo od baletomana, którego znałam. Kiedy natomiast poznałam niektórych osobiście, to przestalam dawać kwiatki, bo dziwnie dawać je komuś, kogo się zna, to trochę nie tak dla mnie. Ponadto zazwyczaj miałam zwyczaj, ze po kwiatek szłam w przerwie , jak mnie np. ktoś zachwycił tym co zrobił.
Sądzę, że to piękny zwyczaj, kiedy tancerz dostaje od nieznajomego wielbiciela kwiatka na scenę, gdy każdy może zobaczyć, że dla kogoś to co zrobił było świetne.
To jest magia teatru, ze wszystko jest na żywo, też docenienie mogło być na żywo.
Jest to niesprawiedliwe odbieranie arystom lubianym przez publicnzość tej przyjemności (bo nie znam artysty, który tego nie lubił).
[quotea5="Kasia G"]...kwiaty od osób prywatnych dla artystów będą trafiać do garderób...[/quotea5]
Zawsze sądziłem, że garderoby to azyl intymności. Teraz mają być miejscami wycieczek miłośniczek lub bileterów z kwiatami? To wygląda na naruszanie prywatności artystów. Ciekawe co oni sami na takie niespodziewane wizyty podczas przebiórek lub
pod prysznicem? Będzie się działo.
Zawsze sądziłem, że garderoby to azyl intymności. Teraz mają być miejscami wycieczek miłośniczek lub bileterów z kwiatami? To wygląda na naruszanie prywatności artystów. Ciekawe co oni sami na takie niespodziewane wizyty podczas przebiórek lub